- Barwny związek Grzegorza Ciechowskiego i Małgorzaty Potockiej
- Jak zdjęcia Potockiej trafiły do Jarocina?
- Małgorzata Potocka powróciła do Jarocina
- Małgorzata Potocka o kreowaniu wizerunku Obywatela G.C.
- Przemyciła teledysk do „Nie pytaj o Polskę”
- Zagrozili Ciechowskiemu i Potockiej
- Do kiedy można oglądać wystawę zdjęć Ciechowskiego w Jarocinie?
- Słynny koncert Republiki w Jarocinie
- Republika znów na scenie w Jarocinie
Do Jarocina trafiły wyjątkowe zdjęcia Grzegorza Ciechowskiego. Na miejscowym rynku można obejrzeć fotografie członków Republiki na scenie oraz muzyków, którzy byli zaangażowani w nagrywanie utworów w ramach projektu Obywatel G.C. Poza Ciechowskim w sesji wzięli udział m.in. młodzi Tomasz Stańko, John Porter, José Torres czy Wojciech Karolak.
Znacznie więcej fotografii można obejrzeć w Spichlerzu Polskiego Rocka (ostatnie piętro). Tam ulokowano zdjęcia pokazujące Ciechowskiego w czasie prywatnym, jak i w procesie twórczym. Najwięcej jest kadrów z jego wizyt w berlińskim muzeum w roku 1992. Można też podejrzeć kulisy sesji do Obywatela G.C. z 1986 roku czy nagrywania filmu „Cyrk Odjeżdża” z 1987.
Dalsza część tekstu pod zdjęciem
Barwny związek Grzegorza Ciechowskiego i Małgorzaty Potockiej
Jedna z fotografii (wykonana przez Matyldę Robakowską na planie filmu „Cyrk Odjeżdża”) ukazuje Małgorzatę Potocką w objęciach Grzegorza Ciechowskiego. To właśnie ona jest autorką kilkudziesięciu unikatowych zdjęć prezentowanych w Jarocinie.
Popularna aktorka i ceniona artystka wizualna od połowy lat 80-tych do połowy lat 90-tych była związana z Grzegorzem Ciechowskim. To z tej relacji pochodzi pierwsza córka lidera Republiki - Weronika. Potocka była zaangażowana w twórcze działania artysty - współpracowała z toruńskim zespołem oraz pomagała tworzyć wizerunek Obywatela G.C. Angażowała się nie tylko w stronę wizualną - np. reżyserię i oprawy koncertów - ale również realizacje muzyczne. Dom, w którym mieszkała barwna para, był nie tylko ich miejscem do życia, ale też przestrzenią częstych spotkań artystycznych.
Ciechowski zostawił Małgorzatę Potocką dla niani swojej córki - Anny Wędrowskiej (obecnie Skrobiszewskiej), z którą wziął ślub i doczekał się trójki dzieci. Muzyk zmarł nagle w 2001 roku, w wieku 44 lat z powodu powikłań i zawału serca po operacji tętniaka aorty. To Anna opiekuje się obecnie jego spuścizną - odziedziczyła m.in. prawa do czerpania zysków z jego twórczości.
Jak zdjęcia Potockiej trafiły do Jarocina?
W tym roku mija 25 lat od nagłej śmieci Ciechowskiego. Do Małgorzaty Potockiej zaczęli odzywać się znajomi, sugerujący, że powinna zorganizować wystawę zdjęć, które zrobiła przez lata Grzegorzowi. Aktorka postanowiła zwrócić się z tym pomysłem do organizatorów Jarocin Festiwal, zaraz po tym, gdy ogłoszono, że przy okazji tegorocznej edycji na scenie znów zobaczymy Republikę.
Trudno jest wracać do tej historii, ale pamiętam tylko szczęśliwe chwile. Wyjęłam wielkie pudło setek zdjęć, które mu (Grzegorzowi Ciechowskiemu - dop. red.) robiłam i postanowiłam pokazać światu fotografie, które nie były pokazywane. Stało się to dzięki wspaniałym organizatorom sławnego Jarocina - obwieściła kilka tygodni temu w mediach społecznościowych Małgorzata Potocka.
Wernisaż wystawy w jarocińskim spichlerzu, w którym uczestniczyła artystka oraz jej córka Weronika Ciechowska, odbył się 19 lipca. Zaś 20 sierpnia zorganizowano oprowadzanie kuratorskie z udziałem Potockiej.
Dlasza część tekstu pod zdjęciem
fot. Spichlerz Polskiego Rocka
Małgorzata Potocka powróciła do Jarocina
Dzięki opowieściom o kulisach życia aktorki i Ciechowskiego można było na kilkadziesiąt minut wsiąknąć w ich barwny świat, pełen kreatywnych przedsięwzięć i nieustannego poszukiwania inspiracji. Był taki mimo trudnych warunków, jakie PRL stwarzał dla rozwoju artystycznych wizji.
- Robiąc zdjęcia nie unikałam siermiężność tego wszystkiego, bo uważam, że to jest smaczek tamtej epoki, tamtego czasu - tłumaczyła w Spichlerzu Polskiego Rocka Potocka.
Jak przyznawała, w Jarocinie przed tegorocznym festiwalem nie było jej od lat, ale teraz przyjeżdża tu z ochotą. To zasługa relacji, jaką pracownicy jarocińskiego muzeum - na czele z dyrektor Bożeną Kubacka oraz Sebastianem Plutą - zbudowali z artystką. Ta komplementowała m.in. szybką i sprawną organizację wystawy, co nie udało się w przypadku innych instytucji, do których kierowała swoją ofertę.
- Jesteśmy szalenie wdzięczni, że właśnie dla nas pani te archiwa otworzyła, to duży zaszczyt i wyróżnienie - podkreślała Bożena Kubacka, dodając, że to nie koniec wspólnych przedsięwzięć muzeum i Małgorzaty Potockiej.
Dalsza część tekstu pod wideo
Małgorzata Potocka o kreowaniu wizerunku Obywatela G.C.
Aktorka wspominała, że Ciechowski prywatnie był introwertykiem, który stresował się wywiadami i miewał opory przed kontaktami z tłumem. Jednak po wyjściu przed publiczność, lider Republiki przemieniał się w „zwierzę sceniczne”.
Trudnym, a zarazem twórczym wydarzeniem w życiu muzyka był rozpad zespołu.
- Gdy rozsypała się Republika, stało się trochę smutno, pojawiło się pewne napięcie. Mieszkaliśmy na Kole w Warszawie, w tymczasowym małym mieszkanku, w którym nic nie było, tylko klawiatura Grzegorza. Powiedziałam: „Grzegorz, jeżeli się rozwiedliście, a ty teraz chcesz robić swoją indywidualną przygodę, jak wielu innych muzyków - to powiedz mi, jak ty byś chciał tę płytę zrobić? Z kim chciałbyś grać?” Grzegorz odpowiedział: „No ze Ścierańskim, ze Stańską, Urbaniakiem”. A oni wszyscy byli moimi przyjaciółmi. Więc zadzwoniłam do Ścierańskiego: „Ścierka, będziesz grał z Grzegorzem Ciechowskim?”. I tak po kolei - opowiadała w Jarocinie Małgorzata Potocka.
Jak wspominała, to ona wymyśliła wizerunek Obywatela G.C. w stylu konstruktywistów radzieckich.
- Zmieniłam Grzegorzowi ubranie, fryzurę, powstał cały cykl zdjęć pozowanych, na zasadzie agitek, wieców - opisywała.
Sama projektowała ubrania sceniczne (m.in. na podstawie grafik Rodczenki czy Malewicza), a w szyciu pomagali jej krawcy z opery i teatru. Buty i inne elementy garderoby para kupowała za granicą, np. w Londynie lub Berlinie.
Przemyciła teledysk do „Nie pytaj o Polskę”
Potocka opowiadała w Jarocinie, że utwór „Nie pytaj o Polskę” był pierwotnie był intymną piosenką miłosną napisaną dla niej, jednak wspólnie z Ciechowskim uznali, że jest zbyt prywatny i tekst został przekształcony. Teledysk, który wyreżyserowała Małgorzata, kręcono w kamienicy zwanej „Pekinem” na warszawskiej Pradze z udziałem tamtejszych mieszkańców. Cenzura w Polsce zablokowała emisję klipu, twierdząc, że kompromituje on kraj, pokazując „bandę pijaków”.
- Jak można w ogóle w ten sposób Polskę pokazać? Co pani robi? Czy pani zwariowała? - usłyszałam.
Potocka pocięła taśmę 35 mm na kawałki, przemyciła ją do Paryża, tam zmontowała i zaprezentowała na festiwalu w Cannes. Klip zachwycił nowo powstającą stację MTV. Aktorka uważa, że był to pierwszy teledysk zza żelaznej kurtyny wyemitowany na tym kanale. Po tym głośnym wydarzeniu polska telewizja ostatecznie wyemitowała utwór.
Zagrozili Ciechowskiemu i Potockiej
Intensywny życie aktorki i muzyka było pełne wyzwań. Dużo działo się w trasie. Podczas podróży do Poznania, w przydrożnej karczmie, agresywni lokalsi próbowali zmusić Ciechowskiego do picia wódki. Gdy sytuacja stała się groźna i napastnicy zagrozili, że nikt nie wyjdzie z lokalu żywy, Potocka zachowała zimną krew. Odciągnęła jednego z mężczyzn na bok i spokojnie przekonała go, by zamiast rozlewu krwi i więzienia wybrał darmowe zaproszenia na wieczorny koncert w Poznaniu. Agresorzy przyjechali na występ i ostatecznie okazali się grzecznymi fanami. Para dużo podróżowała również za granicę. Z tych wypraw zrodziły się znajomości m.in. z wokalistką Moną Mur (z którą Ciechowski stworzył album „Warsaw”) i z członkiem zespołu Yellow Dieterem Meierem.
Do kiedy można oglądać wystawę zdjęć Ciechowskiego w Jarocinie?
Małgorzata Potocka przyznała w Jarocinie, że zdjęcia składające się na obecną wystawę to tylko ułamek tego, co przechowała na strychu dla swojej córki. W przyszłości chciałaby zorganizować większą ekspozycję, również w innych miastach. Póki co fotografie zostają w Jarocinie.
Pierwotnie miały być dostępne od końca sierpnia, ale termin przedłużono. Zarówno zdjęcia w rynku oraz w spichlerzu będzie można oglądać do końca września. Warto jednak pospieszyć się z wizytą, gdyż termin ten może ulec zmianie.
Słynny koncert Republiki w Jarocinie
Kultu Grzegorza Ciechowskiego w Jarocinie - stolicy polskiego rocka - ma szczególny wymiar. Zespół Republika z Ciechowskim wystąpił na legendarnym jarocińskim festiwalu dwukrotnie - w 1982 i 1985 roku. Drugim razem zdobywający coraz większą popularność zespół spotkał się z dużą agresją słuchaczy.
Był taki koncert, gdzie niesamowicie licznie zgromadzona publiczność, około 20 tys. ludzi, była na nas obrażona. Było to w Jarocinie. Przez poprzednie dwa lata nie mogliśmy tam przyjechać, mimo, że nasze koncerty były zapowiadane. Republika była wtedy w takim momencie, kiedy wielkie emocje powstawały w związku z tym zespołem. Ten koncert (w 1985 roku - dop. red.) miał być przerwany, publiczność powiedziała, że przerwie nam go na pewno. Zresztą ludzie byli na to przygotowani, ci którzy byli na nas obrażeni za naszą poprzednią nieobecność zbierali przez długie tygodnie worki z mlekiem, maślanką, pomidory, jajka, które były odkładane długo w ciepłych miejscach, żeby reagować tak, a nie inaczej - wspominał Grzegorz Ciechowski w 1993 roku w programie „Bezludna Wyspa” emitowanym w TVP2.
Muzycy zostali obrzuceni wspomnianymi przedmiotami, ale też m.in. kamieniami.
Rzeczywiście, kiedy wyszliśmy na scenę, był taki moment, że posypał się na nas grad tych wszystkich przedmiotów, to było coś niesamowitego. Poza tym efekt gwizdu, gdy gwiżdże 20 tys. ludzi… Życzyłbym każdemu takiego przeżycia - mówił Ciechowski.
Koncert trwał dalej, a oburzenie publiczności z czasem przerodziło się w euforię. Skończyło się na ogromnym aplauzie.
Za sukces uważam to, że nie zeszliśmy ze sceny od razu, że zostaliśmy, że po 10 minutach ten gwizd zaczął się kurczyć, maleć, w końcu gdzieś przepadł. Po pół godzinie widziałem już, że ta publiczność całkowicie zmieniła front. Kiedy skończyliśmy koncert, usłyszeliśmy niesamowite sto lat, wszyscy domagali się bisów, wygraliśmy z tym dziwnym gniewem ludu.
Lider Republiki podkreślał potem, że do Jarocina z koncertem już nie wróci (zobacz poniższe wideo) i tak też się stało.
Republika znów na scenie w Jarocinie
W Jarocinie wielokrotnie wybrzmiewały za to projekty poświęcone twórczości Republiki, spotykając się z dużym entuzjazmem publiczności. W 2026 roku stało się coś, czego słuchacze się nie spodziewali. Zbigniew Krzywański, Sławomir Ciesielski i Leszek Biolik ogłosili powrót na scenę jako Republika - i to właśnie przy okazji festiwalu w Jarocinie. Panowie 19 lipca wystąpili u boku innych jarocińskich legend oraz przedstawicieli młodszego pokolenia w ramach koncertu „Moja krew, twoja krew”. Z tym samym projektem pojawili się potem na Męskim Graniu w Krakowie i Warszawie.
Podczas wizyty w Jarocinie doszło do szczególnego momentu z udziałem Republiki. Panowie odebrali medal złoty medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”. Chwilę po jego odebraniu, Leszek Biolik ogłosił zaskakującą decyzję zespołu. Muzycy postanowili, że cenny medal pozostanie w Jarocinie - w Spichlerzu Polskiego Rocka.
Komentarze (0)