reklama

Autobus zakończył jazdę w rowie. Do zdarzenia doszło w gminie Jaraczewo [ZDJĘCIA, AKTUALIZACJA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Autobus zakończył jazdę w rowie. Do zdarzenia doszło w gminie Jaraczewo [ZDJĘCIA, AKTUALIZACJA] - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
5
zdjęć

Autobus zakończył jazdę w rowie. Do zdarzenia doszło w gminie Jaraczewo

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościAutobus przewożący uczniów wypadł z drogi w gminie Jaraczewo. Jedna z nastolatek została poszkodowana. Rodzice domagają się wyjaśnień, dlaczego na miejsce nie zostały wezwane służby medyczne. Co na to przewoźnik i szef jaraczewskiego GZEAS-u, a co ustaliła policja?
reklama

W gminie Jaraczewo autobus wypadł z drogi i znalazł się w rowie. 

W okolicy Łukaszewa autobus wpadł do rowu. W pojeździe strażacy zastali tylko kierowcę

- Zdarzenie miało miejsce na odcinku z Łukaszewa do drogi krajowej. W pojeździe zastaliśmy tylko kierowcę, który nie odniósł obrażeń. Nie potrafię powiedzieć, do jakiego przewoźnika należy pojazd - relacjonuje dyżurny Państwowej Straży Pożarnej w Jarocinie. 

Dźwig wyciągnie autobus z rowu, trzeba się liczyć z utrudnieniami

Do zdarzenia zostały zadysponowane trzy zastępy straży - po jednym z JRG oraz OSP Jaraczewo i Gola. 

reklama

- Na miejsce został wezwany dźwig, aby wyciągnął pojazd z rowu. W czasie tych działań trzeba się liczyć z utrudnieniami - dodaje dyżurny PSP. 

[AKTUALIZACJA, godz. 18.10]

Jak się dowiedzieliśmy, pojazd, który znalazł się w rowie, to szkolny autobus, w którym oprócz kierowcy, było sześcioro nastoletnich uczniów szkoły w Jaraczewie. Dwoje z nich trafiło do szpitala w Jarocinie.

Skontaktował się z nami rodzic poszkodowanej nastolatki.

- Nikt nie wezwał karetki na miejsce. To my i jeszcze jedni rodzice zawieźliśmy swoje dzieci do szpitala. Z tego co wiem, dwie kolejne rodziny też tu jadą, bo ich dzieci nie czują się dobrze. Córka w czasie wypadku przeleciała na drugi koniec autobusu i uderzyła w szybę - mówi zdenerwowany mężczyzna.

reklama

Rodzice uczniów zastanawiają się, dlaczego na miejsce zdarzenia nie zostały wezwane służby medyczne, a dzieciom pozwolono na samodzielny powrót do domu po zdarzeniu.

Z relacji uczniów podróżujących autobusem wynika, że na prostym odcinku drogi mijał on inny pojazd, wówczas miał zjechać na pobocze i przechylił się do rowu.

[AKTUALIZACJA, 27 listopada, godz. 10.30]

Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie otrzymał zgłoszenie o kolizji w Łukaszewie o godzinie 15.15. 

- Kierujący autobusem mężczyzna 65 lat, nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze, zjechał na pobocze i wpadł do rowu. Został ukarany mandatem - informuje asp. sztab. Agnieszka Zaworska, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie.  

reklama

[AKTUALIZACJA, 28 listopada, godz. 9.40]

Jak podaje ojciec jednej z uczennic podróżującej feralnym autobusem, żaden nastolatek, po przeprowadzonych badaniach, nie został zatrzymany w szpitalu. 

- Jedna dziewczynka ma złamany krąg i jest w gorsecie - informuje.

Rodzice zamierzają wyciągną konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za to, że na miejsce kolizji nie zostały wezwane służby medyczne. Sprawa została zgłoszona na policję.

- Nie zamierzamy tego tak zostawić. Zamierzamy spotkać się z dyrektorem Gminnego Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w Jaraczewie Jerzym Jakubowskim - zapowiada rodzic jednej z uczennic.

[AKTUALIZACJA, 28 listopada, godz. 15.20]
Rodzice uczniów spotkali się z dyrektorem Gminnego Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w Jaraczewie.

reklama

- Z naszej rozmowy wynika, że oni nie mają pretensji o to, co się stało, ale że kierowca nie wezwał służb medycznych, dlatego domagają się, żeby go zwolnić. Ja przyjąłem to do widomości i wystosuję pismo do właściciela firmy, która świadczy usługi dowozu naszych uczniów do szkół, żeby wyjaśnił tę sytuację - stwierdza Jerzy Jakubowski.

I dodaje:

- Trzeba pamiętać, że za uczniów w autobusie odpowiada przede wszystkim opiekunka i będę z nią rozmawiał na ten temat, bo wynika z tego, że nie zareagowała prawidłowo. To osoba, która pracuje u nas w dowozach od kilku lat i zna regulamin, dlatego powinna wiedzieć, że nawet, jeśli uczniowie twierdzili, że nic im nie jest, to powinna wezwać karetkę. Z drugiej strony, kiedy zdarzyła się ta kolizja, drogą przejeżdżał patrol policji, tak więc funkcjonariusze byli na miejscu dość szybko, zajęli się tymi uczniami, ale karetki też nie wezwali. Wynika z tego, że osoby, które odpowiadają za bezpieczeństwo, nie zareagowały we właściwy sposób.

Dyrektor jaraczewskiego GZEAS-u rozmawiał też z kierowcą autobusu, który opisał przebieg zdarzenia.

Usługę dowozu uczniów do szkół w gminie Jaraczewo os kilku lat świadczy firma Wald Mar z Osiecznej (pow. Leszczyński). Jej właściciel był na miejscu kolizji.

- Zostałem powiadomiony o tym, co się stało i po jakimś czasie przyjechałem, żeby wyciągnąć ten autobus. Rozmawiałem z kierowcą. Opisał mi, co się stało. Na miejscu, oprócz niego była policja i opiekunka tych dzieci, nikt nie wezwał pogotowia - mówi Artur Maćkowiak. - Kierowca pracuje u mnie już kilka lat, ma doświadczenie, nigdy nie było z nim żadnych problemów. Stało się to, co się stało. Na pewno na te dzieci zostało sprowadzone niebezpieczeństwo i za to kierowcy zostanie wpisana nagana do akt - dodaje. 

Opiekunka uczniów podróżujących autobusem, który uległ kolizji, poprosiła o kilka dni urlopu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że po tym, co się stało, jest w nienalepszym stanie psychicznym. 

Bartosz Banaszak, burmistrz Jaraczewa 

O wypadku autokaru dowiedziałem się od osób postronnych. Ani dyrektor GZEAS-u, ani pani opiekunka nie poinformowali mnie o tym zdarzeniu. Jak tylko dotarła do mnie ta wiadomość, udałem się na miejsce. Niestety nie było już tam dzieci oraz pani opiekunki. Był tylko kierowca oraz policja, która prowadziła czynności. W tym momencie postanowiłem poinformować straż oraz zadzwoniłem do rodziców dzieci, które uczestniczyły w zdarzeniu. Dowiedziałem się, że rodzice trójki z nich udali się do szpitala, ponieważ dzieci poczuły się gorzej. Z informacji jakie posiadam, ze względu na poniesione obrażenia przez uczestników, sprawę będzie badać policja. Na ten czas zobowiązałem dyrektora GZEAS-u do przeprowadzenia rozmowy z opiekunką. 

Będziemy wracać do tematu.

PRZECZYTAJ TAKŻE

 

reklama
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo