- Zimny silnik potrzebuje więcej czasu
- Krótkie trasy robią dużą różnicę
- Jak duży może być wpływ temperatury?
- Jesień na drogach zmienia warunki jazdy
- Zrobiło się zimno? Sprawdź ciśnienie w oponach
- Czy zimowe opony zwiększają spalanie?
- Ogrzewanie też kosztuje paliwo, ale nie zawsze tak, jak myślimy
- A klimatyzacja? Jesienią też się przydaje
- Poranny postój z włączonym silnikiem nie pomaga
- Deszcz też może mieć znaczenie
- Nie każde wyższe spalanie można zrzucić na jesień
- Co sprawdzić, gdy jesienią samochód zaczął więcej palić?
Nawet niewielka różnica w ilości zużywanego paliwa rzędu kilku dziesiątych litra na 100 kilometrów potrafi po pewnym czasie zwrócić uwagę kierowcy. Gdy samochód służy głównie do pokonywania krótkich codziennych odcinków, zmienione warunki atmosferyczne szybko przekładają się na częstsze wizyty na stacji paliw.
Jeszcze we wrześniu komputer pokładowy pokazywał 6,5 litra na 100 km, a kilka tygodni później na tej samej trasie pojawia się 7 litrów albo więcej.
Zimny silnik potrzebuje więcej czasu
Spadek temperatury sprawia, że silnik pod maską potrzebuje więcej czasu na osiągnięcie optymalnych parametrów roboczych. Zanim osiągnie właściwą temperaturę, zużycie paliwa jest większe niż podczas jazdy ze w pełni rozgrzanym silnikiem.
W okresie letnim ten proces trwa krócej. Gdy poranny termometr wskazuje zaledwie kilka stopni Celsjusza, rozgrzewanie trwa dłużej. Najbardziej zauważą to kierowcy, którzy pokonują krótkie odcinki po mieście.
Przejazd na dystansie trzech lub czterech kilometrów oznacza, że cała trasa zostaje pokonana na niedogrzanym silniku. Gdy po południu auto rusza w drogę powrotną po kilkugodzinnym postoju na parkingu, proces rozpoczyna się od nowa. Z tego powodu dwa identyczne egzemplarze tego samego modelu mogą wykazać zupełnie inne zużycie paliwa. Samochód pokonujący codziennie 30 kilometrów drogą ekspresową zużyje mniej paliwa w przeliczeniu na dystans niż pojazd pokonujący kilkakrotnie w ciągu dnia odcinki po dwa lub trzy kilometry.
Krótkie trasy robią dużą różnicę
Amerykański Departament Energii zwraca uwagę, że długość podróży ma istotny wpływ na zużycie paliwa. Z analiz wynika, że silnik utrzymujący optymalną temperaturę roboczą zużywa mniej paliwa niż jednostka uruchamiana po wielogodzinnym postoju.
Szczególnie niekorzystny okazuje się powtarzalny schemat dnia: dom - szkoła - sklep - dom - praca - dom.
W takim cyklu każdy pojedynczy odcinek liczy zaledwie kilka kilometrów, a silnik musi wielokrotnie rozpoczynać pracę po postoju. Jeżeli trzeba załatwić kilka spraw, połączenie ich w jeden przejazd jest korzystniejsze niż wykonywanie osobnych kursów po kilkugodzinnych przerwach.
Jak duży może być wpływ temperatury?
Nie da się podać jednej wartości wzrostu zużycia paliwa dla każdego pojazdu. Wynik zależy od konstrukcji silnika, budowy auta, długości trasy, stylu jazdy, prędkości i temperatury otoczenia.
Skalę tego zjawiska pokazują badania Amerykańskiego Departamentu Energii. W testach laboratoryjnych zużycie paliwa przez samochód benzynowy podczas jazdy miejskiej przy temperaturze około -7°C było o około 15 proc. większe niż przy około 25°C.
Nie oznacza to oczywiście, że każdy samochód spali jesienią dokładnie o 15 proc. więcej paliwa. Różnica temperatur w badaniu była większa niż przy typowym spadku temperatur między wrześniem a październikiem. Pomiary pokazują jednak, że temperatura otoczenia ma wpływ na cyfry wyświetlane przez komputer pokładowy.
Jesień na drogach zmienia warunki jazdy
Kierowcy dobrze znają jesienne warunki: chłodne poranki, mokrą nawierzchnię, mgły i zmieniające się warunki w ciągu dnia.
Poznański oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zwraca uwagę, że niska temperatura, mgły i opady deszczu pogarszają warunki jazdy i przyczepność opon.
GDDKiA przypomina też o odpowiednim ogumieniu. Jako orientacyjny punkt wskazuje temperaturę poniżej około 7 stopni Celsjusza, przy której zaczynają się optymalne warunki pracy opon zimowych.
Na zużycie paliwa wpływa jednak nie tylko sam rodzaj opony. Bardzo ważne jest jej ciśnienie.
Zrobiło się zimno? Sprawdź ciśnienie w oponach
O kontroli ciśnienia w oponach jesienią łatwo zapomnieć. Wraz ze spadkiem temperatury spada jednak ciśnienie powietrza w kołach.
Firma Continental podaje orientacyjnie, że spadek temperatury o około 10 stopni może oznaczać obniżenie ciśnienia w oponie o około 0,1 bara.
Gdy opony są niedopompowane, rosną ich opory toczenia. Silnik musi zużyć więcej energii, aby utrzymać samochód w ruchu. Po pierwszych chłodniejszych nocach warto sprawdzić ciśnienie w zimnych kołach i porównać wynik z wartością zalecaną przez producenta samochodu.
Nie należy pompować kół na oko. Właściwe wartości znajdują się najczęściej na naklejce przy drzwiach kierowcy, przy klapce wlewu paliwa lub w instrukcji pojazdu.
Czy zimowe opony zwiększają spalanie?
Założenie opon zimowych nie oznacza automatycznie, że każdy model podniesie spalanie o określoną wartość.
Poszczególne modele różnią się oporami toczenia. Znaczenie mają rozmiar, konstrukcja, mieszanka gumowa, bieżnik i ciśnienie. Faktem jest jednak, że opory toczenia opon mają bezpośredni związek z ilością energii potrzebnej do poruszania samochodu.
Kierowca, który po wymianie opon zauważy wzrost zużycia paliwa, nie powinien od razu zakładać awarii silnika. Trzeba najpierw sprawdzić ciśnienie w kołach i upewnić się, czy zastosowano rozmiar przewidziany dla danego auta.
Ogrzewanie też kosztuje paliwo, ale nie zawsze tak, jak myślimy
W kwestii działania ogrzewania warto rozróżnić kilka rzeczy.
W samochodzie spalinowym ciepło do ogrzewania kabiny w dużej mierze pochodzi z energii wytwarzanej przez pracujący silnik. Ustawienie ogrzewania na wyższą temperaturę nie działa tak jak elektryczny grzejnik w domu, który bezpośrednio pobiera dużą dodatkową moc.
Nie oznacza to jednak, że jesienne wyposażenie samochodu działa za darmo.
Wentylator nawiewu, ogrzewanie szyb, podgrzewane fotele, kierownica, lusterka i światła korzystają z energii elektrycznej. Prąd dostarcza alternator napędzany przez silnik. Wpływ pojedynczego urządzenia może być niewielki, ale jesienią częściej włączamy kilka odbiorników naraz.
A klimatyzacja? Jesienią też się przydaje
Wielu kierowców wyłącza klimatyzację wraz z końcem lata. Tymczasem układ przydaje się podczas wilgotnych dni.
Klimatyzacja pomaga osuszać powietrze, co ułatwia usuwanie pary z szyb.
Praca układu wymaga jednak energii. W tradycyjnych rozwiązaniach sprężarka klimatyzacji jest napędzana przez silnik, co wpływa na zużycie paliwa. Nie warto z niej rezygnować kosztem widoczności, bo zaparowana szyba stanowi zagrożenie na drodze.
Poranny postój z włączonym silnikiem nie pomaga
Gdy robi się zimno, wraca zwyczaj uruchamiania silnika i pozostawiania auta na postoju przez kilka minut przed ruszaniem.
Z punktu widzenia zużycia paliwa nie jest to korzystne. Stojący samochód spala paliwo, ale nie pokonuje w tym czasie żadnego dystansu.
We współczesnych samochodach lepszym rozwiązaniem jest rozpoczęcie spokojnej jazdy po uruchomieniu silnika, po wcześniejszym zapewnieniu sobie widoczności przez szyby. Po ruszeniu nie należy mocno obciążać silnika. Jeśli szyby są zamarznięte lub zaparowane, przed ruszaniem należy je oczyścić.
Deszcz też może mieć znaczenie
Jesienna jazda to często mokra nawierzchnia. Samochód poruszający się po wodzie pokonuje dodatkowe opory. Dochodzą do tego wiatr, niższa temperatura i zmieniające się warunki na drodze.
Różnice podczas pojedynczej podróży mogą być niewielkie, ale komputer pokładowy podsumowujący wiele przejazdów wykaże wyższe wartości. Zauważą to kierowcy, którzy jesienią spędzają więcej czasu w korkach, jadą wolniej i korzystają z większej liczby urządzeń elektrycznych.
Nie każde wyższe spalanie można zrzucić na jesień
Gdy silnik spalający dotąd 6,5 litra na 100 km po ochłodzeniu zużywa 6,8 czy 7 litrów, przyczyny tkwią w warunkach eksploatacji.
Inaczej wygląda sytuacja, gdy spalanie gwałtownie rośnie o kilka litrów albo samochód zaczyna zachowywać się inaczej niż wcześniej.
Sygnałem ostrzegawczym są problemy z osiągnięciem temperatury roboczej, nierówna praca silnika, spadek mocy, zapach paliwa, kontrolka awarii silnika czy wyraźnie większe spalanie mimo niezmienionych tras i sposobu jazdy. Wtedy tłumaczenie wszystkiego pogodą może tylko opóźnić wizytę w warsztacie.
Co sprawdzić, gdy jesienią samochód zaczął więcej palić?
Zanim oddamy auto do naprawy, warto wykonać prosty test. Najpierw sprawdźmy ciśnienie w oponach. Później przeanalizujmy, czy nie zmieniły się nasze codzienne trasy. Czy częściej jeździmy na krótkich odcinkach? Czy samochód stoi w nocy na dworze? Czy częściej włączamy ogrzewanie szyb, foteli i inne odbiorniki?
Warto też porównać spalanie z wynikiem z kilku tankowań, a nie sugerować się jednym przejazdem.
Komputer pokładowy jest wygodny, ale najprostsza metoda nadal działa: tankujemy do pełna, zapisujemy liczbę przejechanych kilometrów, przy następnym tankowaniu ponownie uzupełniamy zbiornik i obliczamy rzeczywiste zużycie paliwa.
Dopiero wtedy zobaczymy, czy zużycie paliwa rzeczywiście wzrosło. Jesienny wzrost spalania rzadko oznacza usterkę. Najczęściej składa się na niego kilka czynników: zimny silnik, krótsze trasy, niższe ciśnienie w oponach, mokra nawierzchnia i większe zapotrzebowanie na energię.
źródła: GDDKiA, energy.gov, Michelin, Continental
Komentarze (0)