Przy ruchliwej drodze, ze złamanym skrzydłem. Pan Konrad i mała Emilka uratowali sowę

Opublikowano:
Autor:

Przy ruchliwej drodze, ze złamanym skrzydłem. Pan Konrad i mała Emilka uratowali sowę - Zdjęcie główne
Autor: archiwum prywatne | Opis: Mogła zginąć pod kołami kolejnych samochodów, ale miała ogromne szczęście. Na drodze zranionej sowy stanęła rodzina, dla której los zwierząt, nawet tych najmniejszych, nie jest obojętny. To historia o empatii, szybkim działaniu i dziecięcej nadziei, która swój finał znalazła w ptasim azylu.
Zobacz
galerię
14
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościMogła zginąć pod kołami kolejnych samochodów, ale miała ogromne szczęście. Na drodze zranionej sowy stanęła rodzina, dla której los zwierząt, nawet tych najmniejszych, nie jest obojętny. To historia o empatii, szybkim działaniu i dziecięcej nadziei, która swój finał znalazła w ptasim azylu.
reklama

Do naszej redakcji napisała pani Daria. Wszystko zaczęło się w miniony czwartek, 5 marca. Wraz z mężem i córką jechali do Jarocina. Tuż przy wyjeżdzie z Kotlina, pan Konrad dostrzegł na poboczu nieruchomy kształt. Intuicja podpowiedziała mu, że trzeba się zatrzymać.

Mira potrzebowała pomocy

Okazało się, że przy drodze siedzi piękna sowa. Ptak był oszołomiony i nie próbował uciekać. Pan Konrad natychmiast skontaktował się z weterynarzem w Kotlinie, który zgodził się przyjąć nietypowego pacjenta. Diagnoza? Szok po zderzeniu z samochodem.

Sytuacja stała się jednak skomplikowana - lecznica nie miała warunków, by przetrzymać dzikiego ptaka na dłuższą obserwację. Rodzina nie wahała się ani chwili.

reklama

Mąż szybko załatwił klatkę i odpowiedni pokarm. Odebraliśmy sowę i zapewniliśmy jej bezpieczne schronienie w naszym domu - relacjonuje pani Daria.

Córka Emilka nadała sowie imię Mira. Przez krótki czas ptak stał się domownikiem, a rodzina w tym czasie intensywnie szukała miejsca, gdzie zwierze otrzyma profesjonalną pomoc.

Kierunek Fundacja Skrzydła Lasu

W piątek, 6 marca, poszukiwania zakończyły się sukcesem. Pan Konrad dotarł do Fundacji Skrzydła Lasu, którą w miejscowości Godzisze Małe prowadzi Piotr Nadolski. Po przewiezieniu Miry na miejsce okazało się, że sprawa jest poważniejsza, niż początkowo sądzono - sowa ma złamane skrzydło.

reklama

Obecnie ptak jest pod opieką specjalistów. Jeśli skrzydło zrośnie się prawidłowo, sowa wróci na wolność. Jeśli nie - zostanie w azylu, gdzie będzie miała zapewnione bezpieczne życie.

Jak zaznacza pani Daria - dla pana Konrada to nie była pierwsza taka akcja. Kiedyś zatrzymał ciężarówkę, by bezpiecznie przeprowadzić jeża przez środek drogi. Jak widać, miłość do zwierząt ma się w genach, bo mała Emilka już nie może doczekać się wizyty w fundacji, by odwiedzić swoją podopieczną.

Ty też możesz pomóc!

Historia Miry to przypomnienie, że każda chwila uwagi oraz każda złotwóka mają znaczenie. Fundacja Skrzydła Lasu wykonuje ogromną pracę, ratując dzikie ptaki i zwierzęta, które ucierpiały w wyniku działalności człowieka.

Jak pomóc?

reklama
  • Obserwuj profil Fundacji Skrzydła Lasu na Facebooku.
  • Wesprzyj azyl finansowo - każda wpłata pomaga w leczeniu i wyżywieniu takich pacjentów jak Mira.

 

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo