Do zdarzenia doszło około północy. Zespół ratownictwa medycznego z jarocińskiego szpitala został wezwany do mężczyzny, który spadł ze schodów. Ratownicy sprawnie zabezpieczyli poszkodowanego i przetransportowali go do karetki, aby udzielić mu niezbędnej pomocy przed przewiezieniem do lecznicy na diagnostykę.
Uderzał ratowników pięściami po całym ciele
To właśnie wtedy rozpoczęła się agresja ze strony innego mężczyzny przebywającego na miejscu.
Udzielenie pomocy nie było łatwe ze względu na zachowanie innego mężczyzny, który najpierw zaczął wyzywać i obrażać przedstawicieli służby zdrowia, a następnie wszedł do ambulansu - relacjonuje Agnieszka Zaworska, oficer prasowa KPP w Jarocinie.
Napastnik nie poprzestał na wyzwiskach.
Mężczyzna zachowywał się agresywnie, utrudniał ratownikom udzielanie pomocy, a następnie zaczął obu uderzać pięściami po całym ciele - dodaje rzeczniczka jarocińskiej policji.
Na miejsce natychmiast wezwano patrol. Napastnik stawiał opór mundurowym, jednak ostatecznie został obezwładniony, wyciągnięty z karetki i zatrzymany. Badanie stanu trzeźwości wykazało, że 43-latek miał w organizmie ponad 2 promile alkoholu.
Surowe konsekwencje dla napastnika
Po wytrzeźwieniu w policyjnym areszcie, mężczyzna usłyszał prokuratorskie zarzuty. Odpowie za znieważenie funkcjonariuszy publicznych oraz naruszenie ich nietykalności cielesnej. W wyniku ataku jeden z ratowników odniósł obrażenia ciała trwające powyżej 7 dni.
Mężczyzna przyznał się do winy. Ponieważ policja zakwalifikowała jego czyn jako wybryk chuligański - czyli działanie publiczne, bez powodu i z rażącym naruszeniem porządku prawnego - kara będzie surowsza. Zamiast standardowych 3 lat, agresorowi grozi kara do 4 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności.
Ratownik pod ochroną prawną
Policja stanowczo przypomina, że ratownicy medyczni, tak jak policjanci, podczas wykonywania swoich obowiązków korzystają z ochrony prawnej przysługującej funkcjonariuszom publicznym.
Każdy, kto dopuszcza się przemocy, narusza ich nietykalność cielesną lub znieważa ich w związku z wykonywanymi czynnościami służbowymi, musi liczyć się z odpowiedzialnością karną - podkreśla Agnieszka Zaworska i dodaje, że taka agresja bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu i może tragicznie opóźnić pomoc potrzebującym pacjentom.
Komentarze (0)