IV liga nie dla Jaroty. Meblorz Swarzędz lepszy od Jarociniaków [ZDJĘCIA, WIDEO]

Opublikowano: Aktualizacja: 
Autor:

IV liga nie dla Jaroty. Meblorz Swarzędz lepszy od Jarociniaków [ZDJĘCIA, WIDEO] - Zdjęcie główne
Autor: Kuba Piotrowicz | Opis: Jarota Jarocin w finale baraży musiała uznać wyższość Meblorza Swarzędz
Zobacz
galerię
68
zdjęć

reklama
Udostępnij na:
Facebook
SportJarota Jarocin będzie musiała poczekać przynajmniej rok na awans do IV ligi. W finale baraży o ten poziom rozgrywkowy podopieczni Pawła Krysia przegrali z Meblorzem Swarzędz. Jak wyglądało to spotkanie?
reklama

Kto był rywalem Jaroty?

Meblorz Swarzędz w sezonie 2025/2026 był wicemistrzem RedBox V ligi, gr. 2. Podopieczni Łukasza Goińskiego w trzydziestu spotkaniach zdobyli siedemdziesiąt punktów. Złożyły się na to dwadzieścia dwa zwycięstwa oraz po cztery remisy i porażki. Z kolei w półfinale baraży zespół spod Poznania pokonał Naszą Dyskobolię Grodzisk Wielkopolski 2:1 i dzięki temu mógł wystąpić w finale baraży o Artbud IV ligę.

Legenda w pierwszym składzie Jaroty na finał baraży

W porównaniu do meczu półfinałowego z Wiarą Lecha Poznań, w składzie Jaroty doszło do trzech zmian. Za kartki pauzować musieli Dawid Guźniczak i Juan Camilo Agudelo Posada. W kadrze zabrakło także Krzysztofa Czabańskiego. W ich miejsce od pierwszej minuty wybiegli Nazarii Vynnyshyn, Piotr Stachowiak oraz Jacek Pacyński. Dla legendy Jaroty było to pierwsze spotkanie od 15 listopada, które rozegrał od pierwszej minuty. Jacek Pacyński pamiętał także ostatnie spotkanie JKS-u z Meblorzem - w 2021 roku rezerwy Jaroty mierzyły się z Meblorzem w meczu o awans do V ligi. To spotkanie pamiętali także bracia Mikołaj i Miłosz Kowalscy oraz Piotr Stachowiak. Wówczas lepszy okazał się zespół ze Swarzędza, który wygrał 4:3.

reklama

Kibice Jaroty tłumnie zameldowali się w Swarzędzu

JKS mógł dzisiaj liczyć na bardzo duże wsparcie swoich fanów. Do Swarzędza przyjechały dwa autokary kibiców Jaroty. Blisko 100 osób prowadziło przez całe dziewięćdziesiąt minut doping, który niósł piłkarzy z Jarocina do walki o IV ligę. Bardzo dużą klasą wykazali się także gospodarze, którzy wpuścili kibiców z Jarocina na swoje trybuny i nie kazali im stać w tzw. klatce w sektorze gości. Mecz z wysokości trybun obserwowali także Miszel Gwiazdowski - prezes JKS-u oraz dwaj członkowie zarządu - Marcin Bierła i Rafał Leśniewski.

I połowa. Jarota lepiej wchodzi w mecz, Meblorz przejmuje kontrolę

Oba zespoły weszły w mecz na podobnym poziomie, badając nawzajem swoje możliwości. Wpływ na to miały także warunki pogodowe. Blisko czterdziestostopniowy upał i brak jakiegokolwiek wiatru sprawiały, że gra w piłkę była nieziemsko trudna. Mimo tego, mecz trwał. Na pierwszą okazję Jaroty kibice musieli poczekać do 13. minuty. Wówczas piłkę z rzutu wolnego uderzył Łukasz Tomczak, ale jego uderzenie było minimalnie niecelne. Dwie minuty później ten sam zawodnik oddał celny strzał, ale piłkę spokojnie wyłapał Patryk Guzikowski. W drużynie Jaroty musiało dojść do szybkiej zmiany. Już w 18. minucie gry boisko opuścił kontuzjowany Nikodem Roguszczak. W jego miejsce wszedł Jakub Tischer. Spowodowało to także przesunięcia taktyczne. Tischer ustawił się bowiem na lewej obronie, a do środka pola wszedł kapitan JKS-u, Szymon Komendziński. Z czasem lepiej zaczęli prezentować się gracze Meblorza. Brakowało jednak im strzałów na bramkę Mateusza Wroneckiego, a gdy już je oddawali, to były one niecelne. Najbliżej w 24. minucie był - po strzale z dystansu - Patryk Niemczyk, ale nadal nie było to uderzenie w światło bramki.

reklama

I połowa. Dwa słupki uniemożliwiają Jarocie wyjście na prowadzenie

W końcówce pierwszej połowy do głosu znów doszła Jarota. W 38. minucie gry na wolne pole wypuszczony został Jakub Szymkowiak. Pomocnik Jaroty z lewej strony zszedł do środka boiska i oddał strzał, ale bramkarz Meblorza sparował uderzenie na słupek. Kolejny strzał w "aluminium" miał miejsce cztery minuty później. Z dystansu celował Miłosz Kowalski. Piłka wróciła jeszcze na boisko, ale mimo dość klarownej sytuacji mocno spudłował Mikołaj Kowalski. Do przerwy mieliśmy więc bezbramkowy remis, a więc dokładnie taki sam wynik, jak tydzień wcześniej w starciu z Wiarą Lecha.

