Filologia polska jako obca to stosunkowo młody, ale coraz popularniejszy kierunek studiów. Stwarza szansę dla obcokrajowców, którzy w przyszłości chcieliby wykonywać zawód np. tłumacza, tłumacza przysięgłego, asystenta kulturowego czy nauczyciela języka polskiego jako obcego. Do rekrutacji przystępują osoby, które rozpoczęły już naukę polskiego (wymagana jest znajomość na poziomie B2), ale chcą doskonalić jego znajomość (cel to certyfikat C1) oraz pogłębiać wiedzę o naszej kulturze i literaturze.
Kierunek cieszy się coraz większym zainteresowaniem. Jest bardzo ciekawy, m.in. dlatego że spotykają się na nim ludzie z całego świata - komentuje pochodząca z gminy Jarocin dr Olga Bambrowicz ze Studium Języka i Kultury Polskiej dla Cudzoziemców Wydziału Filologii Polskiej i Klasycznej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Studenci w Jarocinie. Co zobaczyli?
Doktor Olga Bambrowicz prowadzi dla studentów tego kierunku przedmiot „praktyczna nauka języka polskiego”. Część zajęć, w których brał udział najmłodszy rocznik, poświęciła jarocińskiemu festiwalowi. Młodzież słuchała polskich zespołów, oglądała film „Jarocin. Po co wolność” w reżyserii Leszka Gnoińskiego i Marka Gajczaka oraz dyskutowała o jarocińskim fenomenie.
Naturalnym krokiem był się więc przyjazd studentów do naszego miasta. Taką wizytę udało się zorganizować we wtorek, 2 czerwca. Blisko dwudziestoosobową grupę wraz z dr Olgą Bambrowicz powitał sekretarz gminy Jarocin, Robert Kaźmierczak. Najpierw w Spichlerzu Polskiego Rocka opowiedział przybyłym o barwnej historii festiwalu. Dalszy plan wycieczki obejmował m.in. zwiedzanie Muzeum Regionalnego w Jarocinie i ratusza, co stało się pretekstem do rozmów nie tylko o muzyce, ale także historii czy samorządzie.
Dlaczego uczą się języka polskiego?
Studenci podzielili się z nami swoimi wrażeniami z zajęć o Jarocinie.
- Zaskoczyło mnie, że jednym z uczestników festiwalu był członek Rammstein, który przyjeżdżał do Jarocina z Niemiec Wschodnich, specjalnie, żeby tutaj być… Zaskoczyły mnie też nazwy polskich zespołów - mówił Rustam z Białorusi i dodawał, że na co dzień słucha rapu, ale dzięki studiom poznał ikony polskiego rocka.
Na playlistach niektórzy na dobre zagościły grupy znane z Jarocina.
- Kult, Hey, Lady Pank - wyliczała zespoły, których słucha Yağmur z Turcji.
Młodzież ma różne motywacje, żeby doskonalić swój polski.
- Od dawna lubię uczyć się języków obcych. Polski bardzo mi się podoba, szczególnie wymowa. Zainteresowała mnie też kultura Polska - podkreśliła Anastazja z Ukrainy.
Z kolei Dan, chińskiego pochodzenia studentka z Japonii, opowiadała:
- Chciałam uczyć się mniej popularnych języków używanych w Europie. Miałam do wyboru polski albo czeski. Wybrałam polski. W liceum dowiedziałam się, że przez 123 lata Polski nie było na mapie, to bardzo mnie zaciekawiło. Lubię też historię polskiej sztuki - mówiła Dan.
Dalsza część tekstu pod wideo
[AKTUALIZACJA, 2.06, godz. 17.00]
Goście wyjechali z naszego miasta pełni wrażeń. Otrzymali od urzędu miejskiego m.in. przypinki i egzemplarze książek autorstwa Renaty Królak i Sebastiana Pluty „Jarocin. Książka do pisania". W nich napisali, jak podobała im się wycieczka.
Wielu studentów koncentrowało się we wpisach na ciepłym przyjęciu przez gospodarzy. Odwiedzający docenili również spokojną atmosferę miasta, jego architekturę oraz wystawy muzealne, które przybliżyły im zarówno kulturę, jak i trudną przeszłość regionu.
Jarocin, mała i przepiękna miejscowość! Nie wiedziałam, że niedaleko Poznania znajduje się takie ładne miasto, mające bogatą historię związaną z muzyką rockową! - napisano w jednej z książek.
„Było ciekawie poznać historię polskiej muzyki rockowej oraz dowiedzieć się, z jakimi trudnościami i przeszkodami musieli mierzyć się artyści" - czytamy w kolejnym wpisie.
Swoimi wrażeniami z wizyty podzielił się również w mediach społecznościowych Robert Kaźmierczak, sekretarz gminy Jarocin. Jak napisał, podczas wycieczki doszło do dwóch nieoczekiwanych rozmów.
- Kiedy szliśmy ze Spichlerza do Pałacu Radolińskich usłyszałem, jak kilka dziewczyn z tej białorusko-japońsko-rosyjsko-chińsko-japońsko-turecko-ukraińskiej grupy śpiewa „Moją i twoją nadzieję” zespołu Hey. Turczynka Yağmur wyznała, że to jej ulubiona polska piosenka. Zadzwoniłem więc do kompozytora tego utworu Piotr Banach, aby usłyszał to międzynarodowe wykonanie jednego z największych przebojów Heya - relacjonuje Robert Kaźmierczak.
Wcześniej jeden ze studentów zainteresował się tematem nagrywania płyt w Polsce w latach 80., kiedy profesjonalne studia były rzadkością. W odpowiedzi Robert Kaźmierczak połączył się telefonicznie z Walterem Chełstowskim. Ten, dzieląc się swoimi wspomnieniami, opisał realia tworzenia muzyki w tamtej epoce oraz wyjaśnił, co zainspirowało go do otwarcia własnego studia nagraniowego, umożliwiającego zespołom pracę w trudnych, komunistycznych realiach.
Więcej wpisów do obejrzenia w galerii
fot. archiwum gminy Jarocin
Komentarze (0)