Blady strach padł na właścicieli psów w Jarocinie. W sieci zostało opublikowane ostrzeżenie, że ktoś truje psy na osiedlu Bogusław. Post udostępniono ponad 200 razy. Portalowi udało się dotrzeć do osób, które straciły swoich pupili.
Do jednego z dramatycznych zdarzeń doszło na ulicy Wrzosowej. Zwierzęcia nie udało się uratować - mimo kilkudniowej walki o jego życie. Właściciel podejrzewa, że trutka została podrzucona na teren posesji.
- To był berneński pies pasterski, miał pięć lat. Nagle bardzo osłabł, przestał jeść, tylko trochę pił wody - relacjonuje właściciel psa.
Dramat na Wrzosowej. Pies konał przez kilka dni
Początkowo podejrzewano inne przyczyny choroby, jednak wyniki badań nie pozostawiły wątpliwości.
- Weterynarz najpierw brał pod uwagę zarobaczenie, ale po badaniach krwi, które wysłano do laboratorium w Poznaniu, okazało się, że doszło do zatrucia. Wprost powiedziano nam, że została podana trutka, najprawdopodobniej na szczury - mówi.
Stan psa był bardzo ciężki.
- Lekarz zadzwonił do mnie i powiedział, że narządy są w takim stanie, że pies właściwie nie powinien już żyć. Próbowaliśmy go ratować, dostawał kroplówki i leki przeciwbólowe, ale było już za późno - dodaje właściciel. - Zwierzę przez kilka dni wymagało stałej opieki. Spałem przy nim, bo potrzebował pomocy praktycznie przez całą dobę. Bardzo cierpiał, to było trudne doświadczenie - wspomina.
Właściciel nie ma wątpliwości, że do zatrucia doszło na terenie posesji.
- Na spacerach pies trzymał się przy nodze, więc zauważyłbym, gdyby coś zjadł. Był łagodny i biegał luzem po podwórku, dlatego jedyna możliwość to podrzucenie czegoś przez ogrodzenie - tłumaczy.
Właciciel nie ma wątpliwości: „To musiała być przynęta”
Jak dodaje, ktoś mógł użyć przynęty.
- Podejrzewam, że to musiało być coś w jedzeniu, jakiś przysmak. W innej formie pies raczej by tego nie zjadł - zaznacza nasz rozmówca.
Co niepokojące, podobnych sygnałów może być więcej. Mieszkaniec ul. Wrzosowej dodaje, że jak informacja rozniosła się po mieście, zaczęli się do niego odzywać mieszkańcy miasta.
Kolejne sygnały z miasta
Mężczyzna słyszał o innym przypadku w okolicy ul. Świętego Ducha, a także o zdarzeniu na Wrzosowej.
- Wygląda na to, że to nie był odosobniony przypadek - zaznacza.
Apeluje ostrożność i zwracanie szczególnej uwagi na zwierzęta przebywające na posesjach. Inna mieszkanka ulicy Wrzosowej, z którą rozmawialiśmy, straciła pięcioletnią suczkę.
- Wieczorem wszystko było w porządku. Bawiliśmy się w ogrodzie, a rano pies już nie wstał. Pojawił się paraliż tylnych łap, wymioty, później krwotok. Mimo wielogodzinnej walki w trzech klinikach, nie udało się jej uratować - relacjonuje właścicielka.
Nagłe objawy. Weterynarze podejrzewają zatrucie
Zwierzę było pod stałą opieką i - jak podkreśla włacicielka - nie opuszczało posesji.
- To był bardzo lękliwy pies, praktycznie niewychodzący poza ogród. Nie ma możliwości, żeby zjadł coś poza nim - dodaje.
Weterynarze nie wskazali jednoznacznej przyczyny, jednak wszystko wskazuje na silną toksynę.
- Jedynym wyraźnym sygnałem był spadek białych krwinek. Objawy były bardzo gwałtowne i nieswoiste - mówi właścicielka, z wykształcenia biochemik i genetyk.
Podobne przypadki zgłaszają inni mieszkańcy. Z nieoficjalnych informacji wynika, że w ostatnim czasie mogło dojść do śmierci nawet kilku psów w okolicy.
- Wszystko wskazuje na bardzo silny środek, być może z opóźnionym działaniem. Lekarze mówili wprost, że przy takim zatruciu szanse na uratowanie zwierzęcia są znikome - relacjonuje mieszkanka ul. Wrzosowej.
Kolejna mieszkanka Jarocina straciła berneńskiego psa pasterskiego. Podejrzewa zatrucie, tym bardziej, że w okolicy pojawiają się sygnały o podobnych przypadkach. Suczka o imieniu Dora miała 9 lat i - jak podkreśla opiekunka - wcześniej nie chorowała. Pierwsze niepokojące objawy pojawiły się nad ranem - w niedzielę 21 czerwca.
- Około godziny 6:00 wyszliśmy do psa i zobaczyliśmy, że jest w bardzo złym stanie. Nie mogła się podnieść, tył ciała był sparaliżowany, tylko na chwilę podnosiła głowę - relacjonuje właścicielka.
Na miejsce wezwano weterynarza. Zwierzę miało bardzo wysoką temperaturę - ponad 41 stopni Celsjusza - i nie reagowało na próby podania wody czy jedzenia.
- Weterynarz nie był w stanie jednoznacznie stwierdzić przyczyny. Wszystko działo się bardzo szybko - dodaje kobieta.
Mimo podjętych działań, kilka godzin później pies padł. Rodzina podejrzewa zatrucie, zwłaszcza że - jak zaznaczają - pies przebywał wyłącznie na terenie posesji i w ostatnich tygodniach nie był wyprowadzany na spacery.
Strach o dzieci i zwierzęta. Mieszkańcy alarmują
Sprawa budzi duże emocje i strach wśród właścicieli zwierząt.
- Boję się wypuszczać psy do ogrodu. Mam ich jeszcze siedem. Wprowadziłam dodatkowe zabezpieczenia i wychodzę z nimi tylko pod nadzorem - przyznaje.
Mieszkańcy zwracają też uwagę na zagrożenie dla dzieci.
- W pobliżu jest żłobek. Jeśli ktoś wyrzuca trutkę, to może dojść do tragedii - alarmują.
Gmina apeluje o ostrożność
Mieszkańcy Jarocina sprawę zasygnalizowali władzom miasta. Gmina Jarocin w mediach społecznościowych opublikowała komunikat:
"W związku z otrzymywanymi sygnałami dotyczącymi możliwych przypadków zatruć psów na terenie Jarocina, w szczególności na osiedlu Bogusław, apelujemy do wszystkich właścicieli zwierząt o zachowanie szczególnej ostrożności".
Samorząd apeluje, by każdy, kto zauważy podejrzaną sytuację niezwłocznie powiadomił służby.
"Jeśli zauważysz osobę rozrzucającą lub wrzucającą na cudzą posesję jedzenie, substancje lub inne przedmioty mogące stanowić zagrożenie dla zwierząt, niezwłocznie zgłoś ten fakt policji" - czytamy w komunikacie.
Służby na razie nie mają zgłoszeń
Póki co, do Powiatowego Lekarza Weterynarii w Jarocinie nie wpłynęły zgłoszenia o przypadkach zatruć psów na terenie Jarocina.
- W przypadku zaobserwowania przez właścicieli psów/kotów niepokojących objawów, należy udać się z chorym zwierzęciem do zakładu leczniczego dla zwierząt, celem uzyskania pomocy" - mówi Monika Targońska, inspektor weterynaryjny ds. zdrowia i ochrony zwierząt w Powiatowym Inspektoracie Weterynarii w Jarocinie.
Jak przekazała nam asp. sztab. Agnieszka Zaworska, do policji w Jarocinie także nie wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu podtruwania psów.
Komentarze (0)