Strzelanina w centrum Krakowa. Pielęgniarka z Jarocina ratowała rannych

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

Strzelanina w centrum Krakowa. Pielęgniarka z Jarocina ratowała rannych - Zdjęcie główne
Autor: Pixabay/Zdjęcie poglądowe | Opis: Pielęgniarka ze szpitala w Jarocinie ratowała rannych w strzelaninie w Krakowie

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościCałym krajem wstrząsnęły tragiczne wydarzenia, które rozegrały się w sobotnie popołudnie w centrum Krakowa. 24-letni mężczyzna zaczął strzelać do przechodniów. Sześć osób nie żyje, kilkanaście odniosło obrażenia. Rannym pomocy udzielała m.in. pielęgniarka na co dzień pracująca w Szpitalu Powiatowym w Jarocinie.
reklama

Sześć osób nie żyje po strzelaninie w centrum Krakowa

Do zdarzenia doszło w ścisłym centrum Krakowa chwilę po godzinie 15:00 w sobotę, 7 listopada. Na Rynku Głównym 24-letni Michał O. z Ostrowca Świętokrzyskiego zaczął strzelać do przypadkowych osób. Sześć z nich zostało zastrzelonych, a kilkanaście kolejnych zostało rannych. Ostatecznie dwóch policjantów - st. post. Jakub Kulik i st. post. Artur Morański - zatrzymało sprawcę i postrzeliło go, ale sami także odnieśli rany.

Z kolei w godzinach wieczornych w Ostrowcu Świętokrzyskim służby odkryły w domu Michała O. trzy ciała. Ofiarami są najprawdopodobniej rodzice i siostra sprawcy.

W Polsce w dniach 8-9 listopada została wprowadzona żałoba narodowa.

Jarocińska pielęgniarka pomagała ratować rannych na Rynku w Krakowie

reklama

Poruszającą relacją w mediach społecznościowych podzieliła się pani Milena pochodząca z Zakrzewa. Zarówno ona, jak i jej najbliżsi przebywają w stolicy Małopolski. 

- To miał być miły wypad z rodziną do Krakowa. Z mężem córką i naszymi mamami. To miał być weekend relaksu, odpoczynku i wspólnie spędzonych chwil. I nagle budzisz się z szybkiej drzemki poobiedniej i dowiadujesz się, że w Krakowie jest strzelanina. A Twojej mamy i teściowej nie ma z wami w apartamencie, bo się rozdzieliliście. Dzwonisz na nr swojej mamy, a ona nie odbiera… raz, drugi, piąty… Oblewają cię poty i przez głowę przebiegają miliony myśli… - relacjonuje w mediach społecznościowych pani Milena.

Okazuje się, że jej mama - pani Iwona - na co dzień pracuje w jarocińskim szpitalu jako pielęgniarka. W tragicznym momencie - razem z teściową pani Mileny - była na rynku.  

reklama

- Weszły do Zary na rynku w Krakowie, weszły na drugie piętro, a 3-4 minuty później parter został ostrzelany. I wtedy nie zastanawiała się nawet chwili, zbiegła na dół nie wiedząc co się dzieje, tylko po to by udzielać pomocy rannym i postrzelonym ludziom. Wtedy, kiedy ja do niej dzwoniłam, Ona reanimowała ludzi, wtedy, kiedy nie odbierała telefonu wkłuwała się w żyłę postrzelonej w brzuch dziewczynie - opisuje pani Milena.

Pani Milena o swojej mamie: "Wychował mnie najlepszy człowiek na świecie"

Nie kryje dumy ze swojej mamy:

- Wychował mnie najlepszy człowiek na świecie, pielęgniarka, która jest dla mnie wzorem do naśladowania (Ona zaszczepiła we mnie miłość do pomocy innym). Nie każdy bohater musi nosić pelerynę. Mamo, jestem z Ciebie dumna, dziękuję Ci za to, że każdego dnia pokazujesz mi jakim być człowiekiem. A komuś kto, chyba czuwał nad nami i Wami, dziękuję za to, że żyjemy.

reklama
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo