Wójt Wiesław Schreiber o inwestycjach i wyzwaniach. „Nie chcę chować głowy w piasek” [WYWIAD]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Wójt Wiesław Schreiber o inwestycjach i wyzwaniach. „Nie chcę chować głowy w piasek” [WYWIAD] - Zdjęcie główne
Autor: Bartosz Grześkowiak | Opis: Wójt podsumowuje półmetek kadencji i opowiada o planach na przyszłość

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościCzy Nowe Miasto odzyska historyczne prawa miejskie? Jak gigantyczne inwestycje, takie jak CPK i trasa S11, wpłyną na przestrzeń i codzienne życie mieszkańców? W rozmowie z naszym portalem wójt Wiesław Schreiber podsumowuje półmetek kadencji, odnosząc się do najbardziej gorących tematów w gminie.
reklama
reklama

O planie ogólnym

Na jakim etapie są obecnie prace nad planem ogólnym gminy?

Pracujemy zgodnie z procedurą wynikającą z prawa: w pierwszym etapie gmina informuje o przystąpieniu do opracowania planu i wówczas mieszkańcy składają wnioski. Następnie przygotowywany jest projekt, który uwzględnia te propozycje lub nie, a trzecim etapem są konsultacje społeczne. My jesteśmy już po etapie pierwszego uzgadniania i opiniowania, ale przed konsultacjami. Zależy nam, aby jeszcze przed ich formalnym rozpoczęciem wyjść do mieszkańców z wyraźnym komunikatem. Chcemy, żeby zapoznali się z projektem, przemyśleli go i upewnili się, że proponowane zapisy są zgodne z ich planami na zagospodarowanie nieruchomości. Wolimy uniknąć sytuacji, w której po uchwaleniu dokumentu pojawi się rozczarowanie. Oczekiwania bywają bardzo różne, a my nie zawsze jesteśmy w stanie je przewidzieć. Słyszymy na przykład sygnały dotyczące osób, które mieszkają w dawnych gospodarstwach rolnych, ale rolnikami już nie są. Ich nieruchomości są w projekcie oznaczone jako zabudowa zagrodowa, a chcieliby, aby był to obszar zabudowy jednorodzinnej. Z kolei rolnicy mogą być zainteresowani możliwością poszerzenia stref na swoich działkach. Dlatego tak ważne jest, aby każdy właściciel gruntu w naszej gminie z tym projektem się zapoznał. Niestety, zdajemy sobie sprawę, że idealny plan ogólny nie istnieje, trudno pogodzić i uwzględnić interesy wszystkich, tym bardziej, że często interesy różnych grup są ze sobą sprzeczne.

reklama

Kiedy rozpoczną się konsultacje i ile czasu będą mieli mieszkańcy na zgłoszenie swoich uwag?

Nie mamy jeszcze ustalonego terminu konsultacji, jesteśmy na etapie opiniowania przez organy uprawnione. Konsultacje muszą trwać minimum 28 dni.

Jeśli mieszkańcy zgłoszą uwagi, zostaną one uwzględnione?

Przeanalizujemy każdy wniosek. Jeśli będzie zgodny z zasadami planowania, spójny z sąsiedztwem i przepisami wynikającymi z ustawy, będziemy wprowadzać zmiany. Trzeba jednak pamiętać, że każda modyfikacja projektu wiąże się z ponownym przeliczeniem wskaźników. Najbardziej rygorystyczne przepisy dotyczą obszarów uzupełnienia zabudowy, strefy zagrodowej, jednorodzinnej i wielorodzinnej, czyli tam, gdzie w przyszłości będzie można budować. Tutaj ustawodawca narzucił nam sztywny wzór oparty na statystykach ludnościowych. Organy wojewody będą to skrupulatnie sprawdzać, a przekroczenie limitu grozi uchyleniem całego planu. Niestety, ze względu na te obostrzenia nie będziemy w stanie zaspokoić potrzeb wszystkich. Zdaję sobie sprawę, że będzie to najbardziej wrażliwy aspekt dotyczący tych uzgodnień. 

reklama

Inwestycje w mieszkalnictwo

Czy planowane przywrócenie praw miejskich dla Nowego Miasta nad Wartą ma bezpośredni wpływ na zapisy przygotowywanego planu ogólnego?

To dwie odrębne sprawy i prawa miejskie nie mają na to wpływu. Nowe Miasto nad Wartą było miastem i ma miejski charakter zabudowy. Plan ogólny ma uporządkować przyszły ład przestrzenny i wyznacza kierunki rozwoju. Musimy zabezpieczyć tereny pod nowe osadnictwo, pod domy jednorodzinne lub wielorodzinne, nie zapominając o terenach pod usługi i działalność gospodarczą. Takie obszary zaplanowaliśmy na gruntach gminnych na terenie całej gminy, wszędzie tam, gdzie jest to uzasadnione. Najwięcej wyznaczono ich w okolicach Nowego Miasta, Klęki oraz Chociczy. 

Można już powiedzieć coś więcej o tych planach?

reklama

Na terenie Nowego Miasta i Klęki planujemy zabudowę jednorodzinną, przy czym w Klęce bierzemy pod uwagę także zabudowę wielorodzinną, m.in. bloki. Mamy wyznaczone tereny pod inwestycje, jednak z części naszych założeń musieliśmy się wycofać. Powodem jest nakładanie się planów gminy z przebiegiem dwóch strategicznych inwestycji infrastrukturalnych: drogi ekspresowej S11 oraz linii kolejowej CPK.

O CPK i S11

Jak te dwie inwestycje wpływają na obecne planowanie przestrzenne gminy?

Większość mieszkańców, podobnie jak ja, widzi w tych projektach duże korzyści i szansę na rozwój naszej gminy. Mają one jednak swoje minusy w kontekście planu ogólnego. Tereny, przez które mają przebiegać S11 i linia CPK, są obecnie objęte procedurami wydawania decyzji środowiskowych. Zarówno Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, jak i spółka CPK zwróciły się do nas z prośbą, aby obszary te oznaczyć w planie ogólnym jako strefę otwartą. Strefa otwarta wyklucza możliwość planowania tam jakichkolwiek nowych obiektów budowlanych. Blokuje to wiele atrakcyjnych terenów, które można przeznaczyć pod rozwój. Przykładem jest stadion w Klęce. Obecnie nie możemy tam zaplanować nawet budowy nowej szatni dla sportowców. Musimy iść na kompromis. Nie chcemy blokować tak ważnych przedsięwzięć i ryzykować problemów z przyjęciem planu ogólnego. Gdy poznamy  ostateczny kształt inwestycji, gmina przystąpi do zmiany planu ogólnego oraz uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego dla tych obszarów.

Jak ostatecznie mają przebiegać CPK i S11 na terenie gminy?

Linia kolejowa CPK, jadąc od Mieszkowa, przebiegnie po prawej stronie obecnej drogi nr 11, przechodząc przez niezamieszkałą miejscowość Elżbietów. Następnie przetnie obecną drogę nr 11, minie stadion w Klęce od strony zachodniej i dalej skieruje się w stronę rzeki Warty znajdując lokalizację między miejscowościami Nowe Miasto i Komorze. Na wysokości marketu Dino i ul. Strzeleckiej w Nowym Mieście nad Wartą powstanie stacja przesiadkowa, a po drugiej stronie drogi powiatowej - stacja techniczna do obsługi pociągów. Nad rzeką Wartą powstanie nowy most kolejowy. Droga S11 będzie zlokalizowana na zachód od linii kolejowej, między miejscowością Klęka i Aleksandrów oraz Nowe Miasto i Komorze. Łącznica umożliwiająca mieszkańcom wjazd na drogę S11 powstanie między tymi ostatnimi miejscowościami przed rzeką, a nad Wartą zostanie wybudowany kolejny most dla ruchu kołowego. 

Przebieg CPK wzbudzał sporo emocji. Czy nadal docierają do was protesty mieszkańców? 

Temat CPK wywołał burzliwą dyskusję w poprzedniej kadencji. Zaprezentowano wówczas najpierw osiem, a następnie cztery warianty. Dwa z nich były akceptowalne, a jeden, po drobnych korektach. Natomiast czwarty wariant był dla nas absolutnie nie do przyjęcia - wywołałby duże zmiany, m.in. w Chwalęcinie, Kolniczkach, Boguszynie i Boguszynku, gdzie wymuszał wyburzenia domów mieszkalnych i budynków gospodarczych. Od początku przypuszczałem, że spółka CPK zostawiła ten czwarty, kontrowersyjny wariant, głównie jako punkt odniesienia do analiz. Przewidywania potwierdziły się - wariant ten uzyskał najgorsze oceny ze względu na koszty i potencjalne konflikty społeczne. Ostatecznie wybór padł na tzw. wariant społeczny, będący hybrydą rozwiązań, który od początku wskazaliśmy jako najbardziej optymalny dla naszej gminy.

Co z infrastrukturą towarzyszącą, taką jak drogi dojazdowe czy ścieżki pieszo-rowerowe? 

Prowadziliśmy w tej sprawie długie rozmowy. Spółka CPK wyszła z propozycją, że drogi towarzyszące wzdłuż linii kolejowej zostaną wybudowane w technologii asfaltowej, o ile gmina przejmie je w swoje utrzymanie - w przeciwnym razie będą szutrowe. Po wieloletnich staraniach uzyskaliśmy zapewnienie budowy ścieżek pieszo-rowerowych przy tych drogach. Uzgodniono i zaplanowano wydzieloną ścieżkę pieszo-rowerową od ul. Strzeleckiej do stacji przesiadkowej. Zintegrowana z drogą ścieżka pieszo-rowerowa będzie przebiegać od stacji przesiadkowej do granicy naszej gminy w okolicy łącznicy Mieszków. Ścieżka ta będzie miała kontynuację na terenie gminy Jarocin, aż do Kotlina. Rozmawiałem i spotkałem się z włodarzami gmin: Zaniemyśla, Krzykos i Środy Wielkopolskiej oraz starostą powiatu Średzkiego, czy byliby zainteresowani kontynuacją tej ścieżki do Środy Wlkp. Wspólnie ze starostą, Ernestem Iwańczukiem zorganizowaliśmy spotkanie z przedstawicielami spółki CPK i firmy projektowej BBF. Jest szansa na budowę ścieżki rowerowej na północ od Warty. Skierowaliśmy w tej sprawie również pisemne pytania. Niestety, odpowiedź na pytanie o możliwość kontynuacji trasy przez nowy most kolejowy była negatywna ze względów bezpieczeństwa. Na moje pytanie dotyczące alternatywnej kontynuacji ścieżki przez przyszły most S11 lub obecny drogi nr 11 spółka nie była w stanie odpowiedzieć, gdyż teren ten jest poza ich inwestycją. Rozmowy będą kontynuowane. Na początku mojej kadencji stanęło przede mną zadanie korekty położenia łącznicy, która pierwotnie planowana była bliżej Klęki. Po serii spotkań z GDDKiA udało się wypracować kompromis. Zgodnie z życzeniem mieszkańców łącznica została zaplanowana i ulokowana bardzo blisko ciągu drogi powiatowej między Nowym Miastem a Komorzem.

Prawa miejskie dla Nowego Miasta nad Wartą

Jak wygląda obecnie kwestia odzyskania praw miejskich przez Nowe Miasto nad Wartą? 

Temat powrócił pod koniec zeszłego roku po interpelacji radnego Mariusza Nowaka. Uważam, że jest to sprawa ważna i wymagająca dyskusji z mieszkańcami, choć z uwagi na inne pilne wyzwania nie nadaliśmy jej priorytetu. Planujemy przeprowadzenie szerokich konsultacji społecznych. Warto pamiętać, że nie mówimy tu o żadnej rewolucji, lecz o przywróceniu statusu, który miejscowość dawniej miała. Nowe Miasto utraciło prawa miejskie w 1934 roku. Co ciekawe, na terenie dzisiejszej wsi funkcjonowały dawniej aż dwa miasta - Nowe Miasto oraz Laskówka, stąd do dziś mamy dwa rynki, a układ urbanistyczny i architektura jednoznacznie wskazują na miejskie korzenie. Dziś typowych rolników w samym Nowym Mieście praktycznie już nie ma, a dla osób z zewnątrz bywa wręcz zaskoczeniem, że miejscowość o takiej nazwie i o takim charakterze urbanistycznym formalnie jest wsią.

Jakie korzyści przyniosłoby gminie odzyskanie statusu miasta?

Kluczową zaletą z punktu widzenia rozwoju gospodarczego jest możliwość włączania w granice miasta gruntów rolnych III klasy i ich późniejszego przekształcania pod działalność gospodarczą, usługi lub nową zabudowę mieszkalną. Takie grunty znajdują się w samym Nowym Mieście oraz w kierunku Klęki i Komorza. Dochodzi do tego również mocny efekt promocyjny i prestiżowy. Skoro w naszych granicach powstanie węzeł drogowy, stacja przesiadkowa i nowoczesna infrastruktura, warto zadać sobie pytanie, czy chcemy rozwijać się ambitnie. Powołam się na słowa prezesa Stowarzyszenia „Wielkopolski Ośrodek Kształcenia i Studiów Samorządowych”, Macieja Kozika, to właśnie miasta były historycznie głównym czynnikiem państwowotwórczym i rozwojowym. 

