Kiedy sięgamy do wydarzeń jakie rozegrały się jesienią 1918 roku, i później, kiedy po wyborach do rady miejskiej 23 marca 1919 roku władza w mieście została przejęta przez Polaków, to musimy odnotować rzecz zupełnie bez precedensu z jaką mieliśmy do czynienia wtedy w Jarocinie. O czym mowa? Mam na myśli to, że pomimo odzyskania wolności, niepodległości i następujących w konsekwencji wszystkich zmian, na stanowisku burmistrza Jarocina wciąż pozostawał Niemiec Juliusz Albert Wollenberg – reprezentant niemieckiego zaborcy.
Wollenberg był burmistrzem przez 12 lat! To sytuacja jak już wspomniałem absolutnie wyjątkowa bo w innych miastach wielkopolski niemieccy burmistrzowie na przełomie 1918 i 1919 roku byli usuwani, a nawet aresztowani. A jeżeli dodamy do tego równie zaskakującą sytuację, gdzie we wspomnianych pierwszych wyborach po wyrzuceniu niemieckiego zaborcy z Jarocina, mieszkańcy wybrali ośmiu Niemców do rady miasta ( skład rady był 18-to osobowy) – to niewiele brakowało, że większość w radzie a tym samym władzę w mieście nadal sprawowali by Niemcy. Dla formalności dodam tylko, że działalność niemieckiego burmistrza w Jarocinie była nadzorowana przez kupca Franciszka Basińskiego, który do tego zadania został delegowany przez Radę Żołnierską uformowaną w koszarach w listopadzie 1918 r. Mimo wszystko, była to kuriozalna sytuacja, bo przez prawie rok funkcjonowania wolnego państwa polskiego, urząd burmistrza w Jarocinie pełnił Niemiec.
W Jarocinie nie ma burmistrza
W takich uwarunkowaniach politycznych rozpoczął swoje funkcjonowanie w 1919 roku jarociński samorząd. Dopiero w lipcu 1919 miejscy radni zgodnie z obowiązującym wówczas prawem rozpisali konkurs na stanowisko burmistrza. Sięgam do protokołów rady miejskiej z tamtego okresu i pod datą 21 lipca 1919 r., w jednym z punktów zapisano: „Sprawę burmistrza załatwiono z wnioskiem aby p. przewodniczący rozpisał konkurs, gdyż obecny p. burmistrz Wollenberg nadal wedle własnych informacji wybranym być nie może”. Przypomnę tylko, że regulacje prawne dotyczące powoływania np. burmistrzów miast określał Komisariat Naczelnej Rady Ludowej w Poznaniu, który pełnił wówczas funkcję najwyższego tymczasowego rządu i organu wykonawczego dla ziem byłego zaboru pruskiego. W ówczesnym Dzienniku Poznańskim z 27 lipca wśród dziesiątek innych ogłoszeń odnajdujemy malutkie ogłoszenie o następującej treści: „W Jarocinie wakuje posada burmistrza. Pensja klasy 9 podług rozporządzenia Komisarjatu N.R.L. Zgłosz. z dołączeniem życiorysu przyjmuje T. Jachowski przewodnicz. Rady miejskiej”(cytat z zachowaniem oryginalnej pisowni). W protokole rady miejskiej z 7 sierpnia 1919 roku czytamy min.: „(…)jako pensję dla nowego burmistrza uchwala się 5000 marek polskich pensji rocznej, wolne mieszkanie, które na 1000 marek rocznie się liczy, do tego wkładki ( dodatki do pensji) co 3 lata po 500 marek i 600 marek rocznie jako fundusz reprezentacyjny(…)Z liczby kandydatów, których się zgłosiło 28, wybrano do ścisłego wyboru panów Teofila Filipiaka z Jarocina, Piotrowskiego z Pleszewa i Fignę z Bnina”. Dla porównania dodam, że Pleszew proponował 9000 marek a w Książu oferowali 2000 mk. pensji podstawowej.
