Pasja Tymoteusza z Jarocina zaczęła się trzy lata temu. Wszystko przez zakup przyczepy campingowej.
“Chciałem sobie kupić taką małą przyczepkę campingową. Tak trafiłem na “niewiadówki” i postanowiłem, że kupię. Jak wszedłem, do przyczepy sąsiada, który ma taką samą jak teraz ja, to od razu wiedziałem, że to jest to, czego szukam. Szukałem, dosłownie codziennie. Po około roku wysiłków udało się ją namierzyć w Poznaniu.”
Przyjechała do Jarocina w stanie niezdatnym do użytku, jednak została wyremontowana i teraz jest w pełni sprawna.
Dom chłopaka nie wyróżnia się od innych na osiedlu, jednak po przejściu progu pokoju Tymka, od razu jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki przenosimy się o 40 lat wstecz. Fotel, lampa, stoliki i plakaty na ścianach to tylko namiastka tego, co tam znajdziemy. Wszystko z epoki.
Chłopak chętnie opowiada o kolekcji. - Rzadkość czyli Radiobudzik Grundig sonoclock 350 - w pełni sprawny, udało mi się go wyrwać za 50 zł, kolejne radio Unitra Contessa, odkurzacz Zelmer, tak zwany Jamnik. Odkurzam nim na co dzień, a do dywanu mam warszawski wyrób Miś oraz Poznańską Kasię- opowiada Tymek i pokazuje sprzęty, które wówczas wspierały każdą postępową panią domu
Urządzenia te nasz bohater zwykle znajduje na złomie. Następnie zostają naprawione przez młodego kolekcjonera, który wyznał, że wszystko robi i kupuje sam. Przedmioty znajduje też na Facebookowych grupach dla kolekcjonerów lub dostaje je od rodziny czy znajomych.
Kolekcjonuje rowery marzy o… Polonezie. Największym PRL-owym marzeniem chłopaka - jak sam przyznaje - jest Polonez. Cena kultowego auta z czasów Gierka już dzisiaj po odrestaurowaniu może sięgać nawet 40 tysięcy zł.
Jednak największą zajawką Tymka są rowery. Ma ich 14 i wszystkie odnowił sam. Renowację takiego jednośladu zaczyna najczęściej jeszcze na złomie.
“Tam sobie jeżdżę, tam wszystko jest na wagę. Kilogram kosztuje mniej więcej 50 groszy, czasami złotówkę. Za 20 zł jestem w stanie taki rower kupić. Po odnowieniu jego cena to około 500-1000zł. Ale jeśli to jest jakiś rzadszy model, pożądany przez pasjonatów, to zdarza się nawet do 5000 tys.”
Proces odnowienia jest żmudny. Trzeba rozkręcić rower do najmniejszej śrubki, zawieźć na piaskowanie, by zedrzeć z niego całą farbę. Później na nowo trzeba pojazd poskładać i pomalować. Na koniec umieścić odpowiednie naklejki. Takie odrestaurowanie zajmuje chłopakowi około tydzień. Warunkiem są części, które nierzadko trzeba sprowadzać i zamawiać. Gdy są ciężko dostępne, może to zająć nawet do roku.
Tymoteusz korzysta ze swoich rowerów, aktualnie na co dzień jeździ modelem Wigry 3, a reszty ze swojej kolekcji nie sprzedaje.
“Łączę z tym swoją przyszłość. Myślę nad tym, by zacząć sprzedawać rzeczy, które robię lub odnawiam. Mógłbym też robić renowacje na zamówienie. Jeśli ktoś byłby chętny to zapraszam.”
W planach ma też zakup “Malucha”, również po to, by go samemu odrestaurować.Tymek dodaje, że bardzo chętnie przyjmie przedmioty lub rowery z okresu PRL-u. Oczywiście by dać im drugie życie. Zapraszamy do kontaktu!
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.