Aż kilka kroków

Opublikowano:
Autor: Redakcja

 Aż kilka kroków  - Zdjęcie główne
Udostępnij na:
Facebook
Kultura
Młody mężczyzna chwieje się, z trudem przesuwa nogi... Ręce kurczowo trzymają się siatki ogrodzeniowej. Zostało mu do pokonania kilka kroków. Aż kilka kroków. - Od rana napity! - drwią przechodnie.


Kiedy pani doktor oznajmiła, że mam stwardnienie rozsiane i chciałem się dowiedzieć czegoś więcej - jak się leczyć, jak rehabilitować, jak żyć
Niech pani wpisze sobie w wyszukiwarce: SM. Tam jest wszystko. Tak się wychodzi ze szpitala. Z wiadomością, że człowiek jest nieuleczalnie chory i trzeba sobie jakoś radzić

* * *

U mnie zaczęło się niewinnie. Ja „czułam”, że jestem chora na stwardnienie rozsiane, a lekarz temu nie dowierzał, więc sobie tłumaczyłam, że to pewnie nie to. Rok czasu chodziłam z tą chorobą, nie wiedząc o tym
Ciągnę nogi. Odmawiają mi posłuszeństwa. Mam duże problemy z utrzymaniem moczu. Teraz jestem na lekach, na zastrzykach. Już ostatni rok. Potem będzie wielka niewiadoma, bo nie będę miała już tych leków refundowanych - starsze osoby się nie kwalifikują - a nie stać mnie na nie

Gubię słowa. Sama się na tym łapię. To, co chciałabym powiedzieć, nie zawsze udaje mi się wypowiedzieć. Nie radzę sobie z tym i to mnie krępuje. Mam też problem z pismem. Coraz ciężej mi to idzie

Pomagają mi w tym, co potrafią już zrobić. Chłopcy są bardzo odważni, twardzi
Na razie ręce mam sprawne. Boję się, jak będzie w przyszłości. Czy choroba nie dotknie takich partii mózgu, że stracę mowę, pamięć...
Ale do końca trzeba walczyć. Zawsze mówię, że ta choroba nie ma ze mną łatwo. Bo ja się nigdy nie poddam. Nigdy!
Nawet jak mi się nie chce, wiem, że muszę wstać i iść. Mam wspaniałe dzieci i wspaniałego męża, który jest dla mnie największym wsparciem

* * *

Częstotliwość jej występowania wzrasta

* * *

Mrowiały, drętwiały mi nogi. Ciężko mi się szło, potem przestałam widzieć na jedno oko

Nie czuję ich. Jakbym miała sztuczne. Kiedyś szłyśmy z córką, miałam założone nowe buty
W pewnym momencie córka powiedziała: - Mamo, leci ci ciurkiem krew z pięty. Tak miałam obtartą. Ale nic nie czułam.

Nie policzę, ile już kilometrów zrobiłam. Ile razy byłam w Poznaniu. Po 30 km dziennie. To mnie postawiło na nogi
Teraz od września do wczoraj strasznie się jednak pogorszyło

Znajomemu na rehabilitacji kazali chodzić właśnie po schodach
Powiedział mi: - pamiętaj, że te schody to jest dla ciebie zbawienie. Mnie się gorzej schodzi
Już kilka razy spadłam.

* * *

U chorych na SM dochodzi do uszkodzenia osłonek - mieliny wokół nerwów w centralnym układzie nerwowym

* * *

U mnie, w Cielczy, nie mam z tych problemów. Ludzie wiedzą. Gorzej w Jarocinie
Niektórzy komentują: - Upiła się... Pijana od rana...

Trzymałam ją za rękę, pod łokciem. Rzuciło mnie
Potoczyłam się i pociągnęłam ją za sobą. Szło jakieś starsze małżeństwo. Skomentowało: - Ale nachlane idą od rana.

Uklękłam. Jakaś kobieta zaczęła się w głos śmiać. Dopiero młody mężczyzna podbiegł, zapytał, co się stało i odprowadził mnie do lekarza
Niedawno ze znajomym z SM staliśmy przy kasach w „Biedronce”. Krzysztof przebierał nogami, bo nie może ustać. I mowę ma porażoną. Ludzie nas okręgiem omijali. Powiedziałam, żeby się nie przejmował, że mnie też tak traktują.

Młody chłopak szedł z żoną. Prowadziła go za rękę. Drugą ręką trzymał się wózka. Szedł fatalnie. Przechodzili przez ulicę. Jakaś kobieta zawołała: - Takiemu pijakowi da wózek! Nie wytrzymałam. Nie przebierałam w słowach
Pytałam lekarza, co zrobić? Ludzie są tak okrutni. Powiedział: Co pani zrobi? Napisze pani sobie na plecach, że ma pani SM? I tak nie będą wiedzieli, co to jest

* * *

Boją się, że jak pracodawca się dowie, pomyśli, iż ten pracownik jest mniej wydajny, może jest mniej sprawny umysłowo, co jest totalną bzdurą
Są w Jarocinie osoby, które chorują na SM i o tym prawie nikt nie wie. Jak mają „rzut”, biorą urlop. Niektórzy, tak jak ja, z postacią rzutową, są postrzegane jako osoby zupełnie zdrowe. Po rzucie wracam do pracy. Nikt mnie nie widzi, ciężko chodzącego, nie mogącego ruszyć ręką.

