Reklama

W szkole zniszczył portret Stalina... Przeczytaj wspomnienia Mieczysława Makarewicza z Jarocina

Opublikowano: pon, 18 kwi 2022 09:00
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Mieczysław Makarewicz przez większość życia związany jest z Jarocinem, ale jego korzenie sięgają terenów obecnej Ukrainy.

Reklama

Urodził się w 1929 roku pod Stanisławowem, w powiecie halickim. Był piątym z siedmiorga rodzeństwa. W marcu 1939 roku zmarł mu ojciec, a we wrześniu wybuchła wojna. W trakcie okupacji jego życie wiele razy było zagrożone. Musieli uciekać przed Niemcami, bandami ukraińskimi i Rosjanami. Był świadkiem, jak wywozili ich sąsiadów Żydów. Przeżył kilka poważnych wypadków komunikacyjnych. Spadł też z wysokości. Nieomal nie zginął przygnieciony żwirem...

Po zakończeniu wojny do jego matki kilkakrotnie przychodzili funkcjonariusze NKWD , którzy namawiali ją do przyjęcia rosyjskiego obywatelstwa.

- Powiedzieli jej, że skoro nie chce, to pojedziemy w Polszu. Kazali nam się wynieść z domu. Nie można było prawie nic ze sobą zabrać. Zapędzili nas na dworzec. Potem powiedzieli, że wagony potrzebne są dla wojska, więc my musimy czekać. Spędziliśmy pod gołym niebem tydzień - opowiada. 

Był "elementem podejrzanym". Zniszczył obraz Stalina

Do dziś pamięta widok kopców z ziemniakami i stogów ze zbożem oraz smak placka z kruszonką, którym poczęstowała go jakaś kobieta na dworcu w Poznaniu. Skorzystali z okazji i w Jarocinie uciekli z transportu. Przez miesiąc mieszkali w barakach. Później trafili do Prus, a dalej do Wojciechowa.

- Musieliśmy się dorabiać wszystkiego, rozpoczynając od łyżki. Nic nie mieliśmy - mówi wzruszony pan Mieczysław.

Szkołę podstawową ukończył w Wojciechowie. Po likwidacji szkoły zawodowej w Jaraczewie, trafił do Głogowa, gdzie mieszkał i pracował jego starszy brat Józef.

- Zawsze awansowałem od miotły. Byłem mały i drobny. Dyrektor, który przechodził akurat z moim bratem, zapytał, kim jestem. Kazał mnie wziąć do nauki zawodu. Zawsze towarzyszył jakiś „szpicel”. Z racji pochodzenia byłem „elementem podejrzanym Nie wiem, czy mogę o tym mówić, ale w szkole zdarzyło mi się zniszczyć portret Stalina. Miałem dyżur i byłem głodny. Ze złości rzuciłem w niego mokrą ścierką. Spadł ze ściany. Potrzaskałem go do reszty i wrzuciłem za piec. Po obrazie został tylko ślad na ścianie. Nauczyciel powiedział o tym dyrektorowi. Doniesiono o sprawie do komitetu. Przyszli i szukali winnego. Mnie nikt nie pytał, bo zawsze byłem bardzo grzeczny. Nikom u nie przyszło tym razem do głowy, że mogłem to zrobić - wspomina pan Mieczysław.

W wojsku składał Harleya. W Jaromie szlifierkę

Z Głogowa na dwa lata trafił do wojska w Kutnie.

- Nie bytem w stanie kopać dołów na paliwo, bo przy łopacie wyglądałem jak wróbel. To wysłali mnie znów do zamiatania. Były tam części Harleya. Powiedziałem do kolegi, że można by z tego zrobić piękny motocykl. Akurat szedł szef sztabu. Zapytał: „Synek, naprawdę byłbyś w stanie to zrobić?”. Kazał mi wybrać potrzebne części. Do końca służby montowałem ten motocykl u niego w domu. Dzięki temu nie musiałem się przejmować musztrą czy ćwiczeniami w terenie - tłumaczy.

Po powrocie z wojska zaczął szukać pracy w Jarocinie. Zatrudnił się w zakładzie produkującym wozy konne, który dal początek późniejszej „Jaromie”, gdzie pracował aż do przejścia na emeryturę w 1990 roku.

- No i znów zaczynałem od zamiatania. Dziwiło mnie, że frezer szlifuje ręcznie, gdy nowa maszyna stoi nieczynna na koksie. Zapytali mnie, czy umiałbym ją złożyć. Później organizowałem kursy ostrzenia dla załogi. W „Jaromie” miałem wiele pomysłów racjonalizatorskich. Dzięki temu mogłem wybudować dom - podkreśla.

Miał egzekutywę w d... ale pojechał do Mongolii

Zapisał się do partii, ale po przyjściu Gomułki do władzy oddal legitymację.

- Sekretarka kazała mi czekać na egzekutywę, ale jej powiedziałem, że mam ją głęboko w d… Oczywiście wybuchła z tego afera. Zawiadomiono zakład. Znów byłem elementem podejrzanym - tłumaczy.

W „Jaromie” zajmował się m.in. uczeniem młodzieży. Ponieważ nikt inny nie chciał, zgodził się pojechać na kontrakt do Mongolii. Początkowo miały to być tylko cztery miesiące. Spędził tam osiem lat. Nawiązał dobre kontakty z ambasadą Polski i z Rosjanami. Zaproszono go nawet na wycieczkę do Pekinu. W Chinach był aż pięć razy. Do Polski wysyłał paczki z kawą, czekoladą i rodzynkami, które w tym czasie były nie do kupienia.

- Bardzo dobrze się czułem w Mongolii. Inni narzekali na to, że tam jest brud i bieda. Dla mnie najważniejsze było to, że spotkałem tam wielu wspaniałych ludzi - wspomina.

Największym powodem do dumy dla pana Mieczysława jest krzyż, który sam zaprojektował i wykonał. Upamiętnia on m.in. Sybiraków. Ponieważ z inicjatywą wyszedł jego brat - Władysław, początkowo miał on stanąć w Wojciechowie. Ostatecznie jednak, dzięki pomocy wielu życzliwych ludzi, w 2004 roku znalazł swoje miejsce na osiedlu 700-lecia, na skwerku przy ulicy Żwirki i Wigury w Jarocinie.

Do "Barwickiego" trafił z powodu żony 

Dużo radości dawało panu Mieczysławowi śpiewanie w Chórze Mieszanym im. K. T. Barwickiego. Należy do niego od 1965 roku.

- Odprowadziłem kiedyś żonę na próbę, a dyrygent Alfons Kowalski zapytał mnie: „a pan dokąd ? No to mu mówię, że do domu, a on kazał mi usiąść i śpiewać. Bardzo mi się podoba muzyka i śpiew. Ja nie mam żadnych nałogów. Nie pociągają mnie ani karty, ani polowania. Moją pasją była przede wszystkim motoryzacja - mówi.

Kiedyś jeździł motorem i samochodem, później pieszo albo rowerem. Obecnie musi niestety korzystać z wózka inwalidzkiego. Wraz z żoną mieli czwórkę dzieci i doczekali się gromadki wnuków. Jako emeryt też nie narzekał nigdy na nadmiar wolnego czasu. Cały czas pomagał i coś naprawiał.

- Mam taką zasadę, że wolę się zużyć niż zardzewieć. Cieszy mnie każda robota, szczególnie jak ją skończę. Lubię pomagać ludziom. Mam z tego satysfakcję, że mnie potrzebują. Mama mówiła nam wszystkim, że mamy się nigdy nie gniewać, bo to szkodzi zdrowiu, a jak ktoś próbuje się z nam i kłócić, to mamy lepiej milczeć. I przez całe życie mam właśnie taką metodę. Czasem pojawił się ktoś, kto wyśmiewał mnie, że jestem zza Buga. Ale zawsze mi się udawało spotkać kogoś, kto mi pomógł - zapewnia Mieczysław Makarewicz. 

Wspomnienia pana Mieczysława ukazały się drukiem

Mieczysław Makarewicz, którego poznałam dzięki Chórowi Mieszanemu im. K. T. Barwickiego, jest osobą bardzo skromną i skorą do wzruszeń. Miałam okazję przekonać się o tym wiele razy. Chociażby w 2019 roku, gdy śpiewacy zorganizowali mu obchody 90. rocznicy urodzin. Wspomnienia z dzieciństwa zawsze były czymś bardzo ważnym, czymś co powodowało, że w jego oczach pojawiały się łzy. Z sentymentem wspominał też lata spędzone w Mongolii. Tekst, który publikujemy powyżej, ukazał się kilka lat temu na łamach "Gazety Jarocińskiej". To tylko wyrywek z długiego i ciekawego życia. Teraz będzie możliwość poznania ich szerzej przez większą grupę czytelników. Kilka dni temu przy okazji obchodów 100-lecia oddziału Związku Inwalidów Wojennych w Jarocinie odbyła się bowiem promocja książki regionalistki Kazimiery Horyzy Pachciarz, która spisała wspomnienia pana Mieczysława. Publikacja ukazała się dzięki Starostwu Powiatowemu w Jarocinie. Pomysł pojawił się po jednej z uroczystości Dnia Sybiraka, które co roku mają miejsce na osiedlu 700-lecia pod Krzyżem Martyrologii, wykonanym przez Mieczysława Makarewicza i jego brata Władysława. Niestety bohatera książki z uwagi na stan zdrowia nie było na tym spotkaniu. Wydawnictwo z pewnością będzie dostępna do wypożyczenia w Bibliotece Publicznej Miasta i Gminy Jarocin.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy