Poszła w urokliwe zakątki w dolinie rzeki. Wróciła wściekła i rozczarowana. "Ktoś rozjeżdża to miejsce. Serce krwawi" [ZDJĘCIA]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Poszła w urokliwe zakątki w dolinie rzeki. Wróciła wściekła i rozczarowana. "Ktoś rozjeżdża to miejsce. Serce krwawi" [ZDJĘCIA] - Zdjęcie główne
Autor: Montaż Bartosz Nawrocki | Opis: Poszła w urokliwe zakątki w dolinie rzeki. Wróciła wściekła i rozczarowana. "Ktoś rozjeżdża to miejsce. Serce krwawi" [ZDJĘCIA]
Zobacz
galerię
21
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościJarocinianka odwiedziła niedawno dolinę Lutyni - jedno z piękniejszych przyrodniczo i krajobrazowo miejsc na terenie Ziemi Jarocińskiej. Miejsc docenianych nie tylko przez naszych mieszkańców, ale też specjalistów przyrodników i leśników. Dopiero co była propozycja, by teren trafił na listę jubileuszowych rezerwatów. Tymczasem: "Kolejny raz jacyś źli ludzie rozjeżdżają to miejsce! Serce krwawi" - napisała w mediach społecznościowych i pyta, kto powinien dbać i chronić tę przyrodę. O sprawę pytamy między innymi leśników i RDOŚ.
reklama

„100 rezerwatów na 100-lecie Lasów Państwowych” - to inicjatywa podjęta z okazji jubileuszu Lasów Państwowych.  W drugim etapie projektu znalazł się również teren zgłoszony przez Nadleśnictwo Jarocin, który obejmuje obszar wzdłuż Lutyni - od Słupi aż po Wilkowyję, do rejonu słynnego Młyna - pisaliśmy latem 2024 roku. Wielu miłośników doliny przyjęło tę informację z radością. Zwłaszcza, że utworzenie rezerwatu to przede wszystkim większa ochrona. Również przed wandalami. 

Propozycja rezerwatu w dolinie Lutyni

Jak wyjaśniał wówczas Jakub Krzynowek, specjalista w zakresie m.in. ochrony przyrody w Nadleśnictwie Jarocin, do Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Poznaniu wpłynęło ponad 20 wniosków, z których tylko pięć zostało skierowanych do dalszych analiz. W tym ścisłym gronie znalazł się również Jarocin - z propozycją ustanowienia rezerwatu na obszarze wzdłuż Lutyni - od Słupi aż po Wilkowyję, w rejonie słynnego młyna.

reklama

- Rezerwat jest najwyższą formą ochrony. Wyznaczane są miejsca ochrony ścisłej, czynnej i krajobrazowej. Ingerencja człowieka jest ograniczona do minimum i tylko tam, gdzie jest to konieczne, jeśli np. łąka wymaga koszenia. Przyroda w większości pozostawiona jest sama sobie - wyjaśnia pracownik Nadleśnictwa Jarocin.

Wskazywał jednocześnie na to, że mimo swojej atrakcyjności teren ten nigdy nie był objęty żadną prawną formą ochrony, co jest ważne w kontekście planowania na tym obszarze ewentualnych inwestycji. Zgromadzenie materiałów do wniosku nie należało do najłatwiejszych. Ponieważ dużą pomocą służył Nadleśnictwu Jarocin oddział Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego w Jarocinie zorganizowano wspólny pieszy rajd. [ZOBACZ TUTAJ]

reklama

Dolina Lutyni dla turystów, kary za zniszczenia większe

Wprowadzenie na tym terenie rezerwatu nie oznacza jednak, że szlak czerwony, który prowadzi przez dolinę Lutyni, zostanie zamknięty dla ruchu turystycznego. Będą za to większe możliwości prawnej ochrony - zapowiadali pomysłodawcy. 

- Teren jest bardzo ciekawie ukształtowany. To jest dolinka. Są tam malownicze skarpy, wąwozy, których wysokość sięga 15 metrów. Z tego powodu jest to niestety również ulubione miejsce crossowców czy quadowców. Kary za niszczenie rezerwatu będą z pewnością bardziej dotkliwe. Takie tereny są rzadkie w naszym wielkopolskim krajobrazie, który w przeważającej części jest płaski - tłumaczy Anna Andrzejewska, zastępca nadleśniczego w Nadleśnictwie Jarocin. 

reklama

Dodaje, że tylko 10% z całej długości Lutyni płynie przez las, a pozostałe 90% na odkrytym terenie.

