Reklama

Najgłupsze wpadki jarocińskich przestępców

Opublikowano: ndz, 6 mar 2022 19:56
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Zorganizowana ekipa od rzucania mięsem przez płot i włamywacz, który wyjadł... tort. To nie są jaja.

Reklama

Z reguły przestępstwa budzą grozę, a pokrzywdzeni cierpią. Mało tego niekiedy ich życie zostaje wywrócone do góry nogami. Co gorsza, nie ma już powrotu do tego sprzed traumatycznego zdarzenia. Są i takie, z których śmiał się cały powiat, a nawet i Polska, bo choć przestępcy byli przekonani, że wykazali się sprytem, to w rzeczywistości było zupełnie odwrotnie. Karma wraca…

Najgłupsze wpadki jarocińskich przestępców. Seks i fałszywki 

 
33-latek z gminy Żerków chciał spróbować seksu z prostytutką. Nie miał pieniędzy. Szybko wpadł na pomysł, jak je zdobyć. Skopiował z internetu skany banknotów, a następnie je po prostu wydrukował. Wsiadł w samochód i pojechał do Murzynówka, gdzie przy krajowej „11” można znaleźć przedstawicielki najstarszego zawodu świata. Podrobioną 100 zł próbował zapłacić pracującej tam Polce. Kobieta szybko zorientowała się, że pieniądze są fałszywkami. Zawiadomiła policję. W samochodzie amatora erotycznych przygód policjanci znaleźli jeszcze trzy trefne banknoty, a w mieszkaniu mężczyzny komputer i drukarkę, które służyły do popełnienia przestępstwa.

Jarocin. Terroryzował własnego dziadka  

Inny sposób na zdobycie pieniędzy opracował 18-latek z Jarocina. Potrzebował ich na wyjazd za granicę, chciał tam podjąć pracę. 4 tys. zł usiłował pożyczyć od dziadka. Senior jednak nie wsparł wnuka, a ten, jak mu się wydawało, wymyślił doskonały plan zdobycia gotówki. Wyjechał z domu i zaczął wysyłać do dziadka smsy, że został porwany przez nieznanych sprawców. Złoczyńcy za jego uwolnienie mieli zażądać 4 tys. zł. W przeciwnym razie grozili mu pobiciem, a nawet połamaniem kości. Dziadek otrzymał kilkanaście takich wiadomości. Przestraszony mężczyzna złożył zawiadomienie na policję. Śledczy szybko ustalili, że porwanie zostało upozorowane. Zatrzymali 18-latka, a ten przyznał się, że wymyślił zdarzenie, bo chciał uzyskać pieniądze.

Laweta ugrzęzła w błocie, a „kupującym” volvo okazali się policjanci  

Tym przestępcom wyjątkowo nie sprzyjało szczęście, a każdy ich plan palił na panewce. Chcieli się szybko wzbogacić. 40-latek z gminy Żerków wraz z młodszym o siedem lat kompanem zrabowali w Tarcach lawetę z umieszczoną na niej koparką. Chcieli pod osłoną nocy przedrzeć się przez las. Wybrali niewłaściwą drogę. Daleko nie zajechali. Laweta z maszyną ugrzęzła w błocie na terenie tarzeckiego lasu. Rabusie porzucili na leśnym dukcie swój łup o wartości 100 tys. zł. Sprzęt został odnaleziony następnego dnia przez policjantów. To ich jednak nie zniechęciło. Wpadli na kolejny „genialny” plan. Tym razem do przestępczego procederu namówili jeszcze 29-letnią kobietę.                            
      Z parkingu przy Kościuszki w Jarocinie skradli volvo. Sprawca najpierw włamał się do pozostawionego tam samochodu, a następnie odjechał w nieznanym kierunku. Jeszcze tego samego dnia jeden ze współwłaścicieli pojazdu odebrał telefon od nieznanego mu mężczyzny. Ten zaproponował mu podpisanie umowy kupna-sprzedaży skradzionego pojazdu. Gdy tajemniczy oferent przyszedł na spotkanie, już czekali na niego policjanci. 40-latek został zatrzymany i przewieziony do komendy. Tego samego dnia trafiła tam także kobieta, która pomagała zatrzymanemu w dokonaniu przestępstwa. Dzień później wpadł ich wspólnik.

Najgłupsze wpadki jarocińskich przestępców. Jak nie odzyskiwać długów?  

Kolejna wpadka przestępców znów miała związek z pieniędzmi. Było niczym w Gangu Olsena. Dwóch młodych mieszkańców Jarocina chciało odzyskać dług. Uzbroili się w kominiarki, po czym pojechali do dłużnika. Groźbami zmusili go do oddania im motoroweru oraz podpisania umowy sprzedaży jednośladu. Napastnicy natomiast odjechali nim wraz z wszystkimi dokumentami. Sprawa szybko trafiła na policję.  
Mundurowi rozpoczęli poszukiwania sprawców. Wytypowanie podejrzanych nie zajęło im dużo czasu i okazało się, że to był strzał w dziesiątkę. Policjanci odwiedzili dom jednego z nich. Tam zastali zaparkowany motorower. Zdziwiony 24-latek odbył więc podróż do komendy. Kilka godzin później trafił tam jego wspólnik. U niego mundurowi odnaleźli kolejne dowody na popełnienie przestępstwa: kominiarkę oraz kluczyki do motoroweru. Obaj mężczyźni, mieszkańcy Jarocina, usłyszeli zarzuty wymuszenia rozbójniczego. Sprawa była prosta dla śledczych, ponieważ jeden ze sprawców na fikcyjnej umowie wpisał… swoje prawdziwe dane.

Kradzione ciąży  

Kilka lat temu w grudniową noc na ul. Wrocławskiej w Jarocinie funkcjonariusze wypatrzyli nadmiernie obciążonego fiata punto. Zatrzymali auto do kontroli. Podczas przeszukania pojazdu, w bagażniku znaleźli duże ilości mięsa wołowego o wartości prawie 10 tysięcy zł. Nie uwierzyli w tłumaczenia dwóch mężczyzn, że mięso dostali na święta od pracodawcy. Obaj zostali zatrzymani i przewiezieni do jarocińskiej komendy. W samochodzie policjanci wypatrzyli jeszcze  woreczki z amfetaminą i suszem roślinnym. Jak się okazało, zatrzymanie obu mężczyzn podejrzewanych o kradzież mięsa było dopiero początkiem… W ciągu kolejnych dni ujęli kolejne 8 osób związanych z procederem kradzieży i paserstwem kradzionego mięsa. Wyszło na jaw, że grupa, działając w zorganizowany sposób przez kilka miesięcy wywiozła i wprowadziła do nielegalnego obrotu kilka ton mięsa, głównie wołowego. Policjanci ustalili, że trzon grupy stanowiło 6 pracowników zakładu mięsnego. Osoby te przerzucały mięso przez płot firmy, następnie pakowały  do prywatnych samochodów i przewoziły do umówionych wcześniej paserów. W przestępczym procederze brało udział ośmiu mężczyzn i dwie kobiety z powiatu jarocińskiego i krotoszyńskiego, w wieku od 19 do 68 lat. Jak widać kradzione nie tuczy, ale na pewno ciąży.

Po pijanemu przyjechał na policję w Jarocinie zgłosić kradzież    

Innych zgubił alkohol. Tak było w przypadku 24-latka z gminy Żerków. Mężczyzna przyjechał na komendę. Chciał zgłosić kradzież telefonu komórkowego. Było od niego czuć alkoholem, ale powiedział dyżurnemu, że pił piwo, a do Jarocina przywiózł go kolega. Gdy mężczyzna wyszedł z komendy, dyżurny zauważył, że  24-latek odjeżdża  volkswagenem siedząc jednak nie na miejscu pasażera, a kierowcy. Oficer zareagował błyskawicznie, poinformował o odjeżdżającym kierowcy wszystkie patrole będące na służbie. Za chwilę mężczyzna został zatrzymany. Wydmuchał 1,7 promila alkoholu.
 Napoje wyskokowe za bardzo zaszumiały w głowie uczestnikom biesiady dokładnie sprzed roku w Tarcach. Trzech mężczyzn i jedna kobieta spotkali się przy suto zakrapianym stole. Najpierw dobrze się bawili. Kiedy skończył się alkohol, pokłócili się, a nawet jeden z nich zadzwonił na policję. Mundurowi zastali na miejscu trzy osoby - jedna przed ich przyjazdem postanowiła wrócić do domu. Pozostała grupka próbowała załagodzić sytuację, twierdząc, że przecież tak naprawdę nic się nie stało. Policjanci szybko przypomnieli uczestnikom libacji, że zgromadzili się… mimo zakazu. Cała trójka dostała mandaty karne.

