Miłosz Matuszczak był ordynatorem jarocińskiej ginekologii od 15 lat. Miesiąc temu złożył wypowiedzenia z pracy.
Ordynator jarocińskiej ginekologii przeciwny zmianom wprowadzanym przez zarząd szpitala
Zamieszanie wokół oddziału ginekologii i położnictwa oraz noworodkowego rozpoczęło się niemal rok temu. Wówczas prezes lecznicy Beata Walczak-Silińska, w porozumieniu z władzami powiatu, jako właścicielem spółki szpitalnej, podjęła decyzję o radykalnych zmianach.
Miały one przede wszystkim polegać na ograniczeniu liczby łóżek oraz zmianach w zatrudnieniu położnych i pielęgniarek. Wówczas mówiło się nawet o likwidacji oddziałów. Jako przyczynę podawano - poparte danymi - straty finansowe, jakie przynoszą oddziały oraz malejącą liczbę porodów.
Informacje wywołały wiele kontrowersji, burzę w internecie i protesty personelu szpitala. Wśród protestujących był ordynator ginekologii i położnictwa Miłosz Matuszczak, który już wtedy podkreślał, że „zmiany są potrzebne, ale te, które są wprowadzane, nikt nie konsultuje z personelem”.
- My, jako oddział, przez lata wypracowaliśmy sobie całkiem dobrą markę. Mamy odpowiednią kadrę, sprzęt i wyposażenie, nie mówiąc o nowych salach z łazienkami - podkreślał wówczas ordynator.
Z kolei prezes szpitala Beata Walczak-Silińska, mówiąc o zamieszaniu wokół lecznicy zaznaczała:
- Chcę z całą mocą podkreślić, że nie ma likwidacji oddziałów i nie chciałabym, żeby to słowo było wykorzystywane do różnego rodzaju rozgrywek politycznych i wprowadzania zamętu, bo to nie jest potrzebne szpitalowi.
Ostatecznie - z początkiem grudnia ubiegłego roku - oddziały zostały połączone pod nazwą oddział ginekologiczno-położniczo-noworodkowy, a kierownikiem całości został Miłosz Matuszczak.
Jaka jest przyczyna odejścia lekarzy ginekologów z jarocińskiego szpitala?
Od tamtych wydarzeń minęło pół roku. W kwietniu Miłosz Matuszczak złożył wypowiedzenie z pracy w jarocińskim szpitalu. Razem z nim postanowiła odejść lekarka ginekolog - dr n. med. Katarzyna Grześkowiak.
- Pracujemy do końca lipca i od sierpnia już nas nie będzie - stwierdza Miłosz Matuszczak.
Przyczyną, jaką podaje jest „brak możliwości współpracy z zarządem szpitala”. Już w ubiegłym roku ordynator twierdził:
- Panuje chaos informacyjny. To, co mamy uzgodnione z zarządem szpitala, za kilka dni już nie obowiązuje. Jest prowadzony czarny pijar wokół naszego oddziału, że nic nie robimy i tylko generujemy długi.
Prezes szpitala Beata Walczak-Silińska nie chce komentować decyzji odynatora ginekologii. Zapewnia, że "oddział pracuje normalnie, a obsada lekarska jest zabezpieczona".
Jak oceniacie sytuację jarocińskiej ginekologii, połoznictwa i oddziału noworodkowego, czy rezygnacja ordynatora wpłynie na ich pracę - piszcie w komentarzach, czekamy na Wasze merytoryczne opinie.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.