Marek Dobroczyński, na co dzień podleśniczy i pracownik Ośrodka Edukacji Leśnej w Czeszewie, jest związany z lasem praktycznie od zawsze. Mieszkaniec Orzechowa, gdzie prowadzi także rodzinne gospodarstwo rolne, podkreśla, że miłość do przyrody zakorzeniła się w nim już w dzieciństwie.
Duży wpływ miał na mnie mój tata, który uwielbiał obserwować zwierzęta podczas leśnych wizyt - wspomina pan Marek.
To między innymi wspólne wyprawy rozbudziły w nim miłość do lasu. Gdy przyszedł czas na podjęcie pierwszych ważnych decyzji dotyczących edukacji - naturalnym wyborem stało się Technikum Leśne w Miliczu, a następnie studia inżynierskie i magisterskie na Wydziale Leśnym w Poznaniu.
Edukacja leśna: nauka poprzez zabawę
Choć początkowo dostać pracę w Lasach Państwowych nie było łatwo, szansa na realizację pasji pojawiła się wraz z utworzeniem Ośrodka Edukacji Leśnej w Czeszewie, w którym nasz rozmówca został zatrudniony. W okresach wiosennym, letnim i jesiennym, pan Marek koncentruje się na edukowaniu, przede wszystkim najmłodszych. Ma jasną zasadę: uczyć dzieci poprzez zabawę.
Edukacja leśna jest edukacją nieformalną. Polega więc na tym, żeby uzupełniać wiedzę, którą dzieci zdobywają w szkole. A ja uzupełniam ją przede wszystkim poprzez zabawy, aktywizację i różnego rodzaju zadania - wyjaśnia leśnik.
Jego zajęcia skupiają się na dwóch kluczowych wątkach:
Gospodarka leśna i drewno: tłumaczenie, skąd bierze się drewno (a w dalszej kolejności stół, ołówek, papier) i dlaczego wycinanie drzew jest konieczne, ale odbywa się w duchu zrównoważonego rozwoju.
Najważniejsze jest to, że w miejscu tych ściętych drzew sadzimy kolejne dla przyszłych pokoleń i tak to się odbywa od ponad 100 lat - podkreśla pan Marek.
Bioróżnorodność: Rozmowa o bogactwie fauny i flory, zwłaszcza na terenie najstarszego w Wielkopolsce Rezerwatu Czeszewski Las, który leśnik nazywa "małą wielkopolską Białowieżą".
Poza edukacją, pan Marek wykonuje zadania podleśniczego. Jego obowiązki obejmują cały wachlarz działań: obrót surowcem drzewnym (pomiar, klasyfikacja, wywóz), cechowanie drzew do pozyskania, nadzór nad sadzeniem młodego lasu i ochronę lasu. Jak sam mówi:
Nie ma w pracy leśnika dwóch takich samych dni.
Doktorat o wrażliwości dębów
Mimo satysfakcjonującej pracy, pan Marek zawsze marzył o zrobieniu czegoś więcej dla siebie, o poszerzeniu wiedzy w wąskiej dziedzinie. W ten sposób narodziła się idea doktoratu. Praca, którą obronił 28 listopada, dotyczyła wrażliwości dębów na zmiany klimatu, szczególnie na suszę.
Oprócz pracy zawodowej, moim celem było poszerzenie wiedzy w konkretnej dziedzinie. Wiedziałem, że doktorat, jako projekt wymagający wąskiej specjalizacji naukowej, mi to umożliwi - podkreśla Marek Dobroczyński.
Kluczowe zagadnienia badawcze w jego pracy dotyczyły:
- Wpływu siedliska: Badał, jak dąb rośnie na różnych typach siedliskowych (żyzności gleby), co naturalnie potwierdziło, że na słabszych siedliskach przyrost jest gorszy.
- Analizy przyrostów: Za pomocą świdra Presslera pobierał odwierty z dębów, by zbadać zależności między bielą a twardzielą oraz tempo twardzielenia.
- Wskaźnika suszy (SPEI): Najważniejszy cel pracy polegał na powiązaniu przyrostów dębów (mierzone w słojach) z tzw. czynnikiem SPEI, czyli wskaźnikiem suszy (różnica między opadami a parowaniem/transpiracją). Badania prowadzone były w perspektywie 105 lat.
Najważniejszy wniosek z pracy jest niezwykle cenny dla gospodarki leśnej: dęby rosnące na uboższych siedliskach nawet kilkanaście lat wcześniej dają sygnały, że coś może być nie tak.
Zauważyliśmy, że dęby ostrzegają o czynnikach chorobowych z dużym wyprzedzeniem - świadczą o tym przyrosty, zanim choroba faktycznie “położy” dany drzewostan - tłumaczy pan Marek.
Dzięki temu można zakładać powierzchnie referencyjne do cyklicznych badań, które w przyszłości pozwolą leśnikom na wczesne reagowanie.
Wyzwanie i wsparcie: klucz do sukcesu
Marek Dobroczyński nie ukrywa, że praca nad doktoratem, która wymagała ponad dwuletnich badań terenowych i studiowania dostępnych artykułów, była ogromnym wyzwaniem. Trudności potęgował fakt, że doktorat realizował, pracując zawodowo w Lasach Państwowych.
Były też chwile zwątpienia, ale bez tego chyba się nie da, gdy realizuje się duże wyzwania. Gorzej jest czegoś nie zrobić, a potem żałować, że się nie spróbowało - mówi leśnik.
Podkreśla jednak, że kluczowe było wsparcie rodziny (jest mężem i ojcem dwóch córek) oraz kolegów z pracy i przełożonych.
Jestem im za to bardzo wdzięczny, bo nie sprzeciwiali się moim planom, a wręcz pomagali mi w ich realizacji. Kiedy potrzebowałem urlopu, nie mówili nie i nie mieli z tym problemu - zaznacza pan Marek.
Nie odkładaj marzeń
Po czterech latach studiów doktoranckich i intensywnej pracy nad rozprawą, nastąpiła obrona. Publiczna dyskusja trwała niemal trzy godziny, co świadczy o ogromnym zainteresowaniu tematem.
Finałem jest satysfakcja - z udowodnienia samemu sobie, że można zrealizować tak ambitny cel, jednocześnie pracując i prowadząc życie rodzinne.
Historia pana Marka to idealny motywator dla każdego, kto zastanawia się nad realizacją dużych postanowień noworocznych.
Jeżeli już się czegoś podejmiemy, musimy zdawać sobie sprawę, że może być bardzo trudno. Ale niech każdy z nas widzi ten cel na końcu, który chce osiągnąć. Kiedy to się uda, można stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie, że się naprawdę dało radę. A to świetne uczucie - puentuje dr inż. Marek Dobroczyński.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.