To jedna z głośniejszych spraw w ostatnich latach tocząca się przed Sądem Rejonowym w Jarocinie. Poniedziałkowe posiedzenie (19 stycznia) było drugim w ogóle i pierwszym w tym roku terminem. W korytarzach sądowych słychać, że “zapowiada się długotrwały proces”. Na poniedziałek sąd wyznaczył do przesłuchania grupę świadków. Jednak mecenas oskarżonego - co sędzia prowadzący odczytał jako strategię obrony - wniósł o zmianę kolejności zeznań i wysłuchanie jako pierwszych rodziców zmarłego księdza Roberta Olejnika, występujących w roli oskarżycieli posiłkowych. Jako pierwsza za sądową barierką stanęła mama wikariusza, która cały czas - podobnie jak na pierwszej rozprawie - trzymała w rękach, a momentami tuliła duży portret syna. Ze zdjęciem nie rozstawała się nawet na chwilę, podczas zeznań, które trwały niemal dwie godziny. Momentami kobieta ocierała łzy. Na widowni zasiedli między innymi członkowie Akcji Katolickiej z żerkowskiej parafii, a także przedstawiciele mediów. Sąd na wniosek obrony ustalił personalia wszystkich osób, bo - jak zaznaczył mecenas Przemysław Gulcz - nie jest wykluczone, że w przyszłości ktoś z publiczności wystąpi w procesie jako świadek.
“Robert uważaj na swojego proboszcza”
Mama zmarłego księdza zeznawała, że syn nigdy nie skarżył się na proboszcza w Żerkowie. Ale…“Gdy syn nas pierwszy raz zaprosił do Żerkowa, to wtedy miałam okazję pierwszy raz spotkać księdza G., on na mnie nie zrobił dobrego wrażenia. Wtedy powiedziałam do syna: Robert uważaj na swojego proboszcza, bo on jest jakiś dziwny, mówił coś od rzeczy, opowiadał żarty, z których nikt się nie śmiał tylko jego matka. Syn mi odpowiedział, że “on jest taki jajcarz”, więc to mnie uspokoiło” - zeznawała. Przyznała, że nie dopytywała, kiedy wikariusz mówił, że myśli o przenosinach do innej parafii. Młody ksiądz miał jednak wspominać rodzicom o stosunkach panujących na probostwie. “Po jakimś czasie zaczął mi mówić, że proboszcz nie pozwala mu wygłaszać kazań, mówił, że podobno ludzie się skarżą, że msze, które prowadzi są za długie. Syn powtarzał, że proboszcz mu wszystkiego zazdrości, że np. zebrał więcej datków niż ks. proboszcz z kolędy” - mówiła przed sądem.
Nikt nie potwierdza, że wikary pił
Rodzice opowiedzieli też ze szczegółami, jak i kiedy dowiedzieli się o śmierci syna. Nikt miał nie zadzwonić do nich bezpośrednio z tą tragiczną informacją. “On już od dawna nie żył, nawet w telewizji na pasku szła informacja o wydarzeniu na parafii w Żerkowie, a my nic nie wiedzieliśmy. Czekaliśmy za tym telefonem. Po godzinie zadzwoniłam do ks. G., mówimy, że się denerwujemy, co się stało. On mówi do mnie bardzo spokojnie: "Pani Renato, Robert nie żyje" - relacjonowała. Co ciekawe, dopiero później kuria miała zaproponować matce ks. Roberta psychologa. Rodzice widzieli się po raz ostatni z synem w Boże Ciało 2024 roku. Wydawał im się wtedy “dziwny, przybity”. To było dwa dni przed tragiczną sobotą, kiedy młody kapłan odebrał sobie życie. Proboszcz miał kilkukrotnie do rodziców mówić, że wikary nadużywał alkoholu, a w jego pokoju było “więcej butelek niż w monopolowym”. Te dywagacje nie znalazły żadnego potwierdzenia, również w zeznaniach innych świadków, a także przytaczanych relacjach. Poza incydentem z sylwestra. Rodzice wikarego, na pytania prokuratora, opowiadali też ze szczegółami o tym, że proboszcz miał utrudniać czczenie pamięci po śmierci Roberta: “Za syna były odmawiane różańce, ale potem dowiedzieliśmy się, że oskarżony pościągał wszystkie zdjęcia z gablotki w kościele, na których był nasz syn, miał też podobno gasić znicze, które ludzie palili”.
