Sztandar jest jednym z najważniejszych symboli każdej jednostki wojskowej. Dla żołnierzy miał zawsze ogromne znaczenie, ponieważ symbolizował honor i tradycję. Był otaczany szczególną czcią i przechowywany w honorowym miejscu. Był świadectwem tożsamości pułku. Każdy był unikalny i reprezentował konkretne odznaczenia, zasługi oraz historię danej jednostki wojskowej. Żołnierze składali na nim przysięgę wojskową, co dodatkowo podkreślało jego rangę. Obecność sztandaru na polu bitwy podnosiła morale żołnierzy. Robiono więc wszystko, aby nie dostał się on w ręce wroga. Symbole wojska często ukrywano więc w ziemi czy budynkach kościelnych, a nawet rozdzielano na części, aby uniknąć ich przejęcia przez wroga. Liczono, że po zakończeniu wojny uda się je odnaleźć. Miało to też zapobiec ewentualnej profanacji sztandaru przez Niemców. Od wybuchu wojny minęło już ponad 85 lat. Wydawało się, więc że wszystkie zachowane sztandary udało się już dawno odnaleźć. Okazuje się, że niespodzianki nadal spotykają poszukiwaczy tego typu skarbów historii.
"W trakcie rekonesansu dość niespodziewanie udało nam się odnaleźć starą, przerdzewiałą kankę po mleku. Zdarzało się nam co prawda nie raz już znajdywać zalegające w ziemi garnki, wiadra i kanki po mleku, ale w tej ujawniliśmy.... zwinięty płat materiału, który najprawdopodobniej jest zaginionym we wrześniu 39 r. sztandarem 37 Łęczyckiego Pułku Piechoty im. ks. Józefa Poniatowskiego!!! Gratulacje dla kolegi Krzysztofa z SGOH! Natychmiast powiadomiliśmy wszystkie właściwe organy oraz przekazaliśmy zabezpieczoną i nienaruszoną zawartość w celu profesjonalnego wyjęcia z pojemnika, a potem konserwacji i dalszej identyfikacji. Jeśli wszystko powyższe się potwierdzi będzie to ogromnej wagi znalezisko dla historii ziemi sochaczewskiej i wszystkich zainteresowanych historią walk toczonych we wrześniu 1939 r. Mamy nadzieję, że za jakiś czas będzie można oglądać je w Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy Nad Bzurą" - napisali w dniu dokonania odkrycia na swoim fanpage'u na fb członkowie Sochaczewskiej Grupy Odkrywców Historii.
Niezwykłe odkrycie miało miejsce pod Iłowem, ok. 20 km od Sochaczewa. W tym miejscu został rozbity 37 Łęczycki Pułk Piechoty. Otwarcie kanki miało potwierdzić przypuszczenia. Jak można przeczytać na stronie muzeum konserwatorzy zdecydowali się na wydobycie tkaniny następnego dnia.
"Nie było to łatwe zadanie, gdyż materiał przywarł do przerdzewiałego dna kanki. Niestety konieczne okazało się jej rozcięcie, choć zważywszy na kontekst przestała być już zwyczajną bańką na mleko - stała się zabytkiem. Po przedłużających się czynnościach, które zakończyły się pomyślnym wyciągnięciem chorągwi - owiniętej w drelichową - być może żołnierską kurtkę, przystąpiono do delikatnego rozwijania tkaniny. Powoli oczom obserwujących ukazywały się bogate hafty tworzące wieniec laurowy - symbole triumfu i zwycięstwa, okalające wizerunek orła. I numer - ku ogólnemu zaskoczeniu, nie 37 a 68" - czytamy w relacji muzealników.
Nie był więc to sztandar 37 Łęczyckiego Pułku Piechoty, ale 68 Pułku Piechoty z Wrześni. W zbiorach sochaczewskiego muzeum znajduje się już odnaleziony w 1977 roku grot z orłem oraz siedem pieczęci pułkowych. Według relacji uczestników walk sztandar miał być ukryty w rejonie Bud Starych, zakopany w metalowej skrzynce nieopodal leśniczówki w tej miejscowości.
