W ostatnich latach coraz częściej słyszymy o tak zwanych wyzwaniach, które stawiają sobie nasze dzieci i młodzież. Są one różnie określane: „challenge”, „zadania”, „akcje”, „sprawdziany odwagi” czy „coś, co robią wszyscy”. Ich wspólnym mianownikiem jest poczucie przynależności, rozpoznawalności w grupie i chwilowego wyróżnienia się.
Podejmowanie internetowych wyzwań ze strachu przed odrzuceniem przez grupę
Okres dorastania to czas, w którym grupa rówieśnicza staje się bardzo ważna. Młodzi ludzie chce być zauważeni, docenieni i „wystarczający” dla koleżanek i kolegów.
I temu właśnie mają służyć wyzwania. Często przedstawiane są jako coś „normalnego” lub „zabawnego”, dają obietnicę popularności lub uznania, wywierają presję: „jeśli nie weźmiesz udziału, wypadasz z grupy”.
- Nie każde wyzwanie jest groźne, ale część z nich przekracza granice bezpieczeństwa fizycznego i psychicznego. Szczególnie niepokojące są sytuacje, w których dochodzi do ryzykownych zachowań „na pokaz”. Młodzi ludzie podejmują działania bez świadomości skutków, granica między „zabawą” a realnym zagrożeniem zostaje zatarta - wyjaśnia asp. sztab Agnieszka Zaworska z Komendy Powiatowej Policji w Jarocinie.
I dodaje:
- Problem polega na tym, że w takich sytuacjach świadomość konsekwencji schodzi na dalszy plan. W okresie dorastania umiejętność przewidywania skutków dopiero się kształtuje, dlatego decyzje podejmowane „tu i teraz” mogą mieć realny wpływ na zdrowie, samopoczucie i przyszłość.
Jednym z takich wyzwań promowanych w mediach społecznościowych i narastającym w okresie zwiększonej zachorowalności, jest internetowy „challenge” polegający na niewłaściwym i nadmiernym stosowaniu leków.
- Tego typu działania, często, mogą prowadzić do poważnych konsekwencji zdrowotnych oraz stwarzać realne zagrożenie dla życia uczestników - podkreśla asp. sztab Agnieszka Zaworska.
Na co powinniśmy zwrócić uwagę w zachowaniu dziecka?
Należy pamiętać, że niepokój u dziecka lub nastolatka nie zawsze związany jest z samym wyzwaniem. Czasem dziecko boi się odmówić, bo zostało „wezwane” przez grupę i nie wie, jak się wycofać, żeby nie stracić relacji. Lęk może się też pojawiać, gdy zaczyna rozumieć możliwe konsekwencje swoich działań.
Dlatego rodzice albo opiekunowie powinni szczególną uwagę zwrócić na zachowanie dziecka, które może świadczyć o tym, że dzieję się coś złego. To przede wszystkim:
- zmiana w zachowaniu,
- wycofanie,
- drażliwość,
- problemy ze snem,
- nagłe spadki nastroju.
- Mogą to być sygnały, że mierzy się z trudnymi emocjami, z którymi nie potrafi sobie samo poradzić - zaznacza asp. sztab Agnieszka Zaworska.
Ważna rola rodziców w trudnych sytuacjach, z którymi mierzą się dzieci i młodzież
Policjantka zwraca uwagę na to, że wyzwania, które krążą w sieci, są często tylko wierzchołkiem góry lodowej.
- Rolą dorosłych nie jest bycie strażnikiem, lecz bezpiecznym punktem odniesienia - kimś, do kogo można przyjść z problemem, zanim konsekwencje staną się zbyt poważne. Nie chodzi o stałą kontrolę ani o straszenie. Najważniejsze są obecność i uważność - uważa.
Rodzice i opiekunowie powinni:
- interesować się tym, co dziecko robi w sieci i poza nią,
- poświęcać dziecku czas, pytać, co ogląda, z kim rozmawia,
- zwracać uwagę na zmiany w zachowaniu i nastroju,
- patrzeć, co dziecko ma w swoim otoczeniu - na biurku, w plecaku, w pokoju.
Zdaniem policjantki największym wsparciem dla dziecka jest świadomość, że ma obok siebie dorosłego, który nie ocenia, nie bagatelizuje i nie przestraszy, ale pomoże zrozumieć, co się dzieje i jak bezpiecznie wyjść z trudnej sytuacji.
- Dlatego, apelujemy o rozwagę oraz reagowanie dorosłych na wszelkie sygnały mogące wskazywać na udział dzieci i młodzieży w niebezpiecznych wyzwaniach internetowych - zaznacza asp. sztab Agnieszka Zaworska.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.