Nawrócił się po śmierci klinicznej i wybudował kaplicę - Pamiętam, jak w czasie libacji potrafiłem przykleić kelnerowi 500-złotowy banknot do czoła, a on skakał uradowany. Miałem mnóstwo znajomych. Hulałem. Lekceważyłem ludzi - wspomina Jan Radecki, który przez znajomych nazywany jest „Benem”. Po swoim nawróceniu, które przeżył w Niemczech, (...)