Jarocin. Tego widzowie się nie spodziewali. Na scenę weszli artyści w goglach narciarskich, a wokalistka w kasku, przez mikrofon popłynął krótki instruktarz nauki jazdy na nartach połączony z pokazem. A potem cała publiczność "pojechała".
Koncert Doroty Miśkiewicz & Narciarze Feat był kolejnym wydarzeniem, które odbyło się w ramach festiwalu Akademii Gitary. W sobotni wieczór na scenie królowały rytmy i melodie całego świata. Wielbiciele talentu Doroty Miśkiewicz usłyszeli większość najbardziej znanych utworów, m.in.: "Poza czasem", "Samba z kalendarza", "Tuńczyk" oraz "W komórce" wykonany tym razem w duecie z Kubą Badachem, który wystąpił w dość nietypowej dla siebie roli, czyli, jako gitarzysta basowy.
Ale były też chwile, w których wielbicielki talentu wokalnego artysty, mogły "odpłynąć". Artyści byli w znakomitych humorach, bawili widzów rozmową między utworami. Zaprosili publiczność do wspólnej zabawy, a ta pozwoliła się porwać. Na pierwszy bis (było ich więcej) muzycy wyszyli na scenę w goglach narciarskich. Tym samym nawiązali do historii powstania zespołu. Dorota Miśkiewicz otrzymała propozycję koncertu w kurorcie narciarskim we Włoszech, po występie muzycy mogli korzystać z uroków białego szaleństwa. Wokalistka musiała tylko poszukać muzyków, którzy lubili szusować po stokach. Kuby Badacha nie trzeba było długo namawiać. Dla występu w górach z Dorotą Miśkiewicz postanowił zostać gitarzystą basowym. I stąd właśnie elementy stroju narciarskiego i nauka jazdy na nartach.
Okazało się, że w "stylu narciarskim" można wspaniale śpiewać. Przekonała się o tym publiczność sobotniego koncertu. To byłniezwykle udany wieczór. Muzykowanie na najwyższym poziomie.