Walka z żywiołem trwała prawie pięć godzin.
Poranny alarm i płomienie widoczne z daleka
Zgłoszenie o pożarze wpłynęło do dyżurnego Państwowej Straży Pożarnej w Jarocinie dokładnie o godzinie 6:15. Gdy pierwsze zastępy dotarły na miejsce w Witaszyczkach, sytuacja wyglądała bardzo poważnie. Ogień objął halę o powierzchni 300 metrów kwadratowych na terenie byłej firmy Polwos, w której znajdował się warsztat samochodowy. Z biegiem czasu żywioł udało się opanować.
- Sytuacja jest już opanowana - przekazał w trakcie akcji oficer dyżurny Państwowej Straży Pożarnej w Jarocinie.
60 ratowników i problem z wodą. Trudna akcja w Witaszyczkach
Do walki z ogniem zadysponowano łącznie 12 zastępów straży pożarnej (60 ratowników) z trzech gmin. W akcji brały udział 2 zastępy JRG Jarocin, 2 zastępy OSP Jarocin, 2 zastępy OSP Witaszyce oraz pojedyncze zastępy z OSP Wilkowyja, OSP Cielcza, OSP Golina, OSP Racendów i OSP Żerków.
Działania ratownicze były wyjątkowo trudne ze względu na silne zadymienie oraz problemy z zaopatrzeniem w wodę. Najbliższe hydranty nie zapewniały odpowiedniej wydajności, co zmusiło strażaków do organizowania ciągłego dowożenia wody.
Kluczowe w pierwszych chwilach było zabezpieczenie sąsiednich pojazdów.
- W pierwszej fazie akcji działania straży pożarnej polegały na obronie samochodów ciężarowych, które znajdowały się w pobliżu hali - relacjonował asp. Dawid Kuderczak, oficer prasowy PSP w Jarocinie.
Spłonęły samochody i motocykl. Budynek wyłączony z użytkowania
Akcja gaśnicza zakończyła się o godzinie 10:55, po prawie pięciu godzinach intensywnych działań. Niestety, bilans strat wewnątrz obiektu okazał się duży
- W płonącym warsztacie spaliły się trzy samochody osobowe, motocykl oraz wyposażenie warsztatu - poinformował oficer dyżurny Państwowej Straży Pożarnej w Jarocinie.
Ogień strawił Toyotę Yaris, Mercedesa, BMW oraz motocykl marki Honda. Zniszczenia budynku okazały się na tyle znaczne, że Powiatowy Inspektor Nadzoru Budowlanego w Jarocinie wydał zakaz jego dalszego użytkowania. W zdarzeniu nikt nie ucierpiał.
Gigantyczne straty i uratowany majątek. Jaka była przyczyna?
Dzięki sprawnej akcji strażaków udało się obronić pojazdy zaparkowane w bezpośrednim sąsiedztwie płonącego obiektu. Od zniszczenia ocalały Jaguar, dwa Ople, Audi oraz ciągnik siodłowy marki MAN.
Wstępne straty oszacowano na 600 tysięcy złotych, z kolei wartość uratowanego przez ratowników mienia opiewa na 1,5 miliona złotych. Jako prawdopodobną przyczynę wybuchu pożaru służby wskazały zwarcie instalacji elektrycznej.
Komentarze (0)