Obszar jest tym atrakcyjniejszy, że rzeka płynie w naturalnym korycie. Nie było tam żadnej ingerencji, więc Lutynia malowniczo meandruje. Jest tam też idealnie okrągły lej, na którego dnie znajduje się specyficzne źródlisko. W 2006 roku powstała propozycja, żeby miejsce to objąć ochroną rezerwatową - pod nazwą „Borówiec” lub „Źródlisko Borówiec”. Od ponad 15 lat na tym terenie gospodarka leśna nastawiona jest przede wszystkim na funkcje ochronne, co sprzyjało zachowaniu bogatego ekosystemu.

reklama

Na całej długości rzeki rosną bardzo zróżnicowane drzewostany, duża ilość starodrzewi i drzew o charakterze pomnikowym. Teren z całą pewnością jest również bardzo atrakcyjny dla naukowców i przyrodników. Już wstępne inwentaryzacje wskazują na jego duży potencjał pod tym względem. Na przykład ornitolog - prof. Ziemowit Kosiński - tylko w ciągu jednego dnia odnotował tam wiele rzadkich i chronionych gatunków ptaków.

Zamiast rezerwatu jest pobojowisko. Serce krwawi 

O tym, że wyjątkowe miejsce jest niszczone przez miłośników offroadu pisaliśmy też już wielokrotnie. Sprawą zajmowali się również dziennikarze "Wieści z Lasu". 

Przełom Lutyni i źródełko w okolicy Słupi w leśnictwie Tumidaj to miejsca, które bez wahania możemy wpisać na listę przyrodniczych perełek jarocińskich lasów. Niestety, od kilku lat są niszczone przez miłośników brawurowej jazdy motorem crossowym. Nazwijmy ich wprost - bezmyślnych wandali. Publikujemy zdjęcia z filmu, jaki nagrał przypadkowy świadek ich „wyczynów” - informowaliśmy w naszym portalu w 2022 roku [ZOBACZ TUTAJ] 

W komentarzach wybuchła gorąca dyskusja: 

 Biegam tam od 30 lat. To, co robią idioci na motorach crossowych z tym terenem to jakaś masakra. Gdzie jest służba leśna? Tablice nadleśnictwo postawiło, że psa nie można prowadzić bez smyczy, ale że te k...y na motorach większe szkody robią, to cichutko - pisał Wiesław. 

Okazuje się, że lata lecą, a procederu nie udało się całkowicie zlikwidować. 

"Niestety, kolejny raz jacyś źli ludzie rozjeżdżają to miejsce motocyklami. Serce krwawi. Niszczą miejsce, które jest rezerwatem przyrody. Uszkadzają korzenie drzew i płoszą rykiem swoich potwornych maszyn zwierzęta. Czy naprawdę nie można mieć pasji, która nie szkodzi przyrodzie, naturze? Gdzie są ludzie, którzy powinni dbać o to miejsce?" - napisała po ostatniej wizycie w przyszłym rezerwacie Beata. 

Ludzie wielokrotnie alarmowali służby o problemie. 

Znam te lasy. Mieszkałam tuż obok, tylko kawałek pola i już byłam w "Narni". To obszar objęty ochroną [jeszcze nie zostało to sformalizowane - przyp. red.]. Niejeden telefon na policję i do nadleśnictwa wykonałam w obronie tego "rezerwatu". Walka z wiatrakami. Niestety ze względu na te góry, jest to eldorado dla quadów i crossow. Potem odpuściłam, bo późnymi wieczorami mi przed domem jeździli i specjalnie gazowali. Zaczęłam się obawiać. Potem tak się życie potoczyło i się wyprowadziłam. Ale wiem od ludzi, że proceder trwa nadal - opisuje jedna z internautek.

Straż Leśna: Nie zgadzam się ze stwierdzeniem o nieskuteczności naszych działań

Komendant Posterunku Straży Leśnej w Jarocinie, któremu przesłaliśmy pytania i zdjęcia wykonane przez Czytelników informuje, że teren ten monitorowany jest tzw. fotopułapkami (kamery uruchamiane zwykle na ruch lub zmianę temperatury). Zamontowano ich pięć i - w opinii służb - przyniosły określone efekty. 

 - Na zdjęciach widać głębokie ślady po oponach motorów crossowych. Informuję pana, że ślady te powstały co najmniej trzy lata temu i sprawa ta została skutecznie ograniczona - informuje w odpowiedzi komendant Jacek Kaaz.

Szef SL precyzuje, że na na terenie przyszłego rezerwatu prowadzone są patrole i obserwacje strażników. Realizowano także wspólne patrole z policją.

