Jarota Jarocin - Orzeł Kawęczyn 3:0
Prawdziwy hit osiemnastej serii gier mieli okazję oglądać kibice w Jarocinie. Jarota Jarocin podejmowała w nim Orła Kawęczyn. Mecz był bardzo ważny z perspektywy walki o awans do IV ligi. Po siedemnastu meczach oba zespoły miały bowiem tyle samo punktów - trzydzieści pięć i oba chciały odskoczyć od siebie po bezpośrednim meczu.
Starcie obu drużyn było od samego początku bardzo wyrównane. Z czasem to jednak Jarota radziła sobie coraz lepiej. Potwierdzeniem była tego akcja z dwudziestej piątej minuty gry, kiedy wynik otworzył Mikołaj Kowalski. Jarociniacy mogli i powinni byli prowadzić do przerwy 2:0, ale po strzale Juana Agudelo piłka została wybita z linii bramkowej.
Przyjezdni zaatakowali z kolei na początku drugiej połowy. Ich główną bronią były strzały z dystansu. Na posterunku był jednak Mateusz Wronecki, który nie wpuścił żadnego gola i zanotował pierwsze czyste konto w żółto-czerwono-niebieskich barwach. Podopieczni trenera Krysia zachowali się z kolei niczym rasowi bokserzy. Poczekali, aż przeciwnik wykorzysta pełnię swoich sił i wówczas wypuścili nokautujący atak. W 84. minucie prowadzenie Jaroty podwyższył Aleksander Czajka. Młody napastnik Jaroty zanotował prawdziwe wejście smoka, gdyż na boisku pojawił się zaledwie sto dwadzieścia sekund później. Wynik spotkania w doliczonym czasie gry ustalił Miłosz Kowalski, który drugi tydzień z rzędu pewnie wykorzystał rzut karny.
Dzięki temu zwycięstwu Jarota umocniła się na pozycji wicelidera rozgrywek i traci już tylko dwa punkty do Astry Krotoszyn, mając w niedalekiej przyszłości bezpośrednie spotkanie z liderem rozgrywek. Podopieczni Pawła Krysia zwiększyli także dystans nad goniącymi ich drużynami. Stawce tej przewodzi ich sobotni rywal.
Jarota Jarocin - Orzeł Kawęczyn 3:0 (1:0)
Bramki:
25' 1:0 Mikołaj Kowalski
84' 2:0 Aleksander Czajka
90' + 3 3:0 Miłosz Kowalski (rzut karny)
Jarota: Mateusz Wronecki - Mikołaj Kowalski (Ż) (65' - Piotr Stachowiak), Filip Nawrocki, Krzysztof Czabański (Ż) (70' - Kacper Pietrzak), Jakub Tischer - Szymon Komendziński (kapitan), Dawid Guźniczak (Ż) (70' - Jacek Pacyński), Nikodem Roguszczak - Jakub Szymkowiak (82' - Aleksander Czajka), Juan Camilo Agudelo Posada, Miłosz Kowalski (Ż)
Trener: Paweł Kryś (Ż)
LZS Cielcza - Dąbroczanka Pępowo 1:3
LZS Cielcza - Dąbroczanka Pępowo 1:3 (1:2)
Dużo gorsze humory niż w Jarocinie mają w Cielczy. LZS przegrał niestety drugie spotkanie z rzędu, a pierwsze na własnym boisku w 2026 roku.
Goście od samego początku ruszyli mocno do boju. Dowodem tego była bramka Kacpra Gościańskiego zdobyta już w trzeciej minucie gry. Dziesięć minut później Szymon Olejniczak po raz kolejny musiał wyciągać piłkę z siatki. Tym razem pokonał go Bartosz Dorsz. "Czelsi" jednak nie składała broni i próbowała odrobić straty. Udało się to częściowo w 20. minucie spotkania. Wówczas na listę strzelców wpisał się Jakub Nowak, dla którego było to premierowe trafienie w tym roku. Do przerwy wynik jednak nie uległ zmianie i to goście prowadzili po pierwszych czterdziestu pięciu minutach.
W drugiej połowie podopieczni Adama Zielińskiego próbowali odrobić straty, jednak ta sztuka im się niestety nie udawała. Trzeciego gola zdobyli za to goście. W 69. minucie gry wynik spotkania ustalił Bartosz Kowalewski.
Druga porażka LZS-u z rzędu sprawia, że "Czelsi" coraz bardziej grzęźnie w strefie spadkowej. Co więcej oddalają się od niej rywale (Polonia 1912 Leszno II Dąb Zaborowo i Zawisza Łęka Opatowska), którzy w ubiegły weekend wygrali swoje starcia. Do pierwszego bezpiecznego miejsca zespół z Cielczy traci już pięć punktów.
Bramki:
3' 0:1 Kacper Gościański
13' 0:2 Bartosz Dorsz
20' 1:2 Jakub Nowak
69' 1:3 Bartosz Kowalewski
LZS: Szymon Olejniczak - Bartosz Borysiak, Łukasz Marchewka (kapitan) (Ż) (71' - Sebastian Tello Mosquera), Krzysztof Zawacki, Bartosz Roszyk (Ż) - Eryk Kowalski (71' - Dawid Kropski), Filip Oleśków - Jakub Nowak (83' - Jakub Nadobny), Łukasz Zawacki (Ż) (79' - Ouleman Henoc Yao), Bartosz Szyszka (60' - Jakub Bierła) - Kamil Filipiak
Trener: Adam Zieliński
Piast Nowy Belęcin - GKS Jaraczewo 0:2
Zdecydowanie najlepszy początek piłkarskiej wiosny spośród naszych zespołów mają piłkarze GKS-u Jaraczewo. Podopieczni Kamila Stefaniaka wygrali bowiem trzeci mecz w 2026 roku i cały czas nie stracili jeszcze żadnego punktu.
Tym razem zawodnicy "Gieksy" postawili na sprawienie emocji w samej końcówce obu połów. Pierwsza, która przez długi czas była remisowa, padła ich łupem po golu w czterdziestej drugiej minucie gry. Piłkę do siatki wpakował wówczas Przemysław Rzepka. Także na gola w drugiej części gry kibicom w Nowym Belęcinie przyszło czekać bardzo długo. Ujrzeli go dopiero w czwartej minucie doliczonego czasu. Wynik spotkania ustalił wówczas Filip Wojtaszyk.
Dzięki tej wygranej GKS umocnił się na szóstym miejscu w tabeli czwartej grupy RedBox Klasy Okręgowej. Podopieczni Kamila Stefaniaka systematycznie gonią także czołówkę ligi i wciąż są w grze o baraże, a nawet awans do V ligi.
Piast Nowy Belęcin - GKS Jaraczewo 0:2 (0:1)
Bramki:
42' 0:1 Przemysław Rzepka
90' + 4 0:2 Filip Wojtaszyk
GKS: Mateusz Adamkiewicz - Kacper Wieliński, Marcin Urbaniak, Jakub Adamkiewicz (54' - Dariusz Józefiak), Stepan Kokhan - Dariusz Małecki (kapitan) (86' - Jakub Bolek) - Przemysław Rzepka (82' - Arkadiusz Cepa), Michał Rzepa, Oskar Olszewski (75' - Bartosz Chybki), Konrad Stefaniak (60' - Jakub Skrzypczak) - Adam Gabryszak (67' - Filip Wojtaszyk)
Trener: Kamil Stefaniak
GKS Żerków - Tulisia Tuliszków 0:4
Z kolejną gorzką pigułką porażki musieli zmierzyć się piłkarze GKS-u Żerków. Tym razem wyraźnie przegrali z Tulisią Tuliszków.'
Pierwsza połowa zupełnie nie wskazywała na to, że końcowy wynik może być aż tak wysoki. Przyjezdni co prawda wyszli na prowadzenie, ale zdołali tylko strzelić jedną bramkę. W 27. minucie gry Adama Banaszaka pokonał Kacper Kubiak.
Także pierwszy kwadrans drugiej połowy nie zwiastował aż tak dużej tragedii, jeśli chodzi o wynik końcowy. Wtedy jednak zaczęły się kłopoty podopiecznych Piotra Przewoźnego. W 60. minucie gry po raz drugi na listę strzelców wpisał się Kubiak. Największe zagrożenie Tulisia stanowiła jednak w samej końcówce, kiedy systematycznie dobijała "Gieksę". W 78. minucie spotkania o tym, że to goście wyjadą z Żerkowa z punktami, przesądził Patryk Janicki. Sześć minut później czwartego gola strzelił Kacper Kubiak, który był dla bramkarza i obrońców gospodarzy prawdziwym koszmarem, gdyż w całym spotkaniu zanotował hat-tricka.
Tak, jak Tulisia nie pozostawiła złudzeń na boisku, tak samo nie pozostawia ich tabela. GKS Żerków zajmuje ostatnie miejsce wśród wciąż grających drużyn. Podopieczni trenera Przewoźnego tracą do bezpiecznego miejsca już siedem punktów.
GKS Żerków - Tulisia Tuliszków 0:4 (0:1)
Bramki:
27' 0:1 Kacper Kubiak
60' 0:2 Kacper Kubiak
78' 0:3 Patryk Janicki
84' 0:4 Kacper Kubiak
GKS: Adam Banaszak - Bartosz Kornobis (80' - Miłosz Merklinger), Tobiasz Potoczki (kapitan) (Ż), Daniel Pilarczyk (Ż), Przemysław Kujawa (80' - Dominik Urbaniak) - Wojciech Rzepa, Dariusz Szlachetka (Ż) - Filip Kardasz (20' - Bartosz Kujawa), Maciej Antczak (65' - Antoni Świerblewski) - Marcin Jujka (80' - Grzegorz Bartkowiak), Tomasz Szopny (Ż)
Trener: Piotr Przewoźny
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.