Reklama

Mieszkańcy dyskutowali o przyszłości festiwalu. Poruszyli wiele wątków [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości W Kamienicy Kultury w Jarocinie odbył się otwarty panel dyskusyjny dotyczący przyszłości jarocińskiego festiwalu. Był on częścią badania realizowanego w ramach projektu „Jarocin – Miastem Jutra”.

Wczorajsze spotkanie było w zasadzie badaniem fokusowym – prowadził je moderator, który zadawał uczestnikom konkretne pytania dotyczące różnych aspektów festiwalu. Pojawiło się na nim kilkanaście osób. Całość trwała półtorej godziny.

Było to już piąty panel przeprowadzany w ramach projektu, któremu nadano nazwę „Nowa ścieżka rozwoju festiwalu”. Pracuje nad nim jarocińska biblioteka oraz Fundacja Obserwatorium z Poznania. Reprezentujący ją badacze wcześniej spotkali się na panelach zamkniętych z przedstawicielami czterech grup: przedsiębiorcami, młodzieżą, osobami w średnim wieku oraz reprezentantami szeroko rozumianego sektora kultury.     

„Mieliśmy bardzo fajny panel z młodzieżą. Mamy nadzieję, że wyciągniemy coś z tych młodych ludzi i zaangażujemy ich do działań, za które jesteśmy odpowiedzialni, czyli do wydarzeń okołofestiwalowych” – powiedziała Agnieszka Borkiewicz, dyrektorka Biblioteki Publicznej Miasta i Gminy Jarocin.

Prowadzone badania posłużą do przygotowania raportu, który zawierał będzie rekomendacje dotyczące dalszego rozwoju festiwalu. Zostanie on opublikowany w przyszłym roku.

Jaka jest kondycja festiwalu w Jarocinie?

Zebranym wczoraj uczestnikom zadano pytania o m.in.: pierwsze skojarzenia zawiązane z festiwalem, korzyści jakie ma z niego miasto czy jego odbiór ze strony mieszkańców. Poproszono ich też o wymienienie silnych i mocnych stron wydarzenia oraz szans i zagrożeń, jakie przed nim stoją. Na koniec zadano pytanie o to, czy lokalny biznes korzysta z imprezy.

„Większość mieszkańców Jarocina jest dumna z tego, że Jarocin zapoczątkowany w latach 60. zapisał się w historii muzyki młodej generacji. Że Jarocin jest rozpoznawalny i kojarzony z kilkudniowym festiwalem” – powiedział Tomasz Klauza, radny klubu Dialog i Zaufanie. Organizatorzy spotkania przyznali, że element tożsamościowy rzeczywiście jest ważny w przypadku jarocińskiej imprezy, bo mówili o nim zebrani na każdym z poprzednich panelów.  

Jakie są słabe strony festiwalu?

Wątek dotyczący słabych stron wydarzenia szybko zdominował przebieg dyskusji. „Chciałbym żeby to wróciło do tego, żeby przede wszystkim młodzież tu przyjeżdżała i festiwal trwał więcej niż trzy dni” - przyznał Klauza. To, co połączyło zebranych, to właśnie postulat, by Jarocin i związana z nim atmosfera trwały dłużej niż 3 dni.

„Jarocin robi od wielu lat podstawowy błąd. Festiwal funkcjonuje w lipcu, natomiast dwa dni po, nie ma już po nim śladu. Nie ma np. strony interaktywnej. Samo organizowanie koncertów w lipcu, bez śladu po ani przed - to w zasadzie robi już każde miasto. Zatem jeśli cały rok nie będzie rock and roll’a ani interakcji z tym, co dzieje się na rynku muzycznym, to nie ma o czym mówić. Do tego potrzeba ludzi z pasją. To musi być stowarzyszenie albo coś w tym rodzaju, które żyłoby tym cały rok”- wyliczał Adam Martuzalski.

Kolejny dominujący wątek dotyczył kwestii organizacyjnych. Panowała wśród zebranych zgoda, że należy stworzyć sformalizowany zespół, który będzie zajmował się marką festiwalu przez dłuższy okres i współpracował z wybraną agencją koncertową. „Potrzebna jest instytucja, która na stałe byłaby właścicielem marki. Niech to będą dwie, trzy osoby, które przez cały rok organizowałyby imprezy, np. w ramach Rytmów Młodych. Niech to będzie kilka koncertów w ciągu roku, żeby zespoły biły się przez te kilkanaście miesięcy” - zasugerował Przemysław Maćkowiak.

Zalewski stworzył projekt Niemen na rzecz Jarocina. Kto o tym wie? Dlaczego miasto, my mieszkańcy pozwoliliśmy, żeby to nie istniało w Polsce, jako projekt, który powstał na rzecz festiwalu? Zalewski się tym wypromował, a myśmy to po prostu oddali. Ktoś, kto zarządzałby marką festiwalu powinien dbać o to, żeby wszędzie było powiedziane, że to się zaczęło w Jarocinie” - skomentowała Karina Muszalska.

Zebrani uznali, że Rytmy Młodych powinny firmować wydarzenie.

