Uroczystości związane z ostatnim pożegnaniem byłego proboszcza rozpoczną się w kościele pw. św. Walentego w Radlinie 18 lutego wprowadzeniem trumny z ciałem kapłana i różańcem o godz. 19.00. Natomiast w czwartek 19 lutego o godz. 10.30 zaplanowano modlitwę różańcową, po której odprawiona zostanie msza św. pogrzebowa o godz. 11.00. Ciało kapłana śp. ks. kan. Kazimierza Domagały spocznie na miejscowym cmentarzu parafialnym.
Przypominamy tekst „Gazety Jarocińskiej”, który ukazał się 3 sierpnia 2007 roku z okazji jubileuszu 50-lecia kapłaństwa ks. kan. Kazimierza Domagały, autorstwa Lidii Sokowicz.
Ksiądz kanonik Kazimierz Domagała, proboszcz parafii św. Walentego w Radlinie, uważał, że Bóg podarował mu 17 lat życia. W 1990 roku przeszedł dwie poważne operacje wątroby. Stwierdzono u niego zmiany nowotworowe. Lekarze dawali mu najwyżej pół roku życia.
- Ja uważam, że to ludzie mi wymodlili to zdrowie - mówił z przekonaniem.
Z minionych 50 lat kapłaństwa szczególnie pamiętał spotkanie z Ojcem Świętym Janem Pawłem II, które miało miejsce w 1994 roku w Rzymie. Zdjęcia z tego wydarzenia zostały umieszczone w rogu pamiątkowych obrazków wydanych z okazji jubileuszu 50-lecia kapłaństwa.
- W czasie audiencji generalnej Papież szedł przy barierce i zatrzymał się przy naszej grupie. Poprosiłem Ojca Świętego o błogosławieństwo dla parafii w Radlinie i dla siebie. Jan Paweł II zrobił mi krzyżyk na czole. Położył mi też dłoń na moim ramieniu i powiedział mi „Szczęść Boże” - wspominał wzruszony proboszcz z Radlina.
Ksiądz kanonik Kazimierz Domagała urodził się w 1932 roku w małej wiosce Krosno - niecałe 20 kilometrów od Poznania. Przyszły kapłan był ministrantem w kościele w Mosinie. Myśl o powołaniu zrodziła się pod koniec nauki w szkole podstawowej, po przyjęciu sakramentu bierzmowania. Dzieciństwo księdza jubilata przypadało na bardzo burzliwy okres.
- Chodziłem do szkoły tylko dwa tygodnie. W czasie okupacji uczyli nas nauczyciele niemieccy. Mieliśmy umieć tylko czytać, pisać i liczyć. Pamiętam, że wiosną brali nas do lasu i sadziliśmy drzewka. Mieliśmy przerwy w nauce, bo jak wojsko niemieckie przyszło z frontu, to nocowali w szkołach. Po wojnie kończyłem szkołę w przyśpieszonym tempie - po pół roku na jedną klasę - wspominał kapłan.
Później kontynuował naukę w liceum w Poznaniu, a po maturze w 1951 roku wstąpił do Arcybiskupiego Seminarium Duchownego.
- Wtedy seminaria poznańskie i gnieźnieńskie były połączone ze względu na brak profesorów. Pierwsze dwa lata filozofii klerycy byli w Gnieźnie, a następne cztery teologii w Poznaniu – wyjaśniał ksiądz kanonik.
Święcenia kapłańskie otrzymał 30 maja 1957 roku z rąk księdza biskupa Franciszka Jedwabskiego w poznańskiej katedrze. W roczniku wyświęconych zostało 36 kapłanów. Jubileuszu 50-lecia kapłaństwa doczekała zaledwie połowa grupy. Po święceniach i urlopie neoprezbiter został skierowany na zastępstwo do Sarnowa, koło Rawicza. Pracę jako wikariusz rozpoczął w Jankowie Zaleśnym (k. Ostrowa Wlkp.). Po trzech latach otrzymał skierowanie do Rawicza.
– Wtedy to była jedna, wielka parafia. Obsługiwaliśmy również szpital powiatowy i więzienie. Później arcybiskup przeniósł mnie do parafii św. Stanisława Kostki na Winiarach w Poznaniu. Tam pracowałem przez siedem lat do lipca 1970 roku, kiedy to zostałem proboszczem w Radlinie. Teraz chrzczę już dzieci tych, którym udzielałem sakramentu w początkach swojej posługi – mówił kapłan.
W 2007 roku, w styczniu, ksiądz Kazimierz Domagała skończył 75 lat. Dla kapłanów jest to wiek, w którym proboszczowie odchodzą na emeryturę.
– Napisałem do arcybiskupa pismo z prośbą o przedłużenie mi czasu w Radlinie do końca czerwca. Chciałem bowiem właśnie tutaj przeżyć swój jubileusz 50-lecia kapłaństwa i poczekać do zakończenia roku szkolnego. Arcybiskup Stanisław Gądecki zawezwał mnie i powiedział, że ja go proszę o pozostawienie do końca czerwca, a on mnie prosi, żebym pozostał w Radlinie do czerwca, ale przyszłego 2008 roku, dlatego, że brakuje księży. Zgodziłem się, bo w kondycji jestem dobrej, tyle tylko, iż z racji wieku, jestem nieco powolniejszy - żartował jubilat. (...)
Ksiądz Kazimierz Domagała sporo podróżował razem z parafianami, również poza granice kraju.
- Szczególnie lubię pielgrzymować do Częstochowy. To właśnie na Jasnej Górze, w kaplicy Cudownego Obrazu sprawowałem 6 czerwca swoją drugą mszę św., cztery dni po prymicji w Mosinie. W początkach mojej pracy w Radlinie jeździliśmy do Częstochowy pociągami. To były duże grupy - ok. 120 osób - wspominał proboszcz.
Za czasów posługi w Radlinie księdza kanonika wykonane zostały gruntowne remonty kościoła, plebanii i budynku tzw. organistówki.
- Prace przy czyszczeniu, malowaniu, uzupełnianiu złoceń wewnątrz świątyni trwały prawie rok. Nie miałem sumienia wołać już na ludzi, bo skąd parafianie mieli brać pieniądze. Udało mi się pozyskać fundusze od kilku sponsorów - banków, zakładów pracy - podkreślał ksiądz kanonik Kazimierz Domagała.
Kapłan wspominał, że kiedy przyszedł do Radlina, przeraziły go pęknięcia na ścianach kościoła i zarywający się sufit na plebanii. Fundamenty świątyni zostały wtedy wzmocnione z użyciem 60 ton cementu. W minionych latach odbudowano też dzwonnicę i ufundowano trzy dzwony. Prezbiterium zostało przebudowane zgodnie z zaleceniami Soboru Watykańskiego II. Wymieniono też okna i drzwi, a dach pokryto blachą miedzianą. Zainstalowano ogrzewanie i nagłośnienie. W 2005 roku obok kościoła została wybudowana kostnica z chłodnią. W 2006 roku świątynia została otynkowana i pomalowana z zewnątrz oraz oświetlona za pomocą specjalnych reflektorów. Odnowiono też parkan.
Ks. kan. Kazimierz Domagała ostatecznie odszedł na emeryturę pod koniec czerwca 2008 roku. Funkcję proboszcza parafii pw. św. Walentego w Radlinie pełnił przez 38 lat. Zastąpił go na tym stanowisku ks. Piotr Dobak.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.