Ukradł rower, bo nie chciało mu się iść pieszo    

Mieszkaniec Jarocina pojechał rowerem do jednego z jarocińskich marketów. Gdy robił zakupy, na jednoślad skusił się 40-letni mężczyzna. Wkrótce, jak wszystko teraz, informacja o kradzieży wraz ze zdjęciem trafiła do internetu. Gdy wieść o kradzieży dotarła do kryminalnych, ci natychmiast zaczęli szukać sprawcy. Podczas przeglądania zapisu z monitoringu funkcjonariusze zauważyli na jednej z kamer mężczyznę prowadzącego rower identyczny, jak ten skradziony. Ustalenie tożsamości było już tylko kwestią minut. Śledczy, jako podejrzanego o kradzież, wytypowali 40-latka z gminy Jarocin. Kilkanaście minut później zapukali do drzwi jego mieszkania. Zaspany mężczyzna nie krył zdziwienia na ich widok. Nie zaprzeczał też, że dokonał kradzieży, ani że rower ma nadal u siebie. Rano miał zamiar sprzedać łup. Odzyskany przez śledczych jednoślad jeszcze tego samego dnia wrócił do swojego właściciela. Sprawca usłyszał zarzut kradzieży. Tłumaczył, że zabrał rower… bo nie chciało mu się iść pieszo do domu.

Strażnicy miejscy przebierali się za policjantów

Sprawa z średzkiego powiatu trafiła do wszystkich mediów. Dwóch młodych mężczyzn zdobyło policyjne mundury - na pierwszy rzut oka w niczym nie różniły się od prawdziwych funkcjonariuszy. Na srebrnym fordzie zamontowali niebieskie sygnały błyskowe. Tak przygotowani wyruszyli na wiejskie i zatrzymywali kierowców, często rolników przemieszczających się maszynami oraz traktorami na pola. Podczas udawanych kontroli drogowych wmawiali kierowcom, że popełnili wykroczenie drogowe, które w rzeczywistości nie miały miejsca. Za odstąpienie od kary żądali łapówek od 300 do 600 złotych. Cześć kierowców obawiając się prawnych konsekwencji, wręczało przebierańcom pieniądze. Tak działali przez trzy miesiące. Wreszcie sprawą zajęła się policja i namierzyła przebierańców.  Okazało się, że to… dwóch średzkich strażników miejskich.

Jarocin. Napił się kawy i zjadł tort urodzinowy  

O tym 31-latku, który przyjechał z Tczewa na przestępcze wybryki do Jarocina, mówiła cała Polska. Sytuacja miała miejsce kilka lat temu na ul. Wrocławskiej. Rano w czerwcową sobotę mieszkanka Jarocina po przebudzeniu zobaczyła w swoim pokoju mężczyznę, który siedział na kanapie i spokojnie pił kawę. Kiedy zauważył domowniczkę, natychmiast czmychnął, ale kobieta dobrze zapamiętała jego wygląd. Informacja o  poszukiwaniach trafiła do ościennych powiatów. Niespełna dwie godziny później mężczyzna o wyglądzie odpowiadającemu opisowi widziany był na terenie powiatu pleszewskiego. Wsiadał do pociągu jadącego w kierunku Ostrowa Wielkopolskiego. Jednak na niewiele to się zdało. Dzięki szybkiej współpracy dyżurnych z Jarocina, Pleszewa i Ostrowa oraz konduktora składu, został zatrzymany na dworcu w Ostrowie, a następnie przewieziony do jarocińskiej komendy. Nie miał żadnych dokumentów, ani bagażu. Okazało się, że 31-latek z Tczewa był już znany policji. Miał wyroki za kradzieże i rozbój. Niechciany gość w Jarocinie nie tylko napił się kawy i ukradł telefon komórkowy właścicielce, ale co znamienne postanowił zjeść jej tort urodzinowy. Spłoszony zabrał jeszcze pozostawione na klatce schodowej… buty należące do sąsiada.

Szanowni Internauci. Komentujcie, dyskutujcie, przedstawiajcie swoje argumenty, wymieniajcie poglądy - po to jest nasze forum i możliwość dodawania komentarzy. Prosimy jednak o merytoryczną dyskusję, o rezygnację z wzajemnego obrażania, pomawiania itp. Szanujmy się.

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy