Każdy raut to było wydarzenie. Orkiestrę przywieźli radiowozem... Pokonywałem wiele kilometrów, aby zdobyć piwo Żywiec, pepsi colę czy wodę grodziską. Spędzałem wiele nocy w samochodzie. To były czasy, kiedy „obowiązywała” zasada „coś za coś”. Znałem wielu kierowników zakładów, z którymi załatwiałem towar. Jak wchodziłem z teczką, to zawsze (...)