Do zdarzenia doszło przy ul. Sportowej w Chrzanie. Na posesji odnaleziono leżącego, nieruchomego owczarka niemieckiego.
- Zgłoszono nam, że na posesji leży pies, który się nie rusza. Osoby, które go znalazły, bały się do niego podejść – relacjonuje Sławomira Duda, wiceprezes Fundacji Bliżej Domu prowadzącej schronisko dla zwierząt w Radlinie.
Zwierzę zostało przewiezione do weterynarza współpracującego z gminą Żerków, a następnie do specjalistycznej lecznicy w Pleszewie.
Dramatyczne ustalenia weterynarzy
Stan psa od początku był bardzo ciężki. Kluczowe okazały się badania RTG.
- Łapy były połamane w tych samych miejscach i były to stare złamania. To bardzo niepokojący obraz – mówi Sławomira Duda.
- Stan był fatalny. Po konsultacji z weterynarzem nie było już możliwości ratunku. Musieliśmy ulżyć mu w cierpieniu – podkreśla.
Podjęto decyzję o eutanazji.
Właściciel posesji, na której znaleziono psa, twierdził, że zwierzę samo dostało się na teren, przekopując się pod ogrodzeniem.
Co udało się ustalić od 1 lipca?
- Na ten moment przeczesaliśmy 17 gospodarstw w Chrzanie. Te miejsca, które nam wskazano nie podlegają żadnym podejrzeniom, bo tam już sytuacja została wyjaśniona i co nagroda cały czas ludzie wpłacają - odpowiada Duda.
Przedstawiciele fundacji sprawdzili także właścicieli posesji, na której znaleziono psa.
- Byliśmy u tych państwa oglądaliśmy nagranie z kamery. O godzinie 23.53 ten piesek wyszedł zza zakrętu, doleciał do furtki, na której wsiała siatka, bo ci państwo rano zawsze chleb brali, ktoś wkładał im chleb w siatkę. Chciał wejść na tą posesję i metr dalej przedostał się przez ogrodzenie do środka i to wszystko jest nagrane. Oni są poza jakikolwiek podejrzeniami - mówi Sławomira Duda.
Możliwe, że psy były dwa
W toku działań pojawił się nowy trop. W Wilkowyi odnaleziono drugiego psa - sukę w bardzo złym stanie.
- Jest bardzo wychudzona, przebywa pod opieką weterynaryjną i będzie miała przeprowadzoną obdukcję – informuje Sławomira Duda.
Z relacji świadków wynika, że przed burzą ( w nocy z 30 czerwca na 1 lipca) widziano dwa psy. Niewykluczone, że zwierzęta poruszały się razem i mogły pochodzić z jednego miejsca.
- Albo jest jakaś zmowa milczenia, albo te psy przybiegły z innej miejscowości. Możliwe też, że ktoś je porzucił – dodaje Duda.
Nagroda wzrosła do 7 tys. zł
Fundacja Bliżej Domu wciąż poszukuje osoby, do której należał skatowany pies. Początkowo nagroda wynosiła 1000 zł, jednak dzięki wpłatom darczyńców wzrosła już do 7 tys. zł. Wszelkie informacje można przekazywać pod numerem telefonu: +48508 316 989.
- Najważniejsze jest ustalenie, do kogo należało to zwierzę. To może być punkt wyjścia do dalszego postępowania – podkreśla Sławomira Duda.
Fundacja zapewnia anonimowość osobom przekazującym informacje. Mimo szeroko zakrojonych działań i sprawdzenia kilkunastu gospodarstw, sprawa nadal pozostaje niewyjaśniona.
Komentarze (0)