Po raz pierwszy wynagrodzenie Urszuli Wyremblewskiej-Korzyniewskiej radni ustalili krótko po wyborze na stanowisko burmistrza Jarocina - w maju 2024 r. Po niemal dwóch latach temat wrócił na posiedzenie rady.
O ile wzrosła pensja burmistrza Jarocina?
Inicjatorem podniesienia wynagrodzenia dla burmistrza Jarocina był jej zastępca Łukasz Witczak. Projekt uchwały w tej sprawie został dołożony do programu wczorajszej sesji nadzwyczajnej rady miejskiej.
I to właśnie wiceburmistrz Witczak referował i uzasadniał konieczność zmiany wynagrodzenia włodarza Jarocina. Trzeba pamiętać, że prawna możliwość podwyższenia pensji burmistrza, oznacza też taką samą możliwość dla wiceburmistrzów.
- W związku ze zmianą widełek wynagrodzeń wójtów i burmistrzów pojawiła się możliwość podniesienia wynagrodzenia burmistrzowi Jarocina. Z podobnej możliwości skorzystało wiele rad gmin i miast - referował zastępca Łukasz Witczak.
I dodał:
- Ja powiem może, jak to wygląda na moim przykładzie. Policzyłem sobie za poprzedni rok stawkę godzinową i wyniosła ona trzydzieści parę złotych netto (minimalna stawka godzinowa w 2026 r. wynosi 24,66 zł netto). Biorąc pod uwagę skalę odpowiedzialności nie są to duże pieniądze. Dlatego, jeśli jest taka możliwość, to warto z niej skorzystać i podnieść to wynagrodzenie.
Ze słowami wiceburmistrza zgodził się radny Jerzy Walczak.
- Moje zdanie na ten temat jest niezmienne, zawsze uważałem, że wynagrodzenie burmistrza - niezależnie kto nim był - jest nieproporcjonalnie niskie do odpowiedzialności - stwierdził radny.
Po krótkiej dyskusji [szczegóły PONIŻEJ] radni jednogłośnie zmienili wynagrodzenie Urszuli Wyremblewskiej-Korzyniewskiej, które przedstawia się następująco (kwoty brutto):
przez podwyżką po podwyżce
10.430 zł 10.950 zł wynagrodzenie zasadnicze,
3.450 zł 3.650 zł dodatek funkcyjny,
4.164 zł 4.380 zł dodatek specjalny (30% łącznej kwoty dodatku funkcyjnego i wynagrodzenia zasadniczego),
2.086 zł 2.190 zł dodatek stażowy (za wysługę lat, 20% wynagrodzenia zasadniczego).
20.130 zł 21.170 zł łączne wynagrodzenie
Burmistrz otrzyma także spłatę różnicy w wynagrodzeniu za 7 miesięcy, ponieważ uchwała o podwyżce obowiązuje od 1 lipca 2025 r.
Jarocińscy radni o "chowaniu głowy w piasek" i odwracaniu „kota ogonem”
Zmiana wynagrodzenia najważniejszej osoby w jarocińskim samorządzie nastąpiła nie bez wątpliwości i głosów krytycznych ze strony radnych.
Radny i były wiceburmistrz Jarocina Bartosz Walczak odniósł się do tego, co w mediach społecznościowych napisała Urszula Wyremblewska-Korzyniewska na temat zaproponowanej zmiany jej wynagrodzenia.
- Bardzo nie podoba mi się to, jak pani burmistrz odwróciła „kota ogonem” w swoim oświadczeniu. Stwierdziła, że nie szła do samorządu po pieniądze i stołki, że żadnej podwyżki nie chce, to radni decydują i przepisy. Ale ta uchwała w sprawie zmiany wynagrodzenie nie spadła z nieba, są dokumenty, są podpisy, projekt uchwały został przygotowany w urzędzie, podpisany przez zastępcę pani burmistrz i włączony do porządku sesji, o zwołanie której zawnioskowała pani burmistrz - stwierdził radny, były wiceburmistrz Jarocina Bartosz Walczak, który nie oddał głosu nad zmianą wynagrodzenia burmistrza.
