Reklama

Nowy prezes spółki Jarocin Sport Robert Adamczyk mówi o wyzwaniach, które przed nim stoją

Opublikowano: 22 czerwca 2021 17:00
Autor: | Zdjęcie: A. Konieczna

Nowy prezes spółki Jarocin Sport Robert Adamczyk mówi o wyzwaniach, które przed nim stoją    - Zdjęcie główne

Nowy prezes spółki Jarocin Sport w rozmowie z Gazetą mówi o wyzwaniach, które przed nim stoją | foto A. Konieczna

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Nowy prezes spółki Jarocin Sport w rozmowie z Gazetą mówi o wyzwaniach, które przed nim stoją i konsekwencjach pandemii dla podmiotu, którym od niedawna kieruje.

Reklama

Na początku maja rada nadzorcza odwołała z funkcji wieloletniego prezesa spółki Jarocin Sport - Marcina Jantasa, który następnie został szefem innego gminnego podmiotu - spółki Energia Jarocin. 

Jego miejsce w Jarocin Sport zajął Robert Adamczyk, który pojawił się w Jarocinie na początku 2020 roku, jako członek zarządu Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji. Później przez krótki czas był wiceprezes Jarocin Sport, żeby ostatecznie objąć funkcję prezesa.

Nowy prezes spółki Jarocin Sport w rozmowie z Gazetą mówi o wyzwaniach, które przed nim stoją

Robert Adamczyk w rozmowie z Gazetą Jarocińską zdradza kilka szczegółów ze swojego życia prywatnego. Przede wszystkim jednak mówi o wyzwaniach, jakie przed nim stoją zwłaszcza w kontekście dopiero co zakończonej rozbudowy obiektów spółki.

Cała rozmowa z Robertem Adamczykiem, nowym prezesem spółki Jarocin Sport - PONIŻEJ

Skąd człowiek z Polkowic wziął się w Jarocinie?

Jestem tu od ponad roku. Wszystko zaczęło się na przełomie grudnia i stycznia 2019/2020 od rozmowy z burmistrzem Adamem Pawlickim. Okazało się, że szuka kogoś, kto wzmocniłby zarząd jednej z gminnych spółek i jeśli byłbym zainteresowany, to prosił o kontakt. Minął miesiąc. Akurat przestałem pełnić funkcję prezesa Towarzystwa Budownictwa Społecznego w Polkowicach. Wtedy zacząłem się zastanawiać, czy podjąć wyzwanie i pracę daleko od domu, w Jarocinie. Po kolejnych rozmowach z burmistrzem okazało się, że chodzi o Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji i o bardzo nowatorski projekt modernizacji oczyszczalni ścieków z jedyną w Polsce i drugą w Europie instalacją odzysku fosforu. No i to mnie skusiło. Po uzgodnieniu z rodziną przyjąłem wyzwanie. To było na początku marca. Później wybuchła pandemia i pozamykali wszystko. A żeby było mało, my (spółka PWiK prowadzi wymianę sieci podziemnych w śródmieściu - przyp. red.) rozkopaliśmy całe centrum, więc nawet dobrze nie poznałem miasta. Ale jestem w Jarocinie od poniedziałku do piątku, a na weekendy jeżdżę do domu. 

Ale po roku z kawałkiem zamienił pan spółkę od wodociągów na sportową.

Tak. Burmistrz skierował mnie do Jarocin Sport. Myślę, że już wcześniej miał taki plan, ponieważ od jakiegoś czasu byłem w tej spółce prokurentem. A, że jestem człowiekiem aktywnym i uprawiam praktycznie każdą dyscyplinę sportu, więc przyznaję, że ten obszar jest moim żywiołem. Najpierw zostałem wiceprezesem spółki a na początku maja objąłem funkcję prezesa. Mój związek z Jarocin Sport ma jeszcze inny wymiar. Otóż od czasu, kiedy jestem w Jarocinie, mieszkam w hotelu Jarota, który należy do spółki. Tak więc miałem okazję poznać jego plusy i minusy jako klient.

I co teraz prezes na to?

Oczywiście, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Niewątpliwie ta wiedza bardzo mi się przydaje, trzeba jednak mierzyć siły na zamiary. Wszystko, niestety, zależy od możliwości finansowych.  

Jarocin Sport to kolejne wyzwanie dla pana?

W tej spółce wyzwaniem jest przede wszystkim nowy obiekt, który właśnie został wybudowany. I to dużym wyzwaniem. Przyznaję, że nie mam łatwego zadania. Patrząc na to, co się działo, ostatni rok ze względu na pandemię był akurat dla tej spółki bardzo ciężki. I dzisiaj planowanie czegokolwiek to jest trochę jak „wróżenie z fusów”.

Jakie są skutki czasu pandemii dla Jarocin Sport?

Cały rok mieliśmy ograniczone wpływy. W porównaniu do roku sprzed pandemii na poziomie minus 50, 60 procent. Dla spółki to jest katastrofa. Ze 100 ludzi, którzy tu pracowali, w tej chwili została połowa - większość tych, którzy są zatrudnieni na umowy o pracę. Pozostałym, albo umowy się skończyły i nie zostały przedłużone, albo były po prostu rozwiązywane. Nie było innego wyjścia. Ograniczenia związane z pandemią dotknęły w naszej spółce właściwie każdej sfery działalności - hotelu, basenu, boisk, sali gimnastycznej. Bardzo niekorzystne było także to ciągłe zamykanie i otwieranie. To generowało ogromne koszty, a nie przynosiło wystarczających zysków i dodatkowo niszczyło takie branże jak nasza.

