W redakcji interweniowali mieszkańcy ul. Zapłocie w Witaszycach. Osiedla wybudowanego niespełna trzy lata temu przez Jarocińskie Towarzystwa Budownictwa Społecznego.
Trutki poza karmnikami na osiedlu w Witaszycach
Wskazują, że w poniedziałek - 6 lipca - na osiedlu leżały trutki na szczury. Podejrzewają, że trutki nie są odpowiednio zabezpieczone w stacjach deratyzacyjnych.
- Saszetki z trucizną są prawdopodobnie wkładane luzem, a nie zabezpieczone tak, aby gryzoń nie mógł ich wyjąć. To tylko kwestia czasu, aż jakieś zwierzę wyniesie truciznę i stworzy zagrożenie dla innych zwierząt i dzieci - podkreśla rozmówczyni portalu jarocinska.pl
Zagrożenie dla dzieci i zwierząt na osiedlu
Mieszkanka zwraca również uwagę na niebezpieczeństwo dla dzieci i czworonogów.
- Trutka leżała przy aucie na parkingu. Gdyby któryś z psów ją zjadł, mogłoby to skończyć się tragicznie. Psy są na smyczy, ale wystarczy chwila nieuwagi - dodaje.
Niepokój budzi także możliwość przeniesienia trutki w okolice placu zabaw.
- Co będzie, jeśli szczur wyniesie saszetkę w pobliże miejsca, gdzie bawią się dzieci? - pytają mieszkańcy.
Interwencja mieszkańców i reakcja JTBS
Sprawą zajęło się Jarocińskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego. Prezes spółki zapewnia, że reakcja była natychmiastowa.
- Dostałam zdjęcia, choć nie wiadomo, gdzie dokładnie zostały wykonane. Jak tylko otrzymaliśmy informację, od razu zareagowałam. Pracownicy zostali skierowani do Witaszyc, a wszystkie stacje deratyzacyjne zostały sprawdzone – mówi Kinga Ławniczak, prezes JTBS.
Mieszkańcy wskazują, że prace zostały wykonane niedokładnie, co może nadal stanowić zagrożenie dla zwierząt i dzieci.
- Przyjechał ktoś posprzątać kostkę z trutki i wyciągnąć ją z karmników, jednak zostało to zrobione niedokładnie. Z mojego karmnika saszetki nie wypadają, ale na innej klatce leżały obok i sąsiadka musiała sama je wkładać. Kostka po trutce też nie została dokładnie posprzątana - mówi mieszkanka ulicy Zapłocie.
Sprawa zostanie ponownie sprawdzona
Prezes JTBS podkreśla, że nie było zgłoszeń dotyczących niedokładnie wykonanych prac.
- Nikt do nas nie zadzwonił i nie poinformował, że coś zostało niedokładnie posprzątane. Nie mieliśmy takich sygnałów. Sprawa zostanie jednak ponownie zweryfikowana i skierujemy tam pracowników - dodaje.
Komentarze (0)