Wokół schroniska dla zwierząt w Radlinie wiele się dzieje w ostatnim czasie. Była pikieta pod Ratuszem w obronie placówki i zdecydowane „nie” jarocińskich radnych dla przejęcia prowadzenia placówki przez gminną spółkę Zakład Usług Komunalnych.
Prezes fundacji: „Oprócz słowa dziękuję, nie otrzymaliśmy żadnej innej odpowiedzi”
Fundacji „Bliżej Domu”, która prowadzi schronisko dla zwierząt w Radlinie skończyły się pieniądze na działalność placówki. Jak do tego doszło, tłumaczył na ostatnim posiedzeniu rady miejskiej jej prezes Krzysztof Kasperczyk.
- W tej chwili jesteśmy w bardzo tragicznej sytuacji finansowej. Na dzień dzisiejszy z dotacji gminy mamy na koncie około 1.200 zł - poinformował.
I dodał:
- Ostatnia transza dofinansowania z gminy Jarocin na prowadzenie schroniska została pomniejszona o 89.000 zł za dzierżawę terenu. Ogólna kwota tej dzierżawy to 118.200 zł za cały rok (9.850 zł miesięcznie).
Z wyjaśnień Krzysztofa Kasperczyka wynikało, że opłata nie była uwzględniana we wcześniejszych umowach ani w ofercie na prowadzenie schroniska i została potrącona bez uprzedzenia w łącznej kwocie należnej od początku roku.
- Nasze pierwsze pismo w sprawie pomniejszenia dotacji wysłaliśmy drogą mailową 8 października. Oprócz słowa „dziękuję”, nie otrzymaliśmy żadnej innej odpowiedzi, nie odbyło się też żadne spotkanie.
Jarocińska radna: „Czy to jest kara dla fundacji?”
Należność za dzierżawę terenu schroniska powinna być naliczana co miesiąc. Tak jednak nie było i kwota została potrącona jednorazowo w październiku.
- Gdyby to było comiesięcznie, nie doszłoby do tak tragicznej sytuacji. Chcielibyśmy wiedzieć, kto jest za to odpowiedzialny - stwierdził prezes Krzysztof Kasperczyk. -
A pełnomocniczka prawna Fundacji „Bliżej Domu” dodała:
- Mówimy o niemałej kwocie, która paraliżuje działalność schroniska. Chciałabym podkreślić, że do tej pory nie dostaliśmy umowy dzierżawy, na podstawie której naliczona została ta należność.
W dyskusji głos zabrała też radna Dorota Kubiak, która zapytała:
- Czy tak duża kwota dzierżawy i naliczenie jej bez uprzedzenia jest karą do fundacji za to, że radni nie godzili się na przekazanie prowadzenia schroniska spółce Zakład Usług Komunalnych (taka była propozycja burmistrza Urszuli Wyremblewskiej-Korzyniewskiej - przyp. red.).
Odpowiedziała jej Honorata Nawrocka, dyrektor wydziału ochrony środowiska urzędu miejskiego.
- Taki jest zapis umowy. Zostało to dostrzeżone teraz i potrącone. Zarówno państwo (przedstawiciele fundacji - przyp. red.), jak i my, urzędnicy nie przeczytaliśmy tej umowy tak, jak powinno to być zrobione. Analizujemy tę sytuację i szukamy rozwiązania - stwierdziła.
Radny Bartosz Walczak, wiceprzewodniczący komisji rewizyjnej rady miejskiej zapowiedział przeprowadzenie kontroli sytuacji związanej ze schroniskiem.
- Ja jestem zszokowany, że ktoś w urzędzie dopiero po dziewięciu miesiącach zorientował się, że nie jest pobierana dzierżawa od fundacji i nie jest realizowana umowa. To jest dla mnie najbardziej zastanawiające - stwierdził radny, były wiceburmistrz Jarocina.
Dyrektor wydziału ochrony środowiska: „Planujemy kolejne spotkanie i podpisanie ugody”
Konsekwencją dyskusji na posiedzeniu rady miejskiej było spotkanie miejskich urzędników z przedstawicielami Fundacji Bliżej Domu i rozmowy o sposobach rozwiązania trudnej sytuacji, do której doszło w schronisku.
- Rozmowy są na dobrej drodze. Nie chciałabym dzisiaj mówić o szczegółach, ale jutro planujemy kolejne spotkanie i podpisanie ugody - zapowiada Honorata Nawrocka, dyrektor wydziału ochrony środowiska.
Zapowiedzi szefowej wydziału potwierdza prezes Fundacji Bliżej Domu.
- Mam nadzieję, że uda nam się porozumieć - stwierdza Krzysztof Kasperczyk.
Będziemy wracać do tematu.
Komentarze (0)