Mówi pan, że to katastrofa, jak zatem przetrwaliście?                   

Spółka była zmuszona maksymalnie ograniczać koszty. Poszliśmy też w alternatywne źródła energii. Cały hotel z aquaparkiem są pokryte panelami fotowoltaicznymi. To już zaczyna produkować energię dla nas. Za chwilę panele będą na nowej hali lodowiska. Już mamy promesę z narodowego funduszu ochrony środowiska na dofinansowanie. Będziemy modernizować węzeł cieplny przy sali sportowej. To jest jednak cały czas za mało, żeby się zbilansować. Trzeba pamiętać, że to jest podmiot gminny, nie komercyjny. Naszym podstawowym celem nie jest zarabianie pieniędzy. Nasza działalność ma przede wszystkim służyć mieszkańcom. Dlatego w tej chwili jesteśmy w tak trudnej sytuacji.

Skoro jest tak trudno między innymi dlatego, że jesteście spółką samorządową, to czy liczycie na pomoc ze strony właściciela? 

Burmistrz jest na bieżąco informowany o sytuacji, ale zdajemy sobie sprawę, że nie może tak być, że my będziemy liczyć tylko na to, że ktoś nam coś da. Po to jesteśmy w zarządzie, żeby sobie w mirę możliwości radzić i nie sięgać po publiczne pieniądze. W takim podmiocie, jak nasz, są trzy ścieżki postępowania. Jedna to zwrócić się do właściciele, żeby nam dołożył, druga - pójść do banku po kredyt, ale wtedy trzeba mieć zdolność kredytową, a później oddać te pieniądze z odsetkami. I trzecia możliwość, to sprzedaż majątku, który nie jest niezbędny do prowadzenia działalności. I to właśnie zrobiłem, wystawiłem na sprzedaż działkę. Uzyskane w ten sposób pieniądze będą przeznaczone na bieżącą działalność oraz na wyposażenie nowego obiektu - części użytkowej dla naszych klientów i zaplecza gastronomicznego, które nie jest wcale takie małe.   

Spółka poniosła duże straty, potrzebne są pieniądze, nie uważa pan, że można było żądać więcej za działkę położoną w tak atrakcyjnym miejscu?

Działka została wyceniona przez rzeczoznawcę. Ogłoszenie o sprzedaży było na naszej stroni internetowej. Każdy mógł złożyć ofertę - także ten, kto uważa, że jest warta więcej i tyle dać.  

Jaki jest koszt nowego obiektu, który powstał na terenie Jarocin Sport?

Budowa została zakończona i odebrana. To kosztowało 30 mln zł i zostało zapłacone. Teraz pozostaje wyposażenie, którego koszt właśnie liczymy. Ja myślę, że to będzie około 1 do 1,5 mln zł.    

Skąd spółka wzięła te 30 milionów?

Z tego, co widzę - bo tym zajmował się jeszcze mój poprzednik - głównie od właściciela, czyli samorządu poprzez objęcie kolejnych udziałów w spółce. Poza tym 3 mln zł pozyskaliśmy z ministerstwa sportu. To jest całe finansowanie. Można więc śmiało powiedzieć, że to jest inwestycja właściciela spółki, czyli gminy Jarocin i będzie służyła przede wszystkim mieszkańcom gminy Jarocin.     

Kiedy będzie można z tego obiektu korzystać?

Myślę, że nie wcześniej niż za 5 miesięcy. Tyle potrzebujemy, że wyposażyć wszystkie pomieszczenia, a zależy nam, żeby to było wyposażenie na wysokim poziomie.

Robert Adamczyk ma 55 lat, jest żonaty, ma córkę - studentkę japonistyki. Wolny czas spędza uprawiając sport.

 

Szanowni Internauci. Komentujcie, dyskutujcie, przedstawiajcie swoje argumenty, wymieniajcie poglądy - po to jest nasze forum i możliwość dodawania komentarzy. Prosimy jednak o merytoryczną dyskusję, o rezygnację z wzajemnego obrażania, pomawiania itp. Szanujmy się.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 3 miesiące temu | ocena +6 / -0

    ron

    Zastanawiam się, czy w tej jarocińskiej zatrudniają samych stażystów? Bo prawdziwy dziennikarz nie przeszedłby do porządku dziennego usłyszawszy trzy zdania na temat sprzedaży "po cichu" i za bezcen bardzo atrakcyjnej działki przy ul. Maratońskiej. Pomijam już fakt, że dobry menadżer nigdy nie pozbyłby się strategicznego terenu dla rozwoju spółki. To tak ważna dal nas mieszkańców sprawa, że każdy dziennikarz drążyłby temat. Kiedyś, kiedyś jarocińska to było dziennikarstwo na wysokim poziomie, dziennikarze patrzyli na ręce lokalnej władzy, a dziś.... publikują im laurki. Wstyd Panowie i Panie.

  • 3 miesiące temu | ocena +1 / -0

    pja

    Panie Prezesie jeszcze trochę i Pan będzie uciekał. Zobaczy Pan , że tak będzie.