I dodał:
- Dlatego irytuje mnie to, że ktoś nie potrafi przyjść i powiedzieć „są takie możliwości, dlatego zwracam się do państwa radnych o podwyżkę”. Tym bardziej, że nie oszukujmy się, to nie jest jakaś znacząca podwyżka. Zamiast tego mamy chowanie głowy w piasek. Jeśli pani burmistrz naprawdę nie chciałaby tej podwyżki, to powinna tu przyjść i to powiedzieć, a tymczasem nie ma jej w ogóle na sali.
[cała treść oświadczenia burmistrza Jarocina opublikowanego w mediach społecznościowych PONIŻEJ]
Burmistrz Urszula Wyremblewska-Korzyniewska, nie skorzystała z możliwości formalnej rezygnacji z podwyżki, co zrobił na przykład burmistrz Rawicza.
- Zwróciłem się do przewodniczącego rady z wnioskiem o wykreślenie tej uchwały z porządku obrad. Uważam, że w obecnej sytuacji w gminie mamy ważniejsze potrzeby i zobowiązania budżetowe. Naszym priorytetem są inwestycje, wysokiej jakości usługi dla mieszkańców oraz realizacja planów rozwojowych, a nie wzrost wynagrodzenia burmistrza - stwierdził Grzegorz Kubik.
Do wspomnianej przez radnego Bartosza Walczaka, nieobecność Urszuli Wyremblewskiej-Korzyniewskiej na posiedzeniu rady, nawiązała przewodnicząca rady miejskiej.
- Wiem, że pani burmistrz jest na zebraniu osiedlowym, ale uważam, że, jeśli złożyła wniosek o zwołanie sesji, to powinna tu być i z nami porozmawiać, bo to nie jest ani żaden wstyd, ani żenada, ani żadna obraza. To są normalne rzeczy, o których powinniśmy wspólnie decydować. Jeżeli ja chciałabym podwyżkę, to po prostu bym na tej sali była - zaznaczyła Anna Iwicka.
Radni Bartosz Walczak zwrócił uwagę na ułomność przepisów w sprawie wynagrodzeń samorządowców i barku proporcji w stosunku do odpowiedzialności, jaką ponoszą.
- Uważam, że te wynagrodzenia są bardzo niesprawiedliwe, bo przykładowo wójt Pcimia może mieć taką samą pensję, jak prezydent Poznania czy Warszawy. Może to się kiedyś zmieni - stwierdził.
Jak oceniacie pracę burmistrza Jarocina i co sądziecie o podniesieniu wynagrodzenia dla Urszuli Wyremblewskiej-Korzyniewskiej - piszcie w komentarzach, czekamy na Wasze merytoryczne opinie.
Oświadczenie burmistrza Jarocina opublikowane w mediach społecznościowych
„Szanowni Państwo, dziś podczas sesji Rady Miejskiej może zostać podjęta uchwała dotycząca mojego wynagrodzenia. Ponieważ temat ten z dużym prawdopodobieństwem stanie się publicznie komentowany, chcę uprzedzić ewentualne spekulacje i przekazać Państwu fakty - spokojnie, wprost i transparentnie.
Po pierwsze: nie występowałam i nie zamierzam występować o żadną podwyżkę. Wynagrodzenie burmistrza jest określane uchwałą Rady Miejskiej i wynika z przepisów oraz rozporządzeń, które narzucają samorządom określone stawki. Chcę też jasno powiedzieć: nie przyszłam do samorządu po pieniądze.
Nie kandydowałam po to, żeby mieć „stołek” czy przywileje. Kandydowałam z poczucia odpowiedzialności i potrzeby zmian - z przekonania, że Jarocin zasługuje na rozwój, uczciwe decyzje i pracę opartą na dialogu z mieszkańcami.Dla pełnej jawności podaję, jak wygląda moje obecne wynagrodzenie:
od stycznia do czerwca: około 13.800 zł netto (z wysługą lat i dodatkami wynikającymi z przepisów),
od lipca do grudnia: około 10.800 zł netto, ze względu na przekroczenie progu podatkowego.
