Kto był rywalem LZS Cielcza?
Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski to lider czwartej grupy RedBox Klasy Okręgowej. Podopieczni Michała Mocka w dotychczasowych dziesięciu spotkaniach zdobyli dwadzieścia osiem punktów, na które złożyło się dziewięć zwycięstw i jeden remis. Do meczu z LZS-em przystępowali więc jako niepokonana drużyna i już na tym etapie sezonu jako jeden z faworytów do awansu do V ligi.
Skład LZS-u na mecz z Białym Orłem Koźmin
W porównaniu do wysoko wygranego spotkania z Błękitnymi Kąkolewo, w składzie LZS-u doszło do czterech zmian. Na ławce usiadł Łukasz Zawacki, za kartki musiał pauzować Bartosz Roszyk, zaś w kadrze meczowej zabrakło Kamila Filipiaka i Jana Kiela. W ich miejsce od pierwszej minuty wybiegli Jakub Nadobny, Jakub Janiszewski, Hubert Łukaszczyk oraz trener gospodarzy Adam Zieliński.
I połowa. LZS szybko wychodzi na prowadzenie
Mecz rozpoczął się od intensywnych ataków gospodarzy, które dość szybko przyniosły efekty. W 8. minucie spotkania LZS objął prowadzenie - po trafieniu Huberta Łukaszczyka, do którego zagrywał Tomasz Szopny. Były piłkarz GKS-u Żerków był także autorem asysty przy drugiej bramce, która padła sto dwadzieścia sekund później. Tym razem zagrywał on do Jakuba Janiszewskiego, który podwyższył wynik meczu. Goście nie zamierzali jednak odpuszczać i starali się nawiązać kontakt. Udało się to w siedemnstej minucie spotkania, kiedy Mikołaja Parusa pokonał Aleksander Kaptur. W 25. minucie Biały Orzeł był bardzo blisko wyrównania, ale Dawid Forszpaniak z rzutu wolnego trafił w poprzeczkę. W końcówce pierwszej połowy "Czelsi" mogła podwyższyć swoje prowadzenie. Filip Oleśków dogrywał z rzutu wolnego, lecz strzał Tomasza Szopnego minął bramkę. Z kolei w doliczonym czasie do pierwszej części ponownie z wolnego uderzył Forszpaniak, lecz tym razem zrobił to niecelnie. Pierwsza połowa zakończyła się zatem minimalnym prowadzeniem LZS-u.
II połowa. Fantastyczne otwarcie "Czelsi"
Druga połowa nie mogła się lepiej zacząć dla gospodarzy. Już w 47. minucie powtórzyła się sytuacja z pierwszej części gry. Najpierw Jakub Nadobny oddał celny strzał, ale obronił go Miłosz Przestacki. Bramkarz Białego Orła odbił jednak tylko piłkę. Dopadł do niej Tomasz Szopny, który zagrał do Huberta Łukaszczyka, a ten zdobył swojego drugiego gola. Radość piłkarzy LZS-u była ogromna, ale nie trwała długo, bowiem już dwie minuty później goście odpowiedzieli trafieniem Oliwera Grzesiaka, który otrzymał piłkę po przerzucie na prawą stronę i huknął pod poprzeczkę tak, że Mikołaj Parus nie miał szans na obronę. To jednak był początek emocji. W 55. minucie gry celnie z dystansu uderzył Szopny, ale tym razem czujny był Przestacki. Sto osiemdziesiąt sekund później "Czelsi" mogła się już jednak cieszyć ponownie z dwubramkowego prowadzenia. Franciszek Figaj zagrał do Jakub Nadobnego, a ten wyminął bramkarza Białego Orła i skierował piłkę do siatki. Goście jednak ponownie dość szybko złapali kontakt. Tym razem z dystansu uderzył Kamil Rój. Piłka odbiła się od słupka, po czym wleciała do bramki.
II połowa. Emocje do ostatnich sekund w Cielczy
Biały Orzeł parł do przodu, żeby wywalczyć remis i blisko był już w 63. minucie, kiedy ostatecznie Oliwier Grzesiak strzelił ponad bramką. Ten sam zawodnik nie pomylił się jednak sześć minut później, kiedy zamknął akcję po dośrodkowaniu z lewej strony na dalszy słupek. Przez następnych dwadzieścia minut żadna ze stron nie potrafiła sobie wypracować skutecznej okazji. Dopiero w końcówce zrobiło się znów bardzo gorąco. W 89. minucie gry Aleksander Kaptur uderzył celnie na bramkę, ale Mikołaj Parus wybronił ten strzał. To jednak nie udało się dwie minuty później, kiedy w pierwszej doliczonej minucie kapitalnego gola po strzale z woleja zdobył Albert Czajka. Ławka Białego Orła wręcz eksplodowała z radości. Była ona jednak przedwczesna, gdyż LZS walczył do samego końca i w czwartej doliczonej minucie wyrównał stan meczu. Na pole karne dośrodkował Bartosz Szyszka. Tam najlepiej odnalazł się Nikodem Parus, który pokonał Miłosza Przestackiego. W samej końcówce Biały Orzeł miał rzut rożny, który gospodarze wybronili. Goście zagrali jednak piłkę raz jeszcze w pole karne i domagali się odgwizdania rzutu karnego za zagranie ręką. Sędzia jednak nie zważał na ich protesty i zakończył mecz.
Po ostatnim gwizdku nadal było gorąco - do tego stopnia, że arbiter pokazał jednemu z członków sztabu Białego Orła czerwoną kartkę. Wynik się już jednak nie zmienił i po szalonym meczu oba zespoły podzieliły się punktami.
LZS Cielcza - Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski 5:5 (2:1).
Bramki:
8' 1:0 Hubert Łukaszczyk
10' 2:0 Jakub Janiszewski
17' 2:1 Aleksander Kaptur
47' 3:1 Hubert Łukaszczyk
49' 3:2 Oliwier Grzesiak
58' 4:2 Jakub Nadobny
60' 4:3 Kamil Rój
69' 4:4 Oliwier Grzesiak
90' + 1 4:5 Albert Czajka
90' + 4 5:5 Nikodem Parus
Składy w spotkaniu LZS Cielcza - Biały Orzeł Koźmin Wielkopolski
Kliknij w numerek, żeby dowiedzieć się więcej o zawodniku
Najważniejsze statystyki spotkania
Strzały: 8 - 15
Strzały celne: 7 - 6
Rzuty rożne: 0 - 4
Rzuty wolne: 11 - 13
Spalone: 0 - 0
Zagrania ręką: 0 - 1
Faule: 13 - 10
Żółte kartki: 4 - 4
Czerwone karki: 0 - 1
W drużynie Białego Orła żółtymi kartkami zostali ukarani trener Michał Mocek i jeden z zawodników rezerwowych, który nie wszedł na boisko. Z kolei czerwoną kartkę zobaczył jeden z członków sztabu szkoleniowego.
Powiedzieli po meczu
Adam Zieliński trener LZS-u
Z jednej strony mamy spory niedosyt, a z drugiej sporo szczęścia. Prowadziliśmy już bowiem różnicą dwóch goli, mieliśmy bezpieczną przewagę, a później musieliśmy odrabiać straty. Niestety przez kontuzje i nieobecności brakowało nam jakości, żeby dowieźć do końca zwycięstwo. Koniec końców zyskujemy jeden punkt i szanujemy ten punkt w meczu z liderem. Po ciężkim początku sezonu nieco ustabilizowaliśmy naszą sytuację. Przekłada się to na lepsze wyniki i mamy nadzieję kontynuować dobrą grę. Ta gra jest bardzo widowiskowa, to na pewno podoba się kibicom, ale z perspektywy trenerskiej strata dużej ilości bramek to przede wszystkim problemy w linii obrony. Poprawiliśmy jednak skuteczność w ofensywie i to idzie w parze z liczbą strzelonych przez nas bramek. Mam nadzieję, że w meczu z LZS-em Stare Oborzyska nieco to się ustabilizuje i skończy się on dla nas zwycięsko. Mamy ku temu podstawy, żeby z zespołami czołówki zdobywać punkty. Będziemy ciężko pracować w tygodniu, żeby następny mecz zakończył się trzema oczkami dla nas
Michał Mocek, trener Białego Orła
Szalony mecz. Każda ze stron mogła przechylić wagę zwycięstwa na swoją korzyść. Podchodzimy do tego typu spotkań z założeniem, że należy uczyć się na własnych błędach. Obejmujemy bowiem prowadzenie w końcówce meczu i tracimy bramkę w czwartej doliczonej minucie. Niemniej jednak szanujemy ten remis, bo jeszcze nie przegraliśmy spotkania - i to nas bardzo cieszy. Jakościowo jako zespół jesteśmy na bardzo dobrym poziomie, ale głowa nam czasami jeszcze nie dojeżdża. Mamy bardzo młody zespół i takie małe derby z dużą ilością kibiców na trybunach mogły nieco napędzić im strachu. Przed nami mecz z Brenewią Wijewo. To zespół z końca tabeli, a my często mamy problemy z takimi drużynami. Musimy jednak wygrywać takie mecz, bo awans do wyższej ligi robi się z dołem tabeli i na tych drużynach trzeba zdobyć sześć punktów.
Kiedy kolejny mecz LZS-u?
Kolejne spotkanie LZS także rozegra na własnym boisku. Tym razem rywalem podopiecznych Adam Zielińskiego będzie LZS Stare Oborzyska. To spotkanie zaplanowano na sobotę, 24 października na godzinę 15:00.
Komentarze (0)