Rozwiń

II połowa. Jarota tworzy okazje, ale brakuje goli

W drugiej połowie JKS pierwszą okazję miał po sześciu minutach od jej rozpoczęcia. Wówczas, po faulu na Miłoszu Kowalskim, goście mieli rzut wolny. Podszedł do niego sam poszkodowany, ale minimalnie się pomylił. Na drugi celny strzał Jaroty w tym meczu przyszło nam czekać do 60. minuty. Wówczas w światło bramki uderzył Łukasz Tomczak, ale skutecznie zainterweniował Guzikowski. Gospodarze mieli z kolei świetną sytuację w 71. minucie gry. Wówczas w pojedynku siłowym z Piotrem Stachowiakiem wygrał Krystian Antczak, ale do piłki wyszedł Mateusz Wronecki i Meblorz miał rzut rożny, z którego jednak wiele nie wyniknęło. Dwie minuty później bardzo groźną akcję stworzył Jacek Pacyński. Po jego podaniu, dobrą okazję miał Miłosz Kowalski, ale niestety brakowało celności.

reklama

II połowa. Szalona końcówka daje awans Meblorzowi

Nakręceni dobrą akcją gospodarze ruszyli mocniej do ataku. Efektem tego był gol w 79. minucie. Wówczas Meblorz miał rzut wolny. Po nim w polu karnym Jaroty powstało spore zamieszanie i kiedy wydawało się, że obrona JKS-u poradziła sobie z zagrożeniem, piłka znalazła się w siatce. Mateusza Wroneckiego pokonał bowiem Adrian Kaliszan. Zespół ze Swarzędza nie nacieszył się jednak długo prowadzeniem, bowiem niecałą minutę później mieliśmy wyrównanie. Do piłki zagranej przez Mikołaja Kowalskiego ruszył Jacek Pacyński i strzałem pod poprzeczkę pokonał bramkarza Meblorza! Wszystko wskazywało więc, że będziemy mieli po raz kolejny serię rzutów karnych, ale ostatniego słowa nie powiedzieli gracze Meblorza. W 87. minucie akcję z lewej strony - strzałem szczupakiem - na gola zamienił bowiem Krystian Antczak i gospodarze znów wyszli na prowadzenie. Jarota ruszyła więc do ataku. Swoją szansę miał znów Miłosz Kowalski, ale po raz kolejny jego uderzenie było niecelne. Pomimo ośmiu doliczonych minut i kilku stałych fragmentów gry, Jarocie nie udało się wyrównać - i to Meblorz Swarzędz w przyszłym sezonie zagra w IV lidze.

reklama

Meblorz Swarzędz - Jarota Jarocin 2:1 (0:0)

Bramki:

79' 1:0 Adrian Kaliszan

80' 1:1 Jacek Pacyński

87' 2:1 Krystian Antczak

Składy w spotkaniu Meblorz Swarzędz - Jarota Jarocin

Najważniejsze statystyki spotkania

Strzały: 6 - 13

Strzały celne: 2 - 3

Rzuty rożne: 5 - 3

Rzuty wolne: 13 - 6

Spalone: 0 - 1

Zagrania ręką: 0 - 0

Faule: 6 - 12

Żółte kartki: 0 - 2

Czerwone kartki: 0 - 0

Powiedzieli po meczu

Paweł Kryś, trener Jaroty

W ofensywie graliśmy w taki sposób, jak założyliśmy sobie w szatni, stworzyliśmy wiele sytuacji - i to my powinniśmy otworzyć wynik. Dobrze pracowaliśmy całym zespołem w defensywie, niestety nieuchroniliśmy się przed stałymi fragmentami przeciwnika. Zmagania kończymy na barażach. To duży ból, bo wszyscy chcieliśmy awansu do IV ligi. Myślę, że w rundzie wiosennej wykreował się zespół, który w IV lidze mógłby spokojnie rywalizować. Nie udało nam się jednak zdobyć wystarczającej ilości punktów, przegrywamy też baraże i pozostaje bardzo duży niedosyt.

Łukasz Goiński, trener Meblorza

To był dla nas bardzo trudny mecz. Jeden z najtrudniejszych gatunkowo w tym sezonie, ale Jarota postawiła nam bardzo trudne warunki. Ktoś, kto gra w finale i dociera do niego po takiej rundzie, to bardzo wymagający przeciwnik. Spotkały się jednak dwie bardzo dobre drużyny. Taka jest jednak piłka i nie zawsze liczy się to, kto jak wygląda na boisku, ale to, kto trafi do bramki. Przy stanie 1:1 miałem myśl o rzutach karnych, ale czułem, że jesteśmy w stanie podkręcić tempo. Jarota miała jednak wąską ławkę, a u nas weszli naprawdę jakościowi zawodnicy. Czuję radość i dumę z chłopaków. Ten projekt trwał trzy lata i zapracowaliśmy na ten awans. Jarocie życzymy wszystkiego dobrego w przyszłym roku.

Najlepszy piłkarz Jaroty w meczu z Meblorzem

Jacek Pacyński

Może nie był tak aktywny, jak chociażby Łukasz Tomczak czy Miłosz Kowalski, niemniej jednak zasłużył na tę nagrodę. W kryzysowym momencie, jakim był stan 0:1, wziął na swoje barki ciężar odrobienia strat i przy pierwszej możliwej okazji wpakował piłkę do bramki rywali. Nie każdy piłkarz to potrafi, ale jednak lata doświadczenia sprawiają, że tacy piłkarze wiedzą, kiedy być aktywni. Legendarny gracz Jaroty, podobnie jak cały zespół, musi obejść się smakiem awansu, ale z pewnością zrobił wiele, żeby w Swarzędzu były dziś rzuty karne. Szacunek należy się także za wytrwałość przez całe dziewięćdziesiąt minut. Przez całą rundę wiosenną Jacek Pacyński nie wybiegł bowiem ani razu w podstawowym składzie i zawsze wchodził na kilka albo kilkadziesiąt minut z ławki. Dzisiaj jednak udźwignął presję nie tylko pod kątem stawki spotkania, ale także pod kątem fizycznym, gdyż pokazał, że mimo 44 lat potrafi zagrać pełny mecz w piekielnym upale. Wielu piłkarzy by tego nie wytrzymało, a on dał radę.

Plusy i minusy spotkania Meblorz Swarzędz - Jarota Jarocin

+ Szybkie wyrównanie - kiedy pada gol dla przeciwnika w 79. minucie, to wiele meczów kończy się wynikiem 1:0. Tak jednak nie było, bowiem JKS świetnie odpowiedział na gola rywali i zaskoczył ich wyrównującą bramką w momencie, kiedy nie opadły jeszcze emocje po zdobyciu przez nich gola.

+ Atmosfera na trybunach - lejący się żar z nieba nie zachęcał dziś do wyjścia na dwór, a co dopiero kibicowania. Mimo tego, fani obu ekip dali dziś z siebie wszystko i pokazali, że kibicowsko są gotowi nie tylko na IV, ale i wyższe ligi.

- Brak awansu do IV ligi - niestety Jarocie przyjdzie spędzić kolejny sezon w V lidze. Jest to poziom, na którym jarociński klub nie zasługuje, żeby grać. Kadra, infrastruktura i kibice to poziom minimum IV ligi. Piłka nożna jest jednak często brutalna i dziś z awansu cieszy się Meblorz Swarzędz. JKS-owi zaś pozostaje walka o bezpośredni awans w kolejnym sezonie.

- Koniec zwycięskiej serii - Jarota była niepokonana przez dwadzieścia trzy kolejne spotkania. Każda seria niestety się kończy. Szkoda tylko, że w tym wypadku w takich okolicznościach.

- Niewykorzystane szanse - Jarota, jak zawsze, stworzyła sobie masę sytuacji. Niestety piłkarze JKS-u mieli dziś bardzo duży kłopot z celnością. Zaledwie trzy z trzynastu strzałów znalazły drogę do bramki. Przy 23% skuteczności ciężko, niestety, o gole i końcowe zwycięstwo.

- Data i temperatura rozgrywania meczu - to duży kamyczek do ogródka Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej. Rozgrywanie spotkań pod koniec czerwca, kiedy wiadomo, że z nieba niemal na pewno będzie się lał żar, jest po prostu nieludzkie. Związek powinien przemyśleć system rozgrywek, ponieważ takie warunki są niebezpieczne dla piłkarzy, sędziów, sztabów oraz kibiców. Dodatkowo w przypadku gry w barażach wiele zespołów nie ma praktycznie czasu na odpoczynek między sezonami. Kolejna kampania startuje bowiem na początku sierpnia, a konieczny jest jeszcze okres przygotowawczy. Wszystko to sprawia, że wakacje dla piłkarzy to maksymalnie dwa tygodnie, co przy trudach całego sezonu jest zbyt małą ilością czasu na regenerację.

WRÓĆ DO ARTYKUŁU
Udostępnij na:
Facebook
wróć na stronę główną

ZALOGUJ SIĘ

Twoje komentarze będą wyróżnione oraz uzyskasz dostęp do materiałów PREMIUM

e-mail
hasło

Zapomniałeś hasła? ODZYSKAJ JE

Komentarze (0)
Wczytywanie komentarzy
logo