Wybrano kandydata z Bnina
We wrześniu 1919 roku jarocińscy radni dokonali wyboru burmistrza – pierwszego Polaka na to stanowisko od dziesięcioleci. Został nim Jan Figna dotychczasowy burmistrz Bnina k. Kórnika. W służbie administracyjno-komunalnej pracował od osiemnastego roku życia; najpierw jako pomocnik biurowy, następnie asystent i sekretarz min. w Chropaczowie i Lublińcu oraz w miastach na terenie Brandenburgii i Westfalii w Niemczech. Od lutego 1917 był burmistrzem w Bninie. Jan Figna urodził się 11 lutego 1886 roku w Nowych Hajdukach, to była wówczas osada robotnicza i gmina wiejska na śląsku, która w 1934 roku stała się częścią Chorzowa. Był synem Jana i Marii z domu Sołtysik. W roku 1917 mając 31 lat objął urząd burmistrza w Bninie, ale był bardzo doświadczonym samorządowcem i widocznie mierzył wyżej - do większego miasta, i pewnie dlatego w lipcu 1919 przeczytawszy ogłoszenie w Dzienniku Poznańskim złożył swoją ofertę w jarocińskim magistracie, pokonał prawie trzydziestu kandydatów i został burmistrzem. W jarocińskim ogłoszeniu tego nie zapisano ale w tamtym czasie było wiele podobnych gdzie informowano, że kandydat „przede wszystkim musi mieć obeznanie z prawami komunalnymi”. Chodziło oczywiście o odpowiednie kwalifikacje do sprawowania urzędu, z pewnością Jan Figna takowe posiadał, a może nawet nadto, skoro okazał się najlepszym kandydatem. Ale z czasem przyszło rozczarowanie po obu stronach... Nowy burmistrz rozpoczął swoje urzędowanie 1 października 1919 roku. Trzy tygodnie później 25 października wraz z jarocińskim starostą i delegacją miasta witał Naczelnika Państwa Józefa Piłsudskiego na peronie jarocińskiego dworca. Nie znamy jakichś znaczących sukcesów burmistrza Jana Figny, ale z pewnością nie można mu odmówić zasług, które na trwale zmieniły charakter ówczesnej Wyższej Szkoły Miejskiej – dzisiejszego jarocińskiego Liceum Ogólnokształcącego. Kiedy Jan Figna rozpoczął urzędowanie w Jarocinie, wspomniana Wyższa Szkoła Miejska należała do miasta, które z własnych środków nie było w stanie jej utrzymać. Podjęto więc starania o jej upaństwowienie, w tym celu do Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego udała się delegacja z Jarocina z burmistrzem Janem Figna na czele. Po trwających ponad rok staraniach burmistrza i władz szkolnych, 1 września 1921 roku szkoła została upaństwowiona, a jej nowa nazwa brzmiała „Państwowe Gimnazjum w Jarocinie”.
Burmistrz rezygnuje z urzędu i wyjeżdża.
Już na początku 1922 roku, a więc na długo przed upływem kadencji burmistrz Jan Figna zrezygnował z urzędu. Miał przeciwko sobie nieprzychylna część miejskich radnych i wpływowych mieszkańców. Nie pomagały mu też podzielone lokalne środowiska polityczne… Wydający wówczas Gazetę Jarocińską, Jan Majerowicz pisał min., że jego pożegnanie odbyło się w bardzo wąskim gronie, miało przebieg bardzo skromny. Uczestniczyło w nim kilku przyjaciół. Na łamach swojej gazety J. Majerowicz napisał :”(…)Możemy mieć do niego trochę żalu, że publicznie z miastem się nie pożegnał”. Prawdopodobnie dotychczasowe urzędowanie musiało burmistrzowi przynieść wiele rozczarowań, a nie wykluczone, że zaznał też i wiele przykrości w Jarocinie, dlatego formuła pożegnania wyglądała w ten sposób.
Epilog.
W atmosferze wzajemnej niechęci, oskarżeń i wielkich ambicji niektórych jarocińskich radnych, rada miejska dokonała wyboru nowego burmistrza. Został nim Czesław Łukowski (spoczywa na cmentarzu w Jarocinie), który przeprowadził się do Jarocina aż ze Stargardu Szczecińskiego, może kiedyś o nim opowiem… Tymczasem Jan Figna wrócił na Śląsk, i jeszcze w tym samym roku 9 czerwca 1922, głosami zarówno polskiej jak i niemieckiej frakcji Rady Miejskiej w Pszczynie został wybrany tam burmistrzem. Zatwierdzony na to stanowisko dekretem prezesa rejencji opolskiej, za zgodą Międzysojuszniczej Komisji Rządzącej i Plebiscytowej na Górnym Śląsku. Jan Figna pełnił swój urząd w Pszczynie przez dwanaście lat, jak możemy przeczytać w różnych źródłach był to czas licznych osiągnięć Jana Figny w rozwoju miasta mimo różnych tarć i sporów pomiędzy polską i niemiecką ludnością w mieście. Ze względu na problemy zdrowotne, utrata wzroku i częściowo słuchu, w wieku 48 lat przeszedł na polityczną emeryturę i osiadł w majątku Golęczewo, zakupiwszy dom przy ul. Dworcowej 35 (dzisiaj gmina Suchy Las k. Poznania). Zamieszkał tam z drugą żoną Melanią oraz z dziećmi z pierwszego i drugiego małżeństwa ( pierwsza żona Ewa zmarła w czasie urzędowania w Jarocinie w 1920 roku).
Po wybuchu II wojny św. Jan Figna został aresztowany przez Gestapo jako jeden z działaczy polskiej elity politycznej. Zmarł w obozie koncentracyjnym w Dachau wiosną 1941 roku. Po wojnie żona sprowadziła jego prochy do Polski i złożyła z nieznanych powodów na cmentarzu w małej miejscowości Sobota w województwie łódzkim.
Post scriptum. Mogę się mylić, ale przez ostatnie prawie sto lat, urząd burmistrza w Jarocinie pełniło dziesięciu burmistrzów. I tylko dwoje z nich było na urzędzie dwie lub więcej kadencji, chociaż w wielu sąsiednich miastach najczęściej burmistrzowie piastowali swoje urzędy przynajmniej dwie kadencje. Nasuwa się taka refleksja, czy pełnienie funkcji burmistrza w Jarocinie to rzeczywiście taki ciężki „kawałek chleba”, czy może wynika to z innych uwarunkowań. Intrygujące… Przygotował Andrzej Gogulski
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.