"Klub jest mi bardzo bliski"
Jak doszło do pańskiego wyboru na prezesa?
Miszel Gwiazdowski, prezes Jaroty Jarocin: Moja kandydatura została zaproponowana przez byłego prezesa Jaroty Jarocin, Krzysztofa Matuszaka. Klub jest mi bardzo bliski. Jestem związany z Jarocinem od lat, moje dzieci trenują w Akademii, a ja sam - jako chłopiec - zaczynałem tutaj swoją piłkarską przygodę. Dlatego kiedy pojawiła się propozycja zaangażowania się w odbudowę i rozwój klubu, uznałem, że warto podjąć to wyzwanie. Jarota ma ogromny potencjał i ważne miejsce w życiu miasta. Moją rolą jest pomóc w budowaniu stabilności organizacyjnej i finansowej oraz stworzyć warunki do dalszego rozwoju.
Był moment zawahania?
Zawsze, gdy podejmuje się taką decyzję, pojawia się refleksja nad skalą odpowiedzialności. Na co dzień prowadzimy z bratem dużą działalność gospodarczą, więc obowiązków nie brakuje. Jednak uznaliśmy, że przy dobrej organizacji pracy jesteśmy w stanie pogodzić te zadania. W klubie pracują ludzie, którzy chcą działać na jego rzecz i to daje dużą motywację. Jarota ma wokół siebie społeczność, której zależy na jej przyszłości i to był dla mnie ważny argument.
Co było decydującym argumentem, żeby objąć prezesurę?
Najważniejsze było poczucie odpowiedzialności za klub i za lokalną społeczność. Jarota to nie tylko pierwsza drużyna, ale także Akademia, w której trenuje wiele dzieci i młodzieży. Uznałem, że jeśli mogę pomóc w uporządkowaniu spraw organizacyjnych i finansowych oraz w odbudowie relacji z partnerami i sponsorami, to warto się tego podjąć.
Wspomniał pan, że kandydaturę wysunął Krzysztof Matuszak, a więc były prezes. Jakie są wasze relacje?
Nasze relacje są bardzo dobre i liczymy na jego wsparcie. Pan Krzysztof Matuszak przez wiele lat prowadził klub i ma ogromną wiedzę o jego funkcjonowaniu, środowisku piłkarskim oraz o tym, jak wygląda codzienna praca w takim miejscu jak Jarota. To doświadczenie jest bardzo cenne i chcemy z niego korzystać. Od początku rozmawialiśmy o tym, żeby nie zamykać żadnego rozdziału, tylko budować kolejne na bazie tego, co już powstało. Każdy zarząd działa w innych realiach i mierzy się z innymi wyzwaniami. Dlatego naszym podejściem nie jest ocenianie poprzednich działań, tylko kontynuowanie tego, co było dobre i rozwijanie klubu dalej. Ja sam podchodzę do tego bardzo pragmatycznie. Mam doświadczenie głównie w zarządzaniu, finansach i budowaniu relacji z partnerami biznesowymi, natomiast ludzie od lat związani z Jarotą mają ogromną wiedzę o samym środowisku piłkarskim. Uważam, że najlepsze efekty daje połączenie tych dwóch perspektyw.
Spekulacje na temat tego, że Romgos chce się zaangażować w Jarotę - nie tylko jako sponsor, słychać było od dawna, a dokładnie po spadku do czwartej ligi, a więc ponad dwa lata temu. Ile w tym prawdy?
Romgos od kilku lat wspiera Jarotę - jako sponsor i partner klubu, więc naturalne jest, że w przestrzeni publicznej pojawiały się różne spekulacje dotyczące większego zaangażowania firmy. Dziś sytuacja wygląda w ten sposób, że klub ma nowy zarząd, który działa społecznie i którego głównym celem jest uporządkowanie spraw organizacyjnych oraz odbudowanie stabilności finansowej Jaroty. W pierwszej kolejności skupiamy się właśnie na tym, aby klub funkcjonował w sposób przewidywalny i odpowiedzialny, z jasno określonym budżetem i planem działania.
Romgos pozostaje jednym z partnerów klubu i na pewno będzie uczestniczył w jego dalszym rozwoju, ale bardzo zależy nam na tym, aby Jarota była projektem szerszym niż zaangażowanie jednej firmy. Chcemy odbudować wokół klubu środowisko sponsorów, partnerów oraz lokalnych przedsiębiorców, którzy będą chcieli wspierać jego rozwój. Wierzę, że Jarota ma potencjał, aby ponownie stać się ważnym miejscem spotkań dla mieszkańców i dumą sportową Jarocina. Dlatego najważniejsze jest dla nas dziś to, aby klub rozwijał się w sposób odpowiedzialny, stabilny i długofalowy.
"Bardzo zależy nam, aby stadion w Jarocinie znów przyciągał kibiców"
Zdążył się pan już zagłębić w klubowe dokumenty. Sporo jest do uporządkowania?
Pierwsze tygodnie pracy zarządu to był przede wszystkim czas intensywnego porządkowania spraw organizacyjnych i finansowych. Udało się uporządkować wiele kwestii formalnych, podpisać niezbędne umowy z zawodnikami i trenerami oraz rozpocząć proces stabilizacji finansowej klubu. Część zobowiązań została już uregulowana, w innych przypadkach wypracowaliśmy porozumienia z partnerami. To dopiero początek pracy, ale jesteśmy na dobrej drodze.
Nowy zarząd ma pięcioro członków. Poza panem, jest to pańska żona - Daria Gwiazdowska, Marcin Bierła, Rafał Leśniewski i członek z poprzedniego zarządu - Mirosław Czajka. Jak będzie wyglądać podział obowiązków jeśli chodzi o pracę w zarządzie?
Pierwsze tygodnie pracy nowego zarządu były bardzo intensywne. Skupialiśmy się przede wszystkim na sprawach organizacyjnych, przygotowaniu klubu do rundy wiosennej oraz uporządkowaniu kwestii formalnych i finansowych. W praktyce oznaczało to dużo bieżącej pracy, dlatego formalny podział obowiązków doprecyzowujemy stopniowo, równolegle z codziennym funkcjonowaniem klubu. Moja rola w zarządzie koncentruje się głównie na obszarze finansów oraz na relacjach z partnerami - zarówno z miastem, jak i ze sponsorami oraz środowiskiem biznesowym. Zależy mi szczególnie na tym, aby wokół Jaroty odbudować szerokie grono partnerów, dlatego jednym z pomysłów jest powołanie Klubu Przyjaciół Jaroty Jarocin. Chcielibyśmy, aby było to miejsce regularnych spotkań przedsiębiorców i osób związanych z klubem, które będą chciały wspierać jego rozwój. W zarządzie są także osoby dobrze znające środowisko klubu i realia sportowe, w tym Mirosław Czajka, od lat związany z Jarotą.
Rozumiem, że pana funkcja w klubie będzie głownie managementowa, bo piłkarsko tak naprawdę wiele raczej zmieniać nie trzeba.
Tak, moja rola w klubie ma przede wszystkim charakter organizacyjny i menedżerski (...). Jeśli chodzi o kwestie czysto sportowe, to są one w dużej mierze w rękach sztabu szkoleniowego, który najlepiej zna potrzeby drużyny. Jeżeli chodzi o pierwszy zespół, w ostatnim okienku transferowym udało się wzmocnić skład w kilku ważnych miejscach. Do drużyny dołączył m.in. Filip Nawrocki z Polonii Środa - zawodnik, który jest wychowankiem Jaroty i właśnie tutaj rozpoczynał swoją piłkarską drogę. Jego powrót do klubu jest dla nas bardzo wartościowy - zarówno sportowo, jak i symbolicznie. Do zespołu dołączyli także bramkarz oraz środkowy pomocnik - Mateusz Wronecki i Łukasz Tomczak. Wierzymy, że te wzmocnienia pomogą drużynie w rundzie wiosennej i zwiększą rywalizację w składzie. Naszym celem sportowym jest oczywiście walka o awans do czwartej ligi. Podchodzimy do tego ambitnie, ale jednocześnie z pokorą, bo w sporcie o wszystkim decyduje boisko. Najważniejsze jest dla nas to, aby drużyna była dobrze przygotowana i aby klub rozwijał się w sposób stabilny i długofalowy.
Do tej pory - niezależnie od tego, jak wyglądał zarząd Jaroty, niemal co pół roku kadra doszczętnie się zmieniała. Dość duża była przebudowa, sporo zawodników odchodziło i przychodziło. Teraz uda się utrzymać ten trzon?
Stabilność kadrowa w klubie sportowym zawsze w dużej mierze zależy od stabilności finansowej. Każdy klub potrzebuje zaplecza finansowego, które pozwala planować rozwój drużyny w dłuższej perspektywie. Dlatego jednym z naszych pierwszych działań było przygotowanie budżetu na 2026 rok i uporządkowanie kwestii związanych z funkcjonowaniem pierwszego zespołu. Koszty utrzymania drużyny seniorskiej wraz ze sztabem szkoleniowym są znaczące - to rząd wielkości kilkuset tysięcy złotych rocznie. Jeżeli jednak budżet jest odpowiednio zaplanowany i zabezpieczony, można myśleć o większej stabilizacji kadry oraz spokojnym budowaniu drużyny. Naszym celem jest właśnie taka stabilność.
Chcemy, aby zespół miał solidny trzon, wokół którego można budować kolejne elementy drużyny. Równolegle pracujemy nad długofalową wizją rozwoju klubu: zarówno w kontekście pierwszej drużyny, jak i Akademii. Bardzo zależy nam także na tym, aby stadion w Jarocinie znów przyciągał kibiców i był miejscem sportowych emocji dla mieszkańców. Żeby tak się stało, drużyna musi prezentować odpowiedni poziom sportowy i rozwijać się w kolejnych sezonach. Naszym sportowym celem jest stopniowy rozwój - jak wspomniałem wcześniej, jest to powrót do czwartej ligi, a w dalszej perspektywie budowanie drużyny, która będzie w stanie rywalizować na wyższym poziomie. Chcemy też, aby młodzi zawodnicy z naszej Akademii widzieli w Jarocie realną ścieżkę rozwoju i możliwość wykonania kolejnego kroku w swojej sportowej karierze.
"Naszym najbliższym celem jest powrót do czwartej ligi"
Do awansów potrzebny będzie dość mocny skład, doświadczeni piłkarze. W ostatnim czasie Jarota stawia na młodzież z akademii. Jak to pogodzić?
Pierwszym krokiem w budowaniu silnej drużyny jest stabilny rozwój sportowy, dlatego na dziś naszym najbliższym celem jest powrót do czwartej ligi. Oczywiście myślimy także o dalszej perspektywie i o tym, aby w kolejnych latach Jarota mogła rywalizować na wyższym poziomie rozgrywkowym, w tym w trzeciej lidze. Trzeba jednak podchodzić do tego realistycznie i krok po kroku budować fundamenty klubu. Jeśli chodzi o łączenie doświadczenia z młodością, to uważamy, że właśnie taki model jest najzdrowszy dla rozwoju drużyny.
Jarota ma bardzo dobrą Akademię i wielu utalentowanych młodych zawodników, którym chcemy dawać szansę gry i dalszego rozwoju. Jednocześnie drużyna seniorska musi być oparta także na bardziej doświadczonych piłkarzach, którzy potrafią wziąć odpowiedzialność za wynik i wprowadzić do zespołu stabilność. W ostatnich latach w klubie pojawiało się sporo młodych zawodników, m.in. w ramach programów wspierających rozwój młodzieży w piłce nożnej. My również chcemy, aby wychowankowie Jaroty mieli możliwość dalszego rozwoju w pierwszej drużynie i traktujemy to jako ważny element tożsamości klubu. Trzeba jednak pamiętać, że wraz z awansem na wyższy poziom rosną także koszty funkcjonowania klubu. W przypadku trzeciej ligi są to już zupełnie inne realia organizacyjne i finansowe - dłuższe wyjazdy, wyższe wymagania infrastrukturalne czy większe koszty funkcjonowania całego zespołu. Dlatego naszym podejściem jest najpierw uporządkowanie spraw organizacyjnych i finansowych oraz odbudowa zaufania partnerów i sponsorów.
Chcemy rozwijać klub w sposób odpowiedzialny i transparentny, budując wokół niego stabilne środowisko - sponsorów, partnerów i kibiców. Jeśli te fundamenty będą mocne, wtedy cele sportowe będą znacznie łatwiejsze do realizacji.
Będąc w temacie akademii. Jarota ma bardzo zdolną młodzież. Nieźle radzą sobie też dziewczyny, więc pytanie, co z pozostałymi drużynami?
Jeśli chodzi o Akademię, to rzeczywiście mamy w Jarocie bardzo zdolną młodzież i to jest jeden z największych atutów naszego klubu. Widać to także w drużynach dziewczęcych, które w ostatnich latach rozwijają się bardzo dobrze i pokazują duży potencjał. Warto podkreślić, że wiele zawodniczek, które zaczynały swoją przygodę z piłką w Jarocie, dziś gra w klubach pierwszej ligi, drugiej ligi czy nawet w ekstralidze. To pokazuje, że szkolenie w naszej akademii stoi na dobrym poziomie. Chcielibyśmy stworzyć takie warunki, aby w przyszłości część tych zawodniczek mogła wracać do Jaroty i rozwijać się dalej właśnie tutaj.
Oczywiście zdajemy sobie sprawę, że w piłce kobiecej - podobnie jak w męskiej - rośnie poziom rywalizacji i wiele klubów inwestuje w rozwój swoich drużyn. Dlatego naszym celem jest systematyczna praca u podstaw, rozwijanie akademii oraz budowanie drużyny seniorek krok po kroku. W dłuższej perspektywie chcielibyśmy, aby Jarota miała silny zespół kobiecy, który będzie w stanie rywalizować na wyższym poziomie rozgrywkowym. To jednak proces, który wymaga czasu, stabilności organizacyjnej i konsekwentnej pracy całego środowiska klubu.
"Jarota jest ważnym elementem tożsamości Jarocina"
Czy prowadzone są rozmowy ze sponsorami na temat wsparcia Jaroty i czy wkrótce będą one sfinalizowane?
Tak, prowadzimy rozmowy ze sponsorami i część z nich jest już na zaawansowanym etapie. W kilku przypadkach udało się osiągnąć porozumienie, a w innych jesteśmy w trakcie finalizowania szczegółów współpracy. Na tym etapie nie chciałbym jeszcze ujawniać nazw firm, ponieważ część umów jest w trakcie podpisywania. Cieszy nas również to, że do klubu wracają partnerzy, którzy wspierali Jarotę już wcześniej. Rozmawiamy z nimi o kontynuacji współpracy i o tym, jak wspólnie rozwijać klub w najbliższych latach. Naszym celem jest zbudowanie stabilnego grona sponsorów i partnerów, którzy będą chcieli długofalowo wspierać Jarotę. Wierzę, że dzięki dobrej współpracy z lokalnym biznesem oraz partnerami z regionu uda się stworzyć solidne zaplecze dla dalszego rozwoju klubu.
“Nie bardzo widzę możliwość ze strony gminy wsparcia tych potrzeb klubu, które są przy obecnym modelu finansowania sportu. To jest jedna rzecz i chyba najważniejsza, bo cóż możemy zrobić”. Wie pan kto to powiedział?
Nie.
To wypowiedź burmistrz Urszuli Wyremblewskiej-Korzyniewskiej z posiedzenia Rady Miejskiej z 30 października 2025 roku, kiedy dość szeroko radni dyskutowali na temat Jaroty Jarocin. Czy miał już pan okazję rozmawiać z panią burmistrz na temat klubu? Wsparcia samorządu?
Tak, miałem już okazję rozmawiać z panią burmistrz na temat sytuacji klubu. Było to bardzo rzeczowe spotkanie i początek rozmów o tym, jak w przyszłości może wyglądać współpraca pomiędzy Jarotą a miastem. Na tym etapie nie chciałbym jeszcze mówić o szczegółach, bo te rozmowy nadal trwają. Z naszej strony bardzo zależy nam na tym, aby współpraca z samorządem miała charakter długofalowy i przewidywalny. Klub, podobnie jak każda organizacja, potrzebuje stabilności, żeby móc odpowiedzialnie planować swoje działania - zarówno w kontekście pierwszej drużyny, jak i akademii czy szkolenia młodzieży. Dlatego chcemy przedstawić miastu jasny plan funkcjonowania klubu na najbliższe lata, w tym również budżet w perspektywie kilku sezonów. Dla nas ważne jest przede wszystkim to, aby wiedzieć, na jakie wsparcie możemy liczyć i móc na tej podstawie spokojnie budować przyszłość Jaroty.
Uważam, że klub taki jak Jarota powinien być wspólnym projektem lokalnej społeczności - kibiców, sponsorów, partnerów biznesowych oraz miasta. W wielu miejscach w Polsce właśnie taki model współpracy najlepiej się sprawdza. Miasto nie musi być właścicielem klubu, ale jego obecność i wsparcie są bardzo ważne dla stabilnego funkcjonowania sportu na poziomie lokalnym. Jarota jest ważnym elementem tożsamości Jarocina i wierzę, że przy dobrej współpracy wszystkich stron klub może się dalej rozwijać i pełnić ważną rolę w życiu miasta.
Poprzedniemu prezesowi nie było po drodze z obecną panią burmistrz. Politycznie wspierał i był kandydatem do samorządu ekipy opozycyjnej w stosunku do obecnych władz miasta. Pana jest trudno skojarzyć z jakąkolwiek opcją polityczną. Czy, w pana opinii, to pomoże w rozmowach z samorządem, patrząc chociażby na to, że ostatnio w Radzie Miejskiej doszło do sporego trzęsienia ziemi?
Nie chciałbym wchodzić w kwestie polityczne ani oceniać wcześniejszych relacji pomiędzy klubem a władzami miasta. Dla mnie najważniejsze jest to, aby Jarota była klubem, który łączy mieszkańców i środowisko sportowe, niezależnie od bieżących podziałów czy zmian w samorządzie. Rzeczywiście nie jestem związany z żadną opcją polityczną i podchodzę do swojej roli w klubie w sposób całkowicie apolityczny. Zależy mi przede wszystkim na tym, aby Jarota dobrze funkcjonowała i rozwijała się sportowo oraz organizacyjnie. Współpraca z miastem jest w tym kontekście bardzo ważna, dlatego liczę na partnerskie relacje oparte na wzajemnym szacunku i wspólnym celu.
Chcielibyśmy wypracować model współpracy, który będzie stabilny i niezależny od zmian personalnych czy politycznych. Klub powinien mieć możliwość planowania swojej przyszłości w perspektywie kilku lat, szczególnie jeśli chodzi o rozwój akademii i szkolenie młodzieży. Mamy ambitne plany związane z rozwojem szkolenia, tak aby młodzi zawodnicy z Jarocina mieli jak najlepsze warunki do dalszego rozwoju właśnie tutaj, na miejscu. Dziś wielu z nich po ukończeniu szkoły podstawowej musi szukać możliwości treningu w innych miastach. Chcielibyśmy w przyszłości stworzyć w Jarocinie takie warunki, aby mogli kontynuować swoją sportową drogę w lokalnym środowisku. To jednak wymaga dobrej współpracy wielu podmiotów - klubu, miasta, Jarocin Sport oraz partnerów biznesowych. Wierzę, że przy wspólnym podejściu i jasnych zasadach można zbudować model, który będzie korzystny zarówno dla klubu, jak i dla mieszkańców Jarocina.
Czy w Jarocinie powstanie drugi Widzew?
W ostatnim czasie popularne są spore inwestycje znanych biznesmenów w polską piłkę nożną. Robert Dobrzycki w Widzewie, Wojciech Kwiecień w Wieczystej, Zbigniew Jakubas w Motorze Lublin. Czy w jakiś sposób myśli pan nad wykupieniem klubu? Czy będziemy mieli całkiem prywatną Jarotę Romgos Jarocin?
To rzeczywiście ciekawy trend w polskiej piłce i widać, że w wielu dużych miastach prywatni inwestorzy coraz mocniej angażują się w rozwój klubów. Trzeba jednak pamiętać, że każde środowisko ma swoją specyfikę i inne możliwości. Widzew, Motor Lublin czy Wieczysta Kraków funkcjonują w dużych ośrodkach miejskich, gdzie skala budżetów i zaplecza biznesowego jest zupełnie inna niż w mniejszych miastach.
W przypadku Jaroty naszym celem nie jest budowanie projektu opartego wyłącznie na jednym prywatnym właścicielu. Bardziej zależy nam na stworzeniu stabilnego modelu funkcjonowania klubu, który będzie oparty na współpracy różnych środowisk - miasta, sponsorów, lokalnego biznesu oraz osób zaangażowanych w rozwój sportu w Jarocinie. Dlatego nie rozważamy dziś scenariusza, w którym klub miałby stać się w pełni prywatnym projektem jednej firmy. Uważam, że w przypadku takiego miasta jak Jarocin lepiej sprawdza się model partnerski, w którym klub jest wspólnym przedsięwzięciem wielu podmiotów. Oczywiście inspirujemy się różnymi przykładami z polskiej piłki, ale podchodzimy do tego bardzo realistycznie.
A nie boi się pan, że inwestycja - nie boję się powiedzieć tego słowa - bogatego człowieka, może być też swojego rodzaju wpadką? Przykładem tutaj może być chociażby bliski Jarocinowi Grodzisk Wielkopolski i Groclin, który teraz tak jak Jarota gra w V lidze.
Nie traktuję swojego zaangażowania w Jarotę jako inwestycji w sensie biznesowym. Od początku podkreślam, że nie chodzi tutaj o zarabianie pieniędzy, tylko o wsparcie lokalnego sportu i pomoc w uporządkowaniu spraw klubu. Dla mnie najważniejsze jest odbudowanie relacji wokół Jaroty - z kibicami, partnerami, miastem i całym środowiskiem sportowym. Uważam, że przy dobrej organizacji pracy i odpowiedzialnym zarządzaniu klub może funkcjonować stabilnie, bez konieczności opierania się wyłącznie na dużych prywatnych nakładach finansowych jednej osoby. Kluczowe jest zbudowanie zdrowego modelu działania, w którym klub ma różne źródła wsparcia.
Sport rzeczywiście nie jest łatwą przestrzenią do prowadzenia działalności i trzeba do niego podchodzić z dużą pokorą. W przypadku takiego miasta jak Jarocin najważniejsze jest budowanie klubu w sposób rozsądny i dopasowany do lokalnych możliwości. Nie chodzi o jednorazowe, spektakularne wydatki, ale o konsekwentną pracę i stabilny rozwój. Jesteśmy na początku tej drogi. Pracujemy nad uporządkowaniem wielu spraw organizacyjnych i prowadzimy rozmowy dotyczące dalszego rozwoju infrastruktury oraz funkcjonowania klubu. Mam wizję tego, jak Jarota może wyglądać w przyszłości, ale przede wszystkim chcemy działać odpowiedzialnie i krok po kroku odbudowywać pozycję klubu. Naszym celem jest, aby Jarota znów była dobrze funkcjonującym klubem, który daje młodym zawodnikom szansę rozwoju i jest powodem do dumy dla mieszkańców Jarocina.
Kończąc ten temat finansowy, jak dużo pieniędzy na Jarotę będzie transferować sam Romgos?
Na tym etapie nie chciałbym mówić o konkretnych kwotach. Pracujemy obecnie nad budżetem klubu na kolejne sezony, tak aby Jarota miała przede wszystkim stabilne podstawy funkcjonowania. To jest dla nas dziś najważniejsze - uporządkować finanse i stworzyć warunki do spokojnego rozwoju klubu. Romgos od kilku lat wspiera Jarotę jako sponsor i ta współpraca będzie kontynuowana. Jednocześnie zależy nam na tym, aby klub opierał się na szerszym zaangażowaniu partnerów i sponsorów, a nie tylko na jednym podmiocie. Taki model daje większą stabilność i pozwala rozwijać klub w sposób odpowiedzialny. Ze swojej strony mogę powiedzieć, że zarówno Romgos, jak i ja prywatnie będziemy wspierać Jarotę.
Wraz z pogłoskami o przejęciu przez pańską firmę klubu chodziły także plotki, że kupi ona nie tylko klub, ale cały Jarocin Sport. Czy Romgos wykazuje w tym kierunku jakieś zainteresowanie, czy to tylko były dawne plotki?
Nie prowadziliśmy żadnych rozmów dotyczących przejęcia Jarocin Sport i na dziś nie mamy takich planów. Tego typu decyzje w pierwszej kolejności należałyby oczywiście do miasta, dlatego trudno w ogóle mówić o takich scenariuszach bez udziału samorządu. Rozumiem, że w przestrzeni publicznej pojawiają się różne spekulacje, zwłaszcza w sytuacji, gdy firma angażuje się w życie lokalnej społeczności i wspiera klub sportowy.
Natomiast w naszym przypadku skupiamy się przede wszystkim na współpracy z Jarotą oraz na budowaniu dobrych relacji z partnerami, w tym z Jarocin Sport. Jarocin Sport jest ważnym elementem infrastruktury sportowej miasta i naturalnym partnerem dla klubu. Dlatego zależy nam przede wszystkim na dobrej, partnerskiej współpracy i na wspólnym rozwijaniu sportu w Jarocinie. Naszym celem nie jest przejmowanie miejskich instytucji, tylko stworzenie stabilnych warunków do funkcjonowania i rozwoju Jaroty we współpracy z miastem, Jarocin Sport oraz lokalnym środowiskiem sportowym i biznesowym.
Na sam koniec, co by chciał pan powiedzieć kibicom?
Chciałbym przede wszystkim zaprosić wszystkich kibiców z powrotem na stadion. Jarota zawsze była klubem, który żył dzięki swoim kibicom i lokalnej społeczności. Bez ich obecności trudno mówić o prawdziwej atmosferze piłkarskiej. Dla nas bardzo ważne jest to, aby stadion znów był miejscem spotkań mieszkańców Jarocina. Miejscem, gdzie przychodzą całe rodziny, gdzie wspólnie kibicujemy naszej drużynie i budujemy pozytywną energię wokół klubu. Dlatego chciałbym wszystkich serdecznie zaprosić na mecze Jaroty. Wasze wsparcie z trybun naprawdę ma ogromne znaczenie dla zawodników i dla całego klubu. Wierzę, że wspólnie możemy sprawić, że stadion w Jarocinie znów będzie tętnił życiem i sportowymi emocjami.
Komentarze (0)
Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.