W związku ze znaleziskiem zrodziło się wiele pytań, dotyczących przyszłości tego znaleziska. Jak chociażby tego, gdzie powinien być eksponowany - w Sochaczewie, Wrześni a może jeszcze w innym miejscu? Wiadomo jednak na pewno, że relikt przeszłości jest w tragicznym stanie, a konserwacja będzie czasochłonna i kosztowna. Tkanina została przekazana już do warszawskiej pracowni zajmującej się konserwacją tego typu zabytków.
Kilka dni po odkryciu, w piątek (14 marca) z inicjatywy burmistrza miasta Sochaczewa Daniela Kamila Janiaka odbyło się spotkanie osób z Sochaczewskiej Grupy Odkrywców Historii, w czasie którego omawiano m.in. kroki jakie należy podjąć, aby znalezisko po renowacji trafiło do Muzeum Ziemi Sochaczewskiej i Pola Bitwy Nad Bzurą.
68. Pułk Piechoty stacjonował we Wrześni. Czy odnalezienie jego sztandaru ma znaczenie dla Jarocina?
Ktoś może zapytać, jakie to wojenne znalezisko ma związek z Jarocinem? Dlaczego informacja o odkryciu znalazła się na naszym portalu?Okazuje się, że II batalion 68. Pułku Piechoty, choć formalnie stacjonował we Wrześni, od 1933 roku miał swoją siedzibę w Jarocinie, co znacząco wpłynęło na życie lokalnej społeczności. Żołnierze batalionu aktywnie uczestniczyli w życiu miasta, a mieszkańcy wspierali ich poprzez różne inicjatywy. Przykładem takiej współpracy jest wydarzenie z 20 października 1938 roku, kiedy to jarocińscy kolejarze przekazali batalionowi karabin maszynowy z pełnym wyposażeniem podczas uroczystości na rynku miejskim.
Sprzęt został poświęcony przez księdza Ignacego Niedźwiedzińskiego, znanego patrioty i działacza społecznego. Następnie, 11 listopada tego samego roku, uczniowie i nauczyciele Państwowego Liceum i Gimnazjum w Jarocinie, wraz z innymi mieszkańcami, ufundowali dla wojska trzy kolejne karabiny maszynowe. O tych wydarzeniach informowała przedwojenna "Gazeta Jarocińska" wydawana przez Jana Majerowicza.
W przededniu wybuchu II wojny światowej, w sierpniu 1939 roku, w Jarocinie sformowano Batalion Obrony Narodowej "Jarocin", który podlegał pod 68. Pułk Piechoty. Batalion składał się z trzech kompanii, a jego dowódcą był kapitan Antoni Kostrzewa. Mobilizacja jednostki odbyła się 24 sierpnia 1939 roku w koszarach jarocińskich, a w jej skład wchodzili mieszkańcy powiatu jarocińskiego oraz miast takich jak Pleszew i Dobrzyca.
Po mobilizacji batalion przemieścił się w rejon Krzykos, gdzie przygotowywał umocnienia obronne. W czasie kampanii wrześniowej 1939 roku, II batalion 68. Pułku Piechoty, wraz z Batalionem Obrony Narodowej "Jarocin", brał udział w walkach na odcinku "Nowe Miasto". Wspólnie z II batalionem 68. Pułku Piechoty oraz baterią z 14. Wielkopolskiego Pułku Artylerii Lekkiej, bronili tego rejonu przed nacierającymi wojskami niemieckimi.
68. Pułk Piechoty, w tym II batalion z Jarocina, po walkach nad Wartą i w rejonie Koła, został skierowany na wschód, próbując przebić się do Warszawy. Ostatecznie jednostka została wciągnięta w ciężkie walki w rejonie Bzury ( 9-22 września 1939 r.). Żołnierze brali udział również w obronie Warszawy i okolicznych terenów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.