Polonia III Środa Wielkopolska - Jarota Jarocin 7:1
Po zdecydowanym zwycięstwie na inaugurację rundy wiosennej, tym razem piłkarki Jaroty Jarocin musiały przełknąć gorycz porażki. Zdecydowanie przegrały bowiem z wiceliderkami ze Środy Wielkopolskiej.
W drużynie Polonii brylowały przede wszystkim dwie zawodniczki - Natasza Szymańska i pochodząca z Mieszkowa Aleksandra Szukalska. To właśnie była zawodniczka Jaroty rozpoczęła strzelanie w tym spotkaniu. Gospodynie objęły prowadzenie po jej golu w jedenastej minucie gry. Dziesięć minut później swoje trafienie dorzuciła Szymańska, a na kilka minut przed przerwą na 3:0 ponownie Ewelinę Czajkę pokonała Aleksandra Szukalska.
W drugiej części gry zawodniczka z naszego terenu dość szybko skompletowała hat-tricka. Jarocie z kolei udało się strzelić honorowego gola. Rzut karny wykorzystała bowiem Weronika Kowalska. Od tego momentu strzelały już jednak tylko zawodniczki Polonii. Po raz drugi do siatki trafiła bowiem Natasza Szymańska, a czwartego gola zdobyła Szukalska. Wynik spotkania w doliczonym czasie gry ustaliła Alicja Doros.
W tabeli Jarota zajmuje czwarte miejsce ze stratą dwóch punktów do trzeciego Medyka III Konin, z którym zagra za dwa tygodnie. Wcześniej podopieczne Mirosława Czajki czeka starcie z GAP Czacz Śmigiel.
Polonia III Środa Wielkopolska - Jarota Jarocin 7:1 (3:0)
11' 1:0 Aleksandra Szukalska
21' 2:0 Natasza Szymańska
40' 3:0 Aleksandra Szukalska
51' 4:0 Aleksandra Szukalska
56' 4:1 Weronika Kowalska (rzut karny)
66' 5:1 Natasza Szymańska
70' 6:1 Aleksandra Szukalska
90' + 3 7:1 Alicja Doros
Jarota: Ewelina Czajka (kapitan) - Aleksandra Piniewska (46' - Julia Urna), Anna Wojciechowska, Julia Zięta, Aleksandra Fórmankiewicz - Michalina Szwałek (65' - Wiktoria Marecka), Klaudia Skotarczyk, Martyna Galbierska, Lena Grzesiak - Weronika Sobczak, Weronika Kowalska
Trener: Mirosław Czajka (Ż)
LZS Cielcza - Korona Wilkowice 3:1
Dobre humory po weekendzie mogą panować w Cielczy. LZS ponownie punktował w bardzo ważnym meczu z perspektywy walki o utrzymanie, tym razem wygrywając z Koroną Wilkowice.
Kibice, którzy wybrali się na mecz do Cielczy, długo musieli czekać na bramki. Pierwszą z nich zdobyli goście. W 38. minucie gry Adama Sobczyka pokonał Tymoteusz Myszak i to Korona schodziła na przerwę z prowadzeniem w spotkaniu.
Po zmianie stron "Czelsi" chciała jak najszybciej doprowadzić do wyrównania i powalczyć o końcowe zwycięstwo. Pierwszą część planu udało się zrealizować po dwudziestu minutach drugiej części gry. Wówczas rzut karny na gola zamienił Jakub Nowak. Remis nie zadowalał jednak nikogo, kto był na boisku, ławkach oraz trybunach. Jedni i drudzy walczyli więc o komplet punktów. Kluczowa dla losów spotkania była jego końcówka. W 87. minucie gospodarze wyszli na prowadzenie, po tym jak piłkę do siatki wpakował Ouleman Henoc Yao. Korona ruszyła więc po to, żeby jeszcze odrobić straty. Sprzyjać mogło temu dość dużo minut doliczonych przez sędziego, ale skończyło się tylko na nadziejach. W szóstej minucie czasu doliczonego wynik na 3:1 ustalił bowiem Nowak.
W tabeli opublikowanej na stronie Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej LZS Cielcza cały czas jest na ostatnim miejscu. Jest to o tyle dziwna sprawa, że "Czelsi", tak samo jak Piast Czekanów i Korona Wilkowice, ma osiemnaście punktów, a w takiej sytuacji o miejscu w tabeli powinny decydować bezpośrednie spotkania. Te są zdecydowanie na korzyść podopiecznych Adama Zielińskiego, bowiem mają trzy wygrane i zero porażek. Za tydzień LZS będzie mógł jednak odskoczyć od dwóch głównych rywali w walce o utrzymanie. Zmierzy się wówczas w Czekanowie z Piastem i będzie to kolejne spotkanie o "sześć punktów".
LZS Cielcza - Korona Wilkowice 3:1 (0:1)
38' 0:1 Tymoteusz Myszuk
65' 1:1 Jakub Nowak (rzut karny)
87' 2:1 Ouleman Henoc Yao
90' + 6 3:1 Jakub Nowak
LZS: Adam Sobczyk - Eryk Kowalski, Łukasz Marchewka (kapitan), Łukasz Zawacki (85' - Pavlo Protsyk), Bartosz Roszyk - Jakub Nadobny (63' - Ouleman Henoc Yao (Ż)), Filip Oleśków (89' - Wiktor Mąka), Krzysztof Zawacki - Jakub Nowak (Ż), Kamil Filipiak (70' - Carlos Roberto Torres Guerrero) - Sebastian Tello Mosquera (59' - Karol Oczkowski)
Trener: Adam Zieliński
GKS Jaraczewo - Tęcza Osa Osieczna 1:5
Dość bolesną weryfikację w kontekście ewentualnej walki o powrót do V ligi przeszli piłkarze GKS-u Jaraczewo. Podopieczni Kamila Stefaniaka wysoko przegrali z Tęczą Osa Osieczna.
Pierwsza połowa nie zwiastowała tego, że wynik będzie aż tak jednostronny. Goście co prawda wyszli na prowadzenie w 22. minucie gry, ale bramka padła w dość przypadkowy sposób. Wydawało się bowiem, że obrońcy Gieksy spokojnie poradzą sobie z długą piłką na pole karne. Ta jednak po ich wybiciu padła pod nogi Jakuba Homskiego, który nie dał szans na interwencję Mateuszowi Adamkiewiczowi. Gospodarze potrafili jednak odpowiedzieć i to tuż przed gwizdkiem sędziego do szatni. Kapitalną bramkę z niemal zerowego kąta zdobył bowiem Patryk Rzepka i po pierwszych czterdziestu pięciu minutach mieliśmy remis.
Druga połowa to już jednak koncert Tęczy, który rozpoczął się zaledwie sto dwadzieścia sekund po gwizdku sędziego rozpoczynającym drugą połowę. Wówczas po dośrodkowaniu na bliższy słupek z rzutu rożnego piłkę do siatki głową wpakował Jakub Prałat. Siedem minut później prowadzenie gości podwyższył z kolei Filip Pujanek. Od tej pory piłkarze z Osiecznej metodycznie powiększali swoją przewagę. Najpierw w 70. minucie gry drugiego gola zdobył Homski. Znów kluczowa w tej sytuacji była wrzutka po stałym fragmencie gry, którą piłkarz Tęczy dobrze wykorzystał i płaskim strzałem pokonał Adamkiewicza. Wynik spotkania na pięć minut przed jego końcem ustalił z kolei po indywidualnej akcji Jacek Szczerbal.
Wysoka porażka z Tęczą sprawiła, że choć GKS wciąż zajmuje szóste miejsce w tabeli, to do miejsca barażowego traci już aż jedenaście punktów, co przy dziewięciu meczach do końca sezonu może być już stratą nie do odrobienia.
GKS Jaraczewo - Tęcza Osa Osieczna 1:5 (1:1)
Bramki:
22' 0:1 Jakub Homski
45' + 2 1:1 Patryk Rzepka
48' 1:2 Jakub Prałat
55' 1:3 Filip Pujanek
70' 1:4 Jakub Homski
85' 1:5 Jacek Szczerbal
GKS: Mateusz Adamkiewicz - Kacper Wieliński (80' - Wiktor Tomczak), Marcin Urbaniak, Stepan Kokhan (88' - Arkadiusz Cepa), Bartosz Chybki (53' - Jakub Bolek) - Dariusz Małecki, Patryk Rzepka - Przemysław Rzepka, Michał Rzepa (Ż) (80' - Jakub Skrzypczak), Konrad Stefaniak (60' - Filip Wojtaszyk) - Adam Gabryszak (60' - Oskar Olszewski)
Trener: Kamil Stefaniak
Tur Turek - GKS Żerków 5:1
Po zwycięstwie z Zielonymi Koźminek w dobrych humorach do meczu z Turem Turek przystępowali gracze GKS-u Żerków. Niestety, po meczu z liderem nie były już one tak dobre.
