Uczennica ma obrażenia. Policja zajmuje się sprawą autobusu szkolnego, który wpadł do rowu w Łukaszewie

Opublikowano:
Autor:

Uczennica ma obrażenia. Policja zajmuje się sprawą autobusu szkolnego, który wpadł do rowu w Łukaszewie - Zdjęcie główne
Zobacz
galerię
5
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
WiadomościAutobus szkolny przewożący uczniów wpadł do rowu w Łukaszewie, w gminie Jaraczewo. Na miejsce nikt nie wezwał służb medycznych. Tymczasem jedna z podróżujących pojazdem nastolatek została poszkodowana. Rodzice zgłosili sprawę na policję, która rozpoczęła śledztwo. Co na temat zdarzenia mówi przewoźnik, szef jaraczewskiego GZEAS-u i burmistrz?
reklama

Dwa tygodnie temu - 26 listopada, gminie Jaraczewo miała miejsce kolicja, podczas której autobus wpadł do rowu.

W gminie Jaraczewo autobus wpadł do rowu. Na miejscu strażacy zastali tylko kierowcę

Dyżurny Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie otrzymał zgłoszenie o kolizji w Łukaszewie o godzinie 15.15. 

- Kierujący autobusem mężczyzna 65 lat, nie dostosował prędkości do warunków panujących na drodze, zjechał na pobocze i wpadł do rowu. Został ukarany mandatem - informuje asp. sztab. Agnieszka Zaworska, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie.  

- Zdarzenie miało miejsce na odcinku z Łukaszewa do drogi krajowej. W pojeździe zastaliśmy tylko kierowcę, który nie odniósł obrażeń - relacjonował w dniu zdarzenia dyżurny Państwowej Straży Pożarnej w Jarocinie.

reklama

Jak się okazało, pojazd, który znalazł się w rowie, był szkolnym autobusem, którym podróżowało sześcioro nastoletnich uczniów Szkoły Podstawowej w Jaraczewie. Z niepotwierdzonych informacji wynika, że do zdarzenia doszło, gdy autokar wymijał się z innym pojazdem. Na miejsce zdarzenia nikt nie wezwał służb medyczych, a uczniowie sami udali się do domów. Dlatego zadysponowani do zdarzenia strażacy, zastali na miejscu tylko kierowcę.

reklama

Początkowo wydawało się, że uczniom nic się nie stało. Po jakimś czasie jednak niektórzy z nich zaczęli odczuwać doleglkiowści bólowe. Dwoje z nich trafiło do szpitala w Jarocinie. Z naszą redakcją skontaktował się z nami rodzic poszkodowanej nastolatki.

- Nikt nie wezwał karetki na miejsce. To my i jeszcze jedni rodzice zawieźliśmy swoje dzieci do szpitala. Z tego co wiem, dwie kolejne rodziny też tu jadą, bo ich dzieci nie czują się dobrze. Córka w czasie wypadku przeleciała na drugi koniec autobusu i uderzyła w szybę - mówi zdenerwowany mężczyzna.

Żaden z poszkodowanych nastolatków, po przeprowadzonych badaniach, nie został zatrzymany w szpitalu. Jednak jedna z dziewczynek ma złamany krąg  piersiowy i musi nosić gorset.

reklama

Sprawę kolizji autobusu szkolnego w gminie Jaraczewo bada jarocińska policja

Rodzice uczniów zastanawiają się, dlaczego na miejsce zdarzenia nie zostały wezwane służby medyczne, a dzieciom pozwolono na samodzielny powrót do domu. Zamierzają wyciągną konsekwencje wobec osób odpowiedzialnych za to, że na miejsce kolizji nie zostały wezwane służby medyczne. Z dziećmi prócz kierowcy podróżowała opiekunka. 

- Nie zamierzamy tego tak zostawić. Zamierzamy spotkać się z dyrektorem Gminnego Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w Jaraczewie Jerzym Jakubowskim - zapowiadał ojciec jednej z uczennic.

Rodzice uczniów spotkali się z dyrektorem Gminnego Zespołu Ekonomiczno-Administracyjnego Szkół w Jaraczewie.

- Z naszej rozmowy wynika, że oni nie mają pretensji o to, co się stało, ale że kierowca nie wezwał służb medycznych, dlatego domagają się, żeby go zwolnić. Ja przyjąłem to do widomości i wystosuję pismo do właściciela firmy, która świadczy usługi dowozu naszych uczniów do szkół, żeby wyjaśnił tę sytuację - tłumaczył Jerzy Jakubowski.

reklama

I dodaje:

- Trzeba pamiętać, że za uczniów w autobusie odpowiada przede wszystkim opiekunka i będę z nią rozmawiał na ten temat, bo wynika z tego, że nie zareagowała prawidłowo. To osoba, która pracuje u nas w dowozach od kilku lat i zna regulamin, dlatego powinna wiedzieć, że nawet, jeśli uczniowie twierdzili, że nic im nie jest, to powinna wezwać karetkę. Z drugiej strony, kiedy zdarzyła się ta kolizja, drogą przejeżdżał patrol policji, tak więc funkcjonariusze byli na miejscu dość szybko, zajęli się tymi uczniami, ale karetki też nie wezwali. Wynika z tego, że osoby, które odpowiadają za bezpieczeństwo, nie zareagowały we właściwy sposób.

Usługę dowozu uczniów do szkół w gminie Jaraczewo os kilku lat świadczy firma Wald Mar z Osiecznej (pow. Leszczyński). Jej właściciel był na miejscu kolizji.

- Zostałem powiadomiony o tym, co się stało i po jakimś czasie przyjechałem, żeby wyciągnąć ten autobus. Rozmawiałem z kierowcą. Opisał mi, co się stało. Na miejscu, oprócz niego była policja i opiekunka tych dzieci, nikt nie wezwał pogotowia - przyznaje Artur Maćkowiak. - Kierowca pracuje u mnie już kilka lat, ma doświadczenie, nigdy nie było z nim żadnych problemów. Stało się to, co się stało. Na pewno na te dzieci zostały sprowadzone niebezpieczeństwo i za to kierowcy zostanie wpisana nagana do akt - dodaje. 

Policja wszczęła postępowanie w sprawie 

Opiekunka uczniów podróżujących autobusem, który uległ kolizji, poprosiła o kilka dni urlopu. Z nieoficjalnych informacji wynika, że po tym, co się stało, jest w nienalepszym stanie psychicznym. 

Co o zdarzeniu mówi burmistrz Jaraczewa Bartosz Banaszak?

- O wypadku autokaru dowiedziałem się od osób postronnych. Ani dyrektor GZEAS-u, ani pani opiekunka nie poinformowali mnie o tym zdarzeniu. Jak tylko dotarła do mnie ta wiadomość, udałem się na miejsce. Niestety nie było już tam dzieci oraz pani opiekunki. Był tylko kierowca oraz policja, która prowadziła czynności. W tym momencie postanowiłem poinformować straż oraz zadzwoniłem do rodziców dzieci, które uczestniczyły w zdarzeniu. Dowiedziałem się, że rodzice trójki z nich udali się do szpitala, ponieważ dzieci poczuły się gorzej. Z informacji jakie posiadam, ze względu na poniesione obrażenia przez uczestników, sprawę będzie badać policja. Na ten czas zobowiązałem dyrektora GZEAS-u do przeprowadzenia rozmowy z opiekunką.

Rodzice jednej z poszkodowanych nastolatek zgłosili sprawę na policję.

- W czwartek - 5 grudnia wpłynęło zawiadomienie rodziców o tym, że ich dziecko doznało obrażeń ciała wymagających leczenia powyżej 7 dni. Policjanci wykonują czynności sprawdzające - informuje asp. sztab. Agnieszka Zawroska, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie.

Będziemy wracać do sprawy. 

PRZECZYTAJ TAKŻE

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

reklama
Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy
reklama
logo