Przy wtórze muzyki fortepianowej w wykonaniu Krystiana Wawrockiego, rozmowa z uznanym fotografem płynęła jak strumyk górski: miejscami porywająca, czasami uspokajająca, przeplatana śmiechem a nawet i łzami.
Tęsknota
Szymon Gruchalski nie tylko potrafi robić zdjęcia. Ten najsłynniejszy fotograf z Jarocina ma również dar opowiadania. Banalne pytania: Kiedy dostał pierwszy rower? Jakim był nauczycielem? Czym jest teoria decydującego momentu? Jak wygląda jego dzień na wielkim turze? - były pretekstem i początkiem opowieści znakomitego fotografa i opowiadacza. Opowiadacza, który całym ciałem i wszystkimi zmysłami poprowadził peleton słuchaczy przez wiele zakątków świata a po przejechaniu przez metę wyznał, że tęskni za dłuższymi pobytami w Jarocinie, za bardzo przyziemnymi zajęciami, jak np. koszeniem trawy w przydomowym ogródku. Może przez miesiąc! Krzyknął ktoś z publiczności a cała reszta zawtórowała mu salwą śmiechu… w tym Szymon również.
Wystawa
Po tradycyjnym zdjęciu na schodach, przemieszczono się na pierwsze piętro, gdzie dokonano otwarcia wystawy zatytułowanej „Moment”. Wielkoformatowe fotografie z kolarskimi motywami w ilości 23, zapraszają do ich obejrzenia oraz zakupu, choć połowa z nich została już sprzedana. Uzyskana suma przekazana zostanie przez Szymona Gruchalskiego na wsparcie młodych kolarzy w naszym mieście.
Hiszpańskie wino i polskie truskawki towarzyszyły wernisażowi i wtórowały długim rozmowom.
Wypowiedzi gości wernisażu:
Robert Kaźmierczak: Szymona wciąż odkrywam, ale dzisiaj odkryłem go przez jeden z utworów, który był wykonywany. (Na życzenie Szymona Gruchalskiego. Przyp. Redakcji) To jest „Do kołyski”. Pierwsze dwa wersy tej piosenki to jest opowieść o Szymonie „Żyj z całych sił, uśmiechaj się do ludzi”
Marek Dorszyk: Z tego spotkania wyniosę wspomnienie jego przygód z fotografowaniem. On dużo ryzykuje jadąc za kolarzami, szukając właśnie tych miejsc, które są warte sfotografowania… Ale on jeszcze młody jest!
Mateusz Boruta: Szymona, jego brata Macieja, ojca Romana mógłbym nazwać antydepresantami, bo mają taką osobowość, że otwierają drugiego człowieka i można im się zwierzyć. Gdy nie ma Szymona, bo jest na jakimś turze, to dzwonię do Macieja, jeśli mam potrzebę porozmawiania.
Bożena Kubacka: Jest straszny upał. Bałam się o komfort tych, którzy nas odwiedzają, ale na szczęście nic złego się nie wydarzyło. Poza tym wzruszałam się tak samo mocno jak Szymon. To było tak ekstremalne, jak te temperatury. Tutaj dzisiaj działa się historia. Bardzo ważny Jarociniak, robiący coś bardzo ważnego nie tylko dla Polski, ale i dla Europy i świata. Jestem mu za to bardzo wdzięczna. Zabiorę ze sobą na długo jego opowieść z Tarnowskich Gór i o najpiękniejszym dla niego tam oknie, a tym bardziej, że pochodzę ze Śląska. Zabiorę ze sobą opowieść o czekaniu starszej pani na Szymona. Czekała na niego rok a on przyjechał i zrobił obiecane zdjęcie z okna. To była piękna opowieść!
Szymon Gruchalski: Przez to, że wszystko było tak zaaranżowane – były obecne osoby związane z kolarstwem, z miastem, z moją przeszłością, ale była też moja rodzina, moja żona... i synuś – przez to dużo mocniej rezonowały we mnie słowa, które wypowiadałem…
Oprowadzenia kuratorskie
Wystawę można oglądać do 24. sierpnia. W tym czasie odbędą się dwa oprowadzenia kuratorskie a o pierwszym z nich Szymon Gruchalski tak napisał na swoim profilu: „29 lipca o 18:00 ponownie, osobiście oprowadzę chętnych po wystawie w Pałacu Radolińskich, kto wie, może nowe prace się pojawią.”
Drugie oprowadzenie odbędzie się w sierpniu. Trwają starania o obecność w nim Macieja Paterskiego – ucznia Szymona Gruchalskiego.
Komentarze (0)