Reklama

LZS Cielcza w kwadrans rozstrzygnął powiatowe derby z GKS-em Żerków

Opublikowano: Ostatnia modyfikacja:
Autor:

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:

Przeczytaj również:

Sport W ostatni weekend listopada rozegrano mecze piętnastej kolejki, kończącej rundę jesienną, w piłkarskiej klasie okręgowej. Wśród zaplanowanych spotkań odbyły się także ostatnie w tym roku derby powiatu jarocińskiego. W Cielczy miejscowy LZS pewnie pokonał 5:1 GKS Żerków.

Reklama

Końcowy rezultat może sugerować, że podopieczni Łukasza Kaczałki odnieśli łatwe zwycięstwo. Jednakże pierwsze minuty wcale nie wskazywały na to, że gospodarze mogą zakończyć rundę jesienną tak efektownym zwycięstwem. Trener LZS-u Cielcza przyznał nawet, że drużyna z Żerkowa zaskoczyła jego zespół.

- Z informacji, które mieliśmy na temat ostatnich występów drużyny z Żerkowa, sądziliśmy że zagrają nisko w obronie i będą czekali na kontry. Nie spodziewaliśmy się, że od początku będą nastawieni tak ofensywnie. Jednak to są derby i każdy chciał w nich pokazać z jak najlepszej strony - stwierdził szkoleniowiec LZS-u Cielcza Łukasz Kaczałka.

Zespołowi "Czelsi" wystarczyło jednak dziesięć minut, aby przystosować się do otwartej gry, jaką zaprezentowali piłkarze GKS-u. A potem w ciągu kwadransa gospodarze praktycznie rozstrzygnęli losy meczu, strzelając w tym czasie cztery gole! Najpierw w 13. minucie, po dośrodkowaniu z prawej strony boiska w wykonaniu Karola Oczkowskiego, obrońca Tomasz Becella uprzedził w polu karnym Bartosza Kujawę i głową skierował piłkę tuż przy słupku obok bezradnego Damiana Wielińskiego do siatki. Później w trzy minuty Jakub Nowak pokazał dlaczego kilka klubów z wyższych lig chętnie widziałoby go w swoich składach. Skrzydłowy zespołu z Cielczy najpierw w 20. minucie, po indywidualnej akcji, wypatrzył na drugiej stronie przed polem karnym Piotra Palczewskiego, który miał tyle czasu i miejsca by precyzyjnie przymierzyć z dystansu i po raz drugi w tym meczu tuż przy słupku umieścić piłkę w siatce. Z kolei trzy minuty później Nowak przejął piłkę na własnej połowie i  szybko rozpoczął kontratak. W decydującym momencie zagrał piłkę idealnie w pole karne do Mateusza Zięciaka, który mimo asysty "na plecach" obrońcy zdołał odwrócić się z piłką i posłać ją pewnie do siatki przy dalszym słupku. Na zakończenie popisu skuteczności gospodarzy w 28. minucie Kamil Filipiak dośrodkował piłkę wzdłuż linii bramkowej tak, że minęła bramkarza GKS-u Damiana Wielińskiego, a zamykający akcję Jakub Bierła skierował ją sprzed linii do pustej bramki. Dopiero po tym nokaucie w końcowym kwadransie pierwszej połowy zagrożenie pod bramką Roberta Sobczaka zaczęli stwarzać piłkarze GKS-u. Najpierw ładnym rajdem spod linii bocznej w pole karne popisał się Adam Gabryszak. Minął dwóch obrońców i zdołał także dryblingiem zwieść bramkarza "Czelsi", ale z ostrego kąta nie zdołał już skierować piłki do bramki, a zagraną przed bramkę futbolówkę wybili obrońcy. W 40. minucie ryzykowną decyzję (nie ostatnią w tym meczu) podjął bramkarz LZS-u Cielcza. Robert Sobczak nie był w stanie dogonić Marcina Jujki i rzucił się pod jego nogi, mimo iż piłkarz z Żerkowa gonił piłkę, która wyleciała już poza "światło" bramki. Decyzja mogła być tylko jedna. Rzut karny pewnie zamienił na gola Kacper Hetmańczyk. Chwilę po wznowieniu gry GKS odzyskał piłkę i w dobrej sytuacji w polu karnym drużyny z Cielczy znalazł się Piotr Karcz, ale przestrzelił.

W drugiej połowie mecz był już mniej ciekawym widowiskiem, choć w 57. minucie doszło do bardzo kontrowersyjnego zdarzenia. Po doskonałym prostopadłym podaniu w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Piotr Karcz. Golkiper "Czelsi" Robert Sobczak wybiegł poza pole karne i sfaulował napastnika GKS-u, który już go mijał. Większość obserwatorów tego spotkania była pewna, że bramkarz gospodarzy zobaczy czerwony kartonik i będzie musiał opuścić boisko, osłabiając zespół. Tymczasem arbiter potraktował to przewinienie bardzo łagodnie, upominając Sobczaka tylko żółta kartką. Mógł to być przełomowy moment w tym meczu. Mimo wysokiego prowadzenia gospodarze musieliby zagrać w "dziesiątkę", a do bramki musiałby wejść jeden z zawodników z pola, gdyż zespół z Cielczy nie miał w tym dniu rezerwowego bramkarza! Jak ważny mógł to być moment pokazał po chwili Sobczak, który końcami palców wybił na rzut rożny piłkę zmierzającą pod poprzeczkę po uderzeniu Hetmańczyka z rzutu wolnego. 