- Sama wymiana baterii w fotopułapkach następowała 1 raz w tygodniu. Na w/w obszarze bytność Strażników Leśnych w ciągu tygodnia była kilkukrotna o różnych porach dnia. Na podstawie zawiadomień z fotopułapek podejmowano kilkakrotnie natychmiastową interwencję jadąc w miejsce otrzymanego zdjęcia z fotopułapki. W ramach rozliczania nagranego materiału zdjęciowego podejmowano działania wyjaśniające oraz o wykroczenia. Prowadzono liczne rozmowy z turystami na „czerwonym szlaku” na temat nielegalnych wjazdów do lasu. Oprócz Strażników Leśnych w miejscu tym działania gospodarcze prowadził także miejscowy leśniczy oraz podleśniczy - wyjaśnia Jacek Kaaz.

Do pomocy ściągano też funkcjonariuszy z ościennych nadleśnictw. Jakie są efekty tych działań? Komendant wymienia mandaty karne, pouczenia, a także “zatrzymanie motorów crossowych w pościgu”. Podkreśla też, że teren doliny Lutyni jest szczególnie monitorowany.  

Nie zgadzam się z pana stwierdzeniem o nieskuteczności naszych działań. Teren, o którym mowa, jest monitorowany od kilku lat i problem nielegalnych wjazdów samochodami, quadami, motorami crossowymi oraz innymi pojazdami mechanicznymi został ograniczony w ilości co najmniej 70% - 80% - wylicza komendant.

Czy ewentualne utworzenie Rezerwatu "Dolina Lutyni" może rzeczywiście pomóc w zakresie większej ochrony przed wandalami?

Bardziej ochroni ekosystem wyłączając z działalności gospodarczej niż przed wandalami, ale będzie to krok w dobrą stronę. Utworzenie rezerwatu da możliwość większych sankcji karnych za ew. wykroczenia i przestępstwa przeciwko przyrodzie - odpowiada komendant Kaaz. - Nielegalne wjazdy do lasu w tym miejscu są  rzadkie (na podstawie monitoringu i własnych obserwacji)  czasami zdarzają się  jeden raz na miesiąc lub trzy miesiące, kiedy pojawia się grupa 2 – 3 osób na motorach crossowych i ujeżdżają w jednym miejscu strome podjazdy, co w terenie pozostawia ślady bytności jakby codziennej i zniszczenia od opon crossowych są duże. Na podstawie zatrzymanych osób wiemy, że często są to osoby z odległych miejscowości, które w ten nielegalny sposób uprawiają turystykę „motorową”.

Czy i kiedy powstanie Rezerwat "Dolina Lutyni"? 

Do końca grudnia 2025 roku Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Poznaniu miała zdecydować, czy zostanie utworzony Rezerwat "Dolina Lutyni", a co za tym idzie - czy cenny teren zyska większą ochronę. 

W dokumentacji RDOŚ w Poznaniu czytamy: Na terenie planowanego do ustanowienia rezerwatu przyrody stwierdzono występowanie rzadkich na niżu, naturalnych fragmentów przełomów rzecznych rzeki Lutyni z atrakcyjnymi wizualnie wąwozami, wzdłuż których rosną fragmenty dobrze zachowanych łęgów wierzbowych, topolowych, olszowych i jesionowych oraz łęgów dębowo-wiązowo-jesionnowych. W pobliżu rzeki rosną również dobrze zachowane grądy środkowoeuropejskie. W okolicznych drzewostanach punktowo występują również naturalne źródliska, w tym jedno typu descensyjnego. Stwierdzono tu także licznie występujące chronione gatunki flory i fauny, w tym m.in.: dzięcioła średniego, dzięcioła czarnego oraz zimorodka. W podanym obszarze znaleziono również oznaki żerowania kozioroga dębosza, jelonka rogacza oraz pachnicy dębowej. 

Co z rezerwatem? 

"Obecnie trwają prace nad utworzeniem rezerwatu przyrody "Dolina Lutyni". Jest już przygotowane zarządzenie, jednak czekamy na zgodę jednego z właścicieli gruntów.  Przewidywany termin jego utworzenia to I kwartał 2026 r." - poinformował Jacek Przygocki, zastępca Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, Regionalny Konserwator Przyrody. 

Nowy rezerwat związany z doliną Lutyni byłby czwartym na terenie Nadleśnictwa Jarocin. Miałby obejmować teren o powierzchni około 100 ha. Obecnie istnieją: "Dębno nad Wartą" (pow. 21,62 ha, położony w gminie Nowe Miasto), "Dwunastak" (pow. 8,95 ha, w gminie Miłosław) oraz największy o nazwie "Czeszewski Las" - o pow. 534,12 ha, na obszarze gmin Żerków i Miłosław. 

Co myślicie o sprawie? Czekamy na merytoryczne komentarze. 

/informacja będzie aktualizowana/ 

SONDA

Czy utworzenie rezerwatu Dolina Lutyni to dobry pomysł?

Zagłosowało 13 osób
Zagłosuj
Głosy można oddawać od 13.01.2026 od godz 13:43
WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo