Jeszcze niedawno po opustoszałej Fabryce Domów w Mieszkowie hulał wiatr, a przy halach produkcyjnych straszyły tylko porzucone, betonowe elementy w zaroślach. Ludzie z dnia na dzień stracili pracę i zostali bez wypłaty. Od tego czasu minęły dwa lata. Teraz w tym samym miejscu produkcja idzie pełną parą. Zakład poszerza asortyment i ma mnóstwo zamówień. Brakuje tylko ludzi do pracy.
Dawna Fabryka Domów w Mieszkowie pilnie zatrudni co najmniej 30 osób. A jeszcze 2 lata temu krajobraz wyglądał tam „jak po wojnie”
Pod koniec lutego 2019 roku z dawnej Fabryki Domów w Mieszkowie ekipy transportowe niespodziewanie wywiozły linie produkcyjne i cały sprzęt, zostawiając krajobraz „jak po wojnie”. W zakładzie zatrudnionych było kilkadziesiąt osób - głównie miejscowych. Wszyscy zostali bez wypłat. A kontakt z dawnym pracodawcą się urwał. Zwolnieni pracownicy, dochodząc swoich roszczeń, skierowali sprawy do Sądu Pracy.Wydawałoby się, że zakładu już nikt nie wskrzesi. Nic mylnego. Już w tym feralnym dla przedsiębiorstwa 2019 roku był ktoś, kto zobowiązał się, że uruchomi produkcję w Mieszkowie. To Konrad Drozdowski, przedstawiciel spółki z Mosiny, będącej właścicielem terenu, na którym stała dawna fabryka domów. Sam zainteresowany nie chciał wówczas zdradzać szczegółów. Zapewnił tylko, że „odezwie się, jeśli zrealizuje swoje zamierzenia”.
Dawna Fabryka Domów w Mieszkowie pilnie zatrudni co najmniej 30 osób. Motorem dla firmy jest jeden człowiek
Był początek lipca 2021 roku, kiedy w naszej redakcji zadzwonił telefon.
- Konrad Drozdowski, dawna Fabryka Domów w Mieszkowie, pamięta mnie pani? - usłyszeliśmy w słuchawce. - Miałem się odezwać. Zapraszam do Mieszkowa. Dotrzymałem słowa, zakład pracuje pełną parą. Brakuje nam tylko ludzi do pracy - stwierdził.
Okazuje się, że dawna Fabryka Domów w Mieszkowie stała się firmą rodzinną. Właścicielami są córka Konrada Drozdowskiego - Dorota z mężem Michałem i syn Piotr, którzy sporo zainwestowali w zakład, żeby go na nowo wyposażyć i zgromadzić niezbędny materiał do produkcji. Jej charakter się nie zmienił - nadal są to żelbetowe schody - proste i zabiegowe oraz półfabrykaty dla budownictwa - balkony, stropy czy gotowe ściany różnego typu.
Motorem całego przedsięwzięcia jest w dalszym ciągu Konrad Drozdowski. Otacza się młodymi ludźmi - inżynierami i fachowcami z branży, bo jak mówi „jeśli on wypadnie”, to żeby zakład został w dobrych rękach. Nie ukrywa bowiem swojego wieku - ma 77 lat.
- Raczej się w tym wieku biznesu się nie rozpoczyna, ale życie czasami stawia przed nami różne wyzwania i trzeba je podejmować - uważa.
Dawna Fabryka Domów w Mieszkowie pilnie zatrudni co najmniej 30 osób. Jakie trzeb mieć kwalifikacje?
Do pracy wróciła większość byłych pracowników.
- Kiedy ludzie dowiedzieli się, że działamy, to ten trzon załogi nauczony fachu - 10-15 osób, w ciągu tygodnia na nowo podjęło pracę. To głównie ludzie miejscowi i na takich chcielibyśmy przede wszystkim opierać załogę - stwierdza Damian Szalbierz (nie ma zgody na miejscowość), dyrektor zakładu.
Przyznaje, że od tego czasu wartość produkcji rośnie z roku na rok.
- Mamy mnóstwo zamówień. Praktycznie z całego kraju. Zatrudniamy obecnie około 40 osób, ale potrzebowalibyśmy jeszcze co najmniej 30 pracowników, z czego kilku do biura - konstruktorów i technologów budowlanych - stwierdza.
Na pytanie, jakie trzeba mieć kwalifikacje, żeby zostać zatrudnionym, odpowiada:
- Chęci do pracy. Oczywiście ludzie z doświadczeniem są mile widziani, ale jeśli ktoś go nie ma a chce się nauczyć naszych procesów produkcyjnych i rozwijać, nie ma problemu, też przyjmiemy.
Zakład podzielony jest na trzy działy: zbrojarnia - czyli przygotowanie zbrojeń do poszczególnych elementów, produkcja - to budowa form ze sklejki, blachy, montaż zbrojeń i zalewanie oraz dział obróbki i załadunku. Są też stanowiska specjalistyczne, między innymi operator wózka widłowego czy operator węzła.
Dawna Fabryka Domów w Mieszkowie pilnie zatrudni co najmniej 30 osób. Ile można zarobić?
Zarobki są zróżnicowane i zależą od zajmowanego stanowiska.
- Na okresie próbnym, na rękę od 2,5 do 3 tysięcy złotych. Z kolei doświadczony, wprawiony już pracownik na produkcji od 4 do 5 tysięcy - podaje dyrektor zakładu.
Firma - po okresie próbnym - zatrudnia pracowników na umowę o pracę (dane kontaktowe można znaleźć na stronie www.bet-koncept.pl).
Zakład pracuje na jedną zmianę.
- Pracujemy 9 godzin. W okresie letnim od 6.00 do 15.00, a zimowym od 7.00. Zdarza się sporadycznie, że trzeba zostać nieco dłużej, kiedy na przykład musimy dokończyć jakieś pilne zamówienie - wyjaśnia dyrektor Damian Szalbierz.