Proces rekrutacji do klas branżowych w Zespole Szkół Ponadpodstawowych nr 2 w Jarocinie (to jedyna placówka na terenie naszego powiatu, która kształci uczniów w szkole branżowej) różni się od standardowego naboru do szkół średnich. Ścieżka kandydata rozpoczyna się od wyboru konkretnego zawodu oraz zakładu rzemieślniczego, w którym realizowana będzie praktyczna nauka zawodu. Dopiero po dopełnieniu tych formalności kompletowana jest dokumentacja przekazywana do placówki edukacyjnej.
Wsparcie w doborze miejsca odbywania praktyk zapewnia lokalny cech, którego przedstawiciele prowadzą działania informacyjne w szkołach podstawowych na terenie powiatu i okolic, prezentując ofertę ponad 20 zawodów rzemieślniczych. Młodzież ma również możliwość skorzystania z Jarocińskiego Centrum Edukacji i Kariery oraz informatorów zawierających bazę zweryfikowanych pracodawców. Decyzja o wyborze zakładu podejmują uczniowie wraz z opiekunami prawnymi, a umowa o naukę zawodu jest uroczyście podpisywana w siedzibie cechu. Ostateczna struktura klas - jednozawodowych lub wielozawodowych - zależy od liczby zgłoszeń na poszczególne kierunki.
Jarociński Cech Rzemiosł Różnych zrzesza obecnie blisko 300 przedsiębiorców, w tym rzemieślników z sąsiednich powiatów, takich jak średzki, słupecki, gostyński, krotoszyński czy pleszewski. Jak wskazuje Jacek Dutkiewicz, starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Jarocinie, o atrakcyjność organizacji dla pracodawców spoza powiatu decyduje kompleksowa obsługa administracyjna.
- Prowadzimy rzemieślnika niemalże za rękę. Dbamy o ważną dokumentację, pilnujemy terminów i formalności związanych z dyrekcją czy urzędem pracy. Czuwamy nad tym, aby pracodawca otrzymał należny zwrot kosztów wynagrodzenia oraz składek ZUS za szkolenie uczniów - tłumaczy Jacek Dutkiewicz, starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Jarocinie.
Te zawody są najpopularniejsze
Z oficjalnego wykazu nadesłanego do naszej redakcji przez jarociński cech wynika, że młodzież najchętniej wybierała w tym roku profesje związane z usługami oraz motoryzacją. Liderem naboru okazał się zawód elektryka, w którym umowę podpisało aż 30 uczniów.
Oto szczegółowe zestawienie zawodów, które cieszyły się największym zainteresowaniem:
- Elektryk - 30 uczniów
- Mechanik pojazdów samochodowych - 29 uczniów
- Fryzjer - 26 uczniów
- Elektromechanik pojazdów samochodowych - 24 uczniów
- Sprzedawca - 20 uczniów
- Cukiernik - 19 uczniów
- Kucharz - 14 uczniów
- Stolarz - 13 uczniów
- Monter sieci i instalacji sanitarnych (hydraulik) - 10 uczniów
Niżej uplasowały się takie profesje jak operator obrabiarek skrawających (8 uczniów), monter zabudowy i robót wykończeniowych w budownictwie (7 uczniów), piekarz (6 uczniów), ślusarz (4 uczniów) i tapicer (2 uczniów).
Są też zawody, w których naukę rozpocznie zaledwie po jednym uczniu: elektromechanik, elektronik, lakiernik samochodowy, przetwórca mięsa, mechanik operator pojazdów i maszyn rolniczych oraz murarz/tynkarz. Z kolei na specjalności takie jak automatyk, blacharz samochodowy, cieśla, dekarz, blacharz budowlany, drukarz offsetowy czy krawiec w tym roku nie zdecydował się ani jeden uczeń.
Stabilny nabór z lokalnymi wyzwaniami
Jacek Dutkiewicz, Starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Jarocinie, ocenia tegoroczny nabór pozytywnie, wskazując na stały, wysoki poziom zainteresowania nauką u lokalnych rzemieślników.
Liczba około 230-250 uczniów to nasza stała norma, którą w Jarocinie regularnie uzyskujemy. Cieszy nas również to, że w tym roku więcej osób zdecydowało się na zawody elektryka oraz stolarza, które dotychczas były dość niszowe. Więcej uczy się też hydraulików. To bardzo cenne, bo rynek niezwykle potrzebuje tych fachowców. Stabilną pozycję utrzymują z kolei zawody samochodowe, cukiernik oraz fryzjer, gdzie nauka odbywa się całymi klasami - mówi Jacek Dutkiewicz.
Do budowlanki i piekarnictwa mniej chętnych
Niestety, nie wszystkie dane napawają optymizmem. Starszy cechu zauważa kurczącą się liczbę chętnych w branży budowlanej oraz niektórych tradycyjnych rzemiosłach.
- Niepokoi nas spadek liczby przyszłych piekarzy. Brakuje też chętnych do zawodów budowlanych. Jako murarz-tynkarz uczy się u nas zaledwie jedna czy dwie osoby rocznie, a w profesjach takich jak cieśla czy dekarz nie mamy obecnie nikogo. Mniej jest też zainteresowanych zawodem operatora maszyn skrawających CNC (dawniej tokarz i szlifierz) - wylicza Jacek Dutkiewicz.
Sytuacja ta niesie za sobą konkretne konsekwencje organizacyjne i finansowe dla uczniów oraz ich rodzin.
- Gdy w danej klasie mamy zaledwie pojedynczych uczniów z konkretnego fachu, nie ma ekonomicznych szans na zorganizowanie dla nich nauczyciela przedmiotów zawodowych na miejscu. W efekcie tacy uczniowie muszą uczyć się w klasach wielozawodowych. Raz w roku, na okres pełnego miesiąca, wyjeżdżają do ośrodków szkoleniowych poza Jarocinem - np. do Poznania, Wschowy czy Zielonej Góry. Wiąże się to z dodatkowymi kosztami: rzemieślnik pokrywa transport, a rodzic musi utrzymać dziecko na miejscu. Co więcej, po powrocie uczeń staje przed wyzwaniem nadrobienia całego miesiąca zaległości z przedmiotów ogólnokształcących - opisuje starszy cechu.
Dalsza część tekstu pod wideo
Rynek pracy potrzebuje fachowców
Jacek Dutkiewicz zachęca młodych ludzi do wybierania kształcenia rzemieślniczego.
- Szkoła branżowa I stopnia to doskonały fundament, którego wcale nie trzeba traktować jako końca edukacji - można przecież kontynuować naukę w szkole drugiego stopnia. Najważniejsze jest to, że już po trzech latach nauki zyskuje się konkretny, poszukiwany fach. Każdy absolwent naszej szkoły branżowej ma zatrudnienie praktycznie od ręki i może liczyć na bardzo dobre zarobki . Rynek pracy po prostu potrzebuje fachowców - puentuje Dutkiewicz.
Komentarze (0)