Roszkowski zalew okazał się idealnym miejscem do obserwacji zachodzącego Słońca. Choć mieszkańcy wioski i okolicznych miejscowości przyjeżdżają tu na co dzień po prostu wypocząć czy spędzić aktywnie czas, tym razem atmosfera była wyjątkowa.
- To było po prostu coś więcej niż wyjście na balkon. Przyjeżdżasz, jest woda, natura, zachód Słońca i to zaćmienie. Spotykasz ludzi, zaczynasz rozmawiać, zawiązują się relacje. Naprawdę sympatyczny, romantyczny klimat - opowiada jeden z uczestników, który nad zalew trafił przejazdem, jadąc na rowerze.
Maska spawalnicza i filtry
Choć Słońce było przesłonięte przez tarczę Księżyca w znacznej części, jego blask wciąż pozostawał bardzo silny. Patrzenie na nie gołym okiem było nie tylko niemożliwe, ale i skrajnie niebezpieczne dla wzroku.
Obserwatorzy przynieśli ze sobą najróżniejsze filtry - od profesjonalnych akcesoriów po maski i szkiełka spawalnicze. Chętnie pożyczali je sobie nawzajem.
- Słońce tak raziło, że ciężko było cokolwiek dostrzec. Dopiero gdy dostałem od kogoś maskę spawalniczą zobaczyłem, jak głęboko Księżyc wszedł na tarczę Słońca. Ludzie wymieniali się sprzętem. Wszyscy byli bardzo pomocni - dodaje nasz rozmówca.
Komentarze (0)