Co ważne, zespół ponownie z ławki prowadził Piotr Przewoźny. Wynika więc z tego, że zastępstwo Andrzeja Ziai było jednorazowe.
Gospodarze spotkania długo rozpracowywali "Gieksę", ale jak już to zrobili, to skutecznie dwukrotnie pokonali debiutującego w bramce Stanisława Rasia. Konkretniej zrobili to Kuba Młynarski i Cyprian Oleksy, i po pierwszej połowie Tur miał dwubramkową przewagę.
Trener Żerkowian nie miał praktycznie żadnego pola manewru, jeśli chodzi o zawodników rezerwowych. Na ławce miał bowiem tylko jednego piłkarza - Stanisława Wolskiego. Wszedł on na boisko tuż po tym, jak GKS stracił trzeciego gola, którego ponownie zdobył Młynarski. Sporo korekt robił za to trener Tura. Nie przeskodziło to jednak jego zawodnikom zdobywać kolejnych goli. Te padały odpowiednio w 61. i 80. minucie gry. Honorowe trafienie dla "Gieksy" w doliczonym czasie do drugiej połowy zdobył Norbert Górzny.
W tabeli GKS Żerków cały czas zajmuje piętnaste miejsce i cały czas traci osiem punktów do pierwszego bezpiecznego miejsca dającego utrzymanie w "okręgówce".
Tur Turek - GKS Żerków 5:1 (2:0)
Bramki:
27' 1:0 Kuba Młyński
31' 2:0 Cyprian Oleksy
53' 3:0 Kuba Młyński
61' 4:0 Patryk Tokarek
80' 5:0 Cyprian Oleksy
90' + 1 5:1 Norbert Górzny
GKS: Stanisław Raś - Bartosz Kornobis, Dawid Grzebyszak (55' - Stanisław Wolski), Wojciech Rzepa, Darwin Leonardo Carillo Gonzalez - Norbert Górzny, Tomasz Szopny (kapitan), Piotr Kostrzewa, Bartosz Kujawa (Ż) - Grzegorz Bartkowiak, Miłosz Merklinger
Trener: Piotr Przewoźny
Zainugurowane zostały rozgrywki B-Klasy. W pierwszych meczach w 2026 roku Błękitni Sparta Kotlin przegrali z CKS-em Zduny 1:2 . Z kolei Grom Golina podzielił się punktami z rezerwami Astry Krotoszyn po remisie 2:2.
CKS Zduny - Błękitni Sparta Kotlin 2:1 (1:0)
Bramki:
31' 1:0 Eryk Szymczak
49' 1:1 Kacper Łakomy
54' 2:1 Kacper Janeczek
Błękitni: Gracjan Tomczak - Tomasz Benuszak (75' - Dominik Słomiński), Mateusz Mazurkiewicz (kapitan) (Ż), Mateusz Wosik - Marcin Benuszak (Ż), Dawid Małolepszy (85' - Mateusz Witwicki), Damian Kawecki, Grzegorz Rebelka (80' - Brayan Daniel Riera Vargas) - Javier Enrique Galindo Morelli (68' - Mariusz Idziorek), Kacper Łakomy - Davinson Estiven Benavides Delgado
Trener: Szymon Józefiak
Astra II Krotoszyn - Grom Golina 2:2 (1:1)
Bramki:
22' 0:1 Tomasz Zaremba
31' 1:1 Marcel Czapracki
70' 2:1 Oliwier Krystek
78' 2:2 Tomasz Zaremba
Grom: Grom: Jakub Misiak - Yehor Sylin (46' - Adrian Grześkowiak), Jakub Tomaszewski, Piotr Ziętek (kapitan) (Ż), Dawid Stachowiak - Filip Kornobis, Mateusz Cyrulewski (53' - Adonias Ramos Yanes) - Bartosz Pacanowski (60' - Eryk Pluta), Bartosz Walkowiak (Ż), Paweł Stachura - Tomasz Zaremba
Trener: Olaf Dyoniziak
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.