Spotkanie odbyło się w ramach projektu „Most Pokoleń - śladami historii Roszkowa”, sfinansowanego ze środków Narodowego Instytutu Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego. Z tego samego przedsięwzięcia w ubiegłym roku zorganizowana została wystawa „Roszków dawniej i dziś”. Organizatorem spotkania byli KGW „Niezłe Ziółka” oraz Rada Sołecka Roszkowa.
Spotkanie z gościem specjalnym w szkole w Roszkowie
Spotkanie w szkole w Roszkowie prowadziły: Weronika Wesołek, członkini rady sołeckiej i Justyna Daniel-Korzyniewska, szefowa KGW „Niezłe Ziółka”.
Tematem przewodnim była stara szkoła a gościem specjalnym Maria Dolata - prawnuczka kierownika szkoły Stanisława Radziejewskiego. Ku miłemu zaskoczeniu organizatorów przybyło też kilka innych osób z rodziny Radziejewskich, między innmi Maria Warmuz.
- Los tak chciał, że mieszkam w budynku dawnej szkoły, więc temat dzisiejszego spotkania jest mi szczególnie bliski - mówiła Weronika Wesołek. - Szkoła w naszej miejscowości była przecież czymś więcej niż tylko miejscem nauki. To tutaj spotykały się kolejne pokolenia mieszkańców, nawiązywały się znajomości, rodziły przyjaźnie i budowała się nasza lokalna wspólnota. I choć dziś szkoła nie pełni już swojej dawnej funkcji, nadal chcemy pielęgnować pamięć o tym miejscu i ludziach, którzy je tworzyli - dodała.
Kim w Roszkowie był wieloletni kierownik szkoły?
W spotkaniu licznie uczestniczyli mieszkańcy i byli uczniowie starej szkoły, między innymi Jan Musielak, syn jednego z kolejnych kierowników szkoły. Podczas rozmów członkowie rodziny Stanisława Radziejewskiego wspominali pradziadka. Maria Dolata zaznaczyła, że oni znają go z innej strony niż mieszkańcy.
- My nie poznaliśmy go osobiście, znamy go tylko z opowieści babci i rodziców. W oczach naszej babci Kazimiery był podziw dla ojca, szacunek a jednocześnie dzieci Stanisława czuły respekt przed ojcem wiedząc, że działa on w słusznej sprawie. W domu panował zwyczaj żartowania, dowcipów, ułatwiania sobie życia przez radość - wspominała Maria Dolata.
W trakcie spotkania przywołane zostały informacje o byłym dyrektorze szkoły w Roszkowie publikowane w Gazecie Jarocińskiej z grudnia 1928 roku.
„Radziejewski urodził się 24.2.1855 w Brzeziu pod Miłosławiem jako 16 dziecko po pierwszej matce. Ojciec jego był rolnikiem. Sam był ojcem jedenastu dzieci, z których kilkoro wybitne zajmuje stanowiska w hierarchji naszego społeczeństwa. Żona Wiktoria z Koluśniewskich zmarła mu w roku 1915. Z małżeństwa tego było 11 dzieci. Cztery córki zamężne są za nauczycieli, 34 wnuków umilało Radziejewskiemu ostatnie lata jego życia” - można było przeczytać w tygodniku.
I dalej:
„W Roszkowie zamieszkiwał prawie 50 lat. Sam też najpierw był nauczycielem, a później kierownikiem szkoły, w czem w ostatnich latach zastąpił go zięć p. Król, u którego spędził szereg lat ostatnich życia pod opieką najmłodszej swej córki.”
Radziejewski był bardzo poważany w lokalnej społeczności Roszkowa i był uważany za patriotę.
Stare kroniki, zdjęcia i pamiątki ze starej szkoły na spotkaniu w Roszkowie
Uczestnicy spotkania mieli okazję obejrzeć stare kroniki szkolne oraz obszerny album ze zdjęciami, który przywiozła Maria Warmuz. Były też szkolne pamiątki, między innymi świadectwa, klucz do drzwi wejściowych szkoły, koraliki z liczydła oraz kafle z pieca. A sołtys Roszkowa Dariusz Kubacki, przekazał mieszkańcom i gościom kopie kroniki z lat 1920-1945, wydrukowane przez Fundację Sygnatura.
Wspomnieniom i pogawędkom przy kawie i słodkościach przygotowanych przez członkinie KGW nie było końca. A goście wyrazili swój podziw dla organizatorów, którzy, mimo młodego wieku, interesują się historią wsi.
- Zapewniali też, że będą przyjeżdżać do Roszkowa, bo bardzo im się tu podoba - mówi Weronika Wesołek. - Napisaliśmy kolejną historię Roszkowa. Powstał prawdziwy Most Pokoleń. Spotkały się pokolenia, które łączy historia naszej starej szkoły. Dla mnie to bardzo osobiste przeżycie, bo historia szkoły towarzyszy mi na co dzień. Choć organizacja takich spotkań wymaga wiele pracy i zaangażowania, radość z efektów i wspólnie spędzonego czasu wynagradza wszystko - zaznacza.
I dodaje:
- Roszków to nie tylko miejsce na mapie. To ludzie, wspomnienia i historia, którą wspólnie tworzymy i przekazujemy kolejnym pokoleniom. Jestem ogromnie dumna z tego, że mieszkam w Roszkowie i mogę być częścią tej społeczności. Dziękuję wszystkim, którzy byli częścią tego wyjątkowego spotkania. Szczególne podziękowania kieruję do przesympatycznych potomków rodu Radziejewskich, których obecność nadała temu spotkaniu wyjątkowy wymiar.
Komentarze (0)