Podejrzenie miałem raczej o choroby kręgosłupa, że to jakiś dysk, który uciska na nerwy, może korzonki

* * *

Każdy ma inne objawy - zaburzenia równowagi, osłabiony wzrok, nietrzymanie moczu czy kału

Nie mam siły w rękach. Złapię coś, chcę coś przenieść, wypada...
Problemem jest wejście po schodach. Sąsiad mówi: - Jak schudniesz, to wejdziesz. Jest mi wtedy przykro.

Miałam klientów, którzy byli moimi bliskimi znajomymi. Kiedy zachorowałam, okazało się, że jestem niepotrzebna...
Jak człowiek zachoruje, traci się wszystko. Znajomych...

Nie rozumieją, że jak przychodzi rzut, nie można czegoś zrobić, podołać wszystkiemu. Albo robi się wszystko o wiele wolniej. Dopada nagłe zmęczenie i trzeba się położyć Dla nas liczy się dobre słowo. Nic więcej nie potrzeba. Chcemy, żeby normalnie z nami rozmawiać, podtrzymać nas psychicznie.

* * *


* * *

Rzuca człowiekiem na lewo i prawo i nie da się nad tym zapanować
Długo nie mogłam się otrząsnąć. Wszystko robiłam, żeby zniechęcić przyszłego męża. Nie chciałam nikomu wiązać życia. Mój mąż okazał się jednak najbardziej chyba na świecie upartą osobą. Jesteśmy szczęśliwą rodziną i wiem, że rodzina jest najważniejsza

Kiedy się dowiedziałam, że to SM, miałam kompletnego doła. Obwiniałam wszystkich. A tak nie można. To nie jest wina ani czyjaś, ani moja. Dziś mówię, że to jest prezent. A prezentu się nie wyrzuca, tylko się z nim żyje

Bartek miał wtedy trzy lata
- siedział w przedszkolu, jadł śniadanie, a z oczu ciekły mu łzy. Przedszkolanki zaniemówiły, usiadły przy nim i płakały razem z nim. Wiedziały, co on musi czuć, ale nie pisnął ani słowa

* * *

Jak leżałam, przychodził i mówił: - mamusiu, ja cię strasznie kocham...Jako trzy-, cztero-latek podchodził do mnie i mówił: - Mamuś, to ja ci herbatkę zrobię. Ja leżałam w łóżku, a on leciał z taboretem do kuchni, brał zapalnik i wstawiał wodę na herbatę. Co ja wtedy czułam!...
Zbierałam wszystkie siły, zakręcałam sobie sama kroplówkę, schodziłam z łóżka, po czworakach szłam do kuchni, żeby chociaż usiąść, oprzeć się przy tej gazówce i zobaczyć, co on robi.

Ale wtedy staram się wszystko odkręcać. Myślę sobie - to dziecko, mój mąż tyle przeszli, stawali na wysokości zadania, oko w oko z chorobą, to jak ja mam się poddać? Kilka dni temu Bartek zapytał mnie, czy ja przez niego nie chorowałam. Przez to, że go urodziłam. Odpowiedziałam: - Nie, dziecko, ja ciebie bardzo pragnęłam i ty byłeś moim lekarstwem i do dzisiaj jesteś.

Ja nie uleżę, nie usiedzę. Boję się, że jak za długo będę siedzieć lub się wylegiwać, to się „zastoję”
Choroba uczy miłości, wiary i pokory. Jest straszna, ale trzeba całkiem odwrócić myśli
- jeżeli jest gorzej, będzie lepiej




Wiesław - choruje od 1997 roku, pięć lat temu dopiero wykryto chorobę

Nogi nie chcą mnie nieść
Do morza mieliśmy bardzo blisko. 30 metrów. Było super


Bożena Wawrzyniak - miała 27 lat, jak zachorowała

Okulistka nie wiedziała, co to jest. Okazało się, że to już były rzuty, druga reemisja, doszło osłabienie kończyn dolnych. Chodziłam jak pijana. Ja sama nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy

W pracy nikt nie wiedział, że jest chora. - Dopóki nie zaczęłam spadać między biurka. Zataczałam się...
Moja koleżanka powiedziała: - Przecież księgowa nie pije alkoholu. Co się z nią dzieje?


Karolina, 25 lat, choruje od trzech lat




Ryszard - choruje od 20 lat

Szedłem do pracy. Koleżanka powiedziała: - Łe, Rysiu, ty chyba sobie od rana drinkowałeś...
Któregoś dnia znowu tak powiedziała. Zaczęło mnie to denerwować. Poszedłem do lekarza. Powiedziałem, że w pracy się śmieją, że od rana jestem napity. Skierowano mnie na punkcję do Poznania. Punkcja wykazała Sclerosis multiplex.

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

logo