Reklama

40 lat temu wprowadzony został stan wojenny [ZDJĘCIA, WIDEO]

Opublikowano: pon, 13 gru 2021 11:41
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości 13 grudnia 1981 - niedziela bez Teleranka, śnieg, mróz i stan wojenny. To najczęstsze skojarzenia z tym, co wydarzyło 40 lat temu. Nadawano tego dnia przemówienie gen. Wojciecha Jaruzelskiego, który powiedział m.in.: "Ogłaszam, że w dniu dzisiejszym ukonstytuowała się Wojskowa Rada Ocalenia Narodowego. Rada Państwa, w zgodzie z postanowieniami Konstytucji, wprowadziła dziś o północy stan wojenny na obszarze całego kraju".

Reklama

W nocy z 12 na 13 grudnia 1981r. pod przywództwem generała Wojciecha Jaruzelskiego, dwudziestu generałów i pułkowników utworzyło Wojskową Radę Ocalenia Narodowego, (WRON-a), wprowadzając stan wojenny na obszarze całego kraju. Chciałbym tu wspomnieć, iż w składzie WRON-y był pochodzący z Jarocina generał Edmund Molczyk. Społeczeństwo dowiedziało się o wprowadzeniu stanu wojennego z radia, 13 grudnia o godz. 6.00 rano, kiedy to generał Jaruzelski wygłosił przemówienie zaczynające się od słów:

"Obywatelki i obywatele Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej! Zwracam się dziś do Was jako żołnierz i jako szef rządu polskiego. Zwracam się do Was w sprawach wagi najwyższej. Ojczyzna nasza znalazła się nad przepaścią. Dorobek wielu pokoleń, wzniesiony z popiołów polski dom ulega ruinie. Struktury państwa przestają działać..."

Na ulicach w całym kraju pojawiły się Obwieszczenia Rady Państwa, wydrukowane rok wcześniej w Moskwie.Wprowadzono godzinę milicyjną od 22.00 do 6.00, jednocześnie zakazano zmiany miejsca pobytu bez uprzedniego zawiadomienia władz administracyjnych. Wstrzymano wydawanie prasy, poza dwiema gazetami rządowymi - "Trybuna Ludu" i "Żołnierz Wolności". Władze zamknęły granice państwa i lotniska cywilne. Czasowo zawieszone zostały zajęcia w szkołach. Zamknięto kina, teatry i muzea.

Zaangażowano ogromne siły. W dniu wprowadzenia stanu wojennego, w działaniach na terytorium kraju wzięło udział ok. 70 tys. żołnierzy Wojska Polskiego, 30 tys. funkcjonariuszy MSW, oraz bezpośrednio na ulicach miast 1750 czołgów i 1400 pojazdów opancerzonych, 500 wozów bojowych piechoty, 9000 samochodów oraz kilka eskadr helikopterów i samoloty transportowe. Jeszcze przed północą 12 grudnia 1981 roku, nim jeszcze rozplakatowano obwieszczenia, a Dziennik Ustaw wydrukował tekst proklamacji wojskowej Rady Ocalenia Narodowego i dekret o stanie wojennym, zaczęły się aresztowania i internowania.W trakcie jego trwania internowano 10.131 działaczy NSZZ „Solidarność”, a życie straciło około 40 osób, w tym 9 górników z KWK „Wujek” podczas pacyfikacji górniczego protestu przeciwko ogłoszeniu stanu wojennego. Mróz trzymał długo tamtej zimy. Na przystankach pojawiły się koksowniki, przy których grzali się ludzie oczekujący na spóźniające się autobusy.

W Jarocinie internowano 12 działaczy Solidarności : Mieczysława Barańskiego, Henryka Kasprzaka, Michała Lisiaka, Kazimierza Patryasa, Lecha Jakuboszczaka, Jerzego Zawisłę, Stanisława Kończalika, Stanisława Szymczaka, Jerzego Walczaka, Andrzeja Siankowskiego, Juliusza Szymczaka i Leszka Dąbrowskiego. Brutalne działania reżimu spotkały się ze sprzeciwem wolnego świata. Zapalenie świec w oknach wielu domów na całym świecie stało się znakiem pamięci o walczących o wolność i godność Polakach. Do tego symbolicznego gestu solidarności wezwali wówczas papież Jan Paweł II i prezydent USA Ronald Reagan, a płomień wolności rozbłysnął w Watykanie i w Białym Domu. Stan wojenny został zawieszony 31 grudnia 1982 roku, a odwołany dopiero 22 lipca 1983 roku.

Po latach Leszek Dąbrowski wspominał te czasy w rozmowie z Aleksandrą Pilarczyk, opublikowaną w 2013 roku w "Gazecie Jarocińskiej"

Jaki  okres  bądź zdarzenie w ciągu tych 33 lat istnienia „Solidarności” najbardziej  zaciążyło  na  pańskiej biografii?
Stan wojenny. Był do przewidzenia, ale  rozmiar  tego,  co  się  stało,  był przytłaczający.
Co  osobiście  najbardziej  pana  dotknęło?
Zwolnienie  z  pracy,  aresztowanie, internowanie, cztery rozprawy w sądach, co się odbiło na moim zdrowiu.
Dostał pan jakiś wyrok za opozycyjną działalność?
Dostałem, ale w zawieszeniu, nie pamiętam już,  na ile lat.  Potem wylądowałem w klinice, miałem operację na  sercu  i  sąd wyższej  instancji  ze względu na stan zdrowia ogłosił mnie winnym, ale bez wyroku.
A kiedy już po tych wszystkich latach zajrzał  pan  do teczek  IPN -u,  to  co pana  najbardziej zabolało?
Tam  gdzie  mieszkałem, w bloku  na Wojska Polskiego - to oprócz jednej rodziny wszyscy donosili  na  mnie. Mieszkanie było 24 godziny na dobę pod obserwacją, gdziekolwiek nie pojechałem, były notatki. Kto do mnie przyszedł, jak  wyglądał, jak  długo był...  A  w  „Solidarności”  8  na  10 osób też donosiło.
Może donosili, bo byli szantażowani?
Nie znam takiego przypadku.
Personalnie  -  kto  pana  najbardziej zawiódł?
TW  Andrzej.  Nie  będę  wymieniał nazwiska. To był  przewodniczący „Solidarności” w jednym z zakładów w Jarocinie. Był tajnym współpracownikiem  specjalnego  znaczenia i  nie było  mu wolno chodzić na milicję. Miał w Jarocinie dwa kontaktowe lokale i tam się spotykał z bezpieką.
Pan  nie  wiedział  wcześniej,  że  on donosi  na  pana?
Domyślałem się. W  stanie wojennym kombinowaliśmy, jak struktury odtworzyć.  A on donosił:  Dąbrowski mówił to czy tamto. Kończyło się to dla mnie rewizjami. Ale ostatnią teczkę SB założyło  mi w 89 roku, już po częściowo wolnych wyborach. I wtedy donosili na mnie z Komitetu Obywatelskiego. W latach  90. „Solidarność” była poważną siłą. 

Andrzej Gogulski w swoim tekście poświęconym stanowi wojennemu wspomina, że w 30. rocznicę jego wprowadzenia zapytał Czesława Robakowskiego, który pełnił wówczas obowiązki Naczelnika Miasta Jarocina, o okoliczności, w których dowiedział się o tych wydarzeniach:

„O wprowadzeniu stanu wojennego dowiedziałem się w sytuacji dość banalnej, a mianowicie w niedzielę 13 grudnia, około godz. 6 rano szykowałem się na polowanie, jak co roku o tej porze miałem uczestniczyć w polowaniu na zające. Jak pamiętam, gdzieś po 20 minutach mam telefon od kolegi – „czy ty słuchałeś radia – nie, mówię. A on : „to włącz radio, bo wprowadzili stan wojenny”... A ja jako Naczelnik miałem wiedzę dotyczącą zachowań w sytuacjach nadzwyczajnych. tym momencie wiedziałem, że z polowania nic, i trzeba zająć się obowiązkami. Mieliśmy w Urzędzie całą procedurę zachowań, w związku z tym powiadomiłem swojego współpracownika i rozpoczęliśmy dyżur stały. Już w godzinach rannych odbyło się spotkanie wszystkich dyrektorów zakładów pracy i kierowników instytucji celem przekazania tej informacji i przyjęcia zasad zachowania jak w sytuacjach nadzwyczajnych. Taka narada się odbyła, i jak pamiętam w godzinach rannych, chyba po godz. 8-ej przyszedł do Urzędu, do mnie jako do Naczelnika komisarz wojenny(...). Po wprowadzeniu godziny milicyjnej, zobowiązany byłem jako Naczelnik do wydawania przepustek, zresztą sam także posiadałem przepustkę wydaną przez wojewodę, byłem też kontrolowany wielokrotnie. W tym czasie z Komitetem Miejskim PZPR, w zasadzie nie miałem kontaktów[…]”.

 

Uroczystości rocznicowe w Jarocinie odbyły się w niedzielę. Po mszy św. w kościele św. Marcina przedstawiciele NSZZ "Solidarność" i władz samorządowych złożyli wiązanki pod obeliskiem znajdującym się przy ul. kardynała Stefana Wyszyńskiego. 

Video: 40. rocznica wprowadzenia stanu wojennego

 

Pochodzący z Żerkowa Sławomir Fiebig, który 40 lat temu było fotografem "Solidarności" tak wspomina to, co wydarzyło się 13 grudnia:

40 lat temu, 13 grudnia, obudziliśmy się w zupełnie nowej rzeczywistości. Jednym cięciem (dekretem) wprowadzono wojskową dyktaturę. Jako pracownik Komisji Krajowej udałem się tego dnia do siedziby "Solidarności", która była już splądrowana przez służby. W tej sytuacji udałem się do Stoczni Gdańskiej, gdzie zebrali się działacze (którzy uniknęli aresztowania) i pracownicy "Solidarności". Miałem ze sobą przedwojenny aparat fotograficzny Contax, którego obiektyw był wpuszczany w korpus, dzięki czemu aparat łatwo było ukryć pod płaszczem. Wiedziałem już bowiem, że przyszły czasy, które trzeba dokumentować. Na Stocznię docierali też delegaci z całej Polski. Na bramie Stoczni wywieszono listę aresztowanych osób. Komisja Krajowa wydała komunikat nr 1 o wprowadzonym stanie wojennym. Nastrój zebranych działaczy i pracowników "Solidarności" nie był wesoły. Nie wiedzieliśmy bowiem co nas czeka w przyszłości. Doświadczenie historyczne kazało się liczyć z tym, że może nas spotkać więzienie lub inne represje, a gdyby wkroczyły wojska ZSRR, co wydawało się bardzo prawdopodobne, mogliśmy się liczyć z rozwałką lub wywózką na Syberię.

 

Szanowni Internauci. Komentujcie, dyskutujcie, przedstawiajcie swoje argumenty, wymieniajcie poglądy - po to jest nasze forum i możliwość dodawania komentarzy. Prosimy jednak o merytoryczną dyskusję, o rezygnację z wzajemnego obrażania, pomawiania itp. Szanujmy się.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy