Reklama

Pijany ochotnik rozbił wóz strażacki. Czy w remizach powinny być alkotesty?

Opublikowano: 2 maja 2021 05:54
Autor: | Zdjęcie: Strażak z OSP Klęka jechał po pijanemu na akcję

Pijany ochotnik rozbił wóz strażacki. Czy w remizach powinny być alkotesty?     - Zdjęcie główne

Pijany ochotnik rozbił wóz strażacki. Czy w remizach powinny być alkotesty? | foto Strażak z OSP Klęka jechał po pijanemu na akcję

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Pijany kierowca wozu bojowego doprowadził do zderzenia. Ochotnika wyrzucono z jednostki. Czy w remizach powinny być alkotesty?

Reklama


Straż pożarna jest grupą zawodową, która cieszy się największym zaufaniem społecznym. Dotyczy to również ochotników. Mają coraz więcej nowoczesnego sprzętu. Są chwaleni za profesjonalizm i zaangażowanie. Ostatnie wydarzenia z Klęki (gm. Nowe Miasto) zapewne nie przyniosą chluby tej formacji - a zwłaszcza strażakom ochotnikom. Dyżurny PSP w Środzie Wlkp. zaalarmował do usunięcia skutków kolizji w Nowym Mieście miejscowych strażaków i zastęp OSP Klęka. Do remizy przybiegło czterech mężczyzn. Za kierownicą forda usiadł 57-letni Paweł K., ochotnik z kilkunastoletnim doświadczeniem. Po paru minutach ruszyli na sygnale. Przejechali zaledwie… 300 metrów.
    
Strażacki bus uderzył w tył seata, a ten staranował znak drogowy i zatrzymał się niespełna pół metra przed słupem sygnalizacji drogowej.

- Funkcjonariusze ustalili, że kierowca busa należącego do Ochotniczej Straży Pożarnej w Klęce na czerwonym świetle, jadąc na sygnałach, zderzył się seatem, którym podróżowały trzy osoby -  informowała asp. Edyta Kwietniewska, oficer prasowy  Komendy Powiatowej Policji w Środzie Wielkopolskiej.

 

- Mężczyzna, który kierował samochodem strażackim, oddalił się z miejsca zdarzenia. Został odnaleziony przez policjantów. W momencie badania miał 0,9 promila alkoholu w organizmie. Kierowcy i dwóm pasażerkom, które jechały osobówką, ratownicy udzielili doraźnej pomocy medycznej.


57-latek usłyszał zarzuty kierowania pojazdem mechanicznym w stanie nietrzeźwości i spowodowania kolizji. - Podejrzany przyznał się do winy. Wyraził skruchę - zaznaczała policjantka.

 

Grozi mu do 2 lat więzienia.

Informacja o pijanym kierowcy strażackiego samochodu obiegła niemal cały kraj. Była bardzo szeroko komentowana w mediach społecznościowych. Na ochotników z Klęki wylało się sporo krytyki.
   
 Jednostki OSP dysponowane są do zdarzeń przez Państwową Staż Pożarną. W pierwszej kolejności wyjeżdżają te, które są w Krajowym Systemie Ratowniczo-Gaśniczym, a taką jest OSP Klęka. Zawodowi strażacy ze Środy Wielkopolskiej są porażeni tym, co się stało.

 

 - W mojej 16-letniej pracy na terenie powiatu średzkiego jest to pierwszy przypadek wyjazdu druha do akcji pod wpływem alkoholu. Takie zachowanie jest niedopuszczalne i naganne - mówił kpt. Daniel Pawłowski, dowódca Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej w Środzie Wielkopolskiej. - Prace ochotników z powiatu średzkiego, w tym z Klęki, oceniam bardzo dobrze. Mają bardzo dużo wyjazdów w ciągu roku, posiadają dużo wyszkolonych druhów, jak i dobry sprzęt. Nie mogę powiedzieć, żeby były jakieś sytuacje, które sygnalizowały nam, że w tej jednostce jest jakiś problem - dodał oficer średzkiej jednostki.


Pijany ochotnik rozbił wóz strażacki. Czy w remizach powinny być alkotesty? 

       
 Na jazdę po pijanemu zdecydował się 57-letni Paweł K. W straży działa od blisko 20 lat, jest jednym z sześciu kierowców w jednostce. Bardzo często wyjeżdża do zdarzeń. „Gazecie” udało się do niego dotrzeć, ale nie był skory do rozmowy. Dlaczego wsiadł po alkoholu za kierowcę forda?

- Trudno powiedzieć - odpowiadał wyraźnie załamany. Ile pan wypił? - indagujemy. - Nie będę tego opowiadał. Przepraszam. Jest mi bardzo przykro. Żałuje tego, co się stało - odparł bardzo cicho, po czym rozłączył się.

 

Większość służby podejrzanego kierowcy przypadło na okres, kiedy jednostką zarządzał Grzegorz Gogulski.

- Pan Paweł jest gospodarzem remizy, dba o sprzęt, żeby był gotowy do wyjazdu, sprawny. Zawsze chętnie pomagał, angażował się w działalność jednostki - oceniał Gogulski, który miejscowemu OSP prezesował przez 22 lata, a zarządzał nią do 2019 roku.

I od razu dodał.

- Takie zachowanie jest niedopuszczalne.

Zaznacza, że nigdy wcześniej druhowie nie jeździli na akcję po alkoholu.

- Nie było nawet takiej sytuacji, że ktoś chciał jechać na siłę. Jak jest wyjazd, to wszystko dzieje się bardzo szybko. Nie ma czasu, aby badać trzeźwość. Ufamy strażakom, że do służby podchodzą odpowiedzialnie i nie przybiegają do remizy, aby wyjechać na akcję pod wpływem alkoholu - tłumaczył.

        
     Zarząd OSP Klęka już wyciągnął konsekwencje wobec strażaka, który jechał po alkoholu. Usunął go ze swoich szeregów. Zapowiedziano, że będzie musiał pokryć koszty naprawy auta.  
 
Pijany ochotnik rozbił wóz strażacki. Czy w remizach powinny być alkotesty?    


     Zdarzenie z naszego terenu szeroko komentowano w sieci, szczególnie na portalu poświęconym straży pożarnej. Często pojawiały się sugestie, że przypadki wyjazdu na akcję po alkoholu mogą nie być incydentalne. Nie przebierano w słowach, a oburzenia nie kryli też sami ochotnicy. Na Ziemi Jarocińskiej do tej pory oficjalnie nie odnotowano takiego zdarzenia. Ale w mediach ogólnopolskich od czasu do czasu słyszymy o ochotnikach, którzy do działań jadą na podwójnym gazie. Teoretycznie nietrzeźwy strażak nie powinien w ogóle wsiąść do wozu bojowego. Zgodnie z przepisami o wszystkim decyduje dowódca zastępu.

- Moim zdaniem w tym przypadku  najbardziej winny jest dowódca, że pozwolił wyjechać osobie pod wpływem alkoholu. Każdy kto bierze na siebie odpowiedzialność wyjazdu, jakimkolwiek wozem uprzywilejowanym po alkoholu, to jest samobójcą - mówi Eugeniusz Tyrakowski, prezes zarządu powiatowego OSP w Jarocinie i członek prezydium zarządu wojewódzkiego OSP.

- Na podstawie jednego przypadku nie możemy powiedzieć, że strażacy ochotnicy nadużywają alkoholu i wyjeżdżają do akcji.

 

Druhowie nie są jednak badani, bo nawet nie ma takiej możliwości. Dodatkowo szef strażaków z Klęki twierdzi, że podczas feralnego wyjazdu zastęp nie miał dowódcy. Kpt. Daniel Pawłowski tłumaczy, że zastęp nie może wyjechać do zdarzenia bez dowódcy, ale tylko wtedy, gdyby samodzielnie miał prowadzić działania ratunkowe.


- Dysponując auto do działań, musi być w nim dowódca. Jednak w tej sytuacji na miejscu akcji było już OSP Nowe Miasto i był już z pełnymi uprawnieniami kierujący działaniami ratowniczymi. A zastęp OSP Klęka, był kolejnym potrzebnym na miejscu zdarzenia, ale żaden z druhów tego zastępu nie przejmowałby działań na miejscu akcji  -  precyzuje kpt. Daniel Pawłowski.
 
- Byłbym za tym, aby w jednostkach były najprostsze alkotesty, należy się ich domagać tak, jak żądaliśmy defibrylatorów, aby ratować życie ludzkie, abyśmy sami mogli się sprawdzić przed wyjazdem, a w szczególności tego powinien pilnować trzeźwy dowódca, który bierze odpowiedzialność za całość akcji i siedzi obok kierowcy  - ocenia Eugeniusz Tyrakowski.

Nie wszyscy jednak są tego zdania, bo twierdzą, że służba w OSP to odpowiedzialność i wzajemne zaufanie, a od badania alkomatami jest policja.   

           
Przepisy nie nakazują badania na zawartość alkoholu ochotników wyjeżdżających do zdarzenia, ale coraz więcej osób uważa, że taki wymóg należałoby wprowadzić.

- Każdy pomysł, który wpłynie na poprawę bezpieczeństwa i przeciwdziała takim sytuacjom  jest dobrym pomysłem. Należałoby sprawę uregulować systemowo - przyznaje kpt. Daniel Pawłowski.

 

Szanowni Internauci. Komentujcie, dyskutujcie, przedstawiajcie swoje argumenty, wymieniajcie poglądy - po to jest nasze forum i możliwość dodawania komentarzy. Prosimy jednak o merytoryczną dyskusję, o rezygnację z wzajemnego obrażania, pomawiania itp. Szanujmy się.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (7)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 5 miesięcy temu | ocena +0 / -2

    Nieznajoma

    Wiadomo że strażak też człowiek ale jak jest akcja to powinien być trzeźwy bo nie wiadomo co się zdaży, strażacy z osp Klęka to już przesada oni piją bo muszą

  • 5 miesięcy temu | ocena +0 / -1

    strazak sam

    szacunek dla osp wogole .ze sa takie osoby co im sie poprostu chce .anie leza przed tv jak ja .robia dobra robote .Kto Nigdy niewypil w pracy co ?chyba niema takiego

  • 5 miesięcy temu | ocena +1 / -2

    Hmm

    Teraz to już nikt nie będzie chciał wstąpić do osp Klęka

  • 5 miesięcy temu | ocena +0 / -2

    Nowe Miasto

    Wygoogle'ujcie hasła: nowe miasto wesele pis. Co wy na to? PISuar może wszystko?

  • 5 miesięcy temu | ocena +1 / -0

    Patologia jest w wielu jednostkach

    W mojej OSP przelewa się więcej wódy niż wody i często jedzie kilku najbardziej trzeźwych!Wstyd tam kogoś przyprowadzić żeby do straży zachęcić. Powinny być alkotesty na wejściu i zakaz wnoszenia alkoholu do jednostek .

  • 5 miesięcy temu | ocena +0 / -2

    Niezgodna

    Śmiali się z osp Nowe miasto że są ostatni na akcji, teraz to się z osp Klęka śmieją że na akcję podwpływem jeżdżą

  • 5 miesięcy temu | ocena +1 / -0

    Milo

    Zależy o której mają wezwanie i czy to jest weekend czy nie