Trener GKS-u Żerków Tomasz Szymkowiak, notabene ciągle aktywny bramkarz LKS-u Gołuchów, nie miał wątpliwości co do oceny tego zdarzenia i nie ukrywał swoich pretensji do arbitra.

- Z reguły nie narzekam na sędziów, ale moim zdaniem bramkarzowi gospodarzy należała się ewidentnie czerwona kartka. Mecz mógłby wtedy wyglądać nieco inaczej, bo gospodarze nie mieli drugiego bramkarza i musiałby wejść do bramki ktoś z pola. Nie wiem dlaczego sędzia się zawahał i dał tylko żółtą kartkę. Dla mnie jest to sytuacja kuriozalna. Mimo, że jest to liga amatorska, ale nawet laik powiedziałby, że za tę akcję należała się bramkarzowi czerwona kartka. Sędzia ma swoją argumentację, ale dla mnie to był "wielbłąd" z jego strony. Po tej kartce bramkarz kilka razy bardzo dobrze się zachował, więc gdybyśmy grali w przewadze mielibyśmy szansę na zdobycie może dwóch lub trzech goli. Przyznaję, że gospodarze zasłużyli na zwycięstwo, ale ta sytuacja mogła zmienić bieg wydarzeń - stwierdził niezadowolony Szymkowiak.

Z większym zrozumieniem decyzji podjętej przez arbitra odniósł się to tej sytuacji trener Cielczan Łukasz Kaczałka.

- Gdyby sędzia pokazał Sobczakowi czerwoną kartkę, to zrobiłoby się nerwowo, bo musielibyśmy wprowadzić kogoś z pola na bramkę. Gralibyśmy w osłabieniu. Muszę przyznać, że podobną sytuację mieliśmy już w jednym z naszych meczów. Wówczas my domagaliśmy się dla bramkarza rywali czerwonej kartki, a sędzia podobnie jak dziś ukarał go tylko żółtą, tłumacząc, że obok naszego zawodnika, na równi z nim był obrońca, który mógłby jeszcze interweniować. Ja już znałem taką sytuację, więc chyba byłbym zdziwiony, gdyby była pokazana czerwona kartka, ale w takim derbowym meczu to sędzia mógłby również tak zareagować - nie chciał przesądzać Kaczałka.

Już cztery minuty później szala zwycięstwa przechyliła się ostatecznie na stronę zespołu z Cielczy. Wydawało się, że dośrodkowaną w pole karne GKS-u piłkę przejmie Piotr Dutkowiak, ale po jego zagraniu głową futbolówkę zgarnął Jakub Nowak. Następnie pobiegł wzdłuż linii pola karnego, mijając dwóch rywali, i będąc na wprost bramki uderzył pewnie przy słupku, zdobywając piątego gola dla "Czelsi".

LZS Cielcza - GKS Żerków 5:1 (4:1)

1:0 - Tomasz Becella - głową po podaniu Karola Oczkowskiego (13.)

2:0 - Piotr Palczewski - strzałem z dystansu, po podaniu Jakuba Nowaka (20.)

3:0 - Mateusz Zięciak - po podaniu Jakuba Nowaka (23.)

4:0 - Jakub Bierła - po podaniu Kamila Filipiaka (28.)

4:1 - Kacper Hetmańczyk - z rzutu karnego po faulu na Marcinie Jujce (41.)

5:1 - Jakub Nowak - po indywidualnej akcji (61.)

LZS Cielcza: R. Sobczak - J. Bierła (68. Ł. Zawacki), Ł. Marchewka, T. Becella, M. Szatkowski, M. Zięciak (46. K. Lisiak), K. Zawacki (61.M. Stamierowski), J. Nowak, P. Palczewski (76. Ł. Kogut), K. Filipiak (61. M. Kaczałka), K. Oczkowski (75. M. Majewski)

GKS Żerków: D. Wieliński - D. Pilarczyk, K. Hetmańczyk, T. Potocki, P. Dutkowiak, W. Kidoń (81. K. Strzelczyk), B. Kujawa (76. M. Barański), P. Dolata, M. Jujka (76. M. Rzepa), A. Gabryszak (46. K. Witczak), P. Karcz (81. J. Mikołajczak)

Grająca w tej samej grupie Jarota II Witaszyce przegrała swój ostatni jesienny mecz, ulegając w Poznaniu Lotnikowi 1997 1:3. Podopiecznym Mirosława Czajki prowadzenie zapewnił Antoni Prałat, ale potem trzy gole zdobyli gospodarze. Natomiast grający w strefie leszczyńskiej piłkarze GKS-u Jaraczewo zakończyli rundę jesienną zwycięstwem 2:1 ze Spartą Miejska Górka. Gole dla podopiecznych Kamila Stefaniaka zdobyli Przemysław Rzepka i Jakub Gabryszak.

UDOSTĘPNIJ NA: UDOSTĘPNIJ NA:
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ - Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM.

e-mail
hasło

Nie masz konta? ZAREJESTRUJ SIĘ Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)

Wysyłając komentarz akceptujesz regulamin serwisu. Zgodnie z art. 24 ust. 1 pkt 3 i 4 ustawy o ochronie danych osobowych, podanie danych jest dobrowolne, Użytkownikowi przysługuje prawo dostępu do treści swoich danych i ich poprawiania. Jak to zrobić dowiesz się w zakładce polityka prywatności.

Wczytywanie komentarzy