To reakcja na kolejną próbę wprowadzenia samochodów na rynek przez burmistrza Jarocina Adama Pawlickiego. We wrześniu – zgodnie z zapowiedziami władz – część rynku ma zostać otwarta dla aut. Na starówce ma być też parking.
– Razem z mieszkańcami sprzeciwiam się temu, żeby wprowadzono ruch samochodowy na rynek. Nie chcemy tam spalin, chcemy, żeby było kolorowo, wesoło, żeby to było miejsce spotkań dla mieszkanek i mieszkańców – mówi Mariusz Taczała, pomysłodawca manifestacji, która w piątek o godz. 16.00 przy ratuszu odbędzie się pod hasłem: „Wariaci chcą rynku bez aut”.
Zdaniem Mariusza Taczały, rynek lepiej niż samochody ożywią regularnie organizowane jarmarki, wydarzenia kulturalne czy zamontowanie oryginalnej fontanny. – Zimą można choćby sprowadzić Mikołaja z elfami, można zrobić stragany. To przyciągnie ludzi, bo z tego, co się orientuję, zima to najgorszy okres dla sprzedawców na rynku, którzy walczą o ruch samochodów – uważa Taczała.
Organizator zapowiada m.in. atrakcje dla dzieci – rysowanie kredą czy robienie wielkich baniek mydlanych. – Będą też specjalne rekwizyty, takie jak znaki drogowe, którymi pokażemy, że tu nie ma wstępu dla samochodów – mówi pomysłodawca happeningu i zachęca do przynoszenia własnych transparentów oraz przyprowadzania dzieci.
Dlaczego w nazwie wydarzenia znalazło się słowo „wariaci”? – Poruszamy jeszcze jedną kwestię – tego, jak burmistrz Jarocina traktuje osoby, które są zaangażowane w życie społeczne i grozi ubezwłasnowolnieniem. To zniechęca i zabija społeczeństwo obywatelskie – uważa organizator akcji.
Taczała ma nadzieję, że akcja będzie skuteczna. – Ona pokaże, że nie stoimy obok, tylko interesujemy się tym, co dzieje w Jarocinie. Będziemy budować świadomość, że mieszkańcy mogą mieć większy wpływ na to, co się dzieje w naszym mieście, że tak naprawdę wszystko zależy od nas, od naszych działań i zaangażowania – tłumaczy.
Szczegóły akcji „Wariaci chcą rynku bez aut!” można znaleźć na facebookowej stronie wydarzenia.
Co sądzicie o akcji? Wybieracie się?