Mówił, że jest mu wstyd za niektórych księży
Żerków był drugą parafią ks. Roberta. Spędził tutaj niemal trzy lata. Z zeznań najbliższych, ale też, świadków, wynika, że był duchownym z powołania, przy tym człowiekiem bardzo wrażliwym - szczególnie w stosunku do osób starszych, chorych. Ważny był dla niego etos księdza, często powtarzał, “że jest mu wstyd za niektórych księży”. Samo kapłaństwo uważał za krzyż, dar samego siebie. Pisał doktorat dot. cudu eucharystycznego. “Często mi powtarzał, że ks. G. podczas mszy zmieniał formułę modlitwy, co - w ocenie syna - powodowało, że ta modlitwa była nieważna. Zawsze się z tego powodu bulwersował” - zeznała matka. Czy to mogło być podłożem konfliktu w parafii? Na wikarego miała też patrzeć z rezerwa część członków Akcji Katolickiej. Na sali sądowej padły też kwestie dotyczące zdrowia ks. Roberta. Zmarły miał orzeczenie o niepełnosprawności - dużo wcześniej wykryto u niego torbiel przysadki mózgowej, brał regularnie leki. Jednak - co zaznaczył prokurator - sekcja zwłok nie wykazała schorzenia. Był pasjonatem broni, którą kolekcjonował. Kochał też motocykle.
“On ma naprawdę jakiś problem”
O tym, że ks. Robert jest przez proboszcza odsuwany i marginalizowany, mówiła też w trakcie przesłuchania była członkini rady parafialnej. To ona zauważyła, że nawet w trakcie wizyty biskupa, dla wikariusza nie znalazło się miejsce przy wspólnym stole. “Mnie się wydaje, że proboszcz był bardzo zazdrosny o to, że parafianom się podobało, jak prowadzi nabożeństwa ks. Robert. Podobnie zresztą wyglądała sytuacja z poprzednimi wikariuszami. Po prostu przy proboszczu nie można było chwalić wikariuszy - opowiadała w sądzie. Mówiła też, że po śmieci wikarego rada się podzieliła, część osób “trzymało stronę ks. G.”. Ludzie, którzy myśleli i mówili inaczej, mieli być hejtowani. Przypomniała też sytuację, jaka miała mieć miejsce podczas spotkania ks. Robertem w jednej z żerkowskich wsi. Chodziło o rowerową pielgrzymkę, której proboszcz miał wikaremu zabronić. “Powiedział do wszystkich przy stole, że proboszcz coś do niego ma. Odpowiedziałam, żeby się nie martwił, bo proboszcz miał zawsze “coś” do każdego z wikariuszy. Wtedy ks. Robert powiedział, że do niego ma naprawdę jakiś problem, że jak mu się nie podoba, to ma sam biskupa prosić o zmianę wikariusza” - zeznawała kobieta. Przytoczyła też sytuację, relacjonowaną przez rodziców dzieci pierwszokomunijnych, którzy mieli widzieć, jak proboszcz poniżał przy parafianach wikarego.
“Powiedział, że bardzo chciałby zostać”
Faktem jest jednak, że ksiądz Robert nigdy nie napisał o przenosiny. “W marcu 2024 szykowaliśmy się do wizytacji dekanatu przez biskupa, rozmawiałem z ks. Robertem i powiedział mi, że bardzo chciałby zostać na parafii w Żerkowie” - zeznawał ks. wicedziekan, który również jest świadkiem w procesie. To on wraz z oskarżonym feralnej soboty znaleźli w pokoju nieżywego księdza Roberta. Ks. Jarosława G. nie było na poniedziałkowej rozprawie. Nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów. Oskarżony kilka razy w zeznaniach podkreślał, że - w jego ocenie - stosunki na plebanii były prawidłowe, a obaj księża jeździli wspólnie na przyjęcia i uroczystości.Kolejna rozprawa w połowie marca.
O co oskarżony jest ks. Jarosław G.?
Według ustaleń prokuratury: “Pełniący funkcję proboszcza parafii Świętego Stanisława Biskupa w Żerkowie w miejscu wspólnego zamieszkania (...), jak również w innych miejscach posługi kapłańskiej, znęcał się psychicznie nad podległym mu i pozostającym w stałym stosunku zależności od niego wikarym, księdzem Robertem Olejnikiem w ten sposób, że publicznie upokarzał go, dezawuował, dyskredytował, poniżał, wyśmiewał, wykluczał z czynności liturgicznych, w następstwie czego Robert Olejnik w dniu 1 czerwca 2024 roku w Żerkowie (...) skutecznie targnął się na własne życie, oddając strzał w głowę z broni czarnoprochowej i tym samym wypełnił znamiona czynu z artykułu 207 paragraf I i III Kodeksu Karnego" - odczytywał w trakcie pierwszego posiedzenie prok. Jakub Łuczak.Ważną częścią oskarżenia są opinie biegłych, w tym biegłej psycholog. - To jest jeden z elementów dowodowych, które zebraliśmy w tej sprawie, sąd oceni czy był zachowany warunek sine qua non targnięcia się na życie w związku z zachowaniami księdza - podkreślił śledczy. - Rodzina pragnie sprawiedliwości, a nie zemsty - dodał. Kolejna rozprawa w połowie marca.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.