Wielu mieszkańców obawia się jednak, że status miasta oznacza wzrost podatków i utratę wiejskich dotacji. 

To mit zakorzeniony z przeszłości. Do 1934 roku podatki w miastach faktycznie były wyższe, ale dziś podatki i opłaty lokalne uchwala rada gminy i są one równe dla wszystkich mieszkańców - przykładowo w sąsiedniej gminie Jarocin stawki są takie same dla mieszkańców miasta, jak i wiosek. Na terenie miasta jest zwiększona częstotliwość odbioru odpadów, nie ma funduszu sołeckiego, ale może być budżet obywatelski. Miasta do 5 tys. mieszkańców korzystają z dofinansowań dla miast i wsi. Nic w tej kwestii nie stracimy. Co więcej, pojawiają się dodatkowe możliwości - w przeszłości uruchamiano dedykowane programy dla miast. Przykładowo Fundusze Norweskie i Szwajcarskie oferowały spore wsparcie ukierunkowane na rozwój mniejszych miast.  Obecnie brak praw miejskich eliminuje nas z możliwości pozyskania dofinansowania na drogi jednokierunkowe z Rządowego Programu Rozwoju Dróg. Jeżeli chcemy iść dalej, rozwijać się i zyskiwać na znaczeniu, to ten krok jest konieczny. Przykłady miejscowości, takich jak Jaraczewo, czy Zaniemyśl, pokazują, że decyzja o odzyskaniu praw miejskich przyniosła im wyłącznie korzyści.

Oświata w gminie Nowe Miasto nad Wartą

Powiedział pan, że gmina ma obecnie inne priorytety. Zapewne chodzi o oświatę.

Kwestia oświaty wyraźnie zdominowała w ostatnim czasie lokalną dyskusję. Gmina stała się pod tym względem bardzo medialna. Niestety nie na nasze życzenie. Pytanie o przyszłość oświaty dotyczy utrzymania aż pięciu szkół w gminie liczącej nieco ponad 8,5 tysiąca mieszkańców, przy stale spadającej liczbie urodzeń i zmniejszającej się populacji. Obowiązkowa kontrola zarządcza oraz dodatkowa, niezależna analiza zewnętrzna jednoznacznie wykazały, że generuje to poważny problem finansowy, a za dwa lata czeka nas drastyczny spadek liczby uczniów i pogłębienie problemu. Nie chciałem chować głowy w piasek, lecz otwarcie przedstawić mieszkańcom sytuację, zanim zderzymy się ze ścianą. Moja obecna propozycja zakłada przekształcenie szkoły - w przypadku placówki liczącej powyżej 70 uczniów formalnie wymaga to jej zamknięcia i ponownego otwarcia przez nowy organ prowadzący, stowarzyszenie lub fundację. Chętnych wśród kadry szkoły i rodziców nie było, aby utworzyć taki podmiot i poprowadzić szkołę. Wobec tego znalazłem dwa podmioty zewnętrzne, które chciały poprowadzić tę szkołę, ale na takie rozwiązanie również nie otrzymałem aprobaty. Przejęcie szkoły przez podmiot zewnętrzny, działający poza Kartą Nauczyciela, pozwoliłoby obniżyć jej roczny koszt z około 5 milionów do około 3 milionów złotych. Wówczas dla dzieci i rodziców szkoła pozostaje, dotychczasowe standardy zostają zachowane, czyli nic się nie zmienia. Poważne zmiany są dla nauczycieli. Dodam, że w Klęce na obecnych zasadach miało pozostać przedszkole i żłobek. W pierwotnej propozycji z likwidacją szkoły podstawowej i przeniesieniem nauki do Nowego Miasta przedstawiliśmy propozycję nauczycielom i pracownikom, gwarancji zatrudnienie w innych placówkach oświatowych na terenie gminy. Wtedy pojawiły się zarzuty, że przy gwarancji zatrudnienia dla wszystkich zauważalnych oszczędności nie będą od razu, to dlaczego likwidować szkołę? Zgodziłem się na stopniową optymalizację właśnie po to, aby zagwarantować kadrze szkoły pracę. Zaoszczędzone docelowo około 2 miliony złotych moglibyśmy przeznaczyć na inne cele - na przykład na termomodernizację budynków szkolnych. Sam budynek szkoły w Klęce pozostanie własnością gminy, a jego roczne utrzymanie to koszt rzędu około 252 tysięcy złotych, co stanowi około 5,5% wydatków na tę placówkę. 

Na jakim etapie są więc rozmowy dotyczące przyszłości szkoły?

Tak, jak wspomniałem wcześniej, propozycja przekształcenia szkoły nie została zaakceptowana ani przez środowisko nauczycielskie, ani przez rodziców. Brakowało też ze strony protestujących woli stworzenia lokalnego stowarzyszenia, które podjęłoby się prowadzenia placówki. Wobec tego znaleźliśmy dwa zewnętrzne podmioty gotowe poprowadzić szkołę, ale nie zostały zaakceptowane. Na spotkaniu w maju br. z nauczycielami i rodzicami, zadałem pytanie wprost, czy w takim razie jesteśmy za podniesieniem podatków lokalnych, aby utrzymać szkołę w Klęce? Nikt nie podniósł ręki na tak. Padła propozycja ze strony dyrektor szkoły i nauczycieli, że będą pozyskiwać środki zewnętrzne i dostarczą propozycje. Wówczas zadałem pytanie, kto przekaże dofinansowania na pokrycie wynagrodzeń, które są głównym kosztem? Niestety obecna potrzeba oświatowa przekazywana z budżetu państwa nie pokrywa kosztów wynagrodzeń wraz z pochodnymi. Pozostałe środki musimy dokładać z budżetu gminy. Jest to koszt prawie 50% wydatków bieżących gminy. Dofinansowania zewnętrzne można zdobyć, np. na modernizację lub wyposażenie i zazwyczaj wymagają wkładu własnego ze strony gminy. Do dzisiaj taka propozycja na piśmie od nauczycieli nie wpłynęła. Ostatecznie, żadna z moich propozycji nie została przyjęta, a prośba kompromisu z drugiej strony polegała na zachowaniu dotychczasowego stanu, bez jakichkolwiek zmian. Trudno to nazywać kompromisem. Już teraz mamy informację, że potrzeba oświatowa planowana dla nas w przyszłym roku będzie niższa, a koszty nie będą niższe. Spodziewam się wyższych.

Dalsza część teskstu pod wideo

O sytuacjach kryzysowych

Jak ocenia pan ogólną sytuację finansową gminy?

Sytuacja jest stabilna, choć nie brakuje wyzwań. Głównym problemem jest zabezpieczanie wkładów własnych do projektów unijnych i rządowych. Przepisy nie pozwalają nam utworzyć ogólnej rezerwy na wkłady własne - jedyną dozwoloną prawnie rezerwą jest ta na zarządzanie kryzysowe. O dofinansowaniach dowiadujemy się często z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem i musimy w krótkim czasie zgromadzić fundusze, przenosząc je z innych zadań oraz przygotować pełną dokumentację. Nie możemy wpisywać do budżetu zadań, co do których nie mamy jeszcze pewności.

Skoro mowa o sytuacjach kryzysowych - czy gmina jest przygotowana na kataklizmy pogodowe, które coraz częściej dotykają nasz region? Przykłady z ostatnich lat pokazują, że samorządy bywają zaskoczone siłami natury, niekiedy na bieżąco dokonując niezbędnych zakupów, np. plandek.

Zakupy podstawowych materiałów zabezpieczających poczyniliśmy już w poprzedniej kadencji i ten zapas jest stale uzupełniany. Oczywiście trzeba pamiętać, że nikt nie jest w stanie przygotować magazynu, który pomieści materiały dla wszystkich mieszkańców, gdyby gwałtowna wichura zerwała dachy w całej gminie - a gwałtowne zjawiska pogodowe i szkody z nimi związane zdarzają się u nas regularnie. Uważam, że sprzęt nie powinien leżeć wyłącznie w urzędowym magazynie. Większość wyposażenia wolę przekazywać bezpośrednio w ręce jednostek OSP. Strażacy używają go nie tylko podczas dużych kataklizmów, ale i przy codziennych, lokalnych zdarzeniach. Co najważniejsze - gdy dochodzi do wyjazdu druhowie nie muszą tracić czasu na przyjeżdżanie do urzędowego magazynu, wydawanie sprzętu i formalności. W celu rozbudowy tego systemu korzystamy z programu ochrony ludności. Pod koniec ubiegłego roku przeprowadziliśmy zapytanie ofertowe i za kwotę 130 tys. zł netto, zmodernizowaliśmy pierwszą część magazynu przeciwpowodziowego i obrony cywilnej, na potrzeby którego zaadoptowaliśmy dawną kotłownię przy jednym z bloków w Klęce. Dokonaliśmy również zakupu wyposażenia do magazynu i dla OSP. W tym roku kontynuujemy działania w tym zakresie ze wsparciem wojewody wielkopolskiej. Otrzymaliśmy blisko 600 tys. zł na modernizację całego obiektu magazynu, obecnie ogłoszone jest w tej sprawie postępowanie przetargowe. 

O realizowanych i planowanych inwestycjach

Jakie jeszcze duże inwestycje gmina realizowała lub planuje zrealizować w 2026 roku?

Zakres przedsięwzięć jest naprawdę szeroki - od infrastruktury drogowej, przez obiekty rekreacyjne, aż po zakupy podnoszące bezpieczeństwo. Jeśli chodzi o drogi, w 2026 roku ogłosiliśmy przetarg na drugi etap budowy drogi w Chwalęcinie (pierwszy etap zrealizowaliśmy w ubiegłym roku w ramach dofinansowania na drogi dojazdowe do pól z Urzędu Marszałkowskiego), a także przedłużenie ul. Akacjowej w Boguszynie, aż do Boguszynka. Te inwestycje pochłoną prawie 0,5 mln zł, z czego dofinansowanie z urzędu marszałkowskiego wyniesie ponad 155 tys. zł. W Radlińcu trwają prace związane z zagospodarowaniem terenu rekreacyjnego. Na to zadanie pozyskaliśmy dofinansowanie z programu „Pięknieje wielkopolska wieś” w kwocie 100 tys. zł. Pierwotnie szacowaliśmy koszt na ponad 200 tys. zł, ale po powtórzonym przetargu zaakceptowaliśmy ofertę opiewającą na nieco ponad 280 tys. zł. W ramach zaplanowanych tam prac przeprowadzona zostanie renowacja istniejącej ziemianki i studni. Kluczowym elementem projektu jest budowa wiaty rekreacyjnej z zielonym dachem. Obecnie trwają też prace przy modernizacji świetlicy w Wolicy Pustej wraz z otoczeniem za 193 tys. zł - to również zadanie dofinansowane z konkursu „Pięknieje wielkopolska wieś” kwotą ponad 97 tys. zł. Tutaj prace obejmą wymianę pokrycia dachowego oraz wykonanie kompleksowej termoizolacji ścian zewnętrznych, co znacząco wpłynie na efektywność energetyczną obiektu. Ponadto zaplanowano wymianę parapetów, budowę nowego ogrodzenia wokół świetlicy oraz montaż systemu odprowadzenia wody deszczowej do zbiornika na deszczówkę. Ponadto przygotowujemy się do wykonania modernizacji świetlic wiejskich w Chromcu, Wolicy Koziej, co jednak nastąpi w przyszłym roku. W tym roku zakończyliśmy również budowę nowej części urzędu gminy - inwestycji rozpoczętej jeszcze w poprzedniej kadencji w 2022 roku. Dodatkowo na nowym budynku zainstalowane zostały panele fotowoltaiczne. Poza tym kontynuowaliśmy projekt z zakresu cyberbezpieczeństwa. W ramach działań doposażyliśmy jednostki organizacyjne w 8 agregatów prądotwórczych, zakupiliśmy serwer NAS dla szkół i urzędu oraz zasilacz UPS dla urzędu, a także zorganizowaliśmy szkolenia z zakresu dla pracowników urzędu i jednostek podległych. Pozyskaliśmy na ten cel ponad 700 tys. zł.

W budżecie są też zadania związane z ochroną środowiska, rekreacją oraz gospodarką odpadami.

Tak, w tym roku w Kolniczkach wybudowaliśmy wiatę edukacyjną, wykorzystując środki z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej - ponad 24 tys. zł dotacji - środków własnych, w tym funduszu sołeckiego. W ubiegłym roku podobna wiata stanęła w Chociczy. Na tym jednak nie poprzestajemy. Już w przyszłym roku planujemy sięgnąć po kolejne zewnętrzne dofinansowanie, by analogiczna przestrzeń edukacyjno-rekreacyjna pojawiła się w Nowym Mieście. Jeszcze w tym roku planujemy ogłoszenie przetargu na rewaloryzację terenu wokół biblioteki w Boguszynie za 360 tys. zł, z czego dofinansowanie z programu Fundusze Europejskie dla Wielkopolski wynosi 293 tys., a z budżetu państwa - 36 tys. Bardzo ważną informacją jest też pozyskanie ponad 1,6 mln zł na rozbudowę Punktu Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych w Aleksandrowie. Chcemy tam znacząco powiększyć przestrzeń, wybudować rampę, pomieszczenie socjalne, zadaszenie pod wiatami chroniące odpady przed opadami atmosferycznymi, nowe ogrodzenie, monitoring oraz instalację fotowoltaiczną. Realizacja planowana jest w przyszłym roku. Zarejestrowaliśmy znaczący wzrost ilości odpadów oddawanych przez mieszkańców, również na nasz PSZOK w Aleksandrowie, przy jednoczesnym wzroście kosztów paliwa, co budzi u nas uzasadniony niepokój podwyższenia kosztów ze strony odbiorców naszych odpadów.

Najbardziej kosztowną tegoroczną inwestycją była rozbudowa Zespołu Szkół w Chociczy. 

To bez wątpienia najtrudniejsze i najpoważniejsze zadanie tego roku. Zaangażowane osoby wykonały tytaniczną pracę, w tym szczególnie obecna pani dyrektor. Projekt musiał zostać dostosowany do rygorystycznych wymogów nadzoru budowlanego, ochrony przeciwpożarowej i sanepidu (m.in. w zakresie montażu windy i modernizacji sal dla dzieci niepełnosprawnych). Wartość części budowlanej wyniosła około 5,3 mln zł, z czego dofinansowanie unijne to 2,2 mln zł (nie licząc tzw. części „miękkiej” projektu, obejmującej dodatkowe zajęcia dla dzieci, to dodatkowe ponad 2 mln wsparcia unijnego). Ogólnie wsparcie zewnętrzne na część „miękką” i budowlaną wyniosło około 4,6 mln zł. Staliśmy na początku kadencji przed dylematem: zwrócić dotację z odsetkami, albo udźwignąć rosnące koszty i zrealizować budowę tak, by organy kontrolujące ją dopuściły do użytku. Wybraliśmy trudniejszą drogę. Dzięki wielkiemu zaangażowaniu dyrekcji szkoły, naszych urzędników oraz sprawności wykonawcy, inwestycja została odebrana jeszcze przed rozpoczęciem nowego roku szkolnego.

A co z infrastrukturą krytyczną, taką jak sieci kanalizacyjne i wodociągowe?

Sukcesywnie modernizowaliśmy 16 przepompowni ścieków na terenie gminy. Stare obiekty były niezwykle awaryjne. Niestety, znaczna część awarii nadal wynika z nieodpowiedzialności użytkowników - do kanalizacji trafiają odzież, martwe zwierzęta, kamienie, elektronika, czy materiały higieniczne, które blokują sieć i pompy. Apelujemy do mieszkańców o rozsądek, bo naprawy generują duże koszty dla wszystkich mieszkańców. W temacie gospodarki zaopatrzenia w wodę zakończyliśmy modernizację stacji w Boguszynie, a obecnie przygotowujemy dokumentację na modernizację Stacji Uzdatniania Wody w Chwalęcinie wraz z budową studni zapasowej. Sam koszt nowej studni to ok. 1 mln zł, a nowej stacji - nawet 6 mln zł, dlatego realizacja będzie uzależniona od pozyskania funduszy zewnętrznych. Porządkujemy też gospodarkę wodną w ujęciu systemowym. Połączenie sieci wodociągowej Chwalęcin z Chociczą wyeliminowało powtarzające się dawniej przerwy w dostawach wody. To rozwiązanie okazało się trafne, w sytuacji, gdy stacja uzdatniania wody w Boguszynie jeszcze nie była oddana do użytku. Z relacji mieszkańców słyszę, że jej uruchomienie przyczyniło się dodatkowo do poprawy jakości wody. Co niezwykle istotne, zleciliśmy Polskiemu Instytutowi Geologii badania naszych zasobów wodnych. Wyniki są niepokojące: formalnie wydano prawie siedmiokrotnie więcej pozwoleń na pobór wód z pokładów trzeciorzędowych, niż wynosi ich rzeczywisty bilans, a faktyczny pobór wody przez mieszkańców niemal dwukrotnie przekracza zdolności jej naturalnego odtwarzania. W przyszłości musimy ostrożnie wydawać zgody na wodochłonne inwestycje, aby nie roztrwonić zasobów wodnych dla kolejnych pokoleń. Do takich m.in. należą inwestycje przemysłu chemicznego, papierniczego, spożywczego oraz farmy wielkotowarowe zwierząt.

O odcięciu wody dłużnikom 

W ostatnim czasie zaczęliście odcinać wodę dłużnikom. Jak wygląda ten problem i skala zaległości?

Na połowę sierpnia zaległości mieszkańców z tytułu opłat za wodę wynosiły ponad 508 tys. zł należności głównej oraz ponad 223 tys. zł odsetek. Łączna kwota długu przekracza zatem 732 tysiące złotych. Mówimy tu o wieloletnich, sięgających nawet dekady zaległościach. Rekordzista miał zadłużenie rzędu 50 tysięcy złotych. Od początku kadencji podkreślałem, że zobowiązania trzeba regulować. Proponowaliśmy ugodę i rozłożenie długu na raty na okres do dwóch lat. Część osób skorzystała z tej szansy, ale wobec pozostałych musieliśmy wyciągnąć konsekwencje. Duża część dłużników reguluje zaległości przed odcięciem. W jednym z przypadków chwilę po odcięciu dłużnik zapłacił należność, a my przywróciliśmy dostęp do wody. Zgodnie z procedurami uzgodnionymi z Sanepidem nie pozostawiamy nikogo bez dostępu do wody pitnej. Mieszkaniec z odciętym przyłączem w domu ma możliwość bezpłatnego poboru wody bezpośrednio na stacji uzdatniania. Umawia się z konserwatorem, podjeżdża z własnymi pojemnikami i napełnia je za darmo. Dla osób wykazujących dobrą wolę i spłacających długi jesteśmy w stanie przesunąć ostateczny termin do jesieni. Zima jest okresem, w którym odcięć nie wykonujemy, dlatego jesień to absolutny termin ostateczny na uregulowanie zaległości. Mamy świadomość, że te decyzje wywołują emocje, ale uczciwi mieszkańcy nie mogą płacić za dłużników. Pieniądze z opłat są gminie niezbędne do realizacji ustawowych zadań i inwestycji.

Pojawiły się też zarzuty dotyczące polityki mieszkaniowej i eksmisji z lokali komunalnych dokonywanych przez gminę. Jak wygląda ta kwestia?

Nasza polityka jest taka: chcemy, aby mieszkańcy stali się pełnoprawnymi gospodarzami swoich domów. Wiele z tych lokali to dawne mieszkania z czasów PRL-u, po PGR-ach, czy zakładu Herbapol w Klęce, przechodzące w rodzinach z pokolenia na pokolenie. Tam, gdzie to możliwe proponujemy lokatorom wykup mieszkań komunalnych z bonifikatą - która za naszą zgodą może sięgać nawet do 90% wartości. Warunkiem jest zamieszkiwanie w lokalu przez co najmniej 3 lata i brak zaległości finansowych. Chcemy, aby ludzie stali się właścicielami i dbali o swoje mienie. Z drugiej strony weryfikujemy, czy najemcy mieszkań komunalnych lub socjalnych nie posiadają innych nieruchomości. Lokale gminne mają służyć osobom w trudnej sytuacji życiowej, a nie być dziedziczonym na zawsze przywilejem dla osób, które stać na własne mieszkanie. Dotychczas nie doprowadziliśmy do końca procesu eksmisji, ponieważ procedury te są długotrwałe. Obecne postępowania toczą się na etapie sądowym. Mamy przypadek, że uruchomienie procesu eksmisyjnego spowodowało, iż lokator sam opuścił lokal. 

Kadencja na półmetku

Za panem dwa lata pracy na stanowisku wójta. Jak ocenia pan ten czas?

To wyjątkowo wymagająca praca, praktycznie 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu. Od spraw zarządzania kryzysowego, nawałnic, czy awarii kanalizacji, po bieżące prośby mieszkańców - nigdy nie ma pewności, jak upłynie weekend. Największymi ograniczeniami w realizacji wszystkich zamierzeń są finanse oraz kwestie kadrowe. Pozyskanie dotacji to zaledwie początek. Najtrudniejszym zadaniem jest prawidłowe przeprowadzenie i rozliczenie inwestycji, by nie zwracać środków z odsetkami. Do tego potrzebni są doświadczeni fachowcy, a samorząd ma ograniczone możliwości konkurowania płacowego z rynkiem prywatnym. Mimo wszystkich wyzwań i trudów to niezwykle ciekawa i satysfakcjonująca praca, jeśli faktycznie chce się działać dla dobra wspólnoty.

 

Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo