Reklama

Wywiad z księdzem Przemysławem Kapałą

Opublikowano: sob, 18 wrz 2021 10:00
Autor: | Zdjęcie: Profil na Instagramie ks. Przemysława Kapały

Wywiad z księdzem Przemysławem Kapałą - Zdjęcie główne

foto Profil na Instagramie ks. Przemysława Kapały

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Wiadomości Z księdzem Przemysławem Kapałą o wierze, pracy z młodzieżą i jej podejściu do Boga oraz działalności na YouTube rozmawia Jakub Piotrowicz

Reklama

Fragmenty rozmowy można było przeczytać w ostatnim numerze "Gazety Jarocińskiej".

Jak ksiądz odkrył swoje powołanie?

To pytanie często zadają mi licealiści na pierwszych lekcjach, kiedy się z nimi poznaję i mam wrażenie, że to był ten okres trzeciej klasy liceum, na chwilę przed maturą. Miało to związek z moim nawróceniem i odkryciem Boga jako kochającego Ojca.

Czy decyzja o wstąpieniu do seminarium przyszła nagle od Boga? Czy to było coś, co ksiądz już dłużej rozważał?

Gdy zaczynałem liceum, to nie planowałem pójścia do seminarium. Bardzo wtedy interesowałem się historią. Ewentualnym planem była praca z osobami niepełnosprawnymi. Jednak czas liceum to był moment, w którym potrzebowałem Pana Boga. Chociaż na pozór wydawało mi się, że nie jest potrzebny do codziennego życia. Wtedy też na zewnątrz wszystko wyglądało bardzo OK, ale w środku czułem się niekochanym człowiekiem, pomimo że miałem wiele osób, którym zależało na mnie. Czułem, że sam siebie nie lubię.

To było powodem zbliżenia z Bogiem?

Przełomowym momentem był czas, w którym wstąpiłem do wspólnoty młodzieżowej. Na pierwszym spotkaniu pomyślałem „Panie Boże, nie wiem, jak ty to zrobisz, ale chciałbym być szczęśliwym młodym człowiekiem”. Ja nie wierzyłem w te słowa, ale Pan Bóg uwierzył we mnie i wtedy zacząłem coś zmieniać w swoim życiu. Pojawiły się szczere spowiedzi, więcej modlitwy. Przyszła też refleksja, że skoro Pan Bóg mi pomógł, to może i ja powinienem pomagać tym, którzy nie widzą szczęścia w swoim życiu i to była, w sumie nadal jest, główna motywacja w mojej kapłańskiej posłudze.

Przez te lata nauki w seminarium nie miał ksiądz zwątpień, że to nie jest to? Nie myślał ksiądz o tym, by to wszystko rzucić, założyć rodzinę i zacząć normalne cywilne życie?

Oczywiście, takie momenty się zdarzają. Bywają nawet teraz w czasie, kiedy już jestem prawie 10 lat po skończeniu seminarium, ale kryzys i zwątpienie są też częścią naszego życia. O naszych wyborach nie decydują zwątpienia, ale czyny i postępowanie, które wynika z naszej decyzji. W takich chwilach zawierzałem się Panu Bogu, by pokazał mi, czy ja rzeczywiście jestem powołany. Dużo się modliłem i zawsze przychodziła odpowiedź, by zaufać Bogu i kontynuować formacje seminaryjną.

Od czerwca jest ksiądz duszpasterzem młodzieży w diecezji kaliskiej. Nominacja biskupa była zaskoczeniem?

Doprecyzuje: koordynatorem Światowych Dni Młodzieży, co wiąże się z troską o młode pokolenie.

Byłem zaskoczony, ale też jestem świadom, że przez całe swoje kapłaństwo pracuję z młodzieżą. Bardziej niż zaskoczenie to czułem wielką radość z tego, że gdzieś jeszcze bardziej swoją posługę mogę ukierunkować na pracę z młodymi ludźmi, którzy często toną w oceanie różnych wartości, a ja mogę być kimś, kto zaprosi ich na tratwę, która wyciągnie ich z odmętu zagubienia, grzechu czy słabości.

Co należy do księdza obowiązków jako duszpasterza młodzieży?

Jednym z głównych celów jest koordynowanie przygotowań młodych z naszej diecezji do Światowych Dni Młodzieży (ŚDM), które w 2023 roku odbędą się w Lizbonie. W związku z tym wraz z księdzem Markiem Muzyką, który pochodzi z Jarocina, planujemy w całej diecezji, także w naszym mieście stworzyć punkty, do których młodzi ludzie będą mogli przyjść, znaleźć miejsce na rozmowę, ale i czas na przygotowanie do ŚDM. Przede wszystkim chcemy stworzyć dla nich jak najwięcej środowisk, gdzie będą mogli znaleźć swoje miejsce takie, w którym będą mogli pobyć i porozmawiać z drugim człowiekiem. Docelowo takich lokalizacji ma być około dziesięciu.

Finałem tych spotkań z młodzieżą będzie pielgrzymka na ŚDM do Lizbony?

Na pewno jednym z ważnych punktów, ale chcielibyśmy, żeby te miejsca, które stworzymy na początku października, trwały dalej.

To będzie punkt wyłącznie do modlitwy, czy też młodzież będzie mogła znaleźć rozrywkę, np. pogranie na konsoli lub w bilard czy piłkarzyki?

Chcemy, żeby te miejsca łączyły młodych, żeby znalazł się czas na modlitwę, ale i na rozrywkę. Jedno z takich miejsc powstanie w Kamienicy Kultury. Już teraz chciałbym podziękować burmistrzowi Adamowi Pawlickiemu za udostępnienie go nam. Jest tam odpowiednia baza do spotkań z młodymi. Chcemy tam ich gromadzić, by spędzali czas, ale i chcieli go dzielić z innymi, bo widzimy w dobie pandemii, jak ludzkie relacje ucierpiały. Chcemy je odbudować. Kolejnym założeniem jest stworzenie domu dla ludzi młodych, wychodząc ku ich potrzebom spotkania, a także odpowiedzi na trudne pytanie, na które nikt nie chce odpowiedzieć.

Nie boi się ksiądz, że spodziewana czwarta fala koronawirusa, o której się coraz bardziej mówi, storpeduje te wszystkie plany?

Proboszcz z mojej rodzinnej parafii mówił „Nie róbmy nic, to nie będzie nic”. Staramy się przede wszystkim skupić na tym, co jest tu i teraz. Oczywiście jest ryzyko, że wybuchnie czwarta fala i to wszystko zahamuje, ale nie można wiecznie żyć pandemią i myśleć, co będzie gdyby. Na wypadek czwartej fali mamy też rozwiązania awaryjne, internetowe. To tylko substytut, bo prawdziwego spotkania nic nie zastąpi, ale podejmiemy rękawice.

Co z posługą opiekuna po ŚDM?

Dekret nie był terminowy. Mam w nim tylko wskazane, od kiedy pełnię daną posługę, a do kiedy - to będzie zależało od księdza biskupa Damiana Bryla. Chcemy jednak, żeby to, co teraz robimy, nabrało rozpędu dopiero po ŚDM, żeby te kilka dni było katalizatorem, który zacznie działać na całą naszą diecezję, na lokalne środowiska młodzieżowe.

To nie jest pierwsza księdza styczność z ludźmi młodymi. Od kilku lat współtworzy ksiądz stowarzyszenie Tratwa. Mógłby ksiądz opowiedzieć o jego działalności?

W zasadzie jego pełna nazwa to „Stowarzyszenie Na Rzecz Ewangelizacji Młodzieży Tratwa” zostało założone w 2016 roku, a było ono efektem pracy kapłanów naszej diecezji: ks. Marka Muzyki i ks. Witolda Kałmuckiego. To na bazie naszej przyjaźni z ludźmi młodymi powstał: Tratwa Festiwal Pleszew. Jest on swego rodzaju świętem naszego stowarzyszenia. Chcemy docierać do ludzi młodych, którzy w swoim życiu się zagubili, chcemy podawać im pomocną dłoń. Staramy się też pokazać, że Kościół jest miejscem dla ludzi młodych i ma konkretną propozycję. Organizujemy rekolekcje ewangelizacyjne, spotkania z ciekawymi ludźmi, a co trzeci piątek miesiąca gromadzimy całą młodzież naszej diecezji na spotkaniach, tzw. Stand Upach, na które przyjeżdża nawet około czterystu osób. Na każde z nich zapraszamy wszystkich młodych, jak i tych, którzy czują się młodzi duchem, bo górnego limitu wiekowego nie mamy. Chcemy, by młodym ludziom Kościół nie kojarzył się z przymusem pójścia na mszę świętą, z różnymi obowiązkami. Oczywiście one są ważne, ale Kościół ma też konkretną propozycję dla młodego człowieka i miejsce, by go formować i by mógł mieć tam konkretne zajęcie.

Uczy ksiądz także religii w Liceum Ogólnokształcącym i w Szkole Podstawowej nr 2. Jak uczniowie odbierają księdza?

Myślę, że ten kontakt jest bardzo dobry zarówno z uczniami z dwójki, jak i młodzieżą z liceum. Nie ukrywam, że młodzi ludzi byli mi zawsze bardzo bliscy. Dzięki temu to moje doświadczenie procentuje i mimo że między mną a młodzieżą jest coraz większa różnica wieku, to ciągle sam się czuję młody, a poza tym staram się być na bieżąco z nimi, jak i z ich problemami. Myślę, że wynika to z faktu, że młodzi ludzie potrzebują szczerości wobec nich i poświęcenia im czasu.

Młodzi zwracają się z różnymi problemami do księdza?

Często jest tak, że piszą na messengerze i proszą o modlitwę w danej intencji lub o radę w związku z życiem. Cieszy mnie to, że potrafią zaufać.

Liczby, które ksiądz podaje przy spotkaniach z młodzieżą, są bardzo imponujące, ale jednak mimo wszystko odsetek młodych, który odchodzi od Kościoła i Boga jest dosyć duży. Sam znam takie osoby, które mówią „Idę na religię, bo będzie łatwa szóstka i wyższa średnia na świadectwie”. Jak przekonać młodego człowieka, żeby tak szybko i łatwo nie przekreślał Boga i Kościoła?

Przede wszystkim niestety świat prowadzi swoją katechezę. Staram się pracować jak najrzetelniej, by pokazać, że zależy mi na nich czy to w Kościele, czy też na lekcji religii. Sam też, gdy byłem młody, to kontestowałem Kościół jako organizację, ale teraz widzę, że choć jest on kruchy, to znalazłem w nim wsparcie, bo gdy byłem młody, to znalazłem właśnie pomocną dłoń w Bogu i Kościele. Myślę, że ważne jest to, by pokazać młodym ludziom miłosierne oblicze Kościoła, które wskazuje papież Franciszek. Młody człowiek ma duży potencjał dobra, ale nie zawsze wie, jak go ukierunkować.

Prowadzi ksiądz kanał Fit Pasterz na YouTubie. To też pomysł na przyciągnięcie młodzieży? No i skąd ta nazwa?

Pomysł wziął się dwojako, ponieważ mimo że tego nie widać i mam sporą tuszę, to dosyć często ćwiczę. Chodzę na basen czy trenuje na siłowni. Po drugie wzięło się to z faktu, że kiedyś, gdy byłem w szatni na siłowni, to jedna z bliskich mi osób nazwała mnie „fit pasterzem” i to już jakoś tak zostało w głowie. Pomyślałem wtedy, że Słowo Boże sprawia także, że człowiek staje się fit, ponieważ zrzuca z siebie grzech, odchudza się z niego i to będzie takie fit dla ducha.

Jakie treści możemy zobaczyć na prowadzonym przez księdza kanale?

Przede wszystkim staram się nawiązywać do Bożego Słowa i pokazywać, jak może się ono realizować w naszym życiu codziennym. Nagrywam też krótkie filmiki, w których dzielę się swoimi doświadczeniami życiowymi. Tak więc kanał Fit Pasterz opowiada o moich pasjach, o moich zmaganiach o własną wiarę i wiarę drugiego człowieka.

Czy planuje ksiądz, żeby w najbliższej przyszłości pojawił się jakiś nowy content. Taki, który wcześniej nie był widziany na księdza kanale?

Będzie o to ciężko, bo przy wszystkich obowiązkach, które mam, brakuje często wolnego czasu. Na pewno postaram się utrzymać obecną formułę kanału. Chciałbym też wrócić do live’ów, gdzie moi widzowie mogą zadawać mi pytania. Lubię tę formułę, ponieważ uczestnicy tych spotkań wtedy się włączają w dyskusję. Widzę, że to co robię pomaga, ale i sam z tego czerpię, gdyż poznaję ciekawe historie. Nie zawsze mam na to czas, ale wiem, że mam stałe grono odbiorców, które czeka na nowe materiały.

Tratwa, praca z młodzieżą z diecezji i jarocińskich szkół, YouTube, a przecież pozostaje normalna praca kapłańska. Od nieco ponad roku jest ksiądz wikariuszem w parafii Chrystusa Króla w Jarocinie. Jak podoba się księdzu posługa w tym miejscu? Jak ocenia miasto, parafię, parafian?

Nie chcę oceniać, bo wiem, że na całym świecie są ludzie, którzy potrzebują Ewangelii i którzy tą Ewangelię niosą w swoim życiu. Jarocin podoba mi się jako miasto i też dobrze się tu czuję. Szybko się zaaklimatyzowałem, a trochę się tego obawiałem, bo w poprzedniej parafii w Bralinie, byłem aż pięć lat i zastanawiało mnie to, jak długo będę musiał się przyzwyczajać do nowego miejsca pracy. Jednak szybko poczułem się jak u siebie i wrażenia z tego pierwszego roku są bardzo dobre.

Przed przyjazdem do jarocińskiej parafii miał ksiądz jakieś wspomnienia z naszym miastem?

Tak. W 2018 roku we współpracy z urzędem miejskim jako Tratwa prowadziliśmy ewangelizację wśród uczestników Jarocin Festiwalu. Mam z tego miłe wspomnienia i chciałbym byśmy taką akcję podjęli chociażby podczas przyszłorocznego festiwalu i mam nadzieję, że się uda, bo takie ewangelizacje budują także i moją wiarę. Poznałem wtedy sporo ciekawych osób. W parafii Chrystusa Króla też już przebywałem, ponieważ gdy pracowałem w Koźminie Wlkp., to prowadziłem tu rekolekcje odnowy życia w Duchu Świętym. Tak więc Jarocin nie jest mi obcy.

Powiedział ksiądz o ewangelizacji w trakcie festiwalu. Wydawać by się mogło, że fani rocka i Kościół katolicki to dwa różne bieguny, a jednak można uznać, że się spotykają gdzieś pośrodku.

Myślę, że często ci ludzie mają potrzebę porozmawiania z drugim człowiekiem, a to że słuchają rocka ich wcale nie przekreśla. Sam lubię posłuchać ostrzejszej muzyki, co nie znaczy, że przekreśla to moją relację z Bogiem. Uważam, że człowiek jest miejscem spotkania i jeśli tylko dwie strony są chętne, to zawsze dojdzie do tego spotkania. Więc jeśli ktoś będzie chciał usłyszeć dobrą nowinę, to ją usłyszy. Najważniejsze byśmy się nie poddawali i wierzyli w to, co robimy. Jezus szedł do każdego i uważam, że to jest misja Kościoła byśmy nieśli Ewangelię wszystkim i szukali każdego.

Skąd ksiądz bierze siłę do działania na tak wielu płaszczyznach?

Tym, co jest dla mnie najważniejsze, jest relacja z Panem Bogiem. Z niej czerpię najwięcej sił. Życie pokazało mi już wielokrotnie, że im więcej czasu poświęcam Panu Bogu, tym więcej znajduję go dla drugiego człowieka i mam wtedy też wiele siły, by być dostępnym dla każdego.

Gdyby Pan Bóg stworzył dzień dłuższy niż dwadzieścia cztery godziny, to pewnie ksiądz byłby jednym z pierwszych, którzy by dziękowali.

Zdecydowanie tak. Czasami brakuje mi czasu na wiele rzeczy, ale z drugiej strony widzę, że warto się czasami zatrzymać i odpocząć. Gdyby doba miała tak z dwanaście godzin więcej, to nie byłoby źle, ale z drugiej strony, od kiedy mam kalendarz i organizer, to jakoś człowiek dba bardziej o siebie. Dzięki temu nie brakuje mi też czasu dla Boga, który jest Najważniejszy, ale i dla ludzi.

Przez dużą listę obowiązków pewnie brakuje księdzu czasu wolnego. Udaje się go znaleźć?

Z jednej strony tak, ale ja mam taką cechę, że ja jestem nocnym markiem, ale i rannym ptaszkiem, więc najmniej czasu mam na sen, ale nie narzekam. Staram się pozytywnie podchodzić do życia. Ufam, że choć czasami fizycznie brakuje mi sił, to Bóg mnie w tym wszystkim wspiera.

Dziękując za wywiad chciałbym zapytać, czego można księdzu życzyć?

Również dziękuję za rozmowę. A czego można życzyć? Bożej obecności obok mnie i tego, żeby wszystko to, co się będzie działo w diecezji, w Jarocinie, w parafii Chrystusa Króla czy szkołach, w których uczę, działo się na Bożą chwałę. To będzie dla mnie największa radość.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (2)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

  • miesiąc temu | ocena +0 / -0

    super że czasami są takie artykuły, jednak w informowaniu o jarocinie przebija was fajsbuk o 100%

    ostatnio artykuły kaźmierczaka robią furorę na fejsie, nie czujecie się zagrożeni, że to nie wy poruszacie ważne społeczenie sprawy ale były wiceburmistrz ? Co gorsze, ja stary buntownik , muszę mu rację przyznać :-) Jest lepszy od jarocinskiej, bardziej wiarygodny i konkretny i ... niezależny od miejscowych.

  • miesiąc temu | ocena +0 / -0

    bulo

    A ziemia jest płaska i podtrzymują ją 4 słonie .