Nie ukrywam tego, bo wynagrodzenie burmistrza jest jawne i każdy ma prawo je znać. Wiem, że w Polsce temat wynagrodzeń wójtów, burmistrzów i prezydentów miast często wywołuje ogromne emocje. Problem polega na tym, że przepisy nakładają na samorządy obowiązek publicznego uchwalania tych kwot, co stawia osoby pełniące funkcje publiczne oraz radnych w niezręcznej sytuacji i często prowadzi do niesprawiedliwych ocen czy nawet publicznego linczu. Przyznam szczerze - ja także czuję się z tym źle i jest mi niezręcznie o tym mówić. Jednocześnie chcę, żeby mieszkańcy mieli pełen obraz tego, czym jest ta praca. Nie ma tygodnia, w którym pracuję 40 godzin. Pracuję codziennie do późnego popołudnia lub wieczora, bardzo często również w soboty i niedziele. Telefon służbowy z numerami alarmowymi mam cały czas - 24 godziny na dobę - i w sytuacjach kryzysowych muszę być dostępna natychmiast.
Jako burmistrz odpowiadam nie tylko za urząd i jego pracowników, ale również za:
• budżet gminy Jarocin i każdą decyzję finansową,
• nadzór nad sześcioma spółkami gminnymi,
• szkoły i przedszkola publiczne,
• instytucje kultury: bibliotekę, muzeum,
• Centrum Usług Społecznych,
Centrum Usług Wspólnych.
To odpowiedzialność za każdą złotówkę publicznych pieniędzy. Naruszenie dyscypliny finansów publicznych może oznaczać konsekwencje prawne, zakaz pełnienia funkcji, a nawet wyrok. Ta praca wymaga zaufania do wielu ludzi i decyzji podejmowanych każdego dnia - często pod presją czasu. Chcę też jasno powiedzieć: nie korzystam z żadnych przywilejów, które często są ludziom przypisywane „z automatu”. Na spotkania i delegacje jeżdżę własnym samochodem (delegacje są rozliczane zgodnie z przepisami, ale koszty utrzymania auta - naprawy, części - ponoszę jak każdy). Nie mam żadnych „ukrytych korzyści”, nie kupuję nieruchomości w gminie, nie wykorzystuję funkcji do prywatnych interesów. Moja rodzina nie została zatrudniona w jednostkach ani instytucjach gminnych.
Podczas omawiania i głosowania w sprawach mojego wynagrodzenia - tak jak wcześniej - wychodzę z sali sesyjnej, bo nie zamierzam w tej sprawie dyskutować ani przekonywać kogokolwiek do podjęcia decyzji. Chcę jednak podkreślić jeszcze jedną rzecz: dzisiejsza sesja Rady Miejskiej to nie tylko temat wynagrodzeń burmistrzów. Dziś będziemy podejmować uchwały zdecydowanie ważniejsze - takie, które realnie mogą dotykać bardzo wielu mieszkańców i mają bezpośredni wpływ na funkcjonowanie naszej gminy. I to na tych sprawach powinniśmy się przede wszystkim skupić - bo to jest prawdziwa praca samorządu i realne działania dla Jarocina. Na koniec powiem najważniejsze: czy podwyżka zostanie uchwalona, czy nie - nie zmienia to mojej pracy ani motywacji. Przyszłam tu z misją społeczną. Z potrzeby zmian. Z myślą o przyszłości Jarocina i o tym, w jakiej gminie będą żyły nasze dzieci. Dziękuję wszystkim mieszkańcom, którzy patrzą na samorząd nie przez pryzmat sensacji, ale przez pryzmat odpowiedzialności, pracy i realnych działań.”
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.