Scenariusz, który regularnie powtarza się w praktyce ubezpieczeniowej. Student wynajmuje kawalerkę w bloku.
Koszmarny powrót z weekendu. Kilkanaście litrów wody i rachunek na tysiące złotych
W piątkowe popołudnie spieszy się na pociąg do domu rodzinnego. Z powodu wcześniejszej awarii w kranie nie ma wody, więc nie zauważa, że zostawił go odkręconego. Po przywróceniu ciśnienia woda przez cały weekend zalewa nie tylko wynajmowany lokal, ale przechodzi też do mieszkań na niższych kondygnacjach.
Po powrocie na studenta czeka nie tylko zniszczona podłoga, ale przede wszystkim wysokie roszczenia finansowe ze strony sąsiadów oraz właściciela nieruchomości.
- W takiej sytuacji może przydać się OC w życiu prywatnym, czyli dobrowolne ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone innym osobom - zarówno materialne, jak i osobowe - mówi Aleksander Daszewski, zastępca dyrektora Departamentu Klienta Rynku Ubezpieczeniowo-Emerytalnego w Biurze Rzecznika Finansowego.
- Dla najemcy szczególnie istotne jest sprawdzenie, czy podstawowy zakres polisy obejmuje odpowiedzialność związaną z wynajmowanym lokalem czy jest to dodatkowo płatna opcja dodatkowa.
Ochrona nie tylko w czterech ścianach. Rozlany napój i wypadek na chodniku
Polisa OC w życiu prywatnym działa znacznie szerzej niż tylko w granicach wynajmowanego lokalu. Standardowe warianty mogą pokryć koszty nieumyślnego uszkodzenia mienia innych osób - np. gdy niechcący zalewamy kawą laptop kolegi z roku.
Rórównie ważną rolę ubezpieczenie odgrywa podczas poruszania się po mieście. Wycena szkód osobowych (np. pokrycie kosztów leczenia czy rehabilitacji potrąconego pieszego) potrafi wielokrotnie przewyższyć koszty naprawy zalanego mieszkania.
Uwaga na hulajnogi i rowery elektryczne. Ten szczegół wyłącza polisę
Młodzież chętnie korzysta z elektrycznych jednośladów, jednak w tym przypadku ochrona z polis OC kryje w sobie istotną pułapkę prawną. Kluczowa okazuje się prędkość oraz parametry techniczne pojazdu.
- Jeżeli elektryczny jednoślad nie spełnia ustawowej definicji roweru lub hulajnogi, wówczas dobrowolne OC, sprzedawane jako „rowerowe” czy OC w życiu prywatnym zazwyczaj nie obejmie szkód wyrządzonych takim pojazdem - zwraca uwagę Aleksander Daszewski, radca prawny w Biurze Rzecznika Finansowego.
Ekspert podkreśla, że hulajnoga, w której zdjęto blokadę fabryczną i która porusza się z prędkością 35- 50 km/h, w świetle prawa przestaje być hulajnogą elektryczną. Użytkownik takiego sprzętu może zostać uznany za kierującego pojazdem odpowiadającym np. definicji motoroweru. W efekcie taki pojazd wymaga pełnej rejestracji oraz posiadania obowiązkowego ubezpieczenia OC posiadaczy pojazdów mechanicznych, a zwykła polisa prywatna nie zadziała.
Żródło Rzecznik Finansowy
Komentarze (0)