Reklama

Znacie tę starszą panią? Miała ogromne znaczenie dla Ziemi Jarocińskiej

Opublikowano: czw, 30 sty 2020 11:51
Autor:

Znacie tę starszą panią? Miała ogromne znaczenie dla Ziemi Jarocińskiej - Zdjęcie główne

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Jutro (piątek 31 stycznia) przypada 70. rocznica śmierci Heleny Moszczeńskiej - propagatorki snutki golińskiej. W Golinie rozpocznie się rok poświęcony jej pamięci.

Reklama

Z tej okazji, w piątek 31 stycznia o godzinie 18.00 w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Golinie zostanie odprawiona Msza św. w intencji Heleny Moszczeńskiej. W ten sposób rozpocznie się  Rok Heleny Moszczeńskiej, w którym ma się odbyć wiele imprez, które będą okazją do przypomnienia o tej bardzo zasłużonej dla Ziemi Jarocińskiej postaci. O szczegółach będziemy informować na bieżąco.

 

Józef i Helena Moszczeńscy h. Nałęcz kupili Golinę w 1897 r. To dzięki dziedziczce we wsi przetrwały tradycje tzw. „snutek golińskich”. Po śmierci męża w 1922 r. poświęciła się temu zajęciu, jednocześnie nauczając haftu okoliczne dziewczęta w wieku 13-15 lat.  Po II wojnie światowej dobra zostały rozparcelowane przez Skarb Państwa Polskiego. W dworku urządzono przedszkole, więc gdy Helena Moszczeńska wróciła do domu, zamieszkała w niewielkiej izbie wraz z dawną służącą Heleną Bernasowską. Dwór spłonął z niewiadomych przyczyn w 1948 r., zaś dziedziczka zmarła dwa lata później, dnia 31 stycznia 1950 r. Na terenie dawnego folwarku po wojnie utworzono spółdzielnię produkcyjną. Po śmierci Moszczeńskiej inicjatywę haftu przejęła dawna służąca.

 

[ZOBACZ TEŻ] WYSTAWA SNUTKI GOLIŃSKIEJ W KAMIENICY KULTURY

 

Ze wspomnień Heleny Bernasowskiej, która po ukończeniu szkoły podstawowej w 1925 r. otrzymała pracę we dworze u właścicielki Heleny Moszczeńskiej w charakterze gospodyni:

W tym czasie p. Moszczeńska, obecnie nieżyjąca, uczyła we dworze dzieci i dziewczęta w godzinach pozaszkolnych różnych prac domowych, jak i różnych robótek na płótnie i tiulu – przeważnie haft biały; z powodu, że na wsi ten haft pomału zaczął zanikać , a poprzednio Golina k/Jarocina słynęła z haftów, które wykonywały same dla siebie jako strój ludowy jak czepki, kryzy, koszulki, fartuchy, w które w czasie różnych uroczystości ubierały się, a każda starała się wyhaftować zawsze coś innego, i tak się tworzy haft ludowy. W tym czasie p. Moszczeńskiej przyszedł pomysł o stworzeniu czegoś oryginalszego, a więc zachęciła dziewczęta i pokierowała pracą do haftowania kwadratów, kółek, serc i innych wzorów, a później te rzeczy scalały razem i w ten sposób powstawały koronki do obrusów do kościoła na ołtarz, jak również komże. W tym czasie przyglądając się tej pracy nabrałam zainteresowania i również przystąpiłam w wolnych chwilach do haftowania, co z początku było trudno, ale później nabrałam wprawy i polubiłam tą pracę, haftując również w zespole, jak i dla siebie różne serwetki. W 1931 r. organizowana była wystawa przez Wydział Kultury w Poznaniu różnych prac ludowych, organizowała ją p. prof. Gąsieniecka. Dowiedziawszy się, że we dworze w Golinie k/Jarocina u p. Moszczeńskiej oraz w kościele jest dużo haftów robionych przez dziewczęta pod kierownictwem p. Moszczeńskiej, przyjechała z propozycją o wystawieniu ich na wystawie w Poznaniu, co też się stało. Na wystawie haftom przyznano dyplom uznania dla p. Moszczeńskiej oraz złoty medal. Po wystawie p. prof. Gąsieniecka zorganizowała w Golinie zebranie, na którym zostało założone Koło Gospodyń Wiejskich – prezeską koła wybrano mnie, Bernasowską Helenę. Zadaniem koła było przeprowadzenie kursów gotowania, pieczenia, a przede wszystkim haftowania. Po kursach przychodziły zamówienia na hafty. Hafciarki pod moim nadzorem wykonywały prace, ja odbierałam i doręczałam do Poznania p. prof. Gąsienieckiej do dalszej sprzedaży i tak trwało do września 1939 r. W czasie okupacji p. Moszczeńska została wywieziona do Opoczna, a ja z innymi hafciarkami w tym czasie z pozostałego materiału wyhaftowałyśmy obrus składkowy do kościoła w Opocznie. Po wyzwoleniu p. Moszczeńska wróciła do Goliny k/Jarocina i zamieszkała u mnie. Po powrocie prace hafciarskie również odżyły. W 1946 r. zorganizowałam zebranie, na którym uchwalono przeprowadzenie kursu haftów dla nowych, młodych dziewcząt celem podtrzymania haftu golińskiego – snutki wielkopolskiej, co też zostało przeze mnie zrealizowane. Prasa Poznańska w tym czasie tak pisała: "Odżyły „snutki golińskie”, najstarsze hafty wielkopolskie. Koronkowe robótki, tak zwane snutki, należą do jednej z najstarszej sztuki ludowej. Wiejskie kobiety stroiły się chętnie w misterne wyszywane koronkowe czepce, także ołtarze kościelne ubierano w obrusy obszyte snutkami. Jedynie w małej wiosce Golina k/Jarocina snutki ocalały. Przyczyniła się ku temu niemało p. Helena Moszczeńska. Dużo włożyła sił i wiedzy w prace nad zachowaniem tego ludowego hafciarstwa. Urządzała kursy, na których pod jej kierownictwem dziewczęta wiejskie mogły zaznajomić się z tą sztuką i dalej ją uprawiać. Po ostatniej wojnie prace p. Moszczeńskiej podjęła p. Bernasowska Helena przy pomocy finansowej Wielkopolskiej Spółdzielni Przemysłu Ludowego i miłośników sztuki ludowej. (...) Po zakończeniu kursów w 1949 r. snutkami zainteresowała się Cepelia Poznańska, a później Łódzka, której regionalne biuro sprzedaży było pośrednikiem w rozprowadzaniu artystycznych wyrobów. Niejeden raz przedstawiciele Polonii zagranicznej w czasie odwiedzin w ojczyźnie nabyli i powieźli do Francji i za ocean egzemplarze tych prac, które urzekły obcokrajowców swoim pięknem i oryginalnością wzorów.

 

 

[najnowsze wydanie "Gazety Jarocińskiej" - a w nim - zobacz TUTAJ]

 

 

 

 

Szanowni Internauci. Komentujcie, dyskutujcie, przedstawiajcie swoje argumenty, wymieniajcie poglądy - po to jest nasze forum i możliwość dodawania komentarzy. Prosimy jednak o merytoryczną dyskusję, o rezygnację z wzajemnego obrażania, pomawiania itp. Szanujmy się. Również w sieci. Redakcja

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (3)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 2 lata temu | ocena +13 / -1

    tylko daleko stąd

    co rusz Kaźmierczak ogłasza, że będzie rok jakieś wybitnej postaci, dobra! trzeba promować wartości, jestem za! Ale problem w tym, że jarociniacy są odporni na takie wzorce, tutaj tylko kasa, wulgaryzmy, oszczerstwa, kłamstwa, złodziejstwo, kombinatorstwo, brak szacunku do ludzi, sprzedajność, lewizny, bylejakość, brudastwo, a władza? mój Boże, mój Boże.Jarocin to dżungla dobrze żyje ten który uważa, że się mylę

  • 2 lata temu | ocena +8 / -1

    Jarocinianka

    Piękne i pracochłonne są hafy snutki golińskie.Mam kilkanaście serwetek i bieznik które dostawałam w prezencie..

  • 2 lata temu | ocena +15 / -0

    Czytelnik

    Helena Moszczeńska była również działaczką PCK w Jarocinie i współpracowała między innymi z Józefą Hagerową. Józefa Hager w okresie Powstania Wielkopolskiego 1918- 1919 pomagała wspólnie z Heleną Moszczeńską z Goliny, przewodniczącą Zarządu PCK w Jarocinie i Anielą Gorzeńską z Tarzec w zaopatrywaniu tworzących się polskich oddziałów zbrojnych w Jarocinie. Rodzina Frankiewiczów i Leciejewskich wspomagała finansowo działania Powiatowej Rady Ludowej w Jarocinie. Jarocińskim Komitecie Józefa Frankiewicz zamężna Hagerowa działała w Jarocińskim Komitecie Pomocy dla Górnego Śląska w 1920- 1922, któremu przewodniczyła Helena Moszczeńska z Goliny. Pomagała organizacjom charytatywnym, zwłaszcza na dożywianie dla biednych dzieci.