„Powinno się podwyższyć rangę Rytmów Młodych, które obecnie znowu są na dole. Co z tego, że ktoś je wygrywa, kiedy potem jest prezentowany o godzinie 14. Jak on ma się wybić? On powinien grać pomiędzy gwiazdami. O tym, że tak się robi wiedzą organizatorzy jakichkolwiek festiwali” - powiedziała Muszalska. „Nadal Rymy Młodych nie promują zespołów, nie mówiąc o tym, że ci którzy wygrali lata temu nie są zapraszani ponownie do nas, chociaż wybili się na rynku muzycznym. Jest ogłaszanie zwycięzcy i odcięcie się” - dodała.

Istotna dla debatujących okazała się też kwestia terminu ogłaszania biletów i ich sprzedaży.

„Myślę, że gro osób, nie przyjeżdża dlatego, że oficjalnie termin festiwalu podaje się bardzo późno i pierwsze karnety są sprzedawane wtedy, kiedy nieznany jest absolutnie żaden wykonawca. Tak naprawdę jest to kupowanie kota w worku” - stwierdziła Ewelina Kubasik.

 „Wieloletnie festiwale charakteryzują się tym, że osoba, która jedzie na dany festiwal, już na nim ma zapowiedź jakiejkolwiek gwiazdy przyszłorocznej” - zauważyła Muszalska.

Jakie gatunki muzyczne powinno prezentować się na festiwalu?

Temat, o którym dyskutuje się od lat dotyczy tego, jakie gatunki muzyczne powinny wybrzmiewać w Jarocinie. Wczorajsi debatujący doszli do wniosku, że należałoby otworzyć się na muzykę, reprezentowaną przez młode zespoły, których słuchają młodzi odbiorcy.

„Problemem jest małość tego festiwalu. Nie potrafimy przeskoczyć pewnego progu i spowodować, żeby ludzie zaczęli masowo na niego przyjeżdżać. Żeby młodzież, która w tej chwili słucha innej muzyki, przekonała się do nas. Być może trzeba zmienić styl festiwalu, który zawsze, chociaż mylnie i niesłusznie, kojarzony był z rockiem i punk rockiem. Moim zdaniem nie ma pomysłu na to, żeby przełamać ten stereotyp” - powiedział Przemysław Maćkowiak.     

„Te lecia, wszystkich znanych zespołów, których chcemy słuchać, mogą być jeszcze przez pięć lat, ale potem się skończą. I co dalej? Ich już nie będzie, a my nie zrobimy nic dla młodego pokolenia, które miałoby tu przyjechać” - stwierdził Klauza.

„Jeżeli nie dodamy nowych gatunków muzycznych, takich, których słucha się w tej chwili, nie dodamy sceny alternatywnej, bo w tej chwili wszystkie zespoły, które występują na Jarocin Festiwal są bardziej mainstreamem niż alternatywą, to nie zdobędziemy młodego pokolenia” - zasugerował Maćkowiak.

Pojawił się też wątek oryginalności tego, co prezentuje się na festiwalu.

„Powinno się postawić na tworzenie projektów muzycznych, czego teraz nie ma. Tak naprawdę zapraszamy ludzi i wciąż mamy kolejne lecia. Ja rozumiem, że każdy je obchodzi. Tylko dlaczego Jarocin ma być kojarzony wiecznie z leciami zespołów? One mogą zagrać nowy materiał, zrobić jakiś projekt, nawet na podstawie swojego repertuaru, ale żeby była w tym wartość dodana” – stwierdziła Karina Muszalska.

Jak zaangażować mieszkańców w festiwal?

Zdaniem niektórych zebranych brak właściwego porozumienia pomiędzy miastem a agencją organizującą wydarzenie skutkuje tym, że podczas festiwalu na ulicach Jarocina nie ma klimatu.

„Propozycji dla mieszkańców nie ma żadnych. Dla mnie miasto w trakcie festiwalu umiera. Tu się nie dzieje nic” - powiedziała Muszalska. „Kultura musi być otwarta na szereg ludzi, w różnych grupach wiekowych, nie tylko na dzieci. Kiedyś były dodatkowe koncerty, spotkania autorskie, toczyły się rozmowy, przyjeżdżali tutaj wybitni dziennikarze muzyczni. Dzisiaj mam wrażenie, że festiwal jest omijany szerokim łukiem” - dodała.

„Liczę na wykorzystanie zielonego amfiteatru” - dodała Lidia Czechak. Przmysław Maćkowiak zaproponował, by scena znajdująca się w parku była dostępna dla młodych muzyków przez cały festiwal.

Czy lokalny biznes korzysta z festiwalu?

Chociaż przyznano, że dla wielu przedsiębiorców festiwal jest szczególną okazją, by zwiększyć swoje przychody, pojawiło się w tej kwestii wiele negatywnych głosów.

„Póki co Jarocin jest niestety w przebudowie i nie ma o czym mówić. To było widać w ubiegłym roku, kiedy za główną restaurację robiła Żabka. Taka sytuacja jest nienormalna. Robiąc festiwal miasto musi brać pod uwagę czym dysponuje, całą infrastrukturę, która jest niezbędna do robienia festiwalu” - spuentował Adam Martuzalski.

A wy co sądzicie o powyższych kwestiach?

Szanowni Internauci. Komentujcie, dyskutujcie, przedstawiajcie swoje argumenty, wymieniajcie poglądy - po to jest nasze forum i możliwość dodawania komentarzy. Prosimy jednak o merytoryczną dyskusję, o rezygnację z wzajemnego obrażania, pomawiania itp. Szanujmy się.  

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy