Reklama

Ziemia na ich podwórzu się zapadła. Co wspólnego z tym ma pobliska gorzelnia i starostwo powiatowe?

Opublikowano: ndz, 3 sty 2021 09:02
Autor:

Ziemia na ich podwórzu się zapadła. Co wspólnego z tym ma pobliska gorzelnia i starostwo powiatowe?  - Zdjęcie główne
UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości

Reklama

Ziemia na ich podwórzu się zapadła. Co wspólnego z tym ma pobliska gorzelnia i starostwo powiatowe? Był początek tego roku, kiedy niespodziewanie podwórze i ogród rodziny Rośniaków z Mieszkowa zaczęły się zapadać, a działka zamieniła się w staw. Właściciele nie wiedzieli, co się dzieje. Zaczęli dociekać przyczyny. Okazało się, że przez ich nieruchomość przebiega kanał pobliskiej gorzelni. A to nie wszystko.

 

Kanał wybudowany został dziesiątki lat temu z cegły, to miał prawo się rozpaść. Problem w tym, że gorzelnia nie funkcjonuje już od ponad 20 lat i kanał powinien być suchy, a tak nie było.

 

- Zawsze się dziwiłem, że mamy w studni tyle wody. Wszyscy narzekali, że sucho, a u nas nigdy wody nie brakowało. Teraz wiem, dlaczego - mówi Mirosław Rośniak. Mężczyzna zaczął dochodzić, skąd wzięła się ciecz, która zalała mu posesję. - Otóż w 2011 roku powiat prowadził z dofinansowaniem unijnym wielką przebudowę ulic Osieckiej i Dworcowej. Miało wtedy być wykonane odprowadzenie wód deszczowych z tych ulic. Ale okazuje się, że tego nie zrobiono, a deszczówka została puszczona do tego starego kanału gorzelni, którego notabene nie ma na żadnej mapie - wyjaśnia mieszkaniec Mieszkowa.

 

Ziemia na ich podwórzu się zapadła. Co wspólnego z tym ma pobliska gorzelnia i starostwo powiatowe?

Przez 9 lat państwo Rośniakowie nie byli świadomi, że na działce - 2 metry od domu i 5 metrów od studni, z której czerpią wodę pitną, mają prawdziwą rzekę - przy intensywnych opadach nawet rwącą. Tak było do tego roku.

 

- Na początku roku nasza działka zaczęła się zapadać i zalała ją woda. Nie wiedziałem, co jest grane. Zaczęliśmy dochodzić i wyszło szydło z worka - stwierdza Mirosław Rośniak.

 

Gorzelniany kanał się zarwał, bo cały czas była nim odprowadzana deszczówka z drogi powiatowej, a na to wykonany z cegły ściek nie był przygotowany. Właściciel posesji uważa, że powiat podpiął się do tego kanału nielegalnie. O całej sytuacji zostało powiadomione Starostwo Powiatowe w Jarocinie.

 

Ziemia na ich podwórzu się zapadła. Co wspólnego z tym ma pobliska gorzelnia i starostwo powiatowe?

- Oczekiwaliśmy, że skoro ewidentnie to jest ich wina, naprawią szkody i dostaniemy jakieś zadośćuczynienie. Nie dość, że mieliśmy całą działkę zniszczoną, bo powstały na niej dwa zapadliska i było niebezpiecznie choćby dla dzieci, to woda, która spływała do studni, a którą używamy do picia, była zanieczyszczona tym wszystkim, co spływa z drogi - zaznacza Mirosław Rośniak.

 

Twierdzi, że zainteresowanie całą sytuacją ze strony władz powiatu było nikłe.

 

- Przyjechali, popatrzyli na studzienki, które są przy drodze. Kiedy do nich wyszedłem, stwierdzili „to ale się panu narobiło”. A kiedy uprzedziłem, że będę nagrywał rozmowę, powiedzieli, że w takim razie nie mają ze mną o czym rozmawiać, odwrócili się i poszli - relacjonuje mężczyzna.

 

W tej sytuacji sam naprawił szkody na swojej posesji i zablokował kanał. Twierdzi, że jedyne, co zostało zrobione ze strony powiatu, to puszczenie wody deszczowej z drogi do pobliskich stawów.

 

Ziemia na ich podwórzu się zapadła. Co wspólnego z tym ma pobliska gorzelnia i starostwo powiatowe?

Inne stanowisko w tej sprawie ma wicestarosta Katarzyna Szymkowiak, która od 2 lat odpowiada za inwestycje w powiecie.

 

- Kiedy dowiedziałam się o całej tej sytuacji, zorganizowałam spotkanie, na które zaprosiłam właścicieli działki, panią sołtys i pana z gorzelni. Ale ci państwo nie przyszli - twierdzi wicestarosta.

 

Jej zdaniem rozmowy z państwem Rośniakami są trudne.

 

- Oni oczekiwali, że my im od razu zapłacimy za te szkody, które powstały na ich posesji. Powiat nie może tego zrobić. Problem jest o wiele szerszy i przede wszystkim należy go rozwiązać - uważa Katarzyna Szymkowiak. I dodaje: - Trzeba pamiętać, że ktoś z tej rodziny, może ojciec tego pana, musiał się zgodzić na to, żeby na jego działce pobudowany został ten kanał.

 

Ziemia na ich podwórzu się zapadła. Co wspólnego z tym ma pobliska gorzelnia i starostwo powiatowe?

Wicestarosta twierdzi też, że w żadnej dokumentacji nie ma potwierdzenia, że deszczówka z drogi została podłączona do starego cieku przy okazji przebudowy ulic w 2011 roku.

 

- My nie mamy pojęcia, kiedy to mogło nastąpić, bo nie ma tego w żadnych papierach. Może tak jest nie od 10, ale od 30 lat, nie wiadomo. Ale powtarzam, nie ma co się nad tym zastanawiać, trzeba tę sytuację naprawić i tyle - podkreśla wicestarosta.

 

Służby powiatowe ustaliły, że do gorzelnianego kanału odprowadzana jest woda z części ulicy Dworcowej i z całego rynku w Mieszkowie.

 

- W tej sytuacji my ten kanał przy gorzelni musimy zamknąć, zrobić przecisk przez drogą i całą tę wodę deszczową z odprowadzić do ulicy Osieckiej - wyjaśnia zastępca starosty. - Wystosowaliśmy zapytanie ofertowe do firm na wykonanie tego zadania. Jest co prawda końcówka roku i wszyscy są zajęci, ale mamy nadzieję, że ktoś się tego podejmie - dodaje.

 

I zapewnia, że pieniądze w budżecie są na ten cel - ponad 100 tys. zł. są zarezerwowane.

 

Ziemia na ich podwórzu się zapadła. Co wspólnego z tym ma pobliska gorzelnia i starostwo powiatowe?

Państwo Rośniakowie nie chcą jednak czekać na rozstrzygnięcie sprawy ze strony powiatu. Jak sami mówią, spodziewali się większego zainteresowania ich sytuacją, dlatego zatrudnili prawnika i zapowiadają zgłoszenie sprawy do prokuratury oraz wystąpienie o zadośćuczynienie za wyrządzone szkody.

 

Katarzyna Szymkowiak twierdzi, że powiat odszkodowania nie może wypłacić.

 

- Oczywiście, jeśli sąd zasądzi jakieś zadośćuczynienie, to je zapłacimy, ale bez takiego postanowienia nie możemy tego zrobić - wyjaśnia wicestarosta.

 

 

 

Z nami zawsze będziesz na bieżąco! Nie masz czasu na wyjście do sklepu? Wolisz czytać na tablecie, smartonie lub komputerze? Nasza Gazeta dostępna również on-line - ZOBACZ TUTAJ - E-wydanie Gazety Jarocińskiej.

Szanowni Internauci. Komentujcie, dyskutujcie, przedstawiajcie swoje argumenty, wymieniajcie poglądy - po to jest nasze forum i możliwość dodawania komentarzy. Prosimy jednak o merytoryczną dyskusję, o rezygnację z wzajemnego obrażania, pomawiania itp. Szanujmy się.

 

 

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (9)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • 9 miesięcy temu | ocena +0 / -0

    Ukasz

    Cwaniaczki, łatwa kaska do wyrwania od gminy

  • 9 miesięcy temu | ocena +4 / -1

    Rodzina

    Bardzo konflitowi ludzie. Z nikim życ nie umieją w zgodzie. Nie tylko przez ich podworko idzie ten kanał... Kazdy o nim widział i jaką pełnił role. Oni tym bardziej!

  • 9 miesięcy temu | ocena +3 / -4

    Neta

    Ciekawe jak by tak pani Kasi Sz. zalało podwórko odrazu by się zajeli. A pani sołtys to wstyd żeby na zebranie nie przyjść ale gdzie indziej umnie przyjść

  • 10 miesięcy temu | ocena +10 / -2

    Dno

    Ale zdjęcia na oddziale zamkniętym dla gości to umiecie robić?

  • 10 miesięcy temu | ocena +7 / -2

    Olek

    Nic nie wiedział? A to ciekawe

  • 10 miesięcy temu | ocena +12 / -5

    ...

    Najlepiej umyć ręce i my nic nie możemy. Przecież chłop sam sobie nie puścił deszczówki obok domu. Partactwo i brak dokumentacji typowe. Ale weźmie się za to prokurator to dojdą kto wykonywał zlecenie i przesłuchają każdego Kazia od łopaty. Coś zawsze wyjdzie. Czekamy na dalszy rozwój, bo póki